Dlaczego ktokolwiek kupuje telefony z 512 GB pamięci i 8 GB RAM w średniej półce cenowej? Pokazuję cenowe absurdy i pułapki, które zastawiają na nas producenci. Przestań się oszukiwać, że naprawdę potrzebujesz aż tyle pamięci.
Ostatnio mocno zastanawiałem się nad tym, w jakim celu ktokolwiek w 2026 roku oferuje jeszcze kilka opcji pamięci w średniej półce cenowej. Nie znam nawet pół osoby, która przy zakupie zdecydowała się dopłacić prawie pół tysiąca złotych za podwojenie pamięci.
Zaczynam podejrzewać, że służą one wyłącznie wciskaniu u operatorów i w elektromarketach.
Kto w 2026 roku w ogóle kupuje z 512 GB zamiast 256 GB?
O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś zawodowo, lub nawet hobbystycznie zajmuje się tworzeniem treści, może potrzebować 512 GB lub 1 TB pamięci, tak obecność możliwości wyboru pomiędzy 256 i 512 GB jest po prostu bez sensu w średniej półce cenowej.
Ktoś może powiedzieć, że użytkownik może dzięki temu wybrać, czy potrzebuje więcej miejsca, czy nie. Moi drodzy – przeciętny użytkownik nie potrafi wybrać, czego potrzebuje we własnym kraju, a co dopiero w swoim telefonie. Nikt nie wmówi mi, że 50-letni Mariusz i jego Bożena mają jakiekolwiek pojęcie, ile zajmuje fotografia czy wideo w 2026 roku i na tej podstawie są w stanie dokonać świadomej decyzji zakupowej. Błagam, zejdźmy na ziemię.
Zakładam więc, że wersje z wyższą pamięcią istnieją w celu wciskania ich nieświadomym użytkownikom u operatorów i w elektromarketach. Po co w takim razie robić niższe warianty? Na to już nie mam odpowiedzi.
Kilka przykładów absurdalnych cen
Żeby nie być gołosłownym, postanowiłem przygotować kilka sztandarowych przykładów tych oparów absurdu. Ten najbardziej widoczny jest w średniej półce cenowej, czyli w kwocie 2000 do 3500 złotych. Tak, niestety w 2026 roku tak wygląda przeciętna cena średniaka.
Mój ulubiony przykład to Xiaomi 15T Pro. Moim zdaniem w wersji 12/256 GB za około 2200 złotych to bardzo rozsądny zakup. 12/512 GB za 2899 złotych to już przegięcie, a 12 GB / 1 TB za 3499 złotych uznaję za wariactwo. Żeby nie czepiać się jednego producenta, to w podobnej cenie i z podobnym rozstrzałem kupisz OnePlusa 15R. W jego przypadku dopłacanie do większej pamięci to już paranoja.
Xiaomi 15T Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Dalej mamy realme 16 Pro+, czyli nieco inny przykład. Dla mnie to produkowanie elektrośmieci, bo akurat w tym przypadku istnienie wersji 8/256 GB za 2299 złotych jest bez sensu. Za 200 złotych więcej dostajesz 12/512 GB. W przeciwieństwie do przestrzeni na dane, RAM w średniaku ma kolosalne znaczenie. Identycznym przykładem jest Redmi Note 15 Pro+ 5G.
Takie przykłady mógłbym mnożyć przez cały dzień, ale chodzi tu o pokazanie absurdu. Przestań się oszukiwać, że potrzebujesz takiej przestrzeni, bo robisz dużo zdjęć i nagrywasz dużo wideo. Naucz się raczej, że z każdego dnia wyjazdu wystarczy zostawić sobie kilka wyedytowanych fotek, niż 100 duplikatów, których i tak nie będzie chciało Ci się obejrzeć. Za zaoszczędzone pieniądze częściej gdzieś wyjedziesz, a nie nabijesz kabzę producentowi.
Źródlo: Ceneo, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







