Google Pixel Watch 5 45 mm / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Google Pixel Watch 5 45 mm wygląda niemal tak samo, jak poprzednik, a przy tym pozwala obsługiwać więcej funkcji bez dotykania ekranu, szybciej wykonuje polecenia Gemini i dokładniej zapisuje trasę. Sprawdzam, czy te zmiany wystarczą, aby zaakceptować cenę 1949 zł i tylko trzy lata wsparcia.
Spis treści
Pixel Watch 4 był pierwszym zegarkiem Google, przy którym nie musiałem tłumaczyć producenta z każdej słabości. Dopracowany ekran, szybkie ładowanie, płynny Wear OS i dobra analiza zdrowia stworzyły urządzenie, które mogłem polecić bez długiej listy zastrzeżeń.
Piąta generacja nie próbuje poprawiać wszystkiego. Koperta i wyświetlacz pozostały bez zmian, akumulator urósł nieznacznie, a nowy procesor daje głównie zapas wydajności. Google skupiło się na obsłudze jedną ręką, lokalnych funkcjach Gemini oraz dokładniejszym zapisie trasy.
Czy to wystarczy, aby właściciel Pixel Watcha 4 pomyślał o wymianie na Google Pixel Watch 5?
Google Pixel Watch 5 45 mm z Wi-Fi kosztuje 1949 zł, czyli tyle samo, ile Google żądało za poprzednika w chwili premiery. Wersja LTE została wyceniona na 2399 zł. Dopłata wynosi 450 zł i ma sens głównie wtedy, gdy zegarek ma regularnie odbierać połączenia, wiadomości i korzystać z transmisji danych bez telefonu.
Mniejszy wariant 41 mm startuje od 1799 zł. Sam wybrałbym większy model. Nie chodzi wyłącznie o wygodniejszy odczyt map, wiadomości i danych treningowych. Wersja 45 mm ma akumulator 465 mAh, podczas gdy mniejsza korzysta z ogniwa 332 mAh i według Google pracuje z AOD o dziesięć godzin krócej.
Do wyboru są trzy spokojne zestawienia kolorystyczne: matowa czerń z paskiem Obsidian, srebro z paskiem jasnoszarym oraz zgaszona zieleń z paskiem szałwiowym. Każdy zestaw zawiera pasek sportowy w dwóch rozmiarach i stację Quick Charge Dock. Zasilacz USB-C trzeba mieć własny.
Google nie zmieniło kształtu koperty. Nadal dostajemy okrągły zegarek z mocno wypukłym szkłem, haptyczną koronką i przyciskiem umieszczonym tuż nad nią. Ten projekt ma własny charakter i dobrze łączy się z zaokrąglonym interfejsem Wear OS. Nie widzę powodu, aby porzucać go wyłącznie dla zaznaczenia nowej generacji.
Wersja 45 mm waży 37 g bez paska. To niewiele jak na zegarek z dużym ekranem, dlatego koperta nie ciąży podczas całodziennego noszenia ani monitorowania snu.
Pasek Active drugiej generacji wykonano z HNBR-u. Po założeniu trudno wychwycić istotną różnicę względem paska z Pixel Watcha 4, choć nowy materiał ogranicza wykorzystanie trwałych związków chemicznych.
Mechanizm mocowania pozostaje firmowym rozwiązaniem Google. Zmiana paska jest szybka. Nie można jednak sięgnąć po dowolny model wykorzystujący zwykłe teleskopy. Akcesoria z dużego Pixel Watcha 4 nadal pasują, co przynajmniej chroni wcześniejsze zakupy.
Actua 360 również nie dostał następcy. Panel LTPO AMOLED ma rozdzielczość 456 x 456 pikseli, odświeżanie od 1 do 60 Hz i szczytową jasność 3000 nitów. Tekst jest ostry, kolory mocne, a wysoka jasność pozwala czytać powiadomienia w słońcu. Dopiero mocne przyciemnienie w trybie oszczędzania energii potrafi utrudnić odczyt drobnych elementów.
Kopułkowe szkło nadaje zegarkowi lekkości. Gorilla Glass 5 pozostaje bardziej podatne na zarysowania niż szafirowe szkło stosowane przez Samsunga. Przy cenie bliskiej 2000 zł oczekiwałbym lepszej ochrony.
Pomaga naprawialna konstrukcja: ekran oraz akumulator można wymienić bez niszczenia koperty. Odporność IP68 i 5 ATM wystarcza do codziennego kontaktu z wodą oraz pływania.
Pojemność akumulatora wzrosła z 455 do 465 mAh. Google nadal deklaruje do 40 godzin z aktywnym AOD i do 72 godzin w trybie oszczędzania energii.
Przy zwykłym śledzeniu aktywności, powiadomieniach i włączonym ekranie zegarek potrafi zbliżyć się do dwóch dni pracy. Długi trening z GPS-em oraz muzyką skraca ten wynik, dlatego intensywne użycie może skończyć się ładowaniem każdego dnia.
W teście Pixel Watcha 4 osiągałem około 60 godzin. Piątka nie przynosi więc skoku, który sam w sobie uzasadniałby zmianę zegarka. Większy wpływ na wygodę nadal ma ładowanie: 15 minut wystarcza do osiągnięcia około 50%, pół godziny daje 80%, a pełny cykl trwa godzinę.
Krótkie doładowanie podczas porannego przygotowania wystarcza na wiele godzin, więc trudno przypadkowo zostać z rozładowanym zegarkiem. Trzeba tylko pamiętać o własnej stacji Quick Charge Dock. Pixel Watch 5 nie obsługuje Qi ani Qi2, a bez firmowej podstawki nie da się uzupełnić energii.
To właśnie szybkie ładowanie ratuje czas pracy, aczkolwiek własny standard nadal komplikuje wyjazdy.
Snapdragon W5 Gen 2 Accelerated ma o 12% wyższą wydajność procesora niż układ z poprzednika. Pamięć RAM wzrosła z 2 do 3 GB, a pamięć wewnętrzną podwojono do 64 GB. Animacje są nieco szybsze, a aplikacje otwierają się bez zwłoki. Pixel Watch 4 także działał płynnie, dlatego różnica jest subtelna, aczkolwiek zauważalna.
Najważniejsza zmiana dotyczy Gemini. W poprzedniej generacji narzekałem, że asystent bez telefonu lub połączenia LTE nie potrafił uruchomić nawet podstawowej funkcji. Teraz lokalnie ustawia minutniki i alarmy, rozpoczyna trening, steruje muzyką, otwiera aplikacje oraz przełącza Wi-Fi, tryb samolotowy, blokadę wodną i tryb Nie przeszkadzać. Odpowiedź pojawia się szybciej.
Wear OS 7 ogranicza także liczbę wejść do aplikacji. Panel At a Glance umieszczony na dole tarczy pokazuje trwającą nawigację, odtwarzanie muzyki, minutnik, trening albo kartę pokładową. Rozbudowane komplikacje wyświetlają szerszy zakres tętna, temperatury czy czasu do zachodu słońca. Informacje, po które wcześniej trzeba było otwierać widżet, są od razu widoczne na tarczy.
Gest podwójnego uszczypnięcia otwiera At a Glance lub panel powiadomień, przewija odpowiedź Gemini, dane treningowe i karty w Wallet, a także zmienia widok Map. Obrót nadgarstka działa jak uniwersalny przycisk Wstecz.
Zachowanie gestów można częściowo dostosować, między innymi wybierając odtworzenie lub pominięcie utworu oraz odłożenie albo wyłączenie alarmu. Po kilku ruchach da się wykonać krótkie zadanie bez dotykania ekranu drugą dłonią.
Generator tarcz oparty na AI wypada znacznie skromniej. Opis wpływa głównie na wygląd cyfr, natomiast rozmieszczenie komplikacji pozostaje sztywne. Nowe tarcze Chronograph i Weave są czytelne, ale nie dają powodu do zakupu zegarka.
Największym problemem oprogramowania nie jest jego działanie, tylko czas wsparcia. Google gwarantuje aktualizacje do października 2029 roku. Trzy lata to za krótko dla sprzętu tej klasy, szczególnie gdy wymienny ekran i akumulator zachęcają do dłuższego użytkowania.
Dwuzakresowy GPS korzysta z tego samego rodzaju odbiornika co poprzednik. Google zmieniło sposób obróbki danych. System wykorzystuje stacje referencyjne, modele budynków i informacje o odbiciach sygnału, aby po treningu skorygować ślad.
Zapis trasy lepiej trzyma się chodnika, rejestruje krótkie zejścia z wyznaczonej drogi i ogranicza zygzaki pomiędzy wysokimi budynkami.
Na mapę po korekcie trzeba poczekać kilka minut, ponieważ aplikacja najpierw pokazuje ślad bez optymalizacji. Efekt jest jednak przekonujący. Pixel potrafi odnotować drobne zmiany kierunku, które poprzednik upraszczał. Ma to znaczenie dla wyglądu mapy oraz wyliczenia dystansu, tempa i kadencji.
Automatyczne rozpoznawanie aktywności nadal działa sprawnie, choć zdarza mu się pomylić spacer z orbitrekiem. Błędny rodzaj ćwiczenia można szybko poprawić w aplikacji Google Health. Ręczne rozpoczęcie treningu daje pełniejszy zestaw informacji, w tym trasę, dystans, prędkość i przewyższenie.
Kreator pozwala przygotować trening siłowy, HIIT, bieg albo jazdę na rowerze, ustalając serie, powtórzenia, obciążenie oraz przerwy.
Monitorowanie snu wykorzystuje nowe modele sztucznej inteligencji. Google deklaruje o 15% dokładniejsze rozpoznawanie faz, ale różnic liczonych w pojedynczych minutach nie traktowałbym jako najważniejszego argumentu.
Więcej daje obserwowanie trendów z wielu nocy. Inteligentny alarm może obudzić w lżejszej fazie snu w ciągu 30 minut przed ustawioną godziną, a tryb nocny sam wycisza powiadomienia, wygasza ekran i może zatrzymać odtwarzane multimedia.
Health Guardian porządkuje dane w dłuższej perspektywie. Trendy ciśnienia krwi i insulinooporności powstają na podstawie historii pomiarów, dzięki czemu pokazują kierunek zmian zamiast pojedynczej liczby.
Pixel Watch 5 nie jest ciśnieniomierzem ani glukometrem. Wyniki nie zastępują badania i nie służą do diagnozowania. Mogą być sygnałem do rozmowy z lekarzem.
Wykrywanie zagrożenia oddechowego obserwuje poziom natlenienia krwi. Po rozpoznaniu długotrwałego, niebezpiecznego spadku SpO2 zegarek wibruje, uruchamia alarm i sprawdza reakcję użytkownika.
Brak odpowiedzi prowadzi do połączenia ze służbami ratunkowymi, przekazania lokalizacji oraz opcjonalnego powiadomienia kontaktów alarmowych. Funkcja nie zastępuje medycznego monitorowania tlenu i nie wykryje każdego zagrożenia, ale jej obecność ma większą wartość niż kolejna tarcza generowana przez AI.
Google Health Coach łączy sen, regenerację i aktywność, aby przygotować dopasowane wskazówki. Część narzędzi wymaga Google Health Premium. Nie podoba mi się przenoszenie pełnej analizy za abonament, choć podstawowa aplikacja pozostaje czytelna i dobrze porządkuje tętno, SpO2, temperaturę skóry, obciążenie cardio oraz wynik gotowości.
Google Pixel Watch 5 45 mm jest dopracowanym smartwatchem dla Androida. Ma znakomity ekran, lekką kopertę, szybkie ładowanie, czytelny system i jeden z lepiej działających modułów GPS w tej klasie.
Lokalny Gemini naprawia konkretną wadę poprzednika, a połączenie At a Glance z gestami zmienia sposób wykonywania krótkich zadań.
To nadal zbyt mało, aby właściciel ubiegłorocznego modelu myślał o wymianie. Koperta, wyświetlacz, szybkość ładowania i deklarowany czas pracy pozostały niemal takie same, a większość nowych funkcji zdrowotnych nie jest wyłączna dla piątej generacji. Z tego powodu nie wymieniałbym Pixel Watcha 4 na piątkę.
Zakup ma więcej sensu po przesiadce z drugiej lub trzeciej generacji, a także dla osoby wybierającej pierwszy zegarek Google. Spośród dostępnych konfiguracji wybrałbym model 45 mm z Wi-Fi. Daje większy ekran i lepszy margines akumulatora, a dopłata 450 zł do LTE jest wysoka.
Przy cenie 1949 zł oczekiwałbym szkła szafirowego i dłuższego wsparcia. Jeśli Pixel Watch 4 będzie tańszy o co najmniej 300 zł, starszy model pozostanie bardziej opłacalny. Piątka staje się rozsądniejszym zakupem po obniżce, chyba że lokalne działanie Gemini i obsługa jedną ręką są dla Ciebie ważniejsze niż niewielkie różnice sprzętowe.
|
ZALETY
|
WADY
|
https://www.gsmmaniak.pl/1582357/jaki-smartwatch-kupic-ranking/
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…
Najnowszy ranking AnTuTu przyniósł zaskakujące rozstrzygnięcie. Xiaomi 18 Fold pokonał najmocniejsze smartfony wyposażone w procesory…