Bezprzewodowe słuchawki douszne to kategoria lubiana przez niemałą część użytkowników. Zapraszam na test soundcore Liberty Buds, czyli nowego modelu o takiej konstrukcji. Czy słuchawki te dowożą jakością dźwięku? Jaka jest ich cena? Odpowiedź na te oraz inne pytania, znajdziecie właśnie tutaj.
Spis treści
Dawno nie gościłem u siebie żadnych słuchawek dousznych, to też sam jestem ciekaw, czy coś wyraźnie się zmieniło w takich modelach względem nieco starszych konstrukcji. Test soundcore Liberty Buds to idealna okazja, by to sprawdzić, a dodatkowo pokazać Wam, czy warto zainteresować się tymi słuchawkami bezprzewodowymi.
Cena soundcore Liberty Buds nie jest przesadzona
Tradycyjnie zacznijmy od sprawdzenia ceny testowanych słuchawek, która została premierowo ustawiona na poziomie 349 złotych.
To zdecydowanie nie jest dużo za słuchawki douszne, które na papierze prezentują się całkiem ciekawie. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda, kiedy zobaczymy, że w tym przedziale prawie nie ma konkurencyjnych konstrukcji.
Specyfikacja soundcore Liberty Buds
- Rodzaj łączności: Bluetooth 6.1
- Zgodne profile: –
- Kodeki: SBC, AAC, LDAC
- Budowa: douszne
- Redukcja szumów: aktywna, adaptacyjna
- Średnica przetwornika: 11 mm
- Mikrofony: dwa (na słuchawkę)
- Maksymalny czas pracy:
- ANC: do 6 h na jednym ładowaniu, do 26 h dzięki etui
- Bez ANC: do 7h na jednym ładowaniu, do 30 h dzięki etui
- Wodoszczelność: IP55
- Waga jednej słuchawki: 4,97 g
- Waga etui: 44 g
Sprzęt do testów dostarczyła firma Soundcore, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Jakie akcesoria dają soundcore Liberty Buds?
Zanim wnętrze, to najpierw samo pudełeczko. Jest to standardowy pakunek w kontekście tego producenta, utrzymany w bieli oraz jasno-niebieskich dodatkach. Znajdziemy na nim dosyć sporo informacji technicznych jak czas pracy na baterii, obecność kodeka LDAC, czy średnica zastosowanego przetwornika.
No ale przejdźmy teraz do wnętrza, za sprawą unboxingu.
Jak widzicie, można — prócz samych słuchawek — znaleźć:
- Przewód USB-A do USB-C
- „Stabilizatory” w różnych rozmiarach
- Instrukcję obsługi
Nie jest więc tak pusto, zwłaszcza dzięki owym stabilizatorom, które mają poprawić komfort noszenia. Jak z tym będzie, przekonamy się w dalszej części tej recenzji.
Przyjrzyjmy się jakości wykonania Liberty Buds
Pora na praktyczne „opowieści” o tym modelu słuchawek. Przede wszystkim to nie nastawiajcie się na metalowe części, bo praktycznie wszystko to tworzywo sztuczne.
Etui zostało wykończone matowo, podczas gdy słuchawki — na błysk. Przyszło mi testować czarną wersję kolorystyczną, jednak dostępna jest także biała i jasnoniebieska.
Wracając — etui jest naprawdę przyjemne w dotyku, nie wyślizguje się z rąk, ale spasowanie wieczka nie jest zbyt dobre. Wynika to jednak z jego konstrukcji, bo nie jest otwierane, a odsuwane.
Jest to całkiem wygodny sposób na otwieranie oraz zamykanie, szczególnie przy użyciu pojedynczej ręki. Słuchawki składają się oczywiście z paru „części” jednak są one ze sobą spasowane w sposób nienaganny, wręcz idealny, bardzo płynnie przechodząc między sobą.
Prócz tego, stem na zewnętrznej stronie, wykończony jest „brokatem”, co dodatkowo wprowadza nieco świeżości w „klasycznej czerni”. Wspomniane stabilizatory wykonane są z sylikonu. Łatwo je zarówno zdemontować, jak i założyć z powrotem.
Nie da się w tym miejscu znaleźć żadnych problemów, prócz może tego wieczka, jednak — jak wspomniałem — to nie tyle problem, ile cecha takiego rozwiązania. Są to zdecydowanie słuchawki, w których jakość wykonania jest sporą zaletą, a w żadnym wypadku nie jest wadą.
Liberty Buds to wygodne słuchawki bezprzewodowe
Co nam po świetnych słuchawkach, w których kuleje kwestia wygody? No właśnie – niewiele. W przypadku testowanego modelu nie można jednak powiedzieć o nim, by tej wygody nie oferował. Oferuje jej wiele, długie godziny używania słuchawek nie skutkują chęcią zdejmowania ich, by „odpocząć” od nich.
Słuchawki nie męczą uszu dzięki stosunkowo niskiej wadze, ale też oczywiście całej konstrukcji. Bardzo dobrze dopasowują się do małżowiny usznej, a dodatkowe stabilizatory pomagają utrzymać je w miejscu, co ogranicza konieczność poprawiania ich co jakiś czas.
soundcore Liberty Buds przychodzą ze stabilizatorami w dodatkowych rozmiarach / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to problem, który zwykle mam ze słuchawkami dokanałowymi, a nie dousznymi. Mianowicie trzeba nieco pobawić się ustawieniem ich w uchu, by uzyskać „równe spasowanie”. To spasowanie wpływa bowiem nie tylko na kwestię wygody, ale także jakość dźwięku, czy ANC.
Warto też pochwalić producenta za to, że jest wiele różnych rozmiarów stabilizatorów, dołączonych do pudełka wraz ze słuchawkami. Generalnie tak, jak w nagłówku – to naprawdę bardzo wygodne słuchawki douszne.
Co ze sterowaniem?
Mamy tutaj panele dotykowe, które są bardzo intuicyjnie umieszczone na stemie. Zdecydowanie nie ma z nimi żadnych problemów w kontekście działania, jednak jak chodzi o sterowanie w domyślnych ustawieniach, to już można było zrobić to nieco bardziej „na bogato” (boldem zaznaczone opcje domyślne):
- Lewa słuchawka:
- Pojedyncze tapnięcie:
- Brak akcji
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Odtwarzaj / pauza
- Podwójne tapnięcie:
- Następny utwór
- Brak akcji
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Odtwarzaj / pauza
- Asystent głosowy
- ANC / Tryb transparentny
- Potrójne tapnięcie:
- Brak akcji
- Następny utwór
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Asystent głosowy
- Odtwarzaj / pauza
- ANC / Tryb transparentny
- Przytrzymanie: ANC / Tryb transparentny / Off
- Pojedyncze tapnięcie:
- Prawa słuchawka:
- Pojedyncze tapnięcie:
- Brak akcji
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Odtwarzaj / pauza
- Podwójne tapnięcie:
- Odtwarzaj / pauza
- Następny utwór
- Brak akcji
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Asystent głosowy
- ANC / Tryb transparentny
- Potrójne tapnięcie:
- Brak akcji
- Następny utwór
- Głośniej
- Ciszej
- Następny utwór
- Poprzedni utwór
- Odtwarzaj / pauza
- Asystent głosowy
- ANC / Tryb transparentny
- Przytrzymanie: ANC / Tryb transparentny / Off
- Pojedyncze tapnięcie:
soundcore Liberty Buds mają panele dotykowe w miejscu loga producenta / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Możliwości personalizacji jest sporo, jednak domyślne ustawienia są nieco ubogie, a do tego… nie tak intuicyjne, jak by mogły być. No bo jak myślicie o słuchawkach z takimi panelami dotykowymi, to zapewne w głowie macie zatrzymanie bądź wznowienie grania muzyki jako pojedyncze tapnięcie – no ale tutaj niestety to pojedyncze tapnięcie nie robi nic.
Jaki poziom audio prezentują soundcore Liberty Buds?
Dochodzimy do najważniejszego punktu w całej recenzji, czyli jakości dźwięku. Nie będę ukrywał, produkty audio tego producenta robią na mnie osobiście zwykle dobre wrażenie, ale nie tylko subiektywnie, lecz także obiektywnie.
Chociażby jakiś czas temu testowane soundcore AeroClip, które z miłą chęcią porównam ze sporo droższą nowością, w postaci Sony LinkBuds Clip. Wracając jednak do Liberty Buds – to jak w takim razie radzą sobie z odtwarzaniem dźwięków?
Bas
Zaczynamy od najniższego z pasm, które mimo tego, że mamy do czynienia ze słuchawkami dousznymi, radzi sobie naprawdę przyjemnie. Bas jest całkiem mocny, a do tego nieźle schodzi. Nie słychać, żeby miejscami go w sposób znaczący brakowało, lub by był w którymś obszarze zamulony – jest naprawdę dobrze wyważony.
Średnica
Co z kolei ze średnicą? W tego typu słuchawkach zapewne należałoby oczekiwać, że to ona będzie grać główne skrzypce i… w zasadzie, to trochę tak jest. Mamy do czynienia ze szczegółowym i kontrastowym pasmem, które daje duże pole do popisu także bardziej skomplikowanym utworom, które mają „dużo różnych dźwięków” w tym zakresie częstotliwości.
Sopran
Na koniec jest jeszcze góra, która zdecydowanie charakteryzuje się „szpiczastością”, czasami aż za bardzo, jednak w większości to pozytywna cecha. Jest raczej czysto i zwyczajnie przyjemnie dla ucha. Końcowo mamy więc raczej dobrze zbalansowane słuchawki, chociaż może lekko sopranowe miejscami.
Equalizer
Skoro mamy już powiedziane, jak to gra na domyślnych ustawieniach, to pora nieco w nich pogrzebać. Do tego służy m.in. equalizer, który posiada jakieś… paręnaście, bądź parędziesiąt predefiniowanych ustawień, inaczej mówiąc – w bród.
To dobrze, bo daje naprawdę wiele możliwości bez zastanawiania się, co robi który suwak. Duża część z nich jest przydatna i należy zaliczyć tę część na plus testowanych słuchawek.
Preferencyjny EQ
Zdecydowanie można pochwalić to rozwiązanie. Opiera się ono na prostym teście A/B, w którym mamy podany jeden utwór i dwa ustawienia equalizera. Musimy tak wybrać 6-krotnie, która opcja bardziej nam się podoba i voila, mamy ustawione słuchawki pod swoje preferencje za pomocą prostego testu. Świetna opcja, bardzo przyjazna użytkownikowi, jednak gdyby tych „etapów” było 10, być może dałoby się jeszcze lepiej dopasować owe brzmienie pod siebie. Ale mimo to – nadal plusik.
Dźwięk przestrzenny
Mamy też opcję dźwięku przestrzennego, który oczywiście stara się dać nam wrażenie przestrzennego słuchania, jednak wychodzi to… przeciętnie. Charakterystyka brzmienie się mocno zmienia na skrajach, raczej w negatywnym tego słowa znaczeniu. Może być to całkiem przydatne w spokojniejszych utworach z tekstem, ale to chyba tyle z potencjalnych zastosowań.
Scena i pozycjonowanie
Pochwalić można także właśnie scenę i pozycjonowanie – słychać, że to pierwsze jest szerokie, ale nie tylko na boki, lecz również w płaszczyźnie przód/tył. Prócz tego, jest zwyczajnie celne, pozwalając dosłyszeć przeciwnika w grze, lub konkretny instrument w trakcie odsłuchu jakiegoś utworu.
Opóźnienie
W trakcie moich testów wyszedł wyraźny problem z opóźnieniem, który widoczny jest na domyślnych ustawieniach. Czuć (słychać i widać), że jest przerwa między obrazem, a dźwiękiem, chociażby w grach.
Po włączeniu jednak „trybu gier” z poziomu aplikacji problem ten jest istotnie ograniczony i w takim wypadku można korzystać z nich także w grach.
Mikrofony
Prócz odtwarzania muzyki, słuchawki bezprzewodowe są w stanie oczywiście rejestrować nasz głos. Dlatego też sprawdziłem w testowanym modelu, jak sprawdzają się mikrofony, oto próbka w cichym pomieszczeniu:
A to w głośnym:
Wnioski? W tej półce cenowej nie są to złe mikrofony, nawet można powiedzieć, że są całkiem niezłe. W sprzyjających warunkach może nieco ograniczyłbym działanie odszumiania, natomiast w trudniejszych, działa ono raczej dobrze. Całość wypowiadanego tekstu jest zrozumiała, a to nie takie oczywiste w tym budżecie.
Liberty Buds to słuchawki z ANC i trybem transparentnym
Słuchawki douszne nie zawsze mają ANC, czy tryb transparentny, więc już sama obecność tych funkcji jest plusem dla producenta. Przy domyślnych ustawieniach sterowania, jesteśmy w stanie przełączać się tylko pomiędzy nimi, aczkolwiek jest także opcja, by nie korzystać ani z jednej, ani z drugiej funkcji.
Wracając jednak do tego, jak się sprawują – ANC nie jest najmocniejsze, całkiem dobrze radzi sobie w cichszych scenariuszach, jak szum komputera, hałasy na klatce schodowej, czy przechadzki po mieście.
Mimo wszystko „główne ulice” nie będą już miejscem, gdzie będziecie mieli ciszę, bo zwyczajnie będziecie słyszeć przejeżdżające auta. Jest OK jak na słuchawki douszne.
Co z trybem transparentnym, zapytacie? Jest… też w porządku, na odpowiedniej głośności słychać nasze otoczenie, jednak jest mocno wrażliwy na wyższe dźwięki, czy chociażby szum wentylatorów, które to dosyć mocno podbija, co nie jest raczej potrzebne.
Aplikacja soundcore – co umożliwia?
Na pewno jedno, co ta aplikacja musi poprawić, to tłumaczenia. Bo niektóre wyglądają zwyczajnie źle, nienaturalnie, czuć, jakby korzystało się z aplikacji do słuchawek nie za „set” złotych, tylko jakichś bardzo tanich z „ali”. Prócz tego, znajdziemy tutaj jednak wiele funkcjonalności, które są raczej dobrze ułożone w kontekście intuicyjności.
Prócz manipulowania tym, jak słuchawki grają, czy działają, można oczywiście je wyszukać (dźwięk), czy zaktualizować ich oprogramowanie. Jest wszystko, czego dusza zapragnie, tylko szkoda, że tak średnio wygląda to tłumaczenie w wielu miejscach. W niektórych w zasadzie go nie ma.
Jak radzi sobie bateria w słuchawkach Liberty Buds?
W trakcie mojego korzystania z testowanych słuchawek naładowałem je oczywiście do pełna na początku, by mieć optymalny pogląd na baterię, a kolejny raz przyszedł dopiero – mniej więcej 1,5-tygodnia później. Czy czasy podane przez producenta są realistyczne? Jak najbardziej, szczególnie jeżeli nie korzystacie z LDAC-a.
Jeżeli jednak chcielibyście go używać, to oczywiście bateria będzie radziła sobie nieco gorzej, ale tylko nieco, a nie kompletnie inaczej. Można tutaj zaliczyć na plus to, jak zachowują się akumulatory, bo zwyczajnie dają naprawdę wiele spokoju, tak w przeciągu – powiedzmy – całego tygodnia, jak i pojedynczych, długich sesji.
Podsumowanie testu soundcore Liberty Buds
No i dotarliśmy do końca tej recenzji, w której przyjrzeliśmy się bezprzewodowym słuchawkom dousznym soundcore Liberty Buds. Przypomnijmy w tym miejscu jeszcze raz ich cenę, która wynosi 349 złotych.
W jej okolicy, nie ma za wielu słuchawek dousznych, które miałyby m.in. ANC, czy kodek Hi-Res typu LDAC. No ale dobra, pora podsumować to sobie w plusach oraz minusach tej konstrukcji.
Zalety
Pierwszą będzie cena, bo daje to kolejną opcję w niespecjalnie popularnym budżecie, przynajmniej nie jest on popularny wśród innych producentów. Na kolejnym miejscu należy postawić dodawane akcesoria w zestawie, czy też wysoką jakość wykonania całości.
Z bardziej praktycznego punktu widzenia, wyróżnia się tutaj komfort użytkowania, który zostaje na długie godziny. Docenić należy także projekt etui, które jest dużo bardziej przyjazne do otwierania jedną dłonią, niż konkurencyjne rozwiązania.
Generalnie dobrze rozwiązane jest także sterowanie, a pod kątem brzmieniowym, w zasadzie pochwalić można każde z pasm, czyli zarówno bas, średnicę, jak i sopran. Są dobrze między sobą wyważone, średnica ma wiele szczegółów, a sopran nadaje „świeżości” całości.
Dopełnia to wszystko jeszcze naprawdę świetny equalizer, mający mnóstwo wbudowanych presetów, a także opcję personalizacji z wbudowanym testem. Docenić tu trzeba również szeroką i szczegółową scenę i tryb gry, który ratuje kwestię opóźnień. Na koniec nie sposób nie wspomnieć o dobrej baterii.
Wady
Nie jest to jednak model idealny, sterowanie na domyślnych ustawieniach jest bowiem mocno ograniczone, a brzmienie sopranu dla niektórych osób może być „zbyt jasne”. Prócz tego, dźwięk przestrzenny radzi sobie – co najwyżej – przeciętnie i bez trybu gry, opóźnienia są wyraźne.
Dodać do tego należy też błędy w tłumaczeniu w kontekście aplikacji – ale to tyle.
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.


















