Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
Xiaomi 17T był u mnie na testach przez ponad dwa tygodnie w tym czasie mogłem dokładnie sprawdzić jego możliwości, przetestować aparat, baterię, wydajność, nakładkę, kulturę pracy czy ekran. Teraz już wiem, czy to telefon wart zakupu za około 2500 złotych. Porównałem go też z droższym bratem, czyli Xiaomi 17T Pro. Którego z nich kupić, szukając dobrego telefonu do zdjęć z dużą baterią?
Spis treści
Xiaomi 17T to mniejszy – i teoretycznie gorszy – wariant tegorocznej linii subflagowców z Chin. Sprawdziłem, czy warto go kupić ze względu na aparat, baterię, wydajność, kulturę pracy i design. Okazuje się, że nawet w 2026 roku Xiaomi potrafi pozytywnie zaskoczyć tam, gdzie wcale się nie spodziewałem.
Dla porządku zaznaczę, że w moje ręce na testy trafiła niebieska wersja Xiaomi 17T w pamięciowym wariancie 12/512 GB. Za taki model trzeba w Polsce zapłacić co najmniej 2550 złotych w mniejszych sklepach i 3399 złotych w elektromarketach. Ponieważ realistycznie ta pierwsza cena jest znacznie bliższa prawdy, to przez jej pryzmat zamierzam patrzeć na telefon w swojej recenzji.
| Nazwa modelu | Xiaomi 17T |
|---|---|
| Ekran | 6,59 cala, OLED, 1.5K, 120 Hz, płaskie wykończenie |
| Procesor | MediaTek Dimensity 8500 Ultra |
| Pamięć RAM | 12 GB |
| Pamięć na dane | 256 GB / 512 GB (UFS 4.1) |
| Bateria | 6500 mAh |
| Ładowanie | 67 W (przewodowe) |
| Aparat | Jednostka główna 50 MP (Light Fusion 800) z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 12 MP + 5-krotny teleobiektyw 50 MP |
| Dodatkowe | Metalowa ramka, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, mocne głośniki stereo, flagowa haptyka |
| Cena | Od 2500 złotych |
Jak zwykle na tym etapie warto napisać co nieco na temat zawartości pudełka. Xiaomi jest jednym z niewielu producentów, którzy nadal dodają etui do zestawu sprzedażowego. To miękki silikon, który całkiem przyjemnie leży w dłoni, jest solidny i dobrze spasowany z telefonem. Poza tym mamy kabel do ładowania, igłę do karty SIM i masę papierów. Mniej więcej to samo na testy dostałem przy okazji Xiaomi 17T Pro.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na początek jak zwykle kilka słów na temat designu. Pierwszy kontakt z Xiaomi 17T był poczuciem, że gdzieś to już widziałem, czułem i testowałem. Nawiązuje tu oczywiście do POCO F8 Pro, z którym bohater tej recenzji dzieli sporo designu, ale i rozmiary i zbliżoną wagę. Tak naprawdę różnice sprowadzają się do wyspy aparatów i szczerze mówiąc, to preferuję tę z 17T. Jest metalowa (choć niektóre źródła mówiąc o tworzywie sztucznym) i nie zajmuje całej szerokości obudowy.
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
W codziennym użytkowaniu doceniłem połączenie stosunkowo niskiej wagi (200 gramów) z bardzo solidnie wykonaną obudową. Przez cały okres testów Xiaomi 17T nosiłem bez etui i na koniec nie pojawiły się na nim żadne rysy czy odpryski. Metalowa ramka obudowy różni się nieco kolorem od tylnego panelu z matowego tworzywa sztucznego. Całość jest odpowiednio zabezpieczona przed wodą, co potwierdzono obecnością normy IP68.
Xiaomi 17T jest bajecznie wygodny do obsługi jedną dłonią. Przy małym jak na 2026 rok ekranie o przekątnej 6,59 cala i cieniutkich ramkach nie miałem żadnego problemu z sięgnięciem kciukiem do przeciwległego rogu. Smartfon wygląda jak flagowiec, mimo tego, że ceną przypomina średniaka. Położony obok niego iPhone 17 wygląda jak przestarzały smartfon sprzed kilku lat. Imponujące, biorąc pod uwagę jego cenę.
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
Dalej mamy głośniki i haptykę. O tych pierwszych mogę powiedzieć, że grają solidnie, nadają się do wideorozmów i oferują stereo – ale to tyle. Nie wyróżniają się ani na plus, ani na minus. Wibracje to inna bajka – Xiaomi w tym momencie jest absolutnym liderem rynku pod tym względem, a wykorzystanie haptycznych odpowiedzi w HyperOS 3 odstawia konkurencję na kilka długości.
Na froncie Xiaomi 17T znajduje się ekran o przekątnej 6,59 cala, czyli zdecydowanie mniejszy od droższego brata. Chińscy producenci coraz chętnie sięgają po ten pośredni format i moim zdaniem to świetna decyzja. Sam panel ma rozdzielczość 1.5K (1268na 2756 pikseli) i według Xiaomi osiąga nawet 3500 nitów w piku. Poza tym jest odświeżany w 120 Hz, a nie w 144 Hz (jak w Pro). Jak taki zestaw sprawdzał się w codziennym użytkowaniu?
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
W ustawieniach każdy może dopasować schemat kolorów do własnych upodobań. To samo możemy zrobić z jasnością maksymalną, ale Xiaomi 17T jest jednym z tych rzadkich przypadów nowego telefonu, który naprawdę dobrze radzi sobie w automacie. W efekcie wyświetlacz tego smartfona najlepiej radzi sobie wtedy, gdy po prostu zostawimy go w spokoju przy ustawieniach fabrycznych.
Jeżeli chodzi o częstotliwość odświeżania, to mamy do czynienia z panelem LTPS. Oznacza to, że częstotliwość nie jest płynnie zmienna w zakresie od 1 do 120 Hz, ale zmienia się na ustawione na sztywno progi (30-60-90-120 Hz). Na duży plus trzeba zaliczyć fakt, że możesz wymusić na danej aplikacji odświeżanie 120 Hz. Działa to nawet z niektórymi grami, które teoretycznie powinny oferować tylko 60 Hz. Xiaomi zrobiło tu spory krok do przodu.
Na koniec tej sekcji recenzji wspomnę jeszcze o mocno pompowanych podczas premiery Xiaomi EyeCare Shield. W praktyce jest to po prostu taka sama technologia ochrony wzroku, jak każda inna. W zależności od pory dnia i schematu kolorów w aplikacji zmienia kolorystykę na bardziej przyjazną dla oczu. Fajny bajer, ale chyba nie potrzeba do niego osobnego podmenu.
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
Na początek nieco suchej specyfikacji. Xiaomi 17T pracuje na MediaTeku Dimensity 8500 Ultra (ten dopisek niczego nie zmienia, po prostu MediaTek specjalizuje się w dostarczaniu „unikalnych” układów dla Xiaomi, Oppo i innych). Do tego mamy wsparcie ze strony 12 GB RAM. Na dane przeznaczono 256 lub 512 GB, na szczęście w najszybszym możliwym standardzie UFS 4.1. Jak taki zestaw sprawdza się w praktyce?
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
To nie jest pierwszy telefon z tym procesorem, który testowałem i muszę przyznać, że w żaden sposób mnie nie zaskoczył. Być może tylko tym, że wyposażony w dużo mocniejszy układ Xiaomi 17T Pro mniej się nagrzewał, a throttling był pod kontrolą. Nie mogę jednak powiedzieć, by poza brzydkimi wynikami w benchmarkach specjalnie mi to przeszkadzało. W codziennej pracy kultura pracy jest na 4+.
Co z grami? Nie mam żadnych zastrzeżeń – ba, uważam, że to bardzo dobry telefon dla gracza, choć wcale na to nie wygląda. Diablo Immortal śmiga na maksymalnych, Pokemon Go nie gotuje smartfona nawet przy ostatniej fali upałów, a spadki animacji w zasadzie nie istnieją.
Na koniec tej sekcji jak zwykle ponarzekam na kupę śmieci, które Xiaomi instaluje na start. O ile w serii Redmi czy POCO jestem w stanie przymknąć na to oko, to przy flagowcach i subflagowcach między powieki wsadzam zapałkę. Bloatware w postaci 23 niepotrzebnych aplikacji nie może się podobać w telefonie, który pretenduje niemal do półki premium.
Znowu zaczniemy od kwestii technicznych. Xiaomi 17T wyposażono w mniejsze ogniwo od 17T Pro, ale nie jest to drastyczna zmiana. 6500 mAh to bardzo dużo jak na telefon z ekranem o przekątnej 6,59 cala. Do tego zadbano o możliwość szybkiego naładowania o mocy 67 W. Na szczęście nikt nie marnował już miejsca w obudowie na bezprzewodowe ładowanie.
W codziennej pracy spodziewał się bardzo podobnych wyników do wersji Pro i się nie rozczarowałem. W ostatnią sobotę trafił się akurat Community Day w Pokemon Go – mój ulubiony benchmark do oddzielenia telefonów z baterią dobrą i doskonałą. Jeżeli testowy model jest w stanie wytrzymać 3 godziny grania w pełnym słońcu, to zdaje. Xiaomi zdało na 5+ – na koniec eventu nadal miałem ponad 30% poziomu naładowania. Nie sądzę, by przeciętny użytkownik byłby w stanie rozładować go w przeciągu jednego dnia. 10 godzin SoT jest tu całkowicie możliwe.
Xiaomi 17T / fot. Konrad Bartnik
Co z ładowaniem? Ograniczono je do 67 W, a ja akurat mam w domu 120 W adapter Xiaomi. Za jego pomocą pełne odzyskanie energii zajmuje 59 minut. Po 30 minutach na wskaźniku naładowania zobaczyłem 56%. Nie są to rekordowe wyniki w tej stawce (OnePlusy nadal ładują się szybciej, niektóre Motorole również), ale jest solidnie.
Czy Xiaomi 17T ma dobry aparat? Zasadniczo rzecz biorąc, tak. Od strony sprzętowej prezentuje się to następująco:
Tutaj warto zaznaczyć, że o ile matryca główna pochodzi z Xiaomi 15T, tak szeroki kąt oraz teleobiektyw są żywcem wyjęte z Xiaomi 17T Pro. Biorąc pod uwagę dzielącą je cenową przepaść, to zadziwiająco szczodry gest ze strony producenta.
Jak zwykle pochwalę aplikację aparatu u Xiaomi. Jest wygodna, przejrzysta, a wszystkie potrzebne funkcje są w zasięgu po góra dwóch kliknięciach. Poza tym nie zauważyłem żadnych spowolnień przy robieniu zdjęć – i dotyczy to dosłownie każdych warunków oświetleniowych. W trybie Pro możemy też korzystać z dedykowanych rozwiązań Leica, która zresztą stoi za kolorystyką i obiektywami.
Na temat zdjęć w dzień mam do powiedzenia tyle, co zwykle – czyli niewiele. To po prostu bardzo dobry aparat i mam tu na myśli każdy z obiektywów. Ocenianie fotograficznych możliwości jakiegokolwiek telefonu za więcej niż 600 złotych pod kątem zdjęć za dnia nie ma sensu. Jeżeli miałbym już coś pochwalić, to zestrojenie kolorów w taki sposób, by fotografowanie każdym z obiektywów przynosiło konsekwentnie taką samą kolorystykę. Cała reszta to po prostu ideał. Aha – Xiaomi 17T robi kapitalne portrety przy pomocy teleobiektywu.
Aparat w Xiaomi 17T nocą ma dwie twarze. Pierwsza to aparat główny i teleobiektyw, czyli tryby 1x i 5x. Druga to 2-krotne zbliżenie (crop z głównej matrycy) oraz szeroki kąt. Jak widzisz na poniższych przykładach, zdjęcia wykonane pierwszą grupą są świetne, bogate w kolory i naturalne. Te drugi to już półka niżej, chociaż też nie mogę powiedzieć, żeby za około 2500 złotych był to problem. Zasadniczo pora powiedzieć wprost – Xiaomi 17T to po prostu dobry fotosmartfon.
| Xiaomi 17T | Xiaomi 17T Pro | |
| Ekran | 6,59 cala, OLED, 1.5K, 120 Hz | 6,83 cala, OLED, 1.5K, 144 Hz |
| Procesor | MediaTek Dimensity 8500 | MediaTek Dimensity 9500 |
| Pamięć | 12 GB RAM, 256 lub 512 GB UFS 4.1 | 12 GB RAM, 512 GB lub 1 TB UFS 4.1 |
| Aparat | Jednostka główna 50 MP (Light Fusion 800) z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 12 MP + 5-krotny teleobiektyw 50 MP | Jednostka główna 50 MP (Light Fusion 950) z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 12 MP + 5-krotny teleobiektyw 50 MP z OIS |
| Kamerka selfie | 32 MP | 32 MP |
| Bateria i ładowanie | 6500 mAh, ładowanie przewodowe 67 W | 7000 mAh, ładowanie przewodowe 100 W |
Jak widzisz po powyższej tabeli, Xiaomi 17T w zasadzie pod każdym względem jest okrojoną wersją modelu Pro. Biorąc jednak pod uwagę, że jest od niego o 1000 złotych tańszy, moim zdaniem to on jest lepszym wyborem. Zwłaszcza wtedy, gdy potrzebujesz smartfona nieco mniejszego, a jednak nadal wyposażonego w dużą baterię i kompletny aparat.
Najbardziej imponuje mi fakt, że teleobiektyw i szeroki kąt są żywcem wyjęte z wersji Pro. Pochwalę też 12 GB RAM i UFS 4.1. Tak naprawdę utrata 144 Hz odświeżania i nieco pojemności baterii wraz z nieco wolniejszym ładowaniem to szczegóły. Sam w tym roku postawiłbym na Xiaomi 17T zamiast Xiaomi 17T Pro.
Trzeba uczciwie przyznać, że Xiaomi 17T tanieje na potęgę. Minął niecały miesiąc od premiery, a początkowej ceny 2999 złotych niewiele zostało. Według porównywarki cenowej Ceneo kosztuje 2500 złotych, a spodziewam się, że po wakacjach kwota ta w promocjach spadnie poniżej poziomu 2 tysięcy. Czy warto go kupić i za ile?
Jak wiesz po lekturze mojej recenzji, moim zdaniem jest to bardzo udany smartfon. Mniejszy ekran i większa bateria od poprzednika sprawiają, że trudno rozładować go w jeden dzień. Aparat jest solidny, a teleobiektyw z 5-krotnym zoomem w tej cenie to rarytas. Nakładka Xiaomi z aktualizacji na aktualizację zyskuje na wartości. Za około 2000 złotych to po prostu solidny, uniwersalnie dobry telefon dla każdego.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to taka, że przedłużono promocję Motoroli z Cashbackiem…
ING zmienia sposób działania części przelewów. Wszystko za sprawą nowej funkcji, która ma zwiększyć bezpieczeństwo…
Zakup byłych modeli flagowych ma jak najbardziej sens - zarówno wśród Androidów, jak i iPhone'ów…
Fujitsu Arrows Alpha 2 to niespodziewana premiera w Japonii. Spełnia 23 standardy bezpieczeństwa, ma ekran…
Kinguin za sprawą podwójnego rabatu znów rozwaliło bank. Dzięki niemu taktyczna strategia – Shadow Gambit:…
Samsung Galaxy S27 Pro wychodzi z etapu przecieków, ponieważ został potwierdzony w bazie GSMA. Na…