środa, 30 sierpnia 2017, Szymon Marcjanek

Wyniki konkursu| Wygraj czytnik PocketBook Touch HD!

PocketBook-Touch-HD-1
PocketBook Touch HD / fot. gsmManiaK.pl
  • Andrzej Benetkiewicz

    Tylko dwie książeczki miały naprawdę wielki wpływ na moje życie. Była to książeczka czekowa ojca i książeczka od nabożeństwa mamy !

  • Łukasz

    Książka która zmieniła moje życie?
    „The Slight Edge” autorstwa Jeffa Olsona.

    W jaki sposób?
    W najlepszy z możliwych. Przed jej przeczytaniem nigdy w życiu nie pomyślałbym, że książka może mieć tak ogromny wpływ na nasze codzienne życie… A jednak!
    Żyjemy w czasach filmów, gier i mikrofalówek, w świecie, w którym wszystko chcemy mieć na wczoraj. Ludzie coraz częściej chcą mieć wszystko jak najszybciej, chcą widzieć rezultaty swoich działań natychmiast, a jeżeli to się nie dzieje – rezygnują. Na szczęście są też ludzie jak Jeff, którzy wiedzą, że sukces to progresywna realizacja wartościowych idei i dzielą się tą myślą z innymi. Książka ta pokazała mi jak potężne (budujące jak i destrukcyjne) są nasze codzienne wybory, rzeczy które są łatwe do wykonania, ale również łatwo ich nie wykonywać: np. zrobić dzisiaj trening czy nie? zadzwonić do rodziców wieczorem czy nie? poświęcić 15 minut na powtórkę z zajęć czy nie?
    Dzięki filozofii Slight Edge odmieniłem swoje życie, zacząłem mieć nad nim większą kontrolę. Zacząłem być szczęśliwy! Z leniwego nastolatka na skutek systematycznych treningów przeobraziłem się w medalistę Mistrzostw Polski w triathlonie, z ucznia przeciętnego wielkopolskiego liceum nie mającym wcześniej żadnej styczności z programowaniem stałem się stypendystą kierunku Informatyka na Politechnice Poznańskiej, z syna niemającego wcześniej większego kontaktu z rodzicami zmieniłem się w syna, który może porozmawiać ze swoimi rodzicami niemalże o wszystkim. To najważniejsze rzeczy, które odmieniły moje życie po przeczytaniu tej książki. Naprawdę. „The Slight Edge” to najpiękniejsza książka, która zmienia spojrzenie na świat każdego, kto ją przeczyta.
    Carpe diem!

  • Violetta Gmerek

    Jest tylko jedna odpowiedź – „Harry Potter”. Książka, która uratowała mnie od bycia mugolem. Gdyby nie to uniwersum, pewnie nigdy nie poznałabym moich przyjaciół. Nie rozwijałabym swoich pasji, bo to właśnie pisanie własnej wersji tej historii nauczyło mnie tworzenia dialogów, konstrukcji dłuższego tekstu, podstaw tworzenia własnych postaci. To na forum fanowskim poznałam ludzi, którzy codziennie udowadniają mi, że magia istnieje. I wreszcie… To dzięki tej książce spotkałam na swojej drodze drugą część mojej duszy. A co najlepsze, nadal zarażamy magią kolejnych ludzi, zapraszając ich do wąskiego grona przyjaciół IMAGINARIUM (imaginarium.forumyo.com).

  • Sławomir Kalinowski

    Tajemnice męskiej duszy, po takim czymś nie sposób się nie zmienić i oczywiście na plus, trudno byłoby opisać duszę, więc najlepsze co mogę zrobić to zaprosić do przeczytania, chyba tylko wtedy można to pojąć….

    • Sławomir Kalinowski

      Po prostu wow…..

  • Tomasz Mirek

    Był to elementarz! Nic tak nie odmieniło mojego życia, jak nabycie umiejętności czytania.

  • Anna

    Potęga Podświadomości książka która pozwala wniknąć w głąb siebie swojej psychiki dzięki czemu możemy nauczyć się żyć w sami ze sobą jak i między ludźmi. Czytając tą książkę możemy dostrzec jak ogromną tajemnicą jest człowiek i podświadomość czy też psychika. Dzięki tej książce nauczyłam jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych , a jednocześnie poprawiły się relacje międzyludzkie 😉

  • Katarzyna Nowak

    Moje życie zmieniła książka „Mały Książe”, która pokazuje że najgorsza w życiu jest samotność. W końcu Mały Książe nie znajdując na żadnej z planet przyjaciela popełnia samobójstwo z pomocą żmii

  • Martyna Martyna

    To dosyć trudne pytanie… Myślę, że taką książką jest „Alicja w krainie czarów”. Kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy miałam zaledwie kilka lat. Poznając przygody Alicji czułam ogromną zazdrość, że to nie do mnie trafił Biało Królik. Mając kilkanaście lat przeczytałam książkę po raz kolejny. Wtedy wiedziałam już, że to wszystko fikcja. Czułam się tak bardzo dumna wiedząc, że odkryłam kłamstwa! Kilka lat później znowu do „Alicji…” wróciłam – chciałam zapoznać moją małą kuzynkę z tym fantastycznym światem.
    Jak bardzo się myliłam podczas ostatniej przygody z tą lekturą! Przecież to nie jest tak, że Alicja zmyśla! Ani tak, że to tylko i wyłącznie magia! Tym razem książkę odebrałam jako przypomnienie, że świat nie jest szaro-bury, że wszystko zależy od tego, jak sami postrzegamy rzeczywistość!
    Przykład? Gdy pada deszcz zamykamy się w domu i myślimy, że gorszej pogody nie mogło być! Przecież bez deszczu nie byłoby życia! A robiliście kiedyś zdjęcia spływającym po szybie kroplom wody? Tworzą się wtedy fantazyjne wzory, jakby nie z tego świata!
    Po trzecim przeczytaniu „Alicji…” postanowiłam, że w każdej, nawet najbardziej negatywnej sytuacji będę szukała pozytywnych stron… Chcę patrzeć na świat tak, jak widziała go Alicja – jako piękny, kolorowy, magiczny! Nie ma czasu na smutki i marudzenie!
    Porwała mi się bluzka? Świetnie! Teraz mam pretekst, by pójść do sklepu po nową – ładniejszą!
    Uciekł mi autobus? Czeka mnie spacer na inny przystanek – odrobina sportu dla zdrowia i promieni UV dla skóry!
    Pokłóciłam się z moim facetem? Godzenie się jest zawsze takie cudowne!
    Oczywiście czasem nerwy nie pozwalają skupić się na pozytywach… Ale po ukojeniu ich można jeszcze raz spojrzeć na miniony dzień i stwierdzić, że… przecież wcale nie było tak źle… 🙂

  • Kinga123

    Odkąd przeczytałam „Sekret” Byrne Rhonda z pesymistki stałam się wybitną optymistką i wszystkie wydarzenia w życiu sprzyjały zmianie. To książka, do której zawsze będę wracać, gdy tylko będę marudzić 🙂

  • Jan Surma

    Która z książek zmieniła Twoje życie i w jaki sposób? Pytanie jest diablo trudne a zarazem banalnie proste. Po niecałych całych 47 sekundach namysłu odgrzebałem tytuł tej książki. Była to powieść dla dzieci pod tytułem… Jacek Wacek i Pankracek.
    Dlaczego? Ponieważ była to pierwsza książka którą przeczytałem, a przeczytałem ją wtedy, gdy znałem już każdy w niej wyraz. Już wyjaśniam ten cud.
    Jako dziecko byłem dość chorowity i mama musiała często ze mną chodzić do lekarza. Droga do (a zwłaszcza z) lekarza wiodła koło księgarni. Gdy musiałem leżeć w łóżku mama kupowała mi jakąś bajkę z obrazkami (bo czytać wszak nie umiałem, miałem wtedy 4 lata).
    Któregoś jednak dnia (nawet nie pamiętam z jakiej przyczyny) mama po wizycie u lekarza kupiła mi książkę. Książkę pod tytułem „Jacek Wacek i Pankracek”. I co? I czarna magia.
    Patrzyłem na tajemnicze znaczki i poczułem się gorzej.
    Nic z nich nie rozumiałem. Starszy brat nie chciał mi czytać, a mama i tata nie mieli czasu. Ja jednak byłem uparty (zostało mi to do dziś), i tak długo wierciłem dziurę w brzuchu rodzinie, że w końcu by się mnie pozbyć użyli hipernowoczesnej (jak na lata 70!) techniki. Jakiej? Otóż mama nagrała książkę na kasetę, czyli stworzyła pierwszego w jej (i moim) życiu audiobooka.
    Słuchałem kasety na okrągło, patrząc przy okazji na tekst (w tle słychać było odwracanie kartek). Po jakimś „entym” odtworzeniu, obraz i dźwięk zaczęły mi się sklejać, zacząłem rozpoznawać wyrazy, litery, zdania. Przy pomocy cierpliwej babci i wymagającego dziadka nauczyłem się czytać, by potem z wypiekami na twarzy wyłapywać wszystkie pomyłki mamy (chociaż nie było ich wiele).
    Tak „Jacek Wacek i Pankracek” zmieniła moje życia i spowodowała, ze nauczyłem się czytać i pokochałem czytanie książek. Miłość ta trwa do dziś, a minęło już ponad 40 lat…

  • Tomek Madomek

    Książka Atlas Chmur me życie zmieniła

    Na Wędrówkę dusz naszych oczy otworzyła

    Mówi o wartościach które dobrze znamy

    Wiara, Nadzieja Miłosc, ludziach co kochamy

    Opowieści sześć jest w niej zamieszczone

    Na pierwszy rzut oka są niespokrewnione

    Kluczem jest pewna rzecz nic więcej nie zdradze

    Polecam każdemu książkę, niech ma na uwadze.

  • Mirek

    Mam już kilkadziesiąt lat, ale od małego dziecka czytam książki o różnej tematyce. Lubię zagłębiać się w „książkę” i puszczać wodze fantazji. Obecnie dużo jest książek w formacie elektronicznym, także dobrze byłoby skorzystać w okazji i taką formę czytania lektur sobie przyswoić łącząc stare z nowym – ciekawe co jeszcze wymyślą w przyszłości odnośnie czytania/przyswajania wiedzy z książek.

  • r_olo

    Książka kucharska. Wcześniej byłem sierotą, która nawet wodę potrafiła przypalić, a teraz, nieskromnie się pochwalę, bez problemu robię jajecznicę, nawet z kilku jajek! 😉

  • Cezary Korycki

    Pytanie nie jest łatwe, a odpowiedź musi być złożona. Więcej w filmie: youtu.be/i348hWDGOeA Oglądajcie!

    • Piotr Dmuchowski

      Co książka, to zmiana. Szczerze współczuję.

  • Ewa Ejankowska

    Pierwszą książką, która na mnie jakoś wpłynęła była lektura „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Było to pierwsze spotkanie z literaturą wojenną. Zrozumiałam jak wiele okrucieństwa i poświęcenia niesie wojna. Zaczęłam szanować ludzi broniących naszego kraju, gdyż zrozumiałam jak wielką odwagą i ofiarnością muszą się odznaczać. Święta narodowe nabrały ważności i znaczenia. Od tego czasu zainteresowały mnie różne książki, historie z okresu II wojny światowej widziane z różnych perspektyw. Po ich lekturze człowiek docenia pokój i wolność kraju, w którym mieszka.

  • Michał Graba Grabczuk

    Cześć, jestem Michał. Chciałbym się z Wami czymś podzielić.
    Był piątek, pierwszy dzień września tego roku. Czekałem na samolot z Warszawy do Gdańska na Okęciu. Po mojej prawej stronie siedział chłopak, czytał książkę. Nie „pożerałem” książek ostatnimi czasy jak moi znajomi, więc zainteresowanie czyjąś lekturą kończyło się zwykle na obejrzeniu okładki. Być może i tym razem tak by się stało, gdyby nie odrywanie wzroku od książki tego chłopaka i spoglądanie na ludzi… Dostrzegłem tytuł… „Odkryć życie na nowo” Anthony de Mello. Sprawdziłem opis książki w Internecie… Nie myśląc wiele zacząłem szukać książki w formacie PDF. Niestety… Nie udało mi się znaleźć konkretnie tego tytułu. Znalazłem inną pozycję tego autora – „Przebudzenie”. Tego wieczoru przeczytałem ją w połowie… I też zacząłem spoglądać na ludzi… że się spieszą, że gdzieś gonią… Od tamtego momentu zacząłem czytać na telefonie komórkowym. Podoba mi się to. Dziękuję Wam za poświęcony czas i przeczytanie tego.

  • Dominika Górska

    Biblia bo po przeczytaniu jej stałam się głęboko wierząca!!!
    moje emaile kontaktowe: dominiczka211@autograf.pl lub czekoladagorzka6@gmail.com.pl

  • AN NA

    Moje życie zmieniło się po przeczytaniu książki „Promyczek-Kim Holden” zazwyczaj czytając takie książki sprawiają one pod koniec wrażenie że wszystko się ułoży i zakończenie będzie szczęśliwe,ta książka przyniosła mi najgorsze rozczarowanie w życiu,naprawdę.Czytałam ją z zapartym tchem,myśląc że los się uśmiechnie i ta książka zapadnię mi w pamięci ,niestety przyniosła mi ogromny żal do autorki lecz sprawiła ze moje myślenie bardzo się zmieniło. Po pierwsze zaczęłam żyć,mimo wszelkich przeciwności losu,choroby,trzeba spełniać marzenia,rozwijać się i nauczyć się żyć w zgodzie sam z sobą.Po drugie uśmiech,to najlepsze co mam,podarujmy go wielu osobom ,aby w przyszłości mogli powiedzieć „kurde,była taka zadowolona z życia”.I ostatnia nauka godna zapamiętania że nie możemy ranić osób ,które kochamy , to oni sprawiają że nasze życie jest kolorowe,pomagają w gorszych chwilach i będą z Tobą co by się nie działo. Ta książka mimo że bardzo mnie zaskoczyła,jest moją ulubioną,bardzo chętnie każdemu ją polecam i czytałam ją już kilka razy 🙂

  • Aneta Kamińska

    „W słusznej sprawie” Diane Chamberlain to książka, która zmieniła moje życie. Kupiłam ją ze względu na autorkę, piękną okładkę i zachwycający opis, który dawał nadzieję, że to będzie lektura w moich klimatach, czyli taka jaką lubię najbardziej. Ale to co odmieniło moje życie było w środku za okładką i bynajmniej nie mam na myśli treści 🙂 Byłam wtedy kobietą minutę przed czterdziestką, żoną, matką, pracownicą, zadowoloną ze swojego życia. Kiedy miałam ochotę przeczytać książkę szłam do księgarni, kupowałam to co wpadło mi w oko i tyle. Nie interesowały mnie portale społecznościowe, bo byłam przekonana, że to zupełnie nie dla mnie. Jakże się myliłam!!! We wspomnianej wyżej książce była ulotka informacyjna o grupie kobiet czytających i dyskutujących zrzeszonych w Klubie „KOBIETY TO CZYTAJĄ”. Zachłysnęłam się tą wiadomością, przestudiowałam ulotkę i pomyślałam: WOW, to coś dla mnie 🙂 Był tylko jeden problem…,by należeć do tej „elitarnej” grupy trzeba było założyć konto na facebooku. No i smuteczek…Jak to konto na facebooku??? Co to w ogóle jest ten facebook, co się tam robi i z czym to się je??? Tak, tak, byłam kompletną dyletantką w tym temacie i zwyczajnie bałam się, że nie ogarnę tej społecznościówki. W pierwszym odruchu odpuściłam, książkę przeczytałam – była świetna i ciągle z tyłu głowy błąkała się myśl o Klubie i kobietach, które też czytały tę pozycję. No i ten facebook…. Ukradkiem podglądałam, bez logowania oczywiście i ciągle dziwiłam się jak inni dają sobie radę z tymi komentarzami, wklejkami i postami… Zbliżały się moje czterdzieste urodziny, podobno taki przełomowy wiek i wtedy postanowiłam rzucić się na przysłowiową głęboką wodę. Bo jak nie ja, to kto? Bo jak nie teraz, to kiedy? Założyłam konto na facebooku!!! No dobra, mam i co dalej??? Byłam dumną posiadaczką konta, ale nie robiłam nic ze strachu, że pójdzie coś nie tak i tylko wywołam śmiech i lawinę hejtu (wtedy jeszcze kompletnie obce dla mnie słowo). Minęły urodziny, a wtedy odważnie zrobiłam krok milowy i opublikowałam swój pierwszy post na stronie Klubu. Nie obyło się bez wpadki, bo zrobiłam to dwukrotnie:)) Nie miałam pojęcia o odświeżaniu strony i po pierwszym razie sądziłam, że poszło coś nie tak, bo nie było widać tego co napisałam. No, ale pierwsze koty za płoty!!! Zostałam bardzo ciepło przyjęta przez pozostałe klubowiczki, szybko zaczęłam się orientować co w trawie – a raczej na facebooku – piszczy. Od tego czasu i TEJ książki minęło kilka lat. Teraz śmigam po fejsie, aż miło!!! Poznałam chyba wszystkie polskie pisarki, które zechciały dołączyć do grona moich znajomych. Czytam o wiele, wiele więcej, lajkuję, biorę udział w konkursach, śledzę zapowiedzi wydawnicze. Poznałam mnóstwo nowych ludzi, a niektóre znajomości ze świata wirtualnego przeszły do realu. Moje życie po czterdziestce nabrało barw i atrakcyjności!!! A teraz brakuje mi już miejsca na książki, bo mieszkanie nie jest niestety z gumy, facebookowi znajomi wciąż namawiają mnie na czytnik i śmieją się, że podchodzę do niego jak wcześniej do portalu 🙂 Ciągle nurtuje mnie pytanie czy kochając zapach farby, kolorowe okładki i cudne tłoczenia na nich można polubić e-czytanie??? Podobna wciąga i jest mega wygodne. Może będę miała okazję się przekonać 🙂

  • http://www.comysleo.pl/ Hersus

    Może będę trochę pretensjonalny, ale moje życie zmieniła książka
    „Tajemnica jąkającej się papugi” sygnowana imieniem i nazwiskiem Alfreda
    Hitchcocka. Byłem jeszcze w podstawówce i to na początku mojej edukacyjnej
    kariery. Za sprawą bibliotekarki, która namówiła mnie do sięgnięcia po tę
    książkę przekonałem się, że czytanie nie musi być nudne. To była pierwsza
    pozycja spoza kanonu lektur szkolnych, którą wziąłem do ręki. Otworzyła mi ona
    drogę do czegoś więcej niż budowanie własnej osobowości oraz prób zrozumienia praw
    rządzących naszym światem. Ukazała mi ona ostoję od ponurego życia codziennego,
    pozwoliła przeżywać niezwykłe przygody bez wychodzenia z domu i uzmysłowiła ile
    tak naprawdę jest ukryte między stronami. Po dziś dzień książki są dla mnie
    ratunkiem oraz sposobem na wyciszenie się. Wymagają również ode mnie wiele
    kreatywności chociażby po przez pisanie recenzji, ale jednocześnie pomogły mi
    poznać mnóstwo interesujących ludzi. Nie miałoby to miejsca gdybym kilkanaście lat
    temu nie sięgnął po „Tajemnice jąkającej się papugi”. Cała reszta to tylko
    efekt domina.

  • Daniel Stangreciak

    120 przygód Koziołka Matołka – W dzieciństwie przeczytałam ją kilkadziesiąt razy… od tej książki zaczęła się też moja przygoda z …malarstwem i literaturą.

  • Aleksandra

    uploads.disquscdn.com/image…e3b7b8.jpg

    Książka ma siłę magiczną. Która zmieniła moje życie? Każda. Podczas czytania czerpię z niej bowiem całą sobą i przeistaczam się w całkiem inną osobę, zaczynam żyć całkiem innym życiem. Każda w danym momencie zmienia to moje własne, pozwala poczuć się kimś całkiem obcym, w całkiem obcym świecie. Już po kilkunastu linijkach z mamy z przerzuconą przez ramię pieluchą, gotującą mleczną kaszkę, bez makijażu i z włosami w nieładzie, staję się gotową na wyzwania, uwodzicielską i piękną łowczynią nagród,która zamiast łychy wazowej w dłoni dzierży kajdanki. Tak. Książka zmieniła moje życie. I ta i każda inna.

  • Magda So

    „Szczęście pachnące wanilią” – miała być taka prosta, łatwa i przyjemna. Takie „czytadełko” do zabicia czasu, a… Okazało się, że odstresowała na tyle, że zwrociłam większą uwagę na relaks w swoim życiu. Rozbawiła tak bardzo, że zaczęłam dostrzegać małe promyki szczęścia na co dzień. Sprawiła, że znowu zaczęłam żyć i odzyskałam równowagę po wszystkich dotychczasowych zawirowaniach…. Ot proste czytadełko 🙂

  • Aleksander Parkitny

    Książka o Tytule „VALIS” Philipa K. Dicka. Uświadomiła mi jak odmienny może być sposób patrzenia na rzeczywistość i że wszystko co nas otacza jest tylko obrazem który widzimy i że nie musi być to obraz spójny ani zgodny z faktami. Nauczyła pokory w stosunku do punktu widzenia innych ludzi.

  • becia

    Może nie życie, ale poglądy, a nawet nie poglądy, ale wytworzyła odrobinę respektu i szacunku do pewnej grupy społecznej. „Czarodziejki com.” Książka o … prostytutkach! A jakich? Naszych, polskich, prosto z Warszawy. Niewiele jest takich sfer życia ludzkiego o których praktycznie wszyscy są zgodni: Prostytucja to zło, kobiety które się na to decydują są złe i jeszcze na dokładkę ohydne (choć zazwyczaj przy tym bardzo atrakcyjne).
    A tutaj bierzesz taką książkę, czytasz … czytasz… otwierasz coraz szerzej oczy i stwierdzasz: ok., coś w tym jest, na pewno bardziej prawdziwego niż slogany i przekreślenie ich na wstępie. A może zaczynasz troszeczkę współczuć? Nie tylko tym co zostały porwane, zmuszone i nie dostają za to grosza, te dostają i to dużo, ale można je krytykować za dostanie kupy kasy za oddanie siebie? No i to myślenie, że to ich wina, że mężczyźni zdradzają, nawet jakby nie było prostytutek, to kto chce i tak znajdzie sposób.
    I na koniec … czysta ciekawość, jak to się stało, jak to wygląda, taka ich szara codzienność. Książa odpowiada na takie pytania dotyczące prostytucji jakich nawet nie wymyślimy by je zadać.
    Zmieniła życie, bo zmieniła moje myślenie.

  • Mortal Wombat

    Więcej słów nie potrzeba…

    uploads.disquscdn.com/image…a9b8cd.jpg

  • Justyna Bilska

    Dla mnie najbardziej znaczącą książką była publikacja P. Coelho „Być jak płynąca rzeka”. Często do niej wracam, zwłaszcza do jednego opowiadania zatytułowanego „Dżyngis-chan i sokół”. Opowiada o dwójce netypowych (tytułowych) przyjaciół podróżujących przez dzikie tereny. W pewnym momencie Chanowi chce się pić. Nachyla się nad strumykiem, by nabrać wody, wtedy sokół wytrąca mu ją z rąk. I tak kilka razy. Chan, nie rozumiejąc zachowania swojego przyjaciela, zabja go, myśląc, że ten żałuje wody spragnionemu. Okazuje się, że strumień był zatruty..
    Dla mnie to bardzo poruszające przesłanie. Jeśli ktoś jest prawdziwym przyjacielem, to będzie nim do końca, a człowiek jest słaby i często ulega pozorom, popełnia błędy, rani, a potem jest za późno na żal. Lepiej dwa razy zastanowić się, zanim cokolwiek się zrobi.

  • Karolina Węgielska

    A moje życie, a raczej podejście do życia, zmienił „Dziennik Bridget Jones”. Nie jest to może lektura górnolotna, filozoficzna ani traktująca o poważnych problemach naszego świata, ale kiedy czytałam ją jako studentka, jej strony ukazały mi coś, co dla mnie było jak prawda objawiona- nie ma ludzi idealnych i bardzo dobrze! Mieszkałam wtedy z chłopakiem w wynajętej klitce i chciałam już od początku zawstydzić nawet Perfekcyjną Panią Domu swoimi nieskazitelnymi firankami, babeczkami jak z najmodniejszych blogów i i ręcznie haftowanymi obrusikami (nie żartuję! Uczyłam się haftować i szydełkować po nocach). Jakimś cudem jednak nie wychodziło- firanki smętnie szarzały na niedomytych oknach, hafty na obrusikach przypominały bazgroły znudzonego czrerolatla, a babeczek nie tknął nawet pies sąsiadki (a widziałam go jedzącego ze smakiem ludzika z plasteliny). Wtedy wpadła mi w ręce zaczytana niemal na śmierć książka o boskiej Bridget. Jej niebieska zupa, jej włosy prostowane żelazkiem i milion innych wpadek nie tylko przednio mnie ubawiło, ale też dało do myślenia. Czy na prawdę o to w życiu chodzi? O lśniącą kuchnię, idealny suflet czekoladowy i ręcznie robione poduszki? Czy może raczej o przyjaciół, którzy zjedzą niebieską zupę i placek z zakalcem a potem zabiorą mnie na piwo do baru i będziemy korzystać z życia na sto procent?
    Teraz mam już męża i dziecko, wciąż nie umiem haftować, ale dzięki Bridget Jones wiem, że to nic złego 🙂

  • Chwileczka

    Największy wpływ na moje życie miały chyba „Dzieci z Bullerbyn” bo to właśnie ta historia sprawiła, że w ogóle zaczęłam pochłaniać książki. Gdy miałam jakieś 5 lat kuzynka zaczęła mi ją czytać w trakcie wakacji, niestety wakacje się kończyły, kuzynka wróciła do siebie, a mnie zżerała ciekawość co dalej. Więc wciąż jeszcze nieudolnie składając literki zaczęłam czytać i czytać i tak do tej pory nie mogę skończyć. Istnieje ryzyko, że gdyby nie ta książka byłabym zupełnie kimś innym, bo to przez książki i dzięki książkom, jestem wygadaną, romantyczną, okularnicą, która lubi rozwiązywać zagadki i nigdy się nie nudzi, bo zawsze jest coś do przeczytania :)i

  • Em Zet

    Kiedy byłam mała i wakacje spędzałam u dziadków, na początku mojego pobytu szliśmy do biblioteki i dziadek prosił 2 metry kryminałów, a ja metr literatury dla dzieci 🙂 to były czasy, przewrotnie przeliczaliśmy przeczytane książki na centymetry, nie na strony czy tomy :D. I tak pomiędzy tymi moimi metrami, pojawiła się „Godzina pąsowej róży ” Marii Krüger. Od tamtej chwili ciągle pragnę przeniesienia się w wehikule w jakieś interesujące czasoprzestrzenie – a może się przenoszę 🙂 (to może potwierdzić mój psychiatra jedynie 😂😂😂), a wszystkie książki o takiej tematyce pożeram na śniadanie, i marzę, marzę, marzę o takiej podróży

  • Paweł Olkowski

    Moje życie zmienili „Krzyżacy” była to pierwsze książką, którą przeczytałem z wypiekami na policzkach. To właśnie dzięki tej powieści zrodziło się u mnie zamiłowanie do czytania (miałem 13lat). Po „Krzyżakach” zainteresowałem się historią, co zaowocowało nawet studiami w tym kierunku oraz załapałem bakcyla na literatury fantasy. Do teraz chętnie wracam do ulubionych fragmentów, które zaznaczone mam odpowiednimi zakładkami:)

  • Adriana Strzelczyk

    Książka, która zmieniła moje życie to zdecydowanie „My, dzieci z dworca Zoo”, którą przeczytałam trzykrotnie w wieku 14 lat. Wszyscy wówczas czytali „Harry’ego Pottera”, a w moje ręce zupełnie przypadkiem trafiła ta książka. Otworzyła mi oczy na to, że gdzieś tam poza moim podwórkiem i szkołą istnieje inny świat z innymi problemami, że rzeczy, które wydawały się niewyobrażalne dla mnie, 14-letniej dziewczynki, dla innych były codziennością, że inne dzieci straciły gdzieś swoje beztroskie dzieciństwo oraz, że jestem naprawdę szczęśliwą osobą, której jedynym zmartwieniem było pierwsze zauroczenie, czy kłótnia z koleżanką z podwórka.

  • Joanna

    Książką, która troszkę odmieniła moje życie jest jedna z części sagi o Wiedźminie, a konkretnie „Ostatnie życzenie”. To od tej książki rozpoczęła się moja przygoda z książkami fantasy no i z samą postacią Wiedźmina. Później rozpoczęła się moja eksploracja w głąb książek fantasy zaczynając od Pratchetta, Tolkiena, polskich twórców takich jak Grzędowicz czy Pilipiuk. Wszystkie pochłaniają mnie bez reszty, jedne mniej lub bardziej, ale dzięki nim mogę uciec od szarego i czasem nieprzystępnego świata.

  • Małgorzata Sikora

    uploads.disquscdn.com/image…d0ec3f.jpg Mimo iż mam 26 lat to największy wpływ na moje życie, miała książka z dzieciństwa. Gdy byłam mała mama czytała mi bajki, najczęściej sięgała
    po dużą księgę, były to: „Baśnie braci Grimm”.
    Gdy byłam nieco starsza czytałam ją sama. Moją ulubioną bajką stał się „Złoty ptak”.
    Każda z bajek niosła za sobą pewien morał. Było to bardzo ważne bo ukształtowało moją osobowość. Jednak poza morałem w tych bajkach było coś jeszcze.
    Książka ta pobudziła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zaczęłam już jako dziecko odtwarzać zawarte w niej informacje, w formie rysunków.
    Minęło sporo lat a ja zrozumiałam, że kocham to robić, że nadal to robię i wciąż interpretuję treści zawarte w książkach – jako obrazy. I tak się zaczęło… dziś jestem ilustratorką. 🙂

  • Roba Jędras

    Istnieje wiele książek, które zmieniły moje życie. Zmuszały do refleksji, zmieniały obraz świata, prowokowały, zabierały w podróże do najdalszych zakątków Ziemi czy w głąb ludzkiego umysłu, szokowały, śmieszyły czy wzbudzały emocje. A mimo to absolutnie nie mam żadnego problemu ze wskazaniem tej najważniejszej – tej – której wpływ na moje życie był nie do przecenienia. To Elementarz Mariana Falskiego. Z cierpliwością uczył mnie kolejnych literek, które składały się w słowa, a te w zdania. Gdy już opanowałem umiejętność czytania, światy zamknięte na stronach milionów książek przestały być dla mnie tajemnicą.
    Tak rozpoczęła się najpiękniejsza, trwająca już 45 lat przygoda z książką. Przygoda, której początek dały trywialne, pierwsze w życiu przeczytane zdania: Ala i As. To Ala a to As.

  • Joanna Mielczarska

    Książką, która zmieniła moje życie były „Opowieści niesamowite” Edgara Allana Poe. Jako kilkuletnia dziewczynka byłam zafascynowana niepozorną książką w beżowej okładce, przed którą rodzice mnie przestrzegali bym do niej nie zaglądała „bo jest straszna i będą mi się śnić koszmary”. Co miałam zrobić? Ukradkiem zaczęłam ją czytać. I przyznam, jest to lektura trudna, w szczególności dla dziecka. Poe miał w zwyczaju szczegółowo opisywać uczucia i sytuacje bohaterów przy wstępie ciągnącym się przez kilkanaście stron…ale pierwszą historią która mnie przeraziła był „Czarny Kot”- jedno z najbardziej makabrycznych opowiadań z tomu i tyle o ile pozbawione „górnolotnych” rozważań moralnych. W skrócie: porywczy człowiek wydłubuje kotu oko, wiesza go na drzewie i z przerażeniem odkrywa, że zwierzę powraca zza grobu by go męczyć psychicznie, co prowadzi do innych makabrycznych następstw- żona głównego bohatera zostaje zamurowana w piwnicy z toporkiem w głowie. Jestem bardzo wrażliwa na cierpienie zwierząt i żadna inna książka nie wprawiła mnie w taki wstręt, strach i poczucie obrzydzenia jak opowiadania Poe z „Czarnym Kotem” na czele (potem moją obsesją były „Morderstwa przy rue Morgue” i „Serce- Oskarżycielem”). Co ciekawe takie emocje wciągają…chcesz wiedzieć co stanie się dalej mimo, że żołądek wariuje. Spotkanie z tą książką zapoczątkowało moją miłość do powieści gotyckich, horroru i makabry. Zajmuję się tym całkiem na poważnie- od prezentacji maturalnej na temat klasycznych horrorów, po licencjat z porównania twórczości Poe i Lovecrafta i magisterkę z subkultury gothów, a obecnie piszę recenzje filmów grozy różnej maści. Poe zaszczepił we mnie miłość do okresu wiktoriańskiego (choć on sam pochodził z Baltimore w USA jego opowiadania miały cechy klasycznych powieści angielskich z tego okresu).

  • LuckyLuke

    Uwielbiam od dziecka twórczość Tolkiena. Świat Elfów, Hobbitów, Krasnoludów i ich przygody to był mój świat, z którego nie chciałem wracać. Podróż Frodo zaczynającą się w „Drużynie Pierścienia” zmieniła moje życia do tego stopnia, że od dziecka uwielbiam podróżować. Najpierw wycieczki rodzinne i szkolne, później samotne (nawet na autostop), aż znów do rodzinnych. W swoim skromnym życiu przeżyłem tyle, że mógłbym napisać „Podróże Łukasza tam i z powrotem” 🙂

  • Monika

    Cztery umowy. Droga do wolności osobistej — Don Miguel Ruiz

    Tę książkę przeczytałam niedawno. Jest bardzo krótka. Można ją przeczytać w zaledwie 2 godziny, ale zawiera kwintesencję życiowych rad. A dokładniej 4 umów, które powinniśmy zawrzeć sami ze sobą i kierować się nimi w życiu, aby być wolnym i wieść szczęśliwe i harmonijne życie. Książka pomaga otworzyć oczy na świat. Uświadamia, że nie jesteśmy od nikogo gorsi i nie należy się do nikogo porównywać. Musimy szanować swoje słowa i sposób, w jaki sami do siebie mówimy. Bez ubliżania i wyzywania siebie. Nie należy brać do siebie opinii innych, w szczególności tych negatywnych. Tylko my sami możemy i powinniśmy siebie oceniać, ponieważ opinie innych zmuszają nas do tego, by myśleć i postępować, tak jak oni tego chcą, a to często jest dalekie od naszych potrzeb czy pragnień.
    Ludzie bardzo często mają błędne założenia dotyczące naszej osoby, mylnie odczytują nasze intencje, biorą wszystko do siebie i wreszcie stwarzają wielkie dramaty z niczego. Brzmi znajomo? Każdy znas zna kogoś kto właśnie w ten sposób się zachowuje, tworząc w swoich głowach urojenia i tym samym wpędzając nas w poczucie winy. Jeśli nie bierzesz rzeczy do siebie, nie czujesz się dotknięty. Nikt nie może cię zranić. To jest silnie powiązane z kolejną umową, która mówi, by nie zakładać niczego z góry. Nie można żyć domysłami i tyczy się to absolutnie każdej dziedziny naszego życia, a w szczególności naszych relacji z innymi. Domysły kreujemy, gdy nie znamy szczegółów, nawet jeśli wydarzenia dotyczą najbliższych nam osób. Rozwiązaniem tego jest po prostu zadawanie pytań, tak aby, jak najlepiej zrozumieć drugą stronę. Autor twierdzi, że podstawą ludzi nie jest prawda czy rzeczywistość, lecz wyobrażenia na temat świata.

  • 1matii1

    O skubance tylko jedna każą wybrać.. a miało by tak prosto.
    Obstawialbym pierwszy elementarz, co prawda dokładnej nazwy i autora/autorów nie pamiętam ale 100% to najbardziej zmieniło moje życie.
    Raz, że dzięki temu w ogóle mogę czytać co już daje milowy przeskok, bo żyj człowieku bez czytania
    Dwa, cały świat rozrywki jak np. filmy z napisami, teksty piosenek, gry, instrukcje
    Trzy, nauka innych obcych języków (no.. to akurat mi nie wyszło, ale co naprobowalem to moje)
    Cztery, wiedza wiedza wiedzaaaaa i więcej wiedzy, umiejętności poznania doswiadczania… o jeny jakie to dobre (to chyba powinno być wyżej niż cztery)
    Pięć, komunikatory smsy facebooki naszeklasy i wszystkie inne takie takie
    Sześć.. (ejj dużo tego jest strasznie jak na jedną książkę.. to może umówmy się że na tym zakończę i coś by tu.. Hmm.. a no! Daje!) .. ten konkurs! nie zrobiłbym go gdyby nie ta kiążka! To chyba ważny argument jest bardzo
    Pozdrawiam Maniacy:)

  • http://lazy-yard.tumblr.com Kumiko

    Nienawidziłam czytać dopóki nie przeczytałam… Harry’ego Pottera 😀

  • Mario

    Trylogia „Złoto Gór Czarnych”, która zburzyła moje wyobrażenia o Dzikim Zachodzie, kreowanych głównie na westernach i książkach Karola Maya. Od tamtej pory krytycznie podchodzę nawet Biblii. Trudno więc nie docenić mi tego cyklu książek, który odmienił moje życie zarówno w rozwoju umysłowym, jak i duchowym.

  • kris_pobieda

    „O psie, który jeździł koleją”. Książka, która ukształtowała moją empatię dla otaczającego nas świata.

  • Starypryk

    Elementarz 😀 to była zmiana na całe życie , po tym odkryłem Juliusza Verne którego czytam chętnie do dziś .

  • Wiktor Stępień

    Książka która zmieniła moje życie to „w naszym domu ponieważ choruje na autyzm dokładnie aspergera ta książka wytlumaczyła naczym moja choroba polega i w jaki sposób mogę słabości zmienić na pozytywne oddaniu siebie choć czuje że moje życie tak jak w książce zmienia się choć mam trudności nie podaje się

  • Nobe

    Książka która zmieniła moje życie to,, W pół drogi do grobu,,. Była ona pierwszą, którą przeczytałem. Jest ona pisana bardzo prostym i przyjemnym językiem. Czytając ją śmiałem się bardzo często. Po przeczytaniu wszystkich części (3 oficjalnej i 4 nieoficjalne) czytam codziennie kolejne książki. Nie wyobrażam sobie jak mogłem nie robić tego wcześniej. Teraz dodaje mi to kolorów do mojego monotonnego życia.

  • Agnieszkqa

    Zdecydowanie pasje do czytanie zaszczepiła mi mama. Czego o ironio za pewnie żałuje do dziś bo co by nie mówić, gaduła była ze mnie od zawsze, a dzięki kolejnym pozycjom z pobliskiej biblioteki tylko poszerzał mi się zasób słów, który używałam do zadręczania bliskich. Kiedy zobaczyłam zadanie konkursowe, zaczęłam się zastanawiać. No bo właśnie, jaka książka i dlaczego jest przełomem w moim życiu? Może jest to „O psie,który jeździł koleją”? W końcu to po lekturze tego cuda płakałam jako mała dziewczynka pod prysznicem (tak, tak skończyłam czytać tuż przed wieczorną toaletą). Nie, jednak nie. A może to książka żony mistrza. Tabithy King „W cieniu płonących świec”? Przecież to była moja pierwsza poważna lektura, za poważna. Podpatrzyłam u mamy, że czytuje Kinga, a kiedy poszłam do biblioteki, sięgnęłam po jedną z grubych ksiąg z tym nazwiskiem (pewnie jedyna do której wtedy dosięgnęłam) i pomaszerowałam dumnie, mówiąc znającej mnie już Pani od biblioteki, że to dla mamy. Przecież bez względu na to, iż zdecydowanie nie była dostosowana do mojego wieku, wspominam ją jako świetną książkę. Ale myślę, że i nie to odmieniło moje życie. Kandydatem do objęcia tego tytułu była również książka Renberg’a „Człowiek, który pokochał Yngvego”, nie da się przecież ukryć jak duże wrażenie na mnie zrobiła ta książka. Przecież tak bardzo ją przeżywałam, przecież tak bardzo pokochałam te historię, która pojawiła się w mojej głowie, ze do dziś nie zdecyduję się na obejrzenie ekranizacji. Myślałam o wszystkich książkach,doszukując się w każdej „tego czegoś”. Ale już wiem, zdecydowałam.
    „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktor E. Frankl. Książka, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem na jakimś blogu psychologicznym. Którą kupiłam w antykwariacie w drodze na zajęcia i książka, która wiele u mnie zmieniła. Historia, która bez wdawania się w szczegóły aby każdy odkrył ją sam, bo odkrywa się ją wielokrotnie, samemu i w najmniej oczekiwanym momencie pokazała mi jak niewiele trzeba, żeby cieszyć się z każdej dobrej rzeczy, która nas w życiu spotyka. Moje narzekania i problemy skontrastowane z ciężkim życiem więźniów w obozie wywołały u mnie wstyd. Ale taki zdrowy i potrzebny wstyd. Zdecydowanie książka ta odmieniła moje spojrzenie na świat i wyuczyła trudnej sztuki empatii. A nie bez znaczenia jest też to, że odwołując się do niej na maturze ustnej z J. Polskiego, udało mi się wywalczyć 100% 😉

  • Strampek

    Pieśń lodu i ognia – seria powieści fantasy George’a R.R. Martina.
    Seria ta przedstawiła że nie znasz dnia ani godziny co może Ci się przytrafić w życiu 😉

  • GieKa

    „Leśne rachuneczki” – pierwsza książka którą sam wypożyczyłem z biblioteki i przeczytałem. 🙂 Śmiało można powiedzieć że była przełomowa. 🙂 I o dziwo, z tego co widzę, nie ma jej w wersji na czytniki.

  • Dominika Górska

    Biblia, bo wartość moralizatorską jej czytanie dla mnie jako człowieka ma!!! Mój email w przypadku wygranej: dominiczka211@autograf.pl

  • dragonistalri

    Książką, która w znaczny sposób zmieniła moje życie jest Eragon autorstwa Christophera Paolini. Była to pierwsza większa książka nad którą usiadłem. W wieku 12 lat zakochałem się w świecie fantastyki połączonej z walką i różnymi przygodami i ta miłość wciąż nie minęła. Do dzisiaj uwielbiam zaczytywać się w fantastykę chociażby grę o tron lub władcę pierścieni, jednak Eragon oraz jego kontynuacje były moim pierwszym krokiem w tę stronę. Książki te są dla mnie na tyle ważne, że cała seria wciąż stoi w moim pokoju na półce, a moje loginy do niektórych stron są oparte właśnie na tej serii.


reklama