HUAWEI Watch Buds 2 / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Czy ukrycie słuchawek TWS w tytanowej kopercie to wygoda czy ślepy zaułek? Sprawdziłem, jak HUAWEI Watch Buds 2 radzi sobie na co dzień i czy warto kupić ten sprzęt zamiast klasycznego zestawu dwóch urządzeń.
Spis treści
Przez trzy lata od premiery pierwszej generacji HUAWEI Watch Buds wiele się zmieniło. Smartwatche i słuchawki mocno poszły do przodu, a zatem wymagania konsumentów również urosły.
HUAWEI wraca więc do jednego z najbardziej nietypowych pomysłów ostatnich lat, prezentując drugą odsłonę zegarka z ukrytymi wewnątrz słuchawkami. To wciąż jeden z najbardziej oryginalnych produktów w swojej kategorii, dlatego trudno przejść obok niego obojętnie, aczkolwiek patrzę na niego z dużą dozą niepewności.
Od początku zastanawiałem się, czy HUAWEI dobrze wykorzystał ten czas i co najbardziej istotne, czy wyciągnął wnioski z doświadczeń użytkowników pierwszej generacji.
Interesuje mnie też odpowiedź na pytanie, czy takie połączenie rzeczywiście ma sens w codziennym użytkowaniu? Czy wygoda wynikająca z noszenia dwóch urządzeń w jednym produkcie rekompensuje kompromisy konstrukcyjne? A może nadal lepiej postawić na osobny smartwatch i klasyczne słuchawki TWS?
W momencie publikacji tej recenzji HUAWEI Watch Buds 2 kosztuje 2199 zł. To kwota, za którą można kupić bardzo dobry zegarek i równie dobre słuchawki jako dwa niezależne urządzenia.
Producent nie zdecydował się na rewolucję stylistyczną względem pierwszej generacji, ale po kilku dniach użytkowania miałem wrażenie, że niemal każdy element został w jakiś sposób dopracowany.
To wciąż ten sam charakterystyczny zegarek ze schowanymi pod ekranem słuchawkami, jednak całość sprawia bardziej dojrzałe i lepiej przemyślane wrażenie. Widać, że Huawei nie próbował na siłę zmieniać czegoś, co wyróżniało ten model na tle konkurencji.
Koperta została wykonana z tytanu klasy lotniczej pokrytego twardą nanopowłoką, natomiast tył powstał z kompozytów wzmacnianych włóknem. Takie połączenie materiałów dobrze wpisuje się w segment premium, do którego ten model bez wątpienia aspiruje.
Zegarek dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych (czarnej oraz brązowej), przy czym to właśnie ta druga odmiana moim zdaniem najlepiej podkreśla jego nietypowy charakter. Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie i trudno znaleźć tutaj element, który sprawiałby wrażenie przypadkowego.
Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z konstrukcją idealną. Już przy pierwszym kontakcie da się zauważyć, że Watch Buds 2 jest wyraźnie grubszy od większości smartwatchy Huawei. Koperta o wymiarach 47 × 47 × 14,69 mm nie należy do smukłych, a obecność słuchawek ukrytych pod ekranem wymusza określone kompromisy konstrukcyjne.
To jeden z tych zegarków, które czuć na nadgarstku i trudno o tym fakcie zapomnieć podczas codziennego noszenia. Nie nazwałbym go niekomfortowym, ale z pewnością nie jest tak dyskretny, jak choćby modele z serii Watch GT.
Zmiany dostrzegłem również wokół samego wyświetlacza. Ramka okalająca ekran została odchudzona względem pierwszej generacji, dzięki czemu front prezentuje się po prostu lepiej. Nadal jednak pozostaje nieco grubsza niż w modelu Watch GT 6 Pro, co szczególnie widać podczas bezpośredniego porównania obu urządzeń.
Konstrukcja zachowała także charakterystyczny mechanizm otwierania tarczy, która po naciśnięciu przycisku unosi się, odsłaniając schowane wewnątrz słuchawki. To nadal jeden z najbardziej efektownych elementów całego projektu i rozwiązanie, które skutecznie przyciąga uwagę otoczenia.
Pozytywne wrażenie zrobił na mnie również pasek wykonany z brązowej skóry wegańskiej połączonej z kompozytem fluoroelastomerowym. Jest miękki, przyjemny w dotyku i dobrze dopasowuje się do nadgarstka. Producent zastosował dwie szlufki, a ta umieszczona bliżej końca paska została wyposażona w niewielki ząbek ograniczający jej przesuwanie się podczas noszenia.
Jedną z zauważalnych zmian względem pierwszej generacji jest zastosowanie nieco większego wyświetlacza. HUAWEI Watch Buds 2 otrzymał 1,5-calowy ekran LTPO AMOLED o rozdzielczości 466 × 466 pikseli i zagęszczeniu 310 PPI.
Większa powierzchnia robocza pozytywnie wpływa na komfort korzystania z interfejsu oraz odczytywanie powiadomień, szczególnie gdy na ekranie pojawia się więcej treści.
Mam jednak pewien niedosyt. Producent zdecydował się powiększyć sam wyświetlacz, ale jednocześnie nie poszedł o krok dalej i nie odchudził jeszcze mocniej ramki okalającej ekran.
Owszem, wygląda ona lepiej niż w pierwszej generacji, jednak nadal pozostaje bardziej widoczna niż w niektórych innych smartwatchach Huawei. To jeden z tych elementów, które nie przeszkadzają na co dzień, ale przy urządzeniu z segmentu premium oczekiwałbym jeszcze większej dbałości o detale.
Na pochwałę zasługuje natomiast jasność. Maksymalna wartość 3000 nitów sprawia, że korzystanie z zegarka w słoneczny dzień nie stanowi problemu. Podczas testów nie zdarzyła mi się sytuacja, w której musiałbym zasłaniać ekran dłonią, by odczytać godzinę czy sprawdzić treść powiadomienia.
Czytelność pozostaje na bardzo wysokim poziomie niezależnie od warunków oświetleniowych, a to w przypadku smartwatcha ma znacznie większe znaczenie niż kolejne marketingowe funkcje.
Równie dobrze wypadła reakcja panelu dotykowego. Reakcja na każdy gest jest natychmiastowa, a poruszanie się po interfejsie odbywa się płynnie i bez irytujących opóźnień.
Nie miałem również żadnych zastrzeżeń do działania funkcji Always On Display oraz czujnika odpowiedzialnego za wybudzanie ekranu po uniesieniu nadgarstka. To właśnie w takich codziennych detalach widać, że mamy do czynienia z urządzeniem aspirującym do flagowej półki, gdzie wszystko powinno działać szybko i przewidywalnie.
Jednym z największych wyzwań podczas projektowania HUAWEI Watch Buds 2 było pogodzenie dwóch urządzeń korzystających z jednego akumulatora. W praktyce oznacza to, że ten sam zapas energii odpowiada zarówno za działanie smartwatcha, jak i regularne ładowanie schowanych pod ekranem słuchawek.
To rozwiązanie brzmi bardzo wygodnie, ponieważ eliminuje konieczność noszenia osobnego etui, ale jednocześnie odbija się na czasie pracy całej konstrukcji. Już od pierwszych dni było dla mnie jasne, że właśnie tutaj użytkownik będzie musiał zaakceptować największy kompromis.
Przy typowym użytkowaniu zegarek działał około trzech dni na jednym ładowaniu. Obejmuje to monitorowanie zdrowia, odbieranie powiadomień, śledzenie aktywności oraz regularne korzystanie ze słuchawek.
Patrząc wyłącznie na rynek smartwatchy z systemem Wear OS, taki wynik nie robi złego wrażenia. Problem polega jednak na tym, że Huawei od lat przyzwyczaił swoich użytkowników do znacznie lepszych rezultatów. Na tle modeli z serii Watch GT czy Watch Ultimate trzy dni pracy wypadają po prostu przeciętnie i trudno przejść obok tego faktu obojętnie.
Same słuchawki oferują do czterech godzin odtwarzania muzyki przy wyłączonej redukcji szumów lub około trzech godzin po aktywowaniu ANC. Podczas rozmów można liczyć odpowiednio na około 2,5 godziny i 2 godziny pracy.
Oczywiście należy pamiętać, że mówimy o wyjątkowo małych słuchawkach ukrytych we wnętrzu zegarka, dlatego trudno oczekiwać wyników znanych z klasycznych modeli TWS. Mimo to miałem wrażenie, że w praktyce margines bezpieczeństwa jest dość niewielki. Przy intensywniejszym korzystaniu z funkcji audio poziom energii potrafi zauważalnie topnieć szybciej, niż bym tego oczekiwał.
Ładowanie odbywa się bezprzewodowo przy użyciu magnetycznej ładowarki dołączonej do zestawu. Sam proces jest wygodny, a magnesy skutecznie utrzymują zegarek we właściwej pozycji.
Szkoda jedynie, że producent nadal korzysta z przewodu zakończonego złączem USB-A, które na stałe połączono z ładowarką. W czasach dominacji USB-C takie rozwiązanie wydaje się niepotrzebnie ograniczające.
Co więcej, przy czasie pracy wynoszącym około trzech dni użytkownik będzie sięgał po ładowarkę znacznie częściej niż w przypadku większości innych smartwatchy Huawei. Moim zdaniem właśnie akumulator pozostaje jednym z najsłabszych elementów całej konstrukcji i trudno uznać ten wynik za w pełni satysfakcjonujący.
Największym wyróżnikiem HUAWEI Watch Buds 2 pozostają oczywiście same słuchawki ukryte pod ekranem zegarka. Każda waży około 4 gramów i ma naprawdę niewielkie wymiary, dzięki czemu producentowi udało się zmieścić je we wnętrzu koperty.
W zestawie znajdziemy trzy komplety silikonowych wkładek, co pozwala lepiej dopasować je do ucha. Po odpowiednim dobraniu końcówek słuchawki okazują się wygodne nawet podczas dłuższego słuchania. Trzeba jednak poświęcić chwilę na właściwe osadzenie ich w uchu, ponieważ źle dopasowane potrafią szybko powodować dyskomfort. To akurat bardziej konsekwencja ich miniaturowej konstrukcji niż błąd projektowy.
Huawei zastosował ciekawą technologię adaptacyjnej identyfikacji. W praktyce oznacza to, że każda słuchawka automatycznie rozpoznaje, w którym uchu została umieszczona. Można więc bez zastanawiania się wyjąć prawą słuchawkę i włożyć ją do lewego ucha lub odwrotnie.
To rozwiązanie działa bardzo sprawnie i rzeczywiście ułatwia codzienne korzystanie z zestawu. W takich momentach widać, że producent nie ograniczył się wyłącznie do efektownego schowania słuchawek pod tarczą zegarka.
Na papierze specyfikacja również wygląda obiecująco. HUAWEI zastosował pełnozakresową planarną membranę współpracującą z płaską cewką drgającą oraz poczwórnym układem magnetycznym. Producent zapowiada wysoką szczegółowość, przejrzystość oraz bogate brzmienie.
Niestety już po kilku minutach odsłuchu miałem wrażenie, że marketingowe deklaracje i rzeczywistość żyją tutaj w dwóch różnych światach.
Nie będę ukrywał, że jakość dźwięku bardzo mnie rozczarowała. Gdybym miał opisać ją jednym zdaniem, napisałbym po prostu, że jest słaba. To nie jest poziom, którego oczekuję od urządzenia kosztującego około dwóch tysięcy złotych, nawet jeśli słuchawki są tylko dodatkiem do smartwatcha.
Brzmienie bardziej przypomina tanie zestawy słuchawkowe niż konstrukcję klasy premium, a różnica względem klasycznych słuchawek TWS Huawei jest naprawdę bardzo wyraźna.
Największym problemem okazują się niskie tony. Bas praktycznie nie istnieje i trudno mówić tutaj o fundamencie dla muzyki. Dominują średnie częstotliwości, natomiast wysokie potrafią być zbyt ostre i momentami wręcz nieprzyjemne. W efekcie dźwięk sprawia wrażenie płaskiego, pozbawionego głębi i odpowiedniej separacji instrumentów. To wpływa na odbiór muzyki i sprawia, że odsłuch szybko zaczyna męczyć.
Jeszcze większy zawód spotkał mnie podczas testowania trybów redukcji hałasu. Do dyspozycji otrzymujemy aktywną redukcję szumów, tryb transparentny oraz tryb otoczenia. Problem polega na tym, że w praktyce przełączanie pomiędzy nimi nie przynosi wyraźnie odczuwalnych zmian.
Oczekiwałem, że ANC skuteczniej odizoluje mnie od otoczenia, a tryb transparentny pozwoli naturalniej słyszeć dźwięki z zewnątrz. Różnice są jednak na tyle niewielkie, że podczas codziennego użytkowania łatwo o nich zapomnieć.
Nie mam wątpliwości, że największą zaletą tych słuchawek jest sama idea ich istnienia. Możliwość wyjęcia ich z zegarka w dowolnym momencie jest niezwykle wygodna i właśnie za ten pomysł Huawei należy się uznanie.
Problem pojawia się wtedy, gdy przechodzimy od koncepcji do codziennego słuchania muzyki. W mojej ocenie producent stworzył gadżet, ale nie dostarczył jakości dźwięku, która pozwalałaby w pełni wykorzystać potencjał całego projektu.
HUAWEI Watch Buds 2 przez cały okres testów współpracował ze smartfonem bez najmniejszych problemów. Funkcje są zawsze pod ręką i to ma znaczenie podczas codziennego użytkowania.
Od kilku lat mam wrażenie, że Huawei szczególnie mocno rozwija funkcje związane ze zdrowiem i HUAWEI Watch Buds 2 tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Zegarek przez całą dobę monitoruje tętno, saturację krwi, poziom stresu oraz analizuje jakość snu wraz z częstotliwością oddechu. Do tego dochodzi pomiar zmienności rytmu serca oraz funkcja oceny stanu emocjonalnego.
Traktuję ją bardziej jako ciekawy dodatek niż narzędzie medyczne, ale muszę przyznać, że potrafi zwrócić uwagę na momenty większego zmęczenia czy napięcia. Największą wartością pozostaje regularność pomiarów, ponieważ to właśnie długoterminowa analiza mówi o naszym organizmie najwięcej.
Bardzo dobrze prezentuje się również zaplecze sportowe. Producent przygotował ponad 90 trybów treningowych, dzięki czemu trudno znaleźć aktywność, której zabrakłoby na liście.
Sam system działa płynnie, szybko odnajduje sygnał GPS i nie sprawiał mi problemów podczas rejestrowania spacerów czy treningów. Nie zauważyłem także niepokojących odchyleń w pomiarach tętna względem innych urządzeń, z których korzystam na co dzień.
Pod względem funkcji sportowych Huawei nadal utrzymuje poziom, do którego zdążył już przyzwyczaić swoich użytkowników.
Na pochwałę zasługuje sterowanie gestami. Polecenia można wydawać nie tylko poprzez dotknięcie słuchawki, ale również stukając w okolicę ucha. Początkowo podchodziłem do tej funkcji z rezerwą, bo podobne rozwiązania nie zawsze działają tak, jak obiecują producenci. Tutaj było inaczej. Gesty rozpoznawane były szybko, a ich skuteczność okazała się bardzo wysoka.
Choć wcześniej zwracałem uwagę na niezwykle przeciętną jakość odtwarzanej muzyki, zupełnie inaczej wygląda kwestia rozmów telefonicznych. Mikrofony wykorzystujące przewodnictwo kostne dobrze wychwytują głos, dzięki czemu rozmowy pozostają wyraźne nawet wtedy, gdy wokół panuje większy hałas.
W praktyce właśnie do takiego zastosowania najczęściej korzystałem ze słuchawek ukrytych w zegarku. Podczas rozmów HUAWEI Watch Buds 2 pokazuje swoje najmocniejsze strony i właśnie tutaj cały pomysł zaczyna mieć najwięcej sensu.
Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że słuchawki są zawsze dostępne. Nie trzeba pamiętać o dodatkowym etui ani zastanawiać się, czy zostały w plecaku lub kieszeni kurtki. Wystarczy otworzyć kopertę zegarka i po kilku sekundach można odebrać telefon albo posłuchać krótkiego podcastu.
Po kilku tygodniach testów doszedłem do jednego wniosku. HUAWEI Watch Buds 2 nie jest urządzeniem dla każdego i to trzeba sobie jasno i głośno powiedzieć.
To sprzęt skierowany do osób, które ponad wszystko cenią wygodę wynikającą z noszenia jednego urządzenia zamiast dwóch. Sama idea schowania słuchawek wewnątrz zegarka nadal robi świetne wrażenie i w codziennym użytkowaniu rzeczywiście potrafi ułatwić życie. Problem polega na tym, że za tę wygodę trzeba zapłacić kilkoma wyraźnymi kompromisami.
Największym z nich pozostaje relacja ceny do możliwości. W bardzo zbliżonym budżecie można kupić osobno naprawdę świetny smartwatch, taki jak HUAWEI Watch Fit 5 Pro lub HUAWEI Watch GT 6 Pro, a do tego dołożyć wysokiej klasy słuchawki HUAWEI FreeBuds Pro 5. Taki zestaw będzie oferował wyraźnie lepszą jakość dźwięku, dłuższy czas pracy oraz większą funkcjonalność.
Co więcej, oba wspomniane zegarki mają wbudowany mikrofon i głośnik, więc bez problemu pozwalają prowadzić rozmowy telefoniczne bez konieczności sięgania po słuchawki. Patrząc wyłącznie na opłacalność zakupu, klasyczny zestaw wypada zdecydowanie korzystniej.
Nie zmienia to jednak faktu, że HUAWEI Watch Buds 2 jest jednym z bardziej oryginalnych urządzeń, jakie pojawiły się na rynku smartwatchy. Trudno odmówić mu pomysłowości, bardzo dobrego wykonania i funkcjonalności, która w wielu sytuacjach okazuje się po prostu wygodna.
Szkoda tylko, że producent nie dopracował bardziej jakości dźwięku oraz czasu pracy, bo właśnie te dwa elementy najmocniej ograniczają potencjał całej konstrukcji. Mam wrażenie, że trzecia generacja może być produktem naprawdę bliskim ideału, ale ta jeszcze nim nie jest.
Jeżeli miałbym dziś wydać własne pieniądze, postawiłbym na dwa osobne urządzenia. Otrzymałbym lepszy smartwatch, zdecydowanie lepsze słuchawki i większą swobodę użytkowania, praktycznie nie dopłacając do takiego zestawu.
HUAWEI Watch Buds 2 pozostaje natomiast ciekawą propozycją dla osób, które świadomie szukają nietypowego rozwiązania i są gotowe zaakceptować jego ograniczenia.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeśli szukasz dobrego smartwatcha, warto zacząć od lektury naszego TOP-10 najlepszych smart zegarków.
Jeśli natomiast potrzebujesz dobre słuchawki, mamy dedykowane zestawienie najlepszych słuchawek TWS w 2026 roku.
Warto też zerknąć na inne wpisy w sekcji urządzeń polecanych przez GSMmaniak.pl.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Wszystko wskazuje na to, że nowy iPhone 18 Pro będzie znacznie grubszy od poprzednika. Oczywiście…
Już za 2 tygodnie zadebiutują oficjalnie nowe Samsungi Galaxy Z. Mowa więc o rozkładanych smartfonach…
Nowy smartfon pokazuje, jak może wyglądać przyszłość średniej półki. Bateria 7200 mAh, ekran 144 Hz…
Samsung Galaxy S26 i Xiaomi 17T kosztują teraz w Polsce dokładnie 3399 złotych. Który z…
Procesor z flagowego Galaxy trafia do znacznie tańszej serii Samsunga. Nowy model pojawił się już…
Jeśli kręcą Cię telefony w edycjach specjalnych, to mam świetną wiadomość: Motorola Edge 70 Fusion…