Baseus PicoGo AM52 / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Szukasz powerbanku, który nie ciąży w kieszeni, a ładuje smartfon błyskawicznie? Baseus PicoGo AM52 to kompaktowy model 10000 mAh, który rewolucjonizuje mobilność dzięki standardowi Qi2.2 i mocy 45W po kablu.
Spis treści
Rynek powerbanków zrobił się dziś bardzo szeroki, ale większość producentów idzie albo w ogromną pojemność, albo w ultracienką konstrukcję, która w praktyce okazuje się tylko marketingową ciekawostką.
Baseus PicoGo AM52 od początku sprawiał jednak wrażenie urządzenia stworzonego z większym pomysłem. Już po kilku dniach trudno było nie zauważyć, że Baseus dobrze odrobił lekcję z mobilności.
PicoGo AM52 pozostaje kompaktowy, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia gadżetu stworzonego wyłącznie do awaryjnego doładowania telefonu. Producent postawił tutaj mocno na Qi2.2 oraz ładowanie bezprzewodowe do 25 W, co w praktyce ma ogromne znaczenie dla użytkowników nowszych iPhone’ów czy wybranych smartfonów Google.
Magnetyczne mocowanie okazuje się wygodniejsze, niż mogłoby się wydawać na początku. Zwłaszcza kiedy człowiek zaczyna korzystać z telefonu w ruchu, a nie tylko przy biurku.
Mam też wrażenie, że Baseus bardzo świadomie celuje tym modelem w osoby, które mają dość noszenia ciężkich akumulatorów w plecaku. 10000 mAh dla większości użytkowników może okazać się wystarczające w codziennym użytkowaniu. Przy cenie około 199 zł ten model zaczyna być naprawdę ciekawą propozycją dla osób korzystających z MagSafe lub PixelSnap.
Producent mocno postawił na solidną konstrukcję i trzeba przyznać, że efekt naprawdę robi wrażenie. Przy grubości wynoszącej zaledwie 1,6 cm urządzenie wygląda bardziej jak stylowe akcesorium do smartfona niż klasyczny magazyn energii. Szczególnie dziś, gdy wiele modeli 10000 mAh przypomina małe cegły.
Bardzo spodobało mi się też to, że Baseus nie poszedł w tani plastik udający aluminium. Obudowa została wykonana z matowego stopu aluminium i całość prezentuje się naprawdę elegancko.
Powerbank dobrze leży w dłoni, a matowe wykończenie sprawia, że sprzęt wygląda dojrzale i nowocześnie. To jeden z tych modeli, które spokojnie można położyć obok flagowego smartfona.
Ciekawie rozwiązano również samą powierzchnię styku ze smartfonem. Wewnętrzna część została pokryta miękkim silikonem, który nie tylko poprawia komfort użytkowania, ale przede wszystkim chroni telefon przed zarysowaniami.
W praktyce ma to większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać podczas czytania samej specyfikacji. Magnetyczne mocowanie działa pewnie i telefon trzyma się stabilnie nawet podczas chodzenia czy korzystania z urządzenia jedną ręką.
W codziennym użytkowaniu szybko doceniłem również kompaktowe wymiary. Baseus PicoGo AM52 ma około 10,5 cm długości i 6,5 cm szerokości, więc bez problemu mieści się w kieszeni kurtki czy małej torbie. Różnica kilku gramów nie zmienia wiele, ale sama smukłość konstrukcji robi już robotę.
Na obudowie znalazło się też miejsce dla czterech diod LED pokazujących poziom energii oraz bocznego przycisku aktywującego wskaźnik. Niby drobiazg, ale właśnie takie detale budują dobre pierwsze wrażenie podczas korzystania ze sprzętu na co dzień.
Co ważne, mimo aluminiowej konstrukcji urządzenie nie sprawia wrażenia śliskiego ani nieprzyjemnie zimnego w dłoni.
Jeszcze niedawno miałem wrażenie, że większość magnetycznych powerbanków działa bardzo podobnie. Niby wygodne, niby nowoczesne, ale kiedy przychodziło do realnej prędkości ładowania, różnice często okazywały się niewielkie.
Baseus PicoGo AM52 dość szybko wyprowadził mnie z tego myślenia. Obsługa standardu Qi2.2 i ładowania bezprzewodowego do 25 W rzeczywiście przekłada się tutaj na odczuwalnie szybsze uzupełnianie energii. Zwłaszcza w przypadku najnowszych iPhone’ów.
Największą różnicę zauważyłem właśnie podczas ładowania iPhone’a Air. W tym przypadku przejście od około 10% do 80% zajmowało mniej więcej 45 minut, co jak na ładowanie bezprzewodowe robi bardzo dobre wrażenie. Jeszcze ciekawiej wypada porównanie ze starszym standardem Qi2. Tam identyczny proces trwał około 90 minut. To pokazuje, że Qi2.2 nie jest tylko marketingowym dodatkiem w specyfikacji.
Oczywiście trzeba pamiętać, że pełnię możliwości Baseus PicoGo AM52 wykorzystają głównie urządzenia zgodne z Qi2.2. Samsung Galaxy S24 Ultra ładował się bezprzewodowo z mocą do 15 W i tutaj czas ładowania był już zdecydowanie dłuższy. Naładowanie baterii od 15% do pełna zajmowało około trzech godzin.
Nie nazwałbym tego wynikiem słabym, ale wyraźnie widać, że ten powerbank został projektowany przede wszystkim z myślą o nowych iPhone’ach. Mimo tego samo magnetyczne mocowanie działało bardzo pewnie również z urządzeniami Samsunga.
Jeżeli jednak komuś zależy na naprawdę szybkim ładowaniu, wtedy najlepiej przejść na przewód. Baseus PicoGo AM52 oferuje do 45 W po USB-C i tutaj sprzęt pokazuje zupełnie inne możliwości. Galaxy S25 Ultra potrafił naładować się od 15% do 90% w około 50 minut, czyli praktycznie z maksymalną prędkością obsługiwaną przez smartfon.
Spodobało mi się też to, że producent nie ograniczył funkcjonalności wyłącznie do smartfonów. Bez większego problemu można było ładować tablety, smartwatche czy nawet laptopy. Oczywiście pojemność 10000 mAh nie zamieni AM52 w pełnoprawny magazyn energii dla notebooka, ale jako awaryjne źródło zasilania sprawdza się zaskakująco dobrze. MacBook Air bez problemu utrzymywał pracę, a nawet odzyskiwał część energii podczas normalnego użytkowania.
Przy tak wysokiej mocy naturalnie pojawia się temat temperatur. I tutaj Baseus pozytywnie mnie zaskoczył, bo mimo braku aktywnego wentylatora obudowa pozostawała w temperaturach akceptowalnych.
Producent zastosował potrójny system chłodzenia z warstwą grafenu rozprowadzającą ciepło po aluminiowej konstrukcji. W praktyce podczas testów maksymalna temperatura wyniosła około 40°C. Nawet podczas ładowania dwóch urządzeń jednocześnie Baseus PicoGo AM52 nie sprawiał wrażenia przeciążonego.
Przy powerbankach bardzo łatwo wpaść w pułapkę patrzenia wyłącznie na liczby z pudełka. 10000 mAh brzmi dobrze, ale dopiero kilka dni normalnego użytkowania pokazuje, ile energii faktycznie trafia do telefonu.
Podczas korzystania z magnetycznego ładowania Qi2.2 udało mi się uzyskać około półtora pełnego ładowania iPhone’a Air. I szczerze mówiąc, taki wynik uważam za całkowicie rozsądny. Ładowanie bezprzewodowe zawsze generuje większe straty energii, bo część mocy zwyczajnie zamienia się w ciepło.
Jeszcze lepiej sytuacja wyglądała przy klasycznym ładowaniu przewodowym. Samsung Galaxy S25 Ultra potrafił odzyskać energię niemal 1,8 raza na jednym cyklu powerbanku, co już daje bardzo komfortowy zapas podczas wyjazdu czy intensywnego dnia poza domem. Właśnie wtedy najlepiej widać przewagę ładowania po USB-C nad indukcją. Nie chodzi wyłącznie o szybkość, ale też o znacznie mniejsze straty energii.
Spodobało mi się również tempo ładowania samego powerbanku. Dzięki dwukierunkowemu USB-C oraz obsłudze szybkiego ładowania Baseus PicoGo AM52 wracał do pełnej energii w około godzinę i piętnaście minut.
Nie obyło się jednak bez drobnych kompromisów. Najbardziej zabrakło mi wsparcia dla technologii Pass-Through, czyli możliwości jednoczesnego ładowania powerbanku i telefonu. Po podłączeniu Baseusa do gniazdka magnetyczne ładowanie smartfona przestaje działać, a szkoda, bo taki scenariusz świetnie sprawdziłby się w hotelu czy podczas pracy przy biurku.
Po dłuższym czasie z Baseus PicoGo AM52 mam wrażenie, że producent bardzo dobrze wyczuł, czego dziś oczekuje wiele osób od mobilnego powerbanku. Nie chodzi już wyłącznie o największą możliwą pojemność czy rekordowe liczby w specyfikacji. Coraz częściej liczy się wygoda, rozmiar i to, czy sprzęt faktycznie pasuje do codziennego stylu korzystania ze smartfona.
Baseus PicoGo AM52 jest właśnie takim nowoczesnym akcesorium, które bardziej ułatwia życie niż przypomina awaryjny magazyn energii.
Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak dobrze działa tutaj połączenie relatywnie smukłej konstrukcji z Qi2.2. Magnetyczne ładowanie przestało być tylko efektownym dodatkiem i w końcu zaczyna mieć realny sens także poza domem. Szczególnie użytkownicy iPhone’ów 16 oraz nowszych modeli naprawdę odczują różnicę względem starszych powerbanków Qi2.
25 W bezprzewodowo i 45 W po USB-C sprawiają, że Baseus PicoGo AM52 potrafi być zaskakująco uniwersalny.
Baseus PicoGo AM52 pokazuje, że dobry powerbank nie musi być ogromny ani przesadnie futurystyczny. Wystarczy, że jest wygodny, szybki i po prostu dobrze zaprojektowany pod codzienne użytkowanie.
Oczywiście nie jest to sprzęt idealny dla każdego. Jeśli ktoś oczekuje ogromnej pojemności pozwalającej ładować telefon przez kilka dni bez dostępu do prądu, wtedy lepiej spojrzeć w stronę większych modeli. Tutaj producent postawił przede wszystkim na mobilność i komfort noszenia.
Brak ładowania przelotowego też potrafi momentami irytować, zwłaszcza podczas wyjazdów. Mimo tego trudno było mi znaleźć drugi tak kompaktowy powerbank, który jednocześnie oferowałby tak szybkie ładowanie bezprzewodowe.
Patrząc całościowo, uważam, że w okolicach 200 zł Baseus PicoGo AM52 jest dziś jedną z najciekawszych propozycji dla osób korzystających z nowoczesnych smartfonów i ceniących wygodę.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Gravity Circuit to świetnie prezentująca się platformówka. Jej twórcy postanowili udostępnić ją na Steam bez…
Okazuje się, że RedMagic 11S Pro osiągnął wysoki wynik w AnTuTu. Co więcej, lista składa…
Xiaomi szykuje jedną z największych premier tego roku. Seria Xiaomi 18 połączy baterię przekraczającą 7000…
Prezentów na Steam nie brakuje. Repertuar na platformie regularnie uzupełniany jest o kolejne gratisy. Najnowszym…
W sieci pojawiają się kolejne informacje, a raczej potwierdzenia poprzednich przecieków o specyfikacji vivo X500…
Zdaniem analityków tylko Apple, Samsung i Huawei są w stanie bez większego szwanku wyjść z…