Huawei Nova 16 / fot. producent
Zdaniem analityków tylko Apple, Samsung i Huawei są w stanie bez większego szwanku wyjść z kryzysu na rynku pamięci operacyjnej bez znacznego podnoszenia cen swoich smartfonów. Czy to oznacza, że w 2027 roku użytkownicy znowu chętniej zaczną spoglądać w stronę telefonów chińskiej marki? To byłby zwrot akcji, od którego w USA pękłyby… gule.
Wczoraj pisałem o tym, że Huawei jest jedynym chińskim producentem smartfonów, któremu rok do roku udało się zaliczyć wzrost w ostatnim okresie. Teraz w sieci pojawiły się kolejne informacje, według których chiński gigant maj jeszcze mniej powodów do niepokoju. Zdaniem analityków tylko Apple, Samsung i Huawei są w stanie poradzić sobie z kryzysem na rynku pamięci operacyjnej. Dlaczego?
Muszę przyznać, że Huawei jako projekt mocno mi imponuje. Jednocześnie daleko mi od bycia fanem ich nastawionych niemal wyłącznie na mobilną fotografię smartfonów. Chińskie analizy oraz raporty Counterpoint wskazują jednak, że jako jedyny gracz w Chinach bez większego szwanku poradzą sobie z brakami na rynku RAM. Coś mi się wydaje, że to dlatego, że to nie jest ich pierwszy kryzys na rynku w ostatnich latach.
Huawei nova 14 Pro / fot. producenta
Obok Huawei bez szwanku wyjść mają też Samsung i Apple, ale z zupełnie innych powodów. Ze względu na rozmiary sprzedaży dwóch największych producentów telefonów na świecie jest w stanie inaczej negocjować ceny z fabrykami odpowiadającymi za podzespoły RAM i pamięci na dane. Trochę mi się to nie klei, bo Xiaomi w globalnym wolumienie sprzedaży nie jest aż tak bardzo za nimi. Cóż – może mają kiepskich negocjatorów, do takich informacji dostępu już nie mam.
Zdaniem Counterpointu Huawei ma poradzić sobie dzięki konsekwentnej strategii cenowej, dzięki czemu nie muszą podnosić cen, opierając się na wielkości sprzedaży. Ma to sens, bo od dawna są najwięksi w Chinach, a przecież to ten rynek głównie ich interesuje.
To nie jest dobra wiadomość dla tych, którzy lubią korzystać z chińskich smartfonów, ze szczególnym naciskiem na flagowce. Już wcześnie dochodziły do nas słuchy o tym, że topowe modele mogą przekroczyć kwoty 10000 juanów. Wtedy wydawało się to przesadą, ale polskie ceny najwyższych wersji vivo czy Oppo tylko to potwierdzają.
Przez to kwota niemal 10 tysięcy złotych na premierę flagowca nie wydaje się aż tak wyjęta z czapy. W takiej sytuacji wcale się nie dziwię, że globalny Xiaomi 18 Ultra raczej nigdy nie trafi do Europy, o ile w ogóle będzie mieć premierę.
https://www.gsmmaniak.pl/1662807/huawei-to-jedyny-chinski-producent-ktorego-sprzedaz-rosnie/
Źródło: via Huawei Central, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Okazuje się, że RedMagic 11S Pro osiągnął wysoki wynik w AnTuTu. Co więcej, lista składa…
Xiaomi szykuje jedną z największych premier tego roku. Seria Xiaomi 18 połączy baterię przekraczającą 7000…
Prezentów na Steam nie brakuje. Repertuar na platformie regularnie uzupełniany jest o kolejne gratisy. Najnowszym…
W sieci pojawiają się kolejne informacje, a raczej potwierdzenia poprzednich przecieków o specyfikacji vivo X500…
HONOR pokazał smartfon, który stawia na czas pracy zamiast wyścigu na megapiksele. Nowy HONOR X7e…
W sieci pojawiła się specyfikacja HMD Thunder oraz HMD Thunder Pro, czyli dwóch tanich smartfonów…