Huawei P30 Pro / fot. Damian Kucharski
Zdarza Ci się tęsknić za telefonami z pełnym pakietem usług Google, bo dla Ciebie były one najlepsze? W Polsce ponownie pojawił się Huawei P30 Pro i to w cenie przeciętnego średniaka. To gratka dla kolekcjonera, bo swego czasu flagowca Huawei bała się cała konkurencja.
Pamiętasz czasy, w których Huawei zagroził Samsungowi i Apple na rynku smartfonów? Działo się to mniej więcej do 2019 roku, także na polskim podwórku. Bywały nawet momenty, w których Huawei wprowadzał do polskich sklepów więcej smartfonów niż Samsung, a Koreańczyków rzadko ktokolwiek był w stanie wyprzedzić.
Wisienką na torcie niezwykłego wzrostu Huawei była premiera Huawei P30 Pro. Jego paryską premierę pamiętam tak dobrze, jakby odbyła się wczoraj. W 2019 roku był to bezapelacyjnie najlepszy telefon na świecie i wizytówką tego, jak Huawei pod pewnymi względami uciekło konkurencji.
Huawei P30 Pro błyszczał wieloma elementami swojej specyfikacji, ale największą gwiazdą był bez wątpienia jego aparat. Żaden telefon nie robił wcześniej tak wszechstronnych zdjęć. Gwarantował to zestaw złożony ze świetnej jednostki głównej, obiektywu ultraszerokokątnego i teleobiektywu z 5-krotnym zoomem optycznym.
Całość została okraszona rewolucyjnym trybem nocnym, który pozwolił temu urządzeniu widzieć w ciemnościach. Poniżej zamieszczam zdjęcia zrobione Huawei P30 Pro i Samsungiem Galaxy Note 9, który był wtedy moim prywatnym telefonem. Nawet w 2026 roku robi to na mnie duże wrażenie.
Fotograficzna potęga wywarła na narodzie tak duże wrażenie, że Huawei P30 Pro jeszcze długo był polecany jako najlepszy telefon do zdjęć w cenie, w której był akurat dostępny.
Skoro już o dostępności mowa, to przypadkiem zauważyłem Huawei P30 Pro za mniej niż 950 złotych na polskim Amazonie. Co prawda sprzedawcą jest niemiecka firma MaxiLand, ale za samą wysyłkę odpowiada Amazon, więc jest Prime.
Oczywiście ofertę można traktować jedynie jako ciekawostkę. Zakup 7-letniego telefonu nigdy nie jest dobrym pomysłem, nawet jeśli był on kiedyś najlepszym w całej galaktyce. Chyba, że masz akurat wolną gotówkę i lubisz kolekcjonować takie klasyki.
Jeśli ktoś ma parcie, to może sobie poszukać lepszej ceny w aukcjach na Allegro. Różnego rodzaju ofert na ten 7-letni telefon jest więcej niż na POCO F8 Ultra 16/512 GB z końcówki 2025 roku.
Tak czy inaczej, jedno jest pewne: rynek smartfonów wyglądałby teraz zupełnie inaczej, gdyby następcy Huawei P30 Pro mieli na pokładzie pełny pakiet usług i aplikacji Google oraz wszystkie inne rozwiązania, które zostały skutecznie zablokowane Chińczykom przez USA.
https://www.gsmmaniak.pl/1634898/poco-f8-ultra-16-512-denim-problemy-z-dostepnoscia/
Jesteśmy Partnerem Amazon i otrzymujemy wynagrodzenie z tytułu określonych zakupów dokonywanych za pośrednictwem linków.
Wygląda na to, że piękny sedan MG 07 może otrzymać wersję w praktycznym nadwoziu kombi.…
Nie każdy telefon koreańskiego Samsunga musi być drogi. Azjatycki gigant ma przecież w swojej ofercie…
Król RTS powróci już w 2026 roku. Kilka dni temu twórcy zapowiedzianej niedawno Twierdzy 4…
Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to taka, że przedłużono promocję Motoroli z Cashbackiem…
ING zmienia sposób działania części przelewów. Wszystko za sprawą nowej funkcji, która ma zwiększyć bezpieczeństwo…
Zakup byłych modeli flagowych ma jak najbardziej sens - zarówno wśród Androidów, jak i iPhone'ów…