, Newsy

KONKURS | Wygraj czytnik e-booków PocketBook Touch HD!

Konkurs-GSM-pocketbook-2107

Te artykuły także cię zainteresują:


Popularne produkty:
  • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

    Nasza zabawa dobiegła już końca – wyniki opublikujemy jeszcze w tym miesiącu.
    Dostaliśmy ponad 140 zgłoszeń. Dzięki! Będziemy mieli co czytać. 🙂

    • http://bwrstudio.pl/ Bartosz Mikołajczyk

      Wyniki zostaną opublikowane tutaj czy na FB? 🙂

      • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

        Zdecydowanie tutaj. 🙂

        • Janek

          A wiadomo kiedy będą? 🙂 jeszcze w tym tygodniu czy raczej w nastepnym?

        • Janek

          Czy ktos odpowie na moje pytanie zadane wczoraj rano: kiedy dojladnie beda wyniki?

          • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

            Masz odpowiedź już wyżej – jeszcze w tym miesiącu. Dokładniejszej odpowiedzi nie otrzymasz. 😉

          • Janek

            czy wyniki będą może dzisiaj?

          • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

            Nie, dzisiaj na pewno nie opublikujemy wyników.

          • Janek

            Dziekuje za odpowiedź:) a kiedy przewidujecie publikacje?:)

          • Mortal Wombat

            Niech zgadnę – w tym miesiącu? Czyli w terminie 26-30 września.

          • Janek

            pytam bo męczy mnie codzienne wchodzenie po kilka razy i sprawdzanie, wolałbym konkretną datę tak jak to przeważnie bywa podane w konkursach.

          • siw w-a

            no to może daj na luz i przestań gwałcić przycisk odświeżania strony?

          • Mortal Wombat

            30 września wydaje się być dość konkretną datą.
            Poza tym miej litość. 140 odpowiedzi. Jeśli organizatorzy mają podejść do tego rzetelnie i wybrać najlepszą, to niestety, trzeba czekać.

    • Monika

      Ja mam pytanie także ale nie o wyniki 🙂 Napisałam odpowiedź i nie jest ona tutaj w komentarzach widoczna, jednak na moim koncie google jest – nie wiem…czy to jakiś błąd? uploads.disquscdn.com/image…b738dc.png

    • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

      Wszystko wskazuje na to, że wyniki pojawią się jutro. 🙂

      • AN NA

        Czekamy! 🙂

    • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

      I mamy wyniki! 🙂

      • Mortal Wombat

        Janek nie będzie zadowolony. 😂

  • Ewelina Śliwa

    Największe wrażenie jeśli chodzi o spełnianie marzeń i działanie wywarła na mnie książka Lesa Browna „Urzeczywistnij swoje marzenia”. Udało mi się Go zobaczyć na żywo po National Achievers Congres w Afryce, w Poznaniu 2 lata temu po 2 nieprzespanych nocach w PL busie. Bez jakiejkolwiek znajomości terenu udałam się tam , idąc na żywioł. Do dziś motywuje i ubogaca mnie lektura książki człowieka, który zaczynał od zera, a zaszedł tak daleko. Rozkochałam się w książkach, dzięki różnym szkoleniom i inwestycjom w siebie zarabiam dziś 2 razy więcej niż przed rokiem, mimo, że pierwsza zatrudniająca mnie na etacie firma praktycznie już upada. Niezależnie od konkursu apeluje – ludzie szukajcie innych źródeł dochodu i nigdy nie ufajcie 1 firmie, w której pracujecie na „bezpiecznym” etacie.

  • Paulina Pałka

    Przez dwa dni zastanawiałm się, która książka zmieniła moje życie i doszłam do wniosku, że żadna… uploads.disquscdn.com/image…384dd3.jpg Każda książka, którą przeczytałam wzniosła coś do mojego życia. Zdarzały się lektury totalnie nudne, ale one też coś wnosiły. Dzięki książkom, nauczyłam się myśleć o pewnych sprawach szerzej, zmieniały moje podejście do pewnych sytuacji, wywoływały emocje, których się bałam, płakałam, ale również śmiałam całym sercem. W ostatnim czasie największe wrażenie sprawiła na mnie ksiażka „Jeden dzień”. Tak, wiem, babskie czytadło, ale przez tydzień nie potrafiłam dojść do siebie! To nie jest zwykła literatura kobieca, to jest perełka. Miałam wiele przemyśleń na temat związków i wiele rzeczy do tej pory pamiętam. Przydadzą się na przyszłość, kiedy sama poznam mojego Dextera. Zazwyczaj czytam kryminały, dzięki którym bardziej zainteresowałam się psychologią. Tak, posychologią, portretem psychologicznym bohaterów, które często mają swoje odzwierciedlenie w życiu, bo autorzy korzystają z mądrych rad specjalistów. I tak mogłam się wiele dowiedzieć z „Misery”, „Zaginionej dziewczyny”, „Dziewczyny z pociągu”, „Idealnej”, „Tajemnic Manhattanu”, „Nieznajomego” i wielu, wielu innych…. Cenię też Marka Krajewskiego, bo to on zainspirował mnie, do zainteresowania się mitologią. Jego inteligentne wplatanie motywów mitologii do swoich książek, dało mi do myślenia, żeby załatać swoje braki w wiedzy. Zatem książki to nie tylko chwila oderwania od rzeczywistości, ale także uświadomienie sobie naszych braków emocjonalnych, intelektualnych i światopoglądowych. „Głodni zmiany” uświadomili mi, jakie świństwo jemy na co dzień, w jakich ilościach zjadamy chemię i jak bardzo jest dla nas szkodliwa. Wygląda na to, że każdy człowiek powinien się zastanowić, jakiego oleju używ choćby do zmażenia. Dzięki Bogu, posiadam teraz większą świadomość. Jak się okazuje, odpowiednia książka może nas przekonać do literatury, ktróa nas totalnie nie interesuje! Tak było ze mną i z literaturą fantasy, której po prostu nie lubiłam. „Hobbit” mnie zauroczył i dzięki niemu zainteresowałam się „Władcą Pierścieni”, do którego musiałam emoicjonalnie dojrzeć. Myślę, że juz jestem gotowa, natomiast gorzej mi idzie z kupieniem odpowiedniego egzemplarza. Za dużo podrózuję, żeby zmieścić wszystkie tomy w małej torebce, ale nawet z mniejszymi książkami jest ogromny problem. Jaką, ile , którą… Może jesień będzie odpowiednim momentem, do częstszego korzystania z kanapy, koca i herbaty.

  • unique132737 .

    Nigdy nie przeczytałam książki lepszej niż „Potęga podświadomości”.
    Nieprawdopodobne, jak za pomocą własnych myśli możemy kreować rzeczywistość…
    Dzięki niej wytworzyłam strumień pozytywnych zmian w swoim życiu.
    Jestem szczęśliwa w miejscu, w którym się znajduję.
    Wdzięczna za wszystko, co mam.
    Zachęcam każdego do zapoznania się z tą książką. Warto.

  • Monika Chyczewska

    Lassie wróć-ulubion a ksiązka mojego taty Marka, którego z nami nie ma już 16 lat, a która mi Go zawsze przypomina

  • Anna Paw

    Jest mnóstwo książek, które mnie ukształtowało. Wiele z nich pomogło mi odkryć życiowe powołanie, pobudzić kreatywność, rozwinąć zainteresowania. Dzięki kilku poszerzyły się moje horyzonty, inne otworzyły mnie na nowe gatunki. Ale czy mogę powiedzieć, że któraś z nich zmieniła moje życie? To chyba stwierdzenie trochę na wyrost – a książki nauczyły mnie też, że rzadko kiedy coś dobrego wynika z przerostu formy nad treścią i zbytnego patosu. Ale przecież musi być taka książka, która zasługuje na to miano… Głowiłam się nad tym dosyć długo, a odpowiedź okazało się oczywista… Nic z powyższych rzeczy nie miałoby miejsca, gdyby nie pierwsza książka, którą pokochałam… Było letnie popołudnie. Siedziałam w cieniu drzewa rozkoszując się ciepłym, wakacyjnym dniem, kiedy mym oczom ukazał się nie kto inny jak zając ubrany w elegancką marynarkę, co rusz to spoglądający na zegarek. Postanowiłam sprawdzić, dokąd się tak śpieszy ten szykowny zwierzak i w pogoni za nim wpadłam do króliczej nory… Tak właśnie rozpoczęła się największa przygoda mojego życia. „Alicję w Krainie Czarów” pochłonęłam zachłannie. Od razu zauroczyła mnie pokręcona logika snu, która rządziła tym miejscem i jej niesamowici mieszkańcy. Wtedy waśnie pokochałam książki, a reszta, jak to mówią, jest historią…

  • cia11

    Był to Władca Pierścieni Tolkiena, a dokładniej jego
    pierwszy tom, który zacząłem czytać w deszczowy dzień na koloniach lata temu,
    tak mnie wciągnęło po pierwszych kilku rozdziałach, że w kilka dni pochłonąłem
    całą książkę, a do molów książkowych wtedy nie należałem. Teraz jak jakaś książka
    mnie zainteresuje to mogę taką pochłonąć w ciągu jednego dnia, odkładając wszystko inne na bok.

  • Weronika N

    Moje życie zmieniła książka „Mały książę” autorstwa Antoine de Saint-Exupéry Tą książkę przerabiałam w podstawówce na lekcji języka polskiego i tak naprawdę nie miała dla mnie znaczenia, ponieważ byłam dzieckiem i nie chciałam oraz nie lubiłam czytać lektur. Wróciłam do tej książki kilkanaście lat później kiedy zakochałam się w czytaniu książek. Dzięki tej książce zrozumiałam jakie są ważne wartości w życiu i którymi należy się kierować aby nie pogubić się w życiu. Mały Książę pokazał mi poprzez swoje podróże, że najważniejszymi wartościami w życiu są: miłość, przyjaźń, dobroć, pomoc innym ludziom ale także okazywanie szacunku. Pokazał mi, że należy być wiernym swoim przekonaniom i nigdy się nie poddawać. Niby każdy wie jakie są ważne wartości w życiu ale może życie tak zawirować, że porostu pogubimy się. Ja dzięki tej książce zrozumiałam dlaczego ważne są te wartości i zmieniłam przez to swoje patrzenie na świat.

  • Magda K

    Książka, która całkowicie zmieniła moje życie to „Sekret” Rhondy Byrne. Nigdy nie sądziłam, że coś jest w stanie otworzyć moje oczy tak szeroko na świat, tak jak uczyniła to ta książka. Dzięki niej zrozumiałam, że jedyną przeszkodą do bycia szczęśliwym i spełnionym jest brak wiary w siebie. Każda ze stron Sekretu uświadomiła mi, że jestem w stanie przyciągnąć do siebie dobro, ale też niestety jak to się często dzieje w życiu każdego człowieka również i zło. Ale po co myśleć o złych rzeczach i tym samym właśnie je przyciągając, lepiej jest iść przez życie pełnym optymizmu z wiarą, że jesteśmy w stanie przenosić góry, spełniać swoje marzenia, które tak naprawdę są tylko na wyciągnięcie ręki. Sekret nie tylko zmienił moje życie, bo dał mi wiarę we własne możliwości, ale cały czas je zmienia na nowo i udoskonala mnie. Zawsze w trudnych momentach wracam do tej książki, bo wiem, że jeśli nawet wtedy kiedy jest bardzo ciężko, to tuż za rogiem kartki, czeka na mnie światełko. Światełko, które na nowo rozbłyśnie, da mi moc do dalszego działania i pomoże się podnieść i iść, a nawet biec dalej po szczęście.

  • Kirył Konowałow


    Forma mojego zgłoszenia może i żartobliwa jednak rzeczywiście jest to genialna książka, która zmieniła moje życie. Polecam serdecznie „Nocny Patrol” Siergieja Łukjanienko! Czytanie książek na telefonie nie jest przyjemne, a przyznam, że poprzedni czytnik haniebnie zdeptałem i nowy uratowałby mój wzrok przed totalnym popsuciem i pozwolił komfortowo zwiedzać literackie światy. 🙂

  • Anula Wawrzyniak

    Tak naprawdę KAŻDA książka zmienia moje życie – bo z każdą lekturą staję się ciut innym człowiekiem, wzbogacam swoją wiedzę o świecie, poszerzam spektrum emocji, doświadczam nowych wrażeń…

    Mam jednak na mojej liście dwa tytuły, które zdecydowanie zajmują I miejsce – i to od wielu lat.

    Pierwszy z nich to „O pingwinie Kleofasku” Ireny Tuwim. Jako mała szantażystka o wysoce rozwiniętych zdolnościach manipulatorskich pozwalałam się przekupić do wykonania nielubianych czynności (jedzenie, spanie, pójście do dentysty itd.) jedynie książkami, najlepiej czytanymi przez ukochanego dziadka… To była jego działka – czytanie. I były to zarazem jedyne chwile, kiedy ja, mały nicpoń, potrafiłam siedzieć godzinami spokojnie, zasłuchana w słowa kolejnych opowieści o moich ukochanych bohaterach…

    Tupot małych, pingwinich stópek rozbrzmiewał przez całe moje dzieciństwo, a nieporadne nieco ilustracje rozświetlały każdy dziecinny sen…

    Tak, pingwin musiał się pojawić za każdym razem, kiedy tylko zasiadaliśmy przy dużym kuchennym stole na codzienną porcję lektury. Nieważne, że znałam każde słowo z tej książeczki i nieraz podpowiadałam dziadkowi, co powinno nastąpić w kolejnym akapicie. Pingwinek Kleofasek – mój ptasi i nielotowaty idol – nie miał prawa do urlopu. Dziadek – jak łatwo się domyślić – też. 😉

    Aż w końcu mój ukochany lektor miał dość i postanowił zastosować pewien podstęp. Mianowicie nauczył mnie, 4-letniego berbecia, literek. Na początku nieporadnie, ale jednak zaczęłam odcyfrowywać druk kolejnych książeczek… aż w końcu mogłam obcować z ukochanym Kleofaskiem sam na sam, bez pośrednictwa dorosłych!

    Zostało mi to do dziś. Dziadka już dawno nie ma z nami, przeniósł się tam, gdzie może czytać, co mu się żywnie podoba. 😉 A ja czytam – bo skoro mnie tego nauczył, to szkoda, by się ta cenna umiejętność zmarnowała! 😉

    Książka numer dwa to „Sklepy cynamonowe. Sanatorium pod Klepsydrą” – czyli zebrane opowiadania Brunona Schulza, czarodzieja z Drohobycza, który swoją poetycką prozą uwiódł mnie w liceum. To dzięki niemu – i z miłości do niego – wystartowałam w olimpiadzie literatury i języka polskiego. I zajęłam w niej 22 miejsce w kraju. To dzięki niemu wybrałam się na studia do Krakowa – mekki schulzologów. I pojechałam na Ukrainę, by być bliżej mojej literackiej miłości.

    Teraz wszystkie książki czytam przez pryzmat tych dwóch – pierwszej dziecinnej fascynacji i pierwszej dorosłej książkowej miłości. I wciąż znajduję nowe nawiązania, nowe ciekawostki, nowe smaczki… I kocham. Kocham czytać.

    uploads.disquscdn.com/image…210962.jpg

  • blackpearl20

    Od wielu lat czołowe miejsce na półce zajmuje trylogia „Władcy pierścieni”. Znam ją już praktycznie na pamięć. Uwielbiam fantastykę, ale TO jest czymś więcej niż tylko książką. Na tyle darły się do mojej głowy, ze namówiłam męża na wyprawę życia do Nowej Zelandii w Byłam tak podekscytowana, że na kilka tygodni przed wylotem nanosiłam poprawki na plan naszej podróży. Objechaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz i odwiedziliśmy wszystkie najważniejsze miejsca, w których toczyła się akcja trylogii
    Tolkiena. „Zabłądziliśmy” w Morii, „wpadliśmy” do Góry Przeznaczenia Orodruiny,
    a nawet daliśmy się porwać orkom J Tylko jest jeden problem. Skoro namówiła męża na tąwyprawę w 15-lecie godów, to on już drży co wymyślę na kolejny jubileusz. Z
    pewnością zainspiruję się jakąś książką. Może Verne i jego podróż dookoła
    świata? A co to zmieniło w moim życiu? Skreśliłam jedno z marzeń ze swoje listy 🙂

  • kasia2006222

    Książka która zmieniła moje życie to zupełna nowość w polskiej literaturze. I chociaż nie należałam nigdy do osób, które zachwycają się książkami z działu poradników i uzależniają życiowe decyzje od porad zawartych w niej to ta książka „wylała na mnie kubeł zimnej wody”. To książka Patrycji Załug „100 pomysłów jak być dla siebie dobrą’. Książka ta otworzyła mi oczy i jakby nieświadomą część mojego mózgu która jak do tej pory nie pozwoliła mi zauważyć że ja jestem dobra dla wszystkich tylko nie dla siebie. Dzięki tej książce zaczęłam dostrzegać drobne gesty i codzienne zachowania, które zakrawały niemal na miano autodestrukcji, Brak czasu dla siebie, ciągła pogoń za sukcesem, którego nie chcę ja, a który narzuca mi współczesność. Wymagam wiele od innych złoszcząc się i tupiąc gdy nie spełniają moich oczekiwań bez wyrażania tego czego oczekuję. I skąd wszyscy w koło mają się domyślić czego oczekuję i jakie są moje potrzeby. Dziś umie wyrażać swoje potrzeb i opiekować się sobą. Potrafię zatrzymać się na chwilę i dać sobie chwilę odpoczynku, potrafię żyć wolniej ale lepiej i bardziej owocnie może nie pod kątem materialnym ale z pewnością pod kątem przeżywania i odczuwania. To książka która wywróciła moje życie do góry nogami dając mi siłę, wiarę i modyfikując moje zniekształcone przez okrutną rzeczywistość spojrzenie na świat. Dzięki lekturze tej książki którą serwowałam sobie urywek po urywku każdego dnia nauczyłam się prawdziwie kochać siebie, świat i ludzi wokoło. I odkryłam jedno doskonałe prawo miłości – tylko kochając siebie można prawdziwie i bezinteresownie obdarzyć miłością innych ludzi.

  • kasia2006222

    Książka która zmieniła moje życie to zupełna nowość w polskiej literaturze. I chociaż nie należałam nigdy do osób, które zachwycają się książkami z działu poradników i uzależniają życiowe decyzje od porad zawartych w niej to ta książka „wylała na mnie kubeł zimnej wody”. To książka Patrycji Załug „100 pomysłów jak być dla siebie dobrą’. Książka ta otworzyła mi oczy i jakby nieświadomą część mojego mózgu która jak do tej pory nie pozwoliła mi zauważyć że ja jestem dobra dla wszystkich tylko nie dla siebie. Dzięki tej książce zaczęłam dostrzegać drobne gesty i codzienne zachowania, które zakrawały niemal na miano autodestrukcji, Brak czasu dla siebie, ciągła pogoń za

  • Anna Gałaszewska

    Nie lubiłam czytać lektur szkolnych. Książki pochłaniałam w dzieciństwie totalnie jak nieprzeciętny polak, ale narzucone z góry tytuły szły mi okrutnie opornie. Jedynie gimnazjum cieszy się całkiem wysokim wskaźnikiem przeczytanych lektur, bo nauczycielka była wybitnie wspaniała! Bardzo podobały mi się książki Małgorzaty Musierowicz, a mieliśmy do wyboru dwie: Kłamczuc
    hę lub Kwiat Kalafiora. Jako jedyna w klasie przeczytałam obie, bo po lekturze tej pierwszej byłam zachwycona. To naprawdę świetne książki dla zagubionej dziewczyny, która dopiero wkracza w okres nastoletni. Dały mi wiele pokładów energii, nadziei, a także sprawiły, że moje samopoczucie znacznie się polepszyło. To piękne, że książki potrafią czasem zadziałać lepiej, niż niejeden psycholog. Nigdy nie zapomnę właśnie tych dwóch lektur i najlepszej pani od polskiego, bo dała mi wiarę w to, że nauczyciel wcale nie jest taki straszny, a lektury takie złe.

  • Nadzieja Ania

    Każdy przechodząc przez życie sięga po książki. Z różnych przyczyn – z ciekawości, nudy, potrzeby… Ja również. Wybierałam z domowej biblioteczki, z szafy biblioteki publicznej, z półki księgarni… i czytałam. Najczęściej książki sprawiały, że się uśmiechałam, płakałam czy umykałam w niezwykły świat fantazji. W którymś momencie życia zaczęłam szukać czegoś, co wyprostuje moją drogę, uporządkuje mnie samą, co pomoże odnaleźć siebie… I wtedy w moich rękach znalazła się książka Martina Gray’a „Siły życia”. Pozycja, której nie czyta się przez jeden wieczór, bo po kilku zdaniach, kilku stronicach… trzeba się zastanowić, trzeba ułożyć siebie od nowa (jak kostkę Rubika), bo książka nie tylko zachęca do refleksji nad sensem życia, ale ukazuje możliwości kształtowania samego siebie. Z wielkiego bałaganu można dojść do niezwykłego ładu. Ta książka… Budzi. Doświadcza. Pozwala marzyć. Wymaga. Każe myśleć. Pyta. Pozwala się rozwijać. Zmienia. I sprawiła, że w moim życiu pojawił się ład, dzięki któremu ruszyłam do przodu. Odnalazłam siły, aby ruszyć. Czasami sięgam do książki, by przypomnieć sobie, ważne sformułowania, abym za bardzo nie skręciła, a szła prosto, bo ta pozycja powstała, aby człowiek otworzył się dla świata, a w nim samym zakiełkowały i rozwinęły się SIŁY ŻYCIA.. U mnie tak się stało.

    Subskrypcja kanału jako obiektywna Lila; FB: Liliana K.Nadzieja

    uploads.disquscdn.com/image…cb7d8c.jpg

  • Paweł Ruta

    „Inne pieśni” Jacek Dukaj. Sposób ukazania świata i bohaterów w tej książce jest niesamowicie intrygujący i nie jest łatwy do wyobrażenia, a zagłębienie się w tym świecie jest bardzo wymagającym zadaniem. Do tego tytułu podchodziłem niezliczoną ilość razy. Język użyty przez autora jak i tematyka zupełnie mnie nie pociągały. Zaparłem się i zamiast odłożyć ten tytuł brnąłem przez kolejne strony i zaczynałem od początku raz za razem, a gdy przeczytałem ostatnią stronę czułem, że mieniłem się. Owszem, jest tak, że wiele książek odciska w nas swoje piętno, ale w tym przypadku czułem w sobie zmianę niemal fizyczną. Wciąż wracam do tego tytułu i nie wyobrażam sobie żebym kiedyś mógł zapomnieć o „Innych pieśniach”.

  • Karolina Zawiasa

    Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie: Allen Carr – rzuciłam fajki, tylko tyle i AŻ tyle 🙂

  • burgundian

    Najbardziej moje życie zmienił „Dziedzic Imperium” Timothy’ego Zahna. Nie przez jakieś podniosłe lekcje czy objawienia, bo też ich tam nie ma – to po prostu bardzo dobrze napisana space opera. Jej wpływ na moje życie był jednak decydujący, jako że była pierwszą fantastyką, z którą miałem kontakt i na tyle dobrą, że stwierdziłem, że chcę tego kontaktu więcej.
    Ten kontakt ukształtował to, jak spędzam wolny czas, na moje zainteresowania, na ludzi, którymi się otaczam, na pracę, jaką wybrałem, na mój światopogląd. W zasadzie całe moje obecne życie, decyzja po decyzji, można by prześledzić w tył, aż do tej książki.

  • Hania

    uploads.disquscdn.com/image…91988c.jpg
    Każda przeczytana zostawiła jakiś ślad. W labiryncie mojego mózgu blizny i szramy budzące całą paletę emocji, mnogość postaci. Nieprzespane noce i podkrążone oczy. Refleksja nad życiem w towarzystwie wschodzącego słońca. Ale jeśli miałabym wybrać tę, która zmieniła moje życie, to pierwsza własna. Brama do krainy małych, czarnych znaczków, przekroczyłam ją w wieku siedmiu lat. Trwam w niej nieprzerwanie do dziś. To najpiękniejsza kraina na świecie 😉

  • Piotr Pisiewicz

    Zastanawiam się nad tymi wszystkimi przeczytanymi w życiu książkami, myślę o tych poszerzających horyzonty, zmuszających do refleksji, inspirujących do zmian… Im dłużej jednak nad tym rozważam, tym silniej dociera do mnie, że tylko jedna książka naprawdę wywróciła moje życie do góry nogami. Inne je poszerzyły, wzbogaciły, odkryły; ta zaś – zmieniła.
    „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. Gdy książka ukazała się w Polsce, miałem 9 lat. Odkryłem magię, zupełnie inny świat dostępny tylko dla tych, którzy w niego wierzą. Przenosiłem w wyobraźni przedmioty, latałem na miotle, a na peron kolejowy nigdy już nie spojrzałem w ten sam sposób, co przed lekturą. Z kolejnymi książkami magia trwała, a ja dorastałem. Już jako dorosły człowiek mogłem wybrać się na King’s Cross i odkryć, że został we mnie ogromny sentyment i wiara w rzeczy niemożliwe.
    Pamiętam dreszcze, jakie towarzyszyły mi przy zatapianiu się w przygody Harry’ego (choć czytając w tym roku „Kamień Filozoficzny” nie mogłem się nadziwić prostocie językowej, w jakiej został napisany) i ekscytację, gdy stawałem się jednym z uczniów Hogwartu. Niemym, lecz aktywnym obserwatorem świata, który przed tą książką w ogóle dla mnie nie istniał.
    „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” nie jest może najlepszą, najmądrzejszą i najpiękniej napisaną książką, jaką dane mi było czytać, ale niewątpliwie zmieniła moje zwykłe, mugolskie życie w osnuty tajemnicą świat magii i czarodziejstwa.

  • piotrowaty83

    Wszystko za życie – Jon Krakauer. Książka nauczyła mnie czerpać siłę do życia z natury, nie patrząc na to co o mnie myślą inni. Są w życiu ważniejsze chwile, rzeczy niż pieniądz rządzący światem, a skoro życie jest tak krótkie nie warto zajmować się takimi troskami tylko brać życie jakim jest i spełniać swoje marzenia nie patrząc na czyjeś opinie.

  • W4sil

    Może jestem wymagający, jednak jest niewiele książek, które kończę z efektem „WOW!”. „Aniołek” Colleen McCullough zagościł w moim domu kilka lat temu i za każdym razem, jak do niego wracam, czuję się jakbym czytał zupełnie inną powieść.
    Za którymś razem zdałem sobie sprawę, że książka w dosłowny sposób ukazuje jak funkcjonujemy; wolimy postępować tak jak inni tego oczekują, przez co rezygnujemy z siebie. Bohaterka odważyła się postawić wszystko na jedną kartę i zacząć działać po swojemu.
    Po uświadomieniu sobie tego, postanowiłem zrobić tak samo. Pojawiła się okazja do zmiany w życiu i, pomimo negatywnych opinii bliskich, skorzystałem z niej.
    Teraz wszystkim mówię, że nie powinni rezygnować z siebie i ze swoich marzeń bo najważniejsze jest to byśmy byli szczęśliwi.

  • Kasia Dimic

    Książka ,,Przeminęło z wiatrem” nauczyła mnie, że nic nie trwa wiecznie, ale trzeba walczyć do końca o to, by odzyskać to, co zostało utracone i radzić sobie w gorszych czasach, nie załamując się, a także cieszyć się maksymalnie dobrymi chwilami, by nabrać energii oraz siły, która przyda się, gdy nadejdzie kryzys. Scarlett O’Hara odkładała decyzje na jutro. Popełniałam życiowe błędy, bo działałam błyskawicznie bez zastanowienia. Po przeczytaniu książki zaczęłam postępować tak samo i okazywało się, że po przespaniu nocy wszystko wyglądało inaczej. Dzięki temu udało mi się wyprostować swoje życie.

  • Ania Forma

    A my jako rodzice Kuby pokażemy Wam jego ulubioną książeczkę. Nie wiemy czy zmieniła jego życie, ale na pewno zmienila nasz sen, bo dzięki niej szybiciej zasypia. Pozdrawiamy! www.youtube.com/watch…FIDNrj-E1M

  • Daria Buk

    Książką, która zmieniła moje życie jest „Myślałem, że mój ojciec jest Bogiem i inne opowiadania z audycji rozgłośni NPR”. Wpadłam na nią przypadkiem przechadzając się pomiędzy półkami ogromnej biblioteki uniwersyteckiej. Tytuł zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam po nią sięgnąć. To, co znalazłam wewnątrz przerosło moje oczekiwania. Muszę wyjaśnić, że książka powstała dzięki inicjatywie Paula Austera, który na antenie swojego programu radiowego poprosił słuchaczy, aby opisali historie, które wydarzyły się naprawdę, ale brzmią jak fikcja. Z tych opowieści powstał zbiór prawie dwustu opowiadań, z których każde ma innego autora. Wśród nich znajdują się historie wzruszające i przepełniające gniewem, zabawne i smutne, pouczające i rozrywkowe, prozaiczne i takie, w które trudno uwierzyć. Czytając je śmiałam się i płakałam na przemian. Cały czas czułam jednak, że słucham intymnych, najważniejszych może w życiu, historii z życia zwykłych ludzi, takich jak ja. To opowiadania, które skłaniają nas do zadumy nad własnym życiem, nad prawami, jakie nim rządzą. Niosą wiele nadziei i optymizmu. Wywołują nostalgię i rozrzewnienie. Jedno z tych opowiadań stało mi się szczególnie bliskie (oczywiście kupiłam własny egzemplarz książki i czytałam ją wielokrotnie) i przypominam je sobie w trudnych chwilach. Dodaje mi otuchy i pomaga wierzyć, że zawsze warto mieć nadzieję. Nakład książki dawno się wyczerpał, ale każdemu czytającemu ten komentarz, polecam żeby spróbował ją zdobyć i sam znalazł w niej balsam dla serca i duszy.

  • emst

    „Przygoda przyjeżdża pociągiem” pozbawiła mnie kompleksów dziecka ze wsi zabitej dechami i nauczyła wierzyć w ludzi, juz 30 lat czytam sobie jak mi źle i to najlepsze lekarstwo na wszelkie niesprawiedliwości tego świata

  • Kami Sari

    Książka która odmieniła moje życie?

    Pierwszą myślą jaka wkradła mi się do głowy gdy przeczytałam pytanie konkursowe było „każda”. Ponieważ taka jest prawda, każda jedna przeczytana książka wzbogaca nas -jako czytelników. Dobra książka jest jak najlepszy przyjaciel, matka, ojciec i kochanek w jednym. Dlaczego? Jak przyjaciel zawsze dotrzyma towarzystwa, umili nam czas i pocieszy. Jak rodzice wykształci – pokaże świat jakiego jeszcze nie znamy, inne myślenie, inne obyczaje. Jak kochanek- rozpali w nas pasje, zajmie myśli i rozbudzi wyobraźnie. A wszystko to skompresowane w kilkudziesięciu stronach druku. Czasami zdarzają się dobre książki, czasami wybitne, często beznadziejne i te jeszcze gorsze. Ważne aby czytać i wyrobić sobie gust. Znaleźć ulubiony gatunek oraz autora i styl.
    Ja niestety stosunkowo późno, biorąc pod uwagę mój aktualny wiek, zrozumiałam to. Gdy byłam mała zdiagnozowano, a raczej zauważono, u mnie dysleksję i dysgrafię. Gubiłam literki, czasami nawet całe sylaby w słowie, nie wspominając już o notorycznym myleniu u z ó czy rz z ż. Ile razy dostałam sprawdzone dyktando z oceną negatywną i hasłem „Zjedź śniadanie! Nie połykaj literek!” wypisanym na czerwono ogromną czcionką? Za każdym razem. Chodziłam do pedagoga na ćwiczenia ortograficzne jednak to nie przynosiło wielkich efektów. Praktycznie torturowali mnie dyktandami i zadaniami. Wszyscy dookoła powtarzali mi, że powinnam czytać więcej książek. I tu był problem, bo to jak powiedzieć wegetarianinowi że ma zjeść całą świnie na raz. Ja po prostu nie lubiłam, ba, nienawidziłam czytać! Miałam typowy książkowstręt, jeśli nie byłam zmuszona w szkole by przeczytać chociaż kawałek lektury to biblioteczkę omijałam szerokim łukiem jakbym bała się, że książki się na mnie rzucą i pożrą.
    W 4 klasie miałam cudowną polonistkę, która mówiąc szczerze, średnio trzymała się programu nauczania. Kazała nam przeczytać „Momo” autorstwa M. Ende. Nikt nie wiedział co to za książka, miejska biblioteka mnie wyśmiała i odesłała z kwitkiem. Jak to możliwe, że kazali nam czytać takie coś zamiast szlachetnego „W pustyni i w puszczy”? Gdy po licznych komplikacjach w końcu zdobyłam książkę, z kwaśną miną, jak zwykle gdy tylko miałam lekturę w rękach, zaczęłam czytać „Momo”. I wtedy właśnie odmieniło się moje życie. Powieść pochłonęłam praktycznie jednym tchem, rodzice nie uwierzyli mi gdy powiedziałam, że przeczytałam ją od deski do deski.
    Ciekawie napisana, inna, niecodzienna. Z biegiem czasu wydaje mi się, że nawet troszkę za trudna dla czwartoklasistki. Jest to opowieść o przyjaźni, trudnościach o złych ludziach -„szarych panach” którzy próbują ukraść cenny wolny czas. Niby nic, ale wtedy ta książka dała mi do myślenia. Czy naprawdę ktoś kradnie mi czas i radość? Dzisiaj wiem, że tak i obecnie nazywam to Internetem. Po tym doświadczeniu zaczęłam czytać książki, dla siebie, dla przyjemności. Aż po dzień dzisiejszy czytam dużo i zawsze kiedy mam okazje- w poczekalni, w pociągu czy autobusie. Dopiero po latach jestem w stanie przyznać wszystkim rację- książki uczą, mnie nauczyły ortografii.

  • Norbert Niemczyk

    Poznaliśmy się żeby nie skłamać 34 dni temu. Tak, ta data tak bardzo utkwiła w mej pamięci, że po prostu nie mogę powiedzieć ‚jakiś czas temu” lub ‚miesiąc temu”. Dzień, który zaczął się niewinnie i tak zwyczajnie jak wszystkie, przyniósł mi coś, co wywarło wpływ na prawdopodobnie całe moje życie. Żeby nie zanudzać ani nie trzymać w niepewności, zacznijmy.
    Wakacyjny dzień, wstaję wcześnie rano jak zawsze. Nie po ty by iść do pracy, czy pakować na siłownię. O ile to pierwsze wydaje się pożytecznym zajęciem, to siłownia dla mnie to abstrakcja. Myślę, że w kraju mamy sporo pakerów z umięśnionym ciałem, a jednocześnie spory deficyt mądrych ludzi (mam nadzieję, że nie narażę się kulturystom). Aby nieco wyrównać ten stosunek (hehe stosunek XD), poszedłem do znanej sieci księgarni. Wszedłem, skręciłem od razu w lewo w stronę regałów z moim ulubionym gatunkiem książek…ale zaraz. Coś zaburzyło mój stan rzeczy. Zobaczyłem ją. Niezbyt
    idealną, powiedziałbym trochę otyłą, jednak z dala emanowała radością. Stała nieruchomo jakby na kogoś czekała. „Może podejdę?” pomyślałem. Zanim to zrobiłem przeszło mi przez myśl jak cudownie byłoby ją dotknąć, napocząć, poznać jej wnętrze…Odważyłem się. Przeszedłem przez ćwierć sklepu, zbliżyłem się do niej na kilka metrów. Dalej stała niewzruszona przypatrując się w moim kierunku jakby czuła to samo co ja. W końcu podszedłem na odległość podchodzącą pod odległość intymną i bez wahania wyciągnąłem do niej rękę. W tym momencie się zawiodłem. Nie odwzajemniła tego…Pomyślałem „początki są trudne, nie odpuszczaj”. Zdecydowanym ruchem zdecydowałem wyciągnąć mojego małego…pomocnika, czyli drabinkę, która stała zawsze w rogu tego sklepu (no co, że też wszystko musi wydawać się wam tak dwuznaczne). Stąpnąłem na pierwszy schodek i już ją miałem. Tak! Książka o wdzięcznym tytule „Obudź w sobie olbrzyma” była moja! Zabrałem ją do kasy i w przeciągu pół godziny wylądowaliśmy w moim łóżku. Tam od razu ją otwarłem, poznałem jej wnętrze, dokładnie spenetrowałem każdy jej zakątek no i po kilku długich godzinach
    doszedłem…do końca. Było cudownie. Dowiedziałem się masę niesamowicie przydatnych rzeczy o rozwoju osobistym, które sprawiły, że dziś nie jestem już tym samym człowiekiem co choćby 2 miesiące temu.
    Czasem mała decyzja o pójściu do sklepu z książkami może zmienić całe nasze życie.
    PS: Moim znajomi mówią mi, że zawsze kiedy opowiadam o czymś, robię to przez pryzmat…no wiecie czego.
    Kompletnie się z nimi nie zgadzam.

  • Anetka

    [filmik i zdjęcie na końcu uzasadnienia]

    Mam na imię Aneta. Jestem książkoholiczką. Mój nałóg zaczął się gdy byłam małą dziewczynką, rodzicie nieświadomie czytali mi przed snem serię „Poczytaj mi mamo”. Mając 7 lat już sama sięgałam po książkowe używki – nie przypuszczałam, że moja choroba będzie się pogłębiać… „Ośmiornica Klementynka” czy „Przygody Kubusia Puchatka” wydawały się lekturami nieszkodliwymi. Cóż.Finalnie skończyło się tak, że książki mną zawładnęły. Biografie znanych ludzi, baśnie, poradniki pełne różnych wskazówek, kryminały pomagające mi oswoić własny strach i powieści, które chłonę niczym gąbka wodę. Jednak książką, która mnie zmieniła jest romans osadzony w realiach wojny, obraz tragicznej miłości nakreślony na tle wydarzeń historycznych: „Przeminęło z wiatrem”. Opowieść stara jak świat – ona jedna a ich dwóch. Ta lektura uświadomiła mi jakie konsekwencje mogą nieść za sobą złe wybory i jak łatwo jest przegapić szanse na szczęście. Pewnego dnia odkryłam, że niedecydowana Scarlett O’Hara ma wiele wspólnego ze mną. Drzemiące we mnie alter ego czasem bywało równie niezdecydowane i kapryśne, a przecież nie chciałam powtórzyć losu bohaterki wykreowanej przez Margaret Mitchell. Pod wpływem jej historii próbowałam pracować nad swoim charakterem, zmienić swoje nawyki i…udało się. Dziś inaczej postrzegam
    niektóre sprawy, wyrobiłam w sobie cenną umiejętność podejmowania szybkich decyzji i w odpowiednim momencie uchwyciłam szczęście. Ilekroć wracam do „Przeminęło z wiatrem” każdorazowo odkrywam coś nowego i pod wpływem przeczytanej treści, moja kobieca natura otwiera się na zmiany, ewoluuje i doznaje olśnienia… I wiecie co, jestem dumna ze swojego nałogu.
    Zawdzięczam tej książce:

    (G) rzechu wartą dwuznaczność
    (S) słodki zarys niewinnej zmysłowości
    (M) agię uwodzenia opanowaną do perfekcji

    (M) imo wszystko zaradność w każdej sytuacji
    (A) rtyzm i subtelność w czystym wydaniu
    (N) awyk podejmowania szybkich decyzji
    (I) ntensywność odczuwalnych wrażeń
    (A) mbicję idącą w parze z rozsądkiem
    (K) reatywność i odwagę w byciu niezależną

    – zapraszam do obejrzenia filmiku: youtu.be/YEwMr5lG6Bc
    – i zdjęcia: uploads.disquscdn.com/image…87e062.jpg

  • Krystian

    Która z książek zmieniła moje życie i w jaki sposób?
    Zapewne seria o Harrym Potterze zostanie mi w pamięci chyba do końca moich dni. Dzięki niej zacząłem prawdziwie czytać książki i rozwinąłem wyobraźnię. Zmusiła mnie do przebywania w swoim świecie całymi dniami, bo nie sposób było się od niej oderwać. Zaraz po niej był „Władca Pierścieni” i już nic nie było takie samo. Symptomy choroby takie same jak przy Harrym z tym, że jeszcze intensywniejsze. Po przeczytaniu całej trylogii pozostała we mnie melancholia, którą trudno było pokonać i rozdźwięk pomiędzy światem tamtym, a tym, co za oknem. Mój zasób słownictwa też wyraźnie się powiększył i na ten okres właśnie przypadają moje najlepsze lata „twórcze”.

    W jaki sposób? Pozytywny – Harry Potter nauczył mnie odwagi, poświęcenia, siły miłości, przyjaźni i tego, że niezależnie od okoliczności, zawsze trzeba stawać w obronie tego, co słuszne.

  • pablo112152

    Odpowiedź w filmie:
    youtu.be/C4ilQJNE23o

  • Krzysiek Zajączkowski

    Mój wybór padł na bardzo specyficzną lekturę, która nota bene jest pozycją abstrakcyjną, co jednak nie zmienia tego, że w znaczący sposób może wpłynąć na nasze życie. Moje uzasadnienie postanowiłem przedstawić na poniższym filmie.

  • Klaudia Ciesielska

    Uważam,że książka która zmieniła moje życie to ta pierwsza przeczytana przeze mnie książka,czyli zakochana zjawa Tony Hurley. Był to mój pierwszy świadomy i samodzielny wybór lektury. To co sprawiło,że się nią zainteresowałam to niewątpliwie okładka przyciągająca mój nastoletni wzrok. Myślę,że w tamtym czasie jak i teraz jest ona intrygująca i ciekawa, jako że nieczęsto widuje się trumnę z cieniem dziewczyny, przywiązaną szarfą z dość nietypowym napisem „spoczywaj w sławie’ na okładce młodzieżowej lektury. Fabuła jest niemniej interesująca niż okładka. Opowiada historię niezauważanej przez nikogo nastolatki z liceum, co może wydawać się banalnym temat, jednak wcale tak nie jest. Kiedy dziewczyna zaczyna być dostrzegana przez swoich rówieśników niespodziewanie ginie,co nie byłoby takie dziwne,gdyby nie fakt,że przyczyną jej śmierci jest zadławienie się żelkiem,smakołykiem który bohaterka bardzo lubi. Z jednej strony jest to sytuacja poważna, z drugiej strony trudno się nie zaśmiać z czarnego humoru autorki, w mojej opinii to właśnie ta książka jako pierwsza zaczęła kształtować moje poczucie humoru. Bohaterka zakochana zjawa, która wróciła do świata ludzi w niecodzienny sposób pozwoliła mi zapoznać się z tematem śmierci oraz tego czego możemy się po niej spodziewać,pokazała mi,że to wcale nie musi być takie straszne. Oswoiła mnie z myślą,że spotyka to każdego i nie ma sensu żyć w strachu przed nią,ponieważ to nie będzie życie tylko egzystencja. Dzięki tej książce moja fascynacja literaturą nie zatrzymała się tylko poszła naprzód i dała mi tak wiele możliwości. Z każdą kolejną przeczytaną książką mogłam wyjść poza codzienność i żyć niezliczoną ilość razy, przeżywać nieograniczoną ilości przygód, wcielać się w postaci,które czasem samemu nawet trudno sobie wyobrazić,zwiedzania miejsc, które nie są fizycznie możliwe do zwiedzenia. Czytanie książek kształtuje osobowość i rozwija człowieka. Pozwala wyjść poza strefę komfortu i odkrywać nieprzeciętny świat, nieprzeciętnych ludzi i wieść nieprzeciętne życie.

  • Robert Socha

    Książka, która zmieniła moje życie? Przeczytanych książek jest tak wiele ale czy faktycznie któraś zmieniła moje życie? Wiele z nich zmieniła moje spojrzenie na świat i zainteresowania. Jak byłem dzieckiem serie Z. Nienackiego z Panem Samochodzikiem rozbudziły we mnie chęć do rozwiązywania zagadek, uwielbiałem również serie A. Szklarskiego z cyklu „Tomek……” rozbudziły we mnie chęć do podróżowania i przygód, czytałem je wiele razy z uwielbieniem. Później był K. May i jego „Old Shatterhand” nadeszła fascynacja dzikim zachodem. Tych historii było tak wiele, że nie sposób ich wszystkich przytoczyć. Ostatnią książką, która zmieniła moje spojrzenie na cywilizację, ludzkie zachowania jest „Shantaram”, książka którą czasem czytało się i pochłaniało jak lawa spadająca z gór zabierająca ze sobą wszystko po drodze, a były momenty, że trochę się dłużyło, szczególnie gdy autor w sposób wręcz poetycki opisywał swoją historię. Teraz, gdy minęło już trochę czasu od przeczytania jej, właśnie do tych opisów wracam pamięcią najczęściej. Książka sprawiła, że postanowiłem zwolnić w życiu, nie pędzić tak szybko, zatrzymać na chwilę i rozejrzeć się w około i nie tracić tego co nas otacza. Dzięki niej patrząc z boku w zatrzymaniu widać jak ludzie nie szanują siebie i bliskich o dalszych nie wspominając. Mam taką jedną myśl w głowie po tym wszystkim: „Bądźmy dla siebie mili, uśmiechajmy się częściej a będzie nam się wszystkim żyło lepiej.”

  • http://bwrstudio.pl/ Bartosz Mikołajczyk

    Łatwo jest mówić, że ta czy inna książka “zmieniła moje życie” – sposób myślenia, zachowania, oceniania, definiowania. Łatwo z wielu przeczytanych pozycji wybrać tę, którą najlepiej się pamięta, wspomina, do której się wraca. Ale, jak doskonale wiemy, słowom i czynom czasami bardzo daleko do siebie.

    Przedstawiam Państwu książkę, która nie tylko zmieniła mnie wewnętrznie, ale, co najważniejsze, zmusiła mnie do DZIAŁANIA. Która nie dała o sobie zapomnieć, która dosłownie wżarła mi się w mózg i kopała za każdym razem, gdy myślałem o odpoczynku bądź rezygnacji. Oto książka, która zmieniając moje życie, zmieniła również życie moich najbliższych. Albo, mówiąc bardziej poetycznie, mnie dała siłę i narzędzia, abym je zmienił.

    “Bogaty ojciec” Roberta Kiyosakiego nie jest zwykłym poradnikiem. Nie jest kolejną pozycją z cyklu “zrób to sam/możesz wszystko/uwierz w siebie itp”. Ta książka to bezcenna, konkretna wiedza dla osób, które same chcą decydować o swoim życiu, które dojrzewają bądź dojrzały do tego, aby przejąć odpowiedzialność za swoją przyszłość.

    To, co działo się w mojej głowie po przeczytaniu “Bogatego ojca” to jedno. Przedstawiam Państwu jednak DOWODY na to, co w tej głowie się wydarzyło, a w rzeczywistości zadziało:

    – oto link do strony mojej firmy, w której zajmujemy się kreacją marek www.bwrstudio.pl/

    – a to link do mojego drugiego, młodszego dziecka od stron internetowych www.webtimus.pl/

    – to link do filmu fantastycznego, który współtworzyłem

    www.youtube.com/watch…AItSi4HALo

    – zdjęcia dziewczyny (która także dzięki Kiyosakiemu jest w trakcie zmian) oraz rodziców (których w końcu jestem w stanie wesprzeć) nie będę zamieszczał ;P

    Ja, osoba całe życie nieczytająca, jestem najlepszym przykładem na to, że książka naprawdę może zmienić życie. Innej pozycji za przykład podać nie mogłem, bo, szczerze mówiąc, niewiele ich przeczytałem ;P Czytnik chcę wygrać dla dziewczyny, która jest moim osobistym motorkiem napędowym i, w przeciwieństwie do mnie, uwielbia czytać 🙂 No i kazała mi napisać tę odpowiedź.

    uploads.disquscdn.com/image…d3aec1.jpg

  • Wiktor Stępień

    Książka która. Zmieniła moje życie to odnaleźć kanzas zespół aspergera bo dzieki niej dowiedziałem sie dużo o mej chorobie jaka jest zespół aspergera i umnie pomóc sobie. W zyciu i rozwijać swoją pasje fotografi

  • Cezary Górski

    Charles Duhigg i jego „Siła nawyku” nie tylko zmienili moje życie – bez przesady można powiedzieć, że je uratowali… Szybkie, beztroskie życie muzyka – koncerty, trasa, hotele, bankiety. Bardzo łatwo przekroczyć tę niewidzialną linię, za którą czai się już destrukcja. Za którą te „parę drinków”, „dymków” i nieprzespanych nocy stają się już „rakiem duszy” – NAŁOGIEM. Gdy widzisz, że czekasz już niecierpliwie na weekend, bo będzie fajnie, bo będzie na maksa, bo piekła nie ma… A gdy Rodzina nie może już z tobą wytrzymać, gdy widzisz czerwone od płazu Jej oczy, to mówisz „DOŚĆ!” Ale… ale to nie takie proste! To właśnie wypracowane przez lata nawyki sterują człowiekiem jak papierową łódeczką… Wtedy to na ratunek przychodzi wspomniana książka – to balsam dla duszy, przewodnik po życiu bez wspomagaczy i zakrzywionej rzeczywistości…
    Wygrałem… Dziękuję Ci Charles!!!

  • Gosiaczek

    Moje życie paradoksalnie zmieniła książka „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona, ponieważ to w niej został ukryty mój pierścionek zaręczynowy, który otrzymałam wraz z pięknym egzemplarzem książki od aktualnie już narzeczonego!

  • angelina

    Żadna inna książka nie zmieniła mojego dotychczasowego życia bardziej niż ta jedna! uploads.disquscdn.com/image…2d45d1.jpg

  • ghostx51

    Świat książek odkryłem przez przypadek kiedy za małolata znalazłem w domu książkę Adama Bohdaja „Wakacje z Duchami „. Była to moja pierwsza książka, wcześniej uważałem ze takie czytanie jest bez sensu tzn. powiązane z nauczaniem szkolnym. W dniu kiedy miałem przeczytać ta książkę, było upalne lato które spędzałem w domu, gdzie po prostu zalewała mnie nuda i bardzo chciałem jechać na kilka dni na wieś do babci, nie wiedząc co z sobą zrobić sięgnąłem za tą książkę, ponieważ miała ciekawą okładkę 3 młodych chłopaków a za nimi duch, w tle fragment zamku. Po obejrzeniu okładki obudziło we mnie ciekowość, co może za tym się kryć za tym, dlaczego jest duch i co zrobi tym chłopcom.
    Książka wchłonęła mnie do tego stopnia jakbym był na super wakacjach rozwiązując z bohaterami mroczne tajemnice oraz zagadki 🙂 Od tamtej pory sięgam po jedną książkę w miesiącu, nie wyobrażam życia bez tych wszystkich światów zapisanych na kartkach papieru (bądź wyświetlonych na ekranach) 🙂

  • Waldek Czarny

    Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu pytania brzmiała: „O rany! Tyle tego było.” W pierwszym odruchu chciałem powiedzieć, że każda książka, każda poznana historia coś zmieniała. Po jednych chciało się być podróżnikiem, odkrywcą nowych światów, którego życie obfituje w przygody. Po innych marzyło się o podróży w czasie, aby poznać przeszłość, rozwikłać zagadki i wyjaśnić nurtujące tajemnice. Były książki, które kształtowały charakter i takie, które pokazywały konsekwencje złych decyzji. I każda z nich zostawiała jakiś ślad, który wpływał na dalsze losy „głównego bohatera” – mnie. Im dłużej jednak się zastanawiałem, tym większy smutek mnie ogarniał. Czy rzeczywiście każda, jeśli wielu z nich teraz już nawet nie pamiętam? Sądzę, że tak. W tamtym momencie, świeżo poznane, rozpalające wyobraźnię, to one się przecież liczyły. O której więc mogę powiedzieć, że zmieniła moje życie? O tej, której lekcję pamiętam najczęściej czyli „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej – lektura z liceum. Nie zapomnę gdy przeczytawszy pierwszą stronę, drugą, przerzuciłem kilka kolejnych… i stwierdziłem, że nie dam rady. O ironio! Pierwsza chyba książka, której nie przeczytałem od początku do końca, pokazała mi, że nie muszę robić wszystkiego w całości. Świat się nie skończył, nikt nawet nie zauważył, a ja nauczyłem się nie marnować czasu i poświęcać go na rzeczy naprawdę wartościowe.

  • Agata

    Największy wpływ na moje życie miała książka Jerzego Skarżyńskiego ,, Biegiem przez życie” Dzięki niej nie tylko zaczęłam się więcej ruszać ale przebiegłam też swoje pierwsze 10 km i wystartowałam w zawodach. Polecam każdemu ,kto chce zacząć się ruszać. Daje ona wiedzę i motywację do tego aby zacząć. Kiedy miałam chwile zwątpienia wracałam do niej i na nowo wracały siły i chęci do biegania. Skutkiem ubocznym jest 15 kg mniej na wadze, lepsza sylwetka i uśmiech na twarzy.

  • Karolina Łotewer

    Książka która zmieniła moje życie? Hmm… Trudno wybrać jedną, bo każda z tych, które czytam w jakiś sposób poszerza mój światopogląd. Bardzo przeżywam wszystko to, co czytam i mocno wchodzę w buty wszystkich bohaterów. Zawsze staram się zrozumieć wszystkie motywy ich postępowania i okoliczności z jakimi przychodzi im się mierzyć. Wiele ostatnio dały mi do myślenia dwie książki Johna Boyne’a. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone, że traktuję je jako jedność, bo lektury były krótkie, dotyczyły podobnej problematyki i doprowadziły mnie do podobnych wniosków. Chodzi mi oczywiście o „Chłopca w pasiastej piżamie” i „Chłopca na szczycie góry”. Obydwie te książki opowiadają o losach młodych chłopców, w których życie wdziera się, z całą swoją brutalnością, wojna. Skonfrontowani z tą nową rzeczywistością, starają się ją zrozumieć i się przystosować. Zestawiając obydwie te książki, obydwie postaci i ich losy, można dojść do wielu wniosków. Można zauważyć, że w tej strategicznej grze wielu narodów największe szkody ponieśli ci najbardziej niewinni, ale to mało odkrywcze. Tamte czasy były tragiczne dla tak wielu rodzin i dzieci, wymagały tylu trudnych i dramatycznych decyzji – nikt z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, co przeżywali wówczas ludzie, co widzieli i co czuli, dlatego nie nam ich osądzać. Historie obydwu chłopców nie zszokowały mnie wojennymi realiami – o tym czytałam już w wielu książkach. To co nasunęło mi się po ich przeczytaniu, to że ludzie jednak nie są z gruntu ani dobrzy ani źli. Rodzimy się naprawdę równi. Bez uprzedzeń, bez kolorów, bez ras, bez różnic. One przychodzą dopiero z czasem, pod wpływem innych ludzi, pod wpływem ich przekonań, ich doświadczeń. Chłoniemy jak gąbka nie tylko cenne życiowe nauki, ale również cudze zatargi, ograniczenia, lęki… Dziecko jest podatne na wpływy z zewnątrz, zarówno te dobre jak i złe. My odpowiadamy za przyszłe pokolenia i za to, czego od nas się nauczą – czy to będzie tolerancja, empatia i akceptacja czy nienawiść, agresja i bezduszność? Lepimy następne pokolenia jak z miękkiej gliny a to, dokąd zmierza świat jest naszą zbiorową odpowiedzialnością. Tylko od nas zależy, czy historia nie zatoczy kręgu, czy wyciągniemy wnioski z przeszłości? Czy nauczymy następne pokolenia, że wojna jest przegraną dla wszystkich? Że wojna zabiera dzieciom rodziców, ludziom godność, państwom kulturę i dobytek, ludziom życie? Czy kiedykolwiek nauczymy się szanować siebie nawzajem, żyć i dać żyć innym? Każde pokolenie to szansa na udoskonalenie człowieczeństwa, ewolucję naszych poglądów… Ile jeszcze dostaniemy takich szans, zanim zniszczymy wszystko ostatecznie? Ile zostało nam czasu, żeby naprawić błędy przeszłości?


reklama