Samsung Galaxy S25 FE / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Samsung Galaxy S26 FE to subflagowiec koreańskiego producenta, który właśnie ujawnił wszystko na swój temat. Znamy design, specyfikację, a nawet cenę i przybliżoną datę premiery. Jest tu kilka usprawnień, ale nadal to tylko kroczki w dobrą stronę.
Podczas gdy chińscy producenci nadal prześcigają się w prezentowaniu jak najfajniejszych smartfonów z subflagowej kategorii, Koreańczycy 5 rok z rzędu korzystają z tej samej formuły. Samsung Galaxy S26 FE nie będzie wyjątkiem, a zmiany w specyfikacji są kosmetyczne. Do tego dobór procesora raczej nikogo nie oczaruje.
Na początek przyjrzyjmy się designowi, który przeszedł lifting upodobniający go do flagowych modeli. Tak naprawdę mało kto będzie w stanie odróżnić go od Samsunga Galaxy S26+. Do tego stopnia, że czasami zastanawiam się, jaki jest sens istnienia tych dwóch urządzeń obok 6siebie i to w tak dramatycznie różniącej się na start cenie.
Problem z Samsungiem Galaxy S26 FE polega na tym, że podczas wrześniowej premiery będzie kosztować jakieś 3500 złotych (a to i tak optymistyczny scenariusz). Już teraz Galaxy S26+ można kupić w Polsce za 3700 złotych bez żadnej dodatkowej promocji. Poza tym FE specyfikacją przypomina raczej Galaxy S25+, ale z gorszym procesorem. Gdzie tu logika? Mnie nie pytaj.
Przejdźmy teraz do specyfikacji Samsunga Galaxy S26 FE. Na froncie telefonu znajdzie się ekran AMOLED 2X o przekątnej 6,7 cala z odświeżaniem 120 Hz. Całość obudowy jest sensownie zabezpieczona przed wodą, o czym świadczy norma IP68. Sęk w tym, że w tym momencie to żadna zaleta, bo każdy konkurent spełnia taki standard, czasami dodając do tego IP69.
Procesor to Exynos 2500 i na tym etapie możemy poczuć spory spadek zainteresowania. Przywoływany tu już wcześniej Galaxy S25+ ma Snapdragona 8 Elite, a kosztuje 3300 złotych bez żadnych promocji. To tylko kolejny argument za tym, że w 2026 roku seria FE od Samsunga nie ma sensu.
To może chociaż aparat będzie dobry? Jak to na Samsunga przystało, będzie co najmniej solidny. Nadal jednak te 50 MP w aparacie głównym, 12 MP w szerokim kącie i 8 MP w 3-krotnym teleobiektywie wypadają słabiej od Galaxy S25+, że o S26+ nawet nie wspomnę.
Na koniec zostaje bateria. Ta w stosunku do poprzednika urosła o całe 100 mAh i teraz ma 5000 mAh. Gdyby chociaż było to ogniwo o 20% większe, wtedy pojawiłby się solidny powód za zakupem. Ładowanie o mocy 45 W na pewno nim nie jest. Ten teelefon po prostu nie ma sensu.
Źródło: @saaaanjjjuuu, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…