Już dawno nie było takiej sytuacji. Teraz jest zarówno najlepszy, jak i najgorszy moment na kupienie nowego telefonu. Kryzys na rynku pamięci cofnie smartfony o krok do tyłu. A może jednak zmotywuje to producentów, by zrobić krok do przodu w przypadku pozostałych rozwiązań?
Spis treści
Rynek smartfonów podąża w ciekawym, choć niejednoznacznym kierunku. Do niedawna uważałem, że telefony w obecnej formie daleko już nie zajadą i tylko jakaś rewolucja może to zmienić. I nie, nie jest nią Sztuczna Inteligencja.
Ba, AI dla smartfonów okazuje się zarówno błogosławieństwem, jak i plagą. Omówiony przez Pawła Łaza kryzys na rynku pamięci wynika właśnie z rozwoju Sztucznej Inteligencji i przekierowanie wysiłków producentów DRAM czy NAND na ten cel, kosztem innych produktów i klientów.
Pamięć w telefonie stanie się droga
W artykule Pawła znalazła się bardzo ciekawa prognoza dotycząca pamięci RAM w obecnych i nadchodzących telefonach (+ laptopach):
W telegraficznym skrócie: flagowce coraz rzadziej będą dostawały 16 GB RAM, średniaki z 12 GB RAM staną się rzadkością, a w najtańszych modelach standardem będzie 4 GB RAM, choć teraz bez problemu da się znaleźć niedrogie sprzęty z 6, a nawet 8 GB RAM.
Jak zwykle najbardziej dostanie się klientom o najmniej zasobnych portfelach. O ile flagowiec z 12 GB RAM czy średniak z 8 GB RAM potrafią działać znakomicie, tak w niskobudżetowcach nie jest to regułą i więcej pamięci jest w stanie to zmienić.
Dokładnie tak samo działa to w przypadku obiektywów ultraszerokokątnych w aparatach. Mówi się, że to nie megapiksele robią zdjęcia, jednak w tym konkretnym przypadku im jest ich więcej, tym lepiej, co zawsze widać w jakości fotek z dużym polem widzenia. Zasada im więcej, tym lepiej dotyczy także pamięci operacyjnej w tanich telefonach.
Wróćmy jednak do głównego wątku. Jako tester telefonów z wieloletnim stażem wiem doskonale, że RAM jest ważny, ale nie najważniejszy. Dobry procesor i odpowiednia szybka pamięć wewnętrzna są równie kluczowe, więc nie spodziewam się nagłego pogorszenia działania większości telefonów z Androidem.
Zamiast więcej RAMu, lepsza pozostała specyfikacja?
Ba, być może producenci smartfonów zdecydują się na zrekompensowanie odpuszczenie sobie wyścigu na RAM w inny sposób? Nie mówię tu o szukaniu magicznej optymalizacji à la iOS, bo ta bajka już dawno nie jest aktualna.
Pole do działania wydaje się nieograniczone, przynajmniej teoretycznie. W praktyce dotarliśmy już do momentu, w którym trudno dalej rozwijać w naszych telefonach dotychczasowe rozwiązania.
Choćby aparaty. Do telefonów zaczęły trafiać nawet 1-calowe matryce i na tym się zatrzymało. Ba, niektóre marki nawet z nich zrezygnowały. Teraz zdjęcia ze smartfonów są przede wszystkim napędzane przez Sztuczną Inteligencję i to nie zawsze w jednoznacznie pozytywny sposób.
W przypadku baterii przełom już się dokonał. Nowe ogniwa węglowo-krzemowe pozwalają na pojawienie się w naszych ulubionych urządzeniach przenośnych akumulatorów po 6000 czy 7000 mAh i nawet jeszcze trochę więcej, a według plotek i przecieków producenci nie powiedzieli jeszcze w tym temacie ostatniego słowa.
Co można np. rozwinąć jeszcze w ekranach, skoro te od dłuższego czasu są już bajeczne? Teraz już nawet telefony ze średniej półki mają wyświetlacze na poziomie niedawnych flagowców. Łączność rozwija się naturalnie i trudno tu o jakieś rewolucje. Zmiana materiałów czy wzornictwa to żaden przełom, a co najwyżej dobra zabawa producentów.
Jeśli producenci telefonów znajdą coś, co wyraźnie poprawi ich urządzenia, byśmy mogli przymknąć oko na problemy z pamięcią operacyjną, to będzie warto wstrzymać się z zakupem nowego smartfona.
Szczerze wątpię jednak w teki scenariusz i już widzę oczami wyobraźni kolejne nowości z zakresu AI, mniej lub bardziej potrzebne nam w codziennym użytkowaniu. Oprogramowanie może coś zyska, ale specyfikacja sporo może stracić.
Najlepszy moment na kupienie telefonu jest teraz
Moim zdaniem dużo bardziej realna jest druga teza: najlepszy moment na kupienie nowego telefonu jest teraz. Mniej optymistyczny wariant zakłada, że ta chwila już na dobre minęła i interes życia zrobiły osoby posiadające flagowce poprzedniej generacji.
Tak się szczęśliwie dla mnie składa, że jestem w tym gronie. Mój OnePlus 13 ma wszystko, czego oczekuję po swoim telefonie. Wiele tych rzeczy mają takze konkurencyjne (ex)flagowce. Mam tu na myśli:
- 16 GB RAM, pamięć UFS 4.0, wydajny procesor,
- ekran o znakomitych parametrach, widoczny w każdych warunkach,
- dobrą baterię z szybkim ładowaniem obu typów,
- wszechstronny aparat fotograficzny o kompletnym wyposażeniu,
- nowoczesne standardy łączności,
- wiele lat aktualizacji,
- w pełni wodoszczelną obudowę (IP69),
- inny materiał na tylnym panelu niż szkło i metalową ramkę.
Oczywiście to tylko mój osobisty przykład na konkretnym modelu od jednego producenta, ale w mojej opinii da się go potraktować uniwersalnie. Honor Magic 7 Pro, Xiaomi 15 Ultra, modele z rodzi OPPO Find X czy topowe smartfony vivo to także znakomite telefony na lata i niczego im nie brakuje.
Jakie telefony warto teraz kupować?
Jeśli od jakiegoś czasu przymierzasz się do zakupu nowego telefonu, dobrze radzę: lepiej się pospiesz. Aktualnie najlepiej polować na (wszystko w promocji lub jak najlepszej cenie):
- flagowce,
- ex-flagowce,
- tegoroczne lub roczne średniaki,
- najlepsze tanie telefony tu i teraz.
Mam przeczucie graniczące z pewnością, że wszystkie te polecane przeze mnie kategorie smartfonów ulegną pogorszeniu w kolejnej generacji, w mniejszym lub większym zakresie.
Jeszcze kilka lat temu ciężko byłoby mi pisać do ManiaKów, że nie warto czekać na nowe telefony. Wszystko przez to, że kiedyś wsparcie dla tych starszych było krótkie. Teraz wygląda to zupełnie inaczej i nawet w świecie niedrogich telefonów z Androidem da się znaleźć modele z wieloletnimi aktualizacjami.
Nie polecam jednak kupować byle czego. Dlatego też zachęcam Cię do zapoznania się z naszym rankingiem telefonów, w którym znajdziesz najlepsze smartfony w wielu różnych kategoriach:
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















