2026 rok nie zapowiada się najlepiej dla osób, które będą chciały kupić komputer, laptopa, tablet, telefon, czy cokolwiek, co ma w sobie pamięć DRAM bądź NAND. Od paru tygodni widać kryzys na rynku pamięci, który najmocniej odbija się na cenach RAM-u i dysków SSD. Jak to się będzie miało do sytuacji na rynku smartfonów?
Wygląda na to, że może nas czekać lekki szok w przypadku nowych modeli telefonów, których premiera odbędzie się w 2026 roku. Kryzys na rynku pamięci nie dotyka jak na razie rynku smartfonów, jednak raport firmy TrendForce sugeruje, że zdecydowanie go nie ominie. Trzeba się przygotować na cofnięcie o parę lat w kontekście konfiguracji pamięciowych?
Zacznijmy od początku, dlaczego kryzys na rynku pamięci w ogóle się „wydarzył”?
Nie jest tajemnicą, że obecnie AI odgrywa rolę w praktycznie każdej dziedzinie naszego życia, bo… jest wszędzie. Pisze kod oprogramowania, chociażby w przypadku Windowsa (co widać po takich aktualizacjach, które psują następnie dyski SSD), generuje obrazy, filmy, dźwięki, pomaga w szkole, na studiach, w pracy… Jest sporo jego zastosowań, jedne mniej, drugie bardziej pożyteczne. Końcowo jednak mamy do czynienia z wielkimi inwestycjami w ten obszar technologii, który musiał odbić się na rynku komponentów elektronicznych.
I tak jesteśmy na przełomie 2025 i 2026 roku, kiedy to widać już pierwsze symptomy załamywania się konsumenckiego rynku pamięci DRAM oraz NAND. Ceny RAM-u i dysków SSD windują się o parędziesiąt, a czasami parę-set % w przeciągu tygodni. A skąd to się bierze? A no stąd, że producentom pamięci dużo bardziej opłaca się sprzedawać komponenty do centrów danych AI, zamiast do „szarego Kowalskiego”. Ten drugi „może poczekać / zapłacić więcej”, a kontrakty na miliony dolarów nie lubią czekać.
Jeden z producentów, jakim jest Micron, w zasadzie otwarcie porzucając konsumencki rynek pamięci, powiedział, że się on dla niego nie liczy. Są projekty i partnerzy biznesowi dużo istotniejsi, i to na nich zamierza się skupić w 100%. Dlatego też doszło do „zamknięcia” marki Crucial, która należała do owej firmy. Na polu walki mamy więc w zasadzie Samsunga i SK Hynix jako jedynych producentów pamięci (nie mylić z markami, które kupują od nich kości, montują na swoich płytkach i sprzedają jako „własne”).
Skutki już widać, ale na rynku telefonów dopiero nadchodzą
Jak wspomniałem, dla osób, które chciały kupić sobie przykładowo pamięć RAM do komputera na święta, bądź złożyć w całości nowy PC, to zdecydowanie nie jest dobry czas. Ceny wystrzeliły w kosmos, bo niektóre zestawy podrożały 2/3-krotnie względem tego, co było jeszcze początkiem października tego roku. Dyski SSD, szczególnie te tańsze, również poszły zauważalnie do góry.
Raport TrendForce jasno wskazuje, że tańsze telefony mogą oberwać pod kątem posiadanej pamięci / fot. TrendForce
Na rynku telefonów, czy laptopów, jeszcze nie widać skutków wydarzeń wokół Microna, czy przestawiania linii produkcyjnych z pamięci przeznaczonych na rynek konsumencki, na pamięci przeznaczone na rynek „serwerowy”. Powyżej jednak możecie zobaczyć ciekawe założenia, które wysunęła jedna z firm zajmujących się tworzeniem raportów o sytuacji na rynkach, także wokół elektroniki użytkowej.
Jak widać, te najdroższe telefony raczej zostaną w takich samych konfiguracjach pamięci operacyjnych, w jakich były oferowane dotychczas, jednak nowe średniaki, czy telefony budżetowe, mogą cofnąć się w rozwoju względem swoich poprzedników. Zamiast 12 GB w średniej półce, przygotujcie się na maksymalnie 8 GB. Zamiast 8 GB w niskiej półce, możecie liczyć na 4 GB. Jest także wskazanie, że problem dotknie laptopów, w których znowu szerzej będziemy widzieć 8 GB pamięci operacyjnej.
Ile może potrwać kryzys na rynku pamięci?
W optymistycznym założeniu nie więcej niż rok. Patrząc na wiele innych kryzysów, które przez ostatnie lata wydarzały się na rynku okołokomputerowym, zakładałbym, że obecny w ciągu roku się zakończy i w 2027 roku wrócimy do względnej normalności. Przyszły rok jednak zdecydowanie nie wygląda jak ten, w którym będzie opłacało się wymienić swój starszy sprzęt na nowszy, tym bardziej, jeżeli ten nowszy może okazać się gorszy od bezpośredniego poprzednika.
Niedługo telefony z niskiej i średniej półki, jak popularne Motorole, mogą cofnąć się w rozwoju o parę lat / fot. producenta
Wiele rozbije się o to, czy czasami to bezgraniczne pompowanie rynku AI nie skończy się krachem na giełdach, w jakim kierunku będzie rozwijała się sztuczna inteligencja, czy nie wejdą jakieś ograniczenia w kontekście budowania nowych centrów danych… jest sporo zmiennych. Mam jednak przeczucie, że jeżeli faktycznie producenci będą musieli obcinać specyfikację nowości, żeby utrzymać ceny „w ryzach”, to zdecydowanie będzie „nacisk” na producentów pamięci, by zwiększyli moce przerobowe.
Z tego co „słychać w sieci”, mieliby ku temu zdolności, jednak możliwe jest, że chęć zysku na podwyżkach na rynku konsumenckim jest większa, niżeli chęć utrzymania dostępności i przyzwoitej wyceny elektroniki dla końcowego użytkownika. To pierwsze to jednak widzenie krótkowzroczne i mam nadzieję, że w 2027 wrócimy znów do czasów, gdzie — patrząc na rynek pecetowy — za 1 TB SSD NVMe płaciło się 150 złotych.
Źródło: TrendForce, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







