POCO F8 Pro testowałem przez dwa tygodnie. Sprawdziłem baterię, jakość zdjęć, wydajność, chłodzenie i ekran. Sprawdźmy, czy zmiana podejścia z gamingowego na multimedialne miała sens. O tym, czy warto go kupić, dowiesz się z naszej recenzji POCO F8 Pro.
Spis treści
POCO F8 Pro trafił do mnie na kilkanaście dni przed premierą. Sprawdziłem go na mrozie w Polsce i w upale na Bali – idealne warunki, by sprawdzić telefon do gier. W tej recenzji postaram się odpowiedzieć na pytanie o to, czy na pewno jest to jeszcze smartfon gamingowy? A może Xiaomi ma na niego inny pomysł? Zapraszam do materiału
Dla porządku zaznaczę, że POCO F8 Pro testowałem w wersji 12/512 GB. Taki wariant w Polsce wyceniony został na 2299 złotych. Jest jeszcze tańsza wersja 12/256 GB za 2099 złotych. Mówimy więc o smartfonie z eks-flagową wydajnością, którego kupisz w cenie średniaka. I tak właśnie zamierzam na niego patrzeć podczas testu.
Specyfikacja POCO F8 Pro:
- Ekran: 6.6 cala AMOLED LTPS z odświeżaniem 120 Hz i jasnością do 3500 nitów (wartość producenta).
- Procesor: Snapdragon 8 Elite (3nm),
- Pamięć i RAM: 12 GB RAM i 256 lub 512 GB na dane (UFS 4.1).
- Aparat główny: 50 MP z OIS.
- Szeroki kąt: 50 MP, PDAF, pole widzenia 119°.
- Teleobiektyw: 50 MP z PDAF, 2.5-krotny zoom.
- Waga: 199g.
- Bateria i ładowanie: 6210 mAh, 100W ładowanie po kablu, 22.5W zwrotne,
- Długość aktualizacji: 5 aktualizacji Androida.
Na początek testu kilka słów o skromnym wyposażeniu pudełka. Po odpakowaniu znajdziemy tam sam telefon, igłę do tacki na karty SIM, kabek USB-C na USB-A, informację o klasie energetycznej oraz silikonowe etui. Standardowo uważam je za miły dodatek. Dobrze pasuje do obudowy i pozwoli Ci zaoszczędzić przynajmniej 40-50 złotych – a przecież większość użytkowników z etui jednak korzysta.
POCO F8 Pro zmalał i wypiękniał
Miałem okazję przez dłuższy czas używać POCO F7 Pro i pierwszą myślą, która wpadła mi do głowy po rozpakowaniu pudełka, był rozmiar. POCO F8 Pro jest mniejszy od poprzednika, a to za sprawą nieco mniejszego ekranu i węższych ramek. Telefon jest całkiem niski (157mm), za to zadziwiająco szeroki (75mm). Dzięki temu bardzo wygodnie mi się na nim pisało, ale rozumiem, że nie każdy będzie w stanie używać go przy pomocy jednej dłoni.
Na plus zaliczę na pewno niską wagę. POCO F8 Pro waży 199g, co jak na telefon z aluminiową ramką jest na pewno dobrym wynikiem. Reszta obudowy to szkło (Gorilla Glass 7i na froncie i nieznane szkło na tyle), a całość została zabezpieczona przed działaniem wody. Potwierdza to norma IP68.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Miło jest używać telefonu, który na obudowie ma tylko dwa przyciski. POCO na szczęście nie wskoczyło do tramwaju promującego przyciski do sterowania aparatem, wyciszania urządzenia, włączania aparatu czy latarki. Mam dla nich jeszcze więcej pochwał – klik jest satysfakcjonujący i nie pamiętam już telefonu Xiaomi, w którym bym na to narzekał.
Wyspa aparatów jest bardzo duża, ale wiąże się to z umiejscowieniem podzespołów. Oprócz matryc i obiektywów mamy tam też procesor i całą resztę. Taki układ pozwolił na zmieszczenie większej niż rok temu baterii w mniejszej obudowie. Szkoda, że mimo tego same obiektywy również nieco nad nią wystają. Obok znajdziemy logo Bose, które sugerować ma ponadprzeciętną jakość dźwięku.
No i o głośnikach powiemy sobie co nieco. Z bólem przyznaję, że nie widzę w nich nic nadzwyczajnego, są po prostu całkiem niezłe. To poziom, do którego Xiaomi przyzwyczaiło mnie w swoich flagowcach. I być może w tym jest pies pogrzebany – POCO F8 Pro gra jak flagowiec, którym pod względem ceny na 100% nie jest. Jak na średniaka, gra świetnie.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Na koniec tej sekcji jak zwykle poruszę temat haptyki. Tu muszę uczciwie przyznać, że jest bardzo, bardzo dobrze. POCO F8 Pro nie odstaje od telefonów Xiaomi z wyższej półki cenowej. Przy takiej wadze jest to całkiem imponujące i wibracje zawsze są soczyste. Jestem fanem tego, jak producent zintegrował je z systemem i w zasadzie każda akcja wiąże się z odpowiedzią. Klasa, a to telefon za 2 koła.
To po prostu bardzo dobry ekran
Na froncie POCO F8 Pro znajduje się wyświetlacz o przekątnej 6.59 cala, a więc mniejszy niż w poprzedniku. Interesująco wypada również rozdzielczość. Ta spadła z 1.5K do FullHD+ w pół roku i to niestety trochę widać. Producent zdecydował się na to na nieco bardziej energooszczędny wyświetlacz, co ma mieć pozytywne przełożenie na czas pracy. Do tego osiąga 3500 nitów w piku, z czytelnością nie powinno być więc żadnego problemu.
Tyle teorii, pora na praktyczne testy. Zaczynamy od częstotliwości odświeżania. Ponieważ nie jest to panel LTPO, a LTPS, częstotliwość odświeżania jest ograniczona do dwóch stałych poziomów – 60 i 120 Hz. Nie jest to więc najbardziej energooszczędne rozwiązanie na rynku. W grach zwykle jest to 60 Hz, to samo można powiedzieć o oglądaniu filmów na YouTubie, a przeglądanie aplikacji systemowych to 120 Hz. To standard, do którego Xiaomi zdążyło przyzwyczaić.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
POCO F8 Pro ma ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych i trzeba przyznać, że za samą jego obecność w tej cenie należą się brawa. Do jego działania nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń i przez dwa tygodnie testów nie przypominam sobie nawet jednej sytuacji, w której musiałbym ponownie przyłożyć palec do skanera. Do tego jest idealnie umiejscowiony i wyraźnie dosunięty od dolnej krawędzi.
Jak ekran zachowuje się, gdy jest lekko mokry i pokryty kroplami deszczu? Tu nie mam żadnych zastrzeżeń i zwykle nie musiałem nawet go przecierać, by wygodnie korzystać z telefonu. To coś, o co Xiaomi dba, ale wcale nie jest standardem w tej półce cenowej.
Czy POCO F8 Pro ma dobrą baterię?
W stosunku do poprzednika bateria urosła do 6000 do 6210 mAh. Do tego mamy bardziej energooszczędny procesor, mniejszy i bardziej energooszczędny ekran i nareszcie lepiej zoptymalizowany HyperOS. Poza tym pojawia się ładowanie o mocy 100W i 22.5W ładowanie zwrotne. To wszystko na papierze sugeruje, że POCO F8 Pro ma kapitalną baterię. I wiecie co? Naprawdę ją ma.
Czy kiedykolwiek udało mi się rozładować ten telefon w ciągu jednego dnia? Nie. Przy 9 godzinach SoT nadal pokazywał 20% naładowania. W tym czasie grałem, korzystałem z hot-spotu, eSIM przy kiepskim zasięgu, zrobiłem dziesiątki zdjęć, a na zewnątrz było 31 stopni. W tych niezbyt sprzyjających warunkach nie miałem żadnego problemu, żeby przetrwać od 7 rano do 24.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
POCO F8 Pro nie ma też żadnych problemów z „wyciekami” energii przez noc. Są marginalne i wynoszą może 3-4% przez całą noc.
Jeżeli chodzi o ładowanie, to na start wyłączona jest najszybsza opcja ładowania. Tak się akurat składa, że dysponowałem 120W ładowarką Xiaomi i za jej pomocą (po aktywacji funkcji HyperCharge) naładowałem telefon do pełna w 38 minut. To dokładnie tyle, ile obiekcuje producent. Bez tego zajmuje to godzinę. Biorąc pod uwagę pojemność, nie ma tu na co narzekać.
Tu nie ma throttlingu, ale jest ciepławo
POCO F8 Pro pracuje na zeszłorocznym procesorze dla flagowców, czyli Snapdragonie 8 Elite. Mój egzemplarz wyposażony został w 12 GB RAM i 512 GB na dane użytkownika w szybkim standardzie UFS 4.1. Spodziewałem się więc wydajności, którą oferuje – na przykład – Samsung Galaxy S25 Ultra, OnePlus 13 czy Xiaomi 15 Ultra. Każdy z nich jest dwa razy droższy od POCO. I co? I się nie zawiodłem.
Zarówno w benchmarkach, jak i w codziennym użytkowaniu, nie miałem żadnych problemów. Zerknij na poniższe zdjęcie z wykresem throttlingu – w zasadzie go nie ma. Po 15 minutach katowania benchmarkiem telefon się nagrzał i nie zamierzam tego podważać. Wydajność spadła do 86%, co jest całkiem dobrym wynikiem. Temperatura nie osiągnęła za to poziomu, przy którym niewygodnie by się go trzymało.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Jeżeli chodzi o codzienne użytkowanie, to POCO F8 Pro działa jak flagowiec. Tempo otwierania aplikacji, czas ich przetrzymywania w pamięci, rzadkość czyszczenia RAMu czy wielozadaniowość stoją na najwyższym poziomie. Kiedy zacząłem testować równolegle POCO F8 Ultra, nie czułem dużej różnicy. Szkoda tylko, że nie dostaliśmy tu 16 GB RAM – wiem, czepiam się szczegółów. Robię to jednak tylko dlatego, że przyczepić nie ma się do czego.
Na koniec tej sekcji jak zwykle kilka słów na temat bloatware. Na start producent zainstalował tu 23 dodatkowe aplikacje i chyba jest to rekord w świecie Androida wśród dużych producentów. Nad tym Xiaomi na pewno musi popracować. Ja wiem, że bardzo atrakcyjna cena musi być jakoś usprawiedliwiona, ale to chyba lekka przesada.
Fotograficznie jest dość przeciętnie
Tutaj dochodzimy do części, która z mojej perspektywy jest najmniej istotna. POCO to marka gamingowa i nie zamierzam specjalnie łajać telefonu za 2000 złotych za to, że nie robi zdjęć jak flagowiec. Na początek kilka słów na temat specyfikacji samego aparatu. Mamy tu 50 MP matrycę główną z obiektywem z OIS, 50 MP teleobiektyw oraz 8 MP szeroki kąt. Po samym braku optycznej stabilizacji obrazu można powiedzieć, że fotografia nie była tu priorytetem. I bardzo dobrze.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Kilka słów na temat aplikacji aparatu – jest nieco dziwnie. Oczywiście wszystkie tryby są złotym standardem, do którego Xiaomi przyzwyczaiło mnie przez lata. Jest przejrzyście i wygodnie. Może ktoś jednak mi powiedzieć, dlaczego mamy tutaj tryb 2x (to crop z głównej matrycy), ale i 2.5x (to już teleobiektyw)? Różnica między nimi jest naprawdę niewielka, a jakościowo przepaść na korzyść głównego aparatu.
Zdjęcia z POCO F8 Pro (dzień):
Zdjęcia w dzień – jak pewnie domyślasz się po samej cenie – są bardzo dobre. W tej półce cenowej nie ma wielu nowych telefonów, które są w stanie mu dorównać. Oczywiście Xiaomi 15T Pro zjada go na śniadanie, ale w końcu taka jego rola, a cena spadła już do poziomu 2500 złotych bez promocji.
Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do zmian kolorystyki pomiędzy aparatem głównym, a teleobiektywem i szerokim kątem. Do tego ten ostatni zdecydowanie nie dowozi oczekiwań – małe zaskoczenie przy takiej rozdzielczości. Szczerze mówiąc, to można by pozbyć się teleobiektywu i dodać lepszy obiektyw szerokokątny.
Zdjęcia z POCO F8 Pro (noc):
Jedynym obiektywem, który dobrze radzi sobie po zmroku, jest aparat główny. Detali jest sporo, kolory mogą się podobać, a szumy są trzymane pod kontrolą. Nie mogę tego samego powiedzieć o trybie 2x, gdzie widać już niedociągnięcia. Jeżeli chodzi o teleobiektyw (2.5x), robi się już mocno miękko i szczegóły zaczynają uciekać. Przez brak OIS dość łatwo jest też zrobić nieostre zdjęcie. To samo mogę napisać o szerokim kącie.
Czy warto kupić POCO F8 Pro?
Bądźmy poważni – mówimy o najtańszym telefonie ze Snapdragonem 8 Elite, jaki kiedykolwiek trafił na polski rynek. POCO F8 Pro już teraz kupiym za 2099 złotych, a za kilka miesięcy ta kwota spadnie do poziomu 1500-1700 złotych. Oczywiście, że warto go kupić, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że to najbardziej opłacalny smartfon w tej cenie.
POCO F8 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Xiaomi nareszcie naprawiło OxygenOS, choć ilość zainstalowanych na start aplikacji jest chora. Przymknę jednak na to oko ze względu na cenę, przy wersji Ultra aż tak pobłażliwy nie będę. Aparat można poprawić, ale w sumie nie ma po co, bo to telefon do grania. I jako taki sprawdza się świetnie, bo wydajnościowo kosi stokrotki, a czasem pracy – nawet słoneczniki. Do tego ma dobre głośniki, kapitalną haptykę i jest dobrze zrobiony. A wszystko to w zabezpieczonej przed działaniem wody i ergonomicznej obudowie.
Dlatego z czystą przyjemnością przyznaję POCO F8 Pro nagrodę „Dobra cena” i moim zdaniem jest to najlepiej wyceniony na start telefon 2025 roku. Nie zapraszam do dyskusji, bo samo nie zamierzam brać w niej udziału.
- Aparat7
- Bateria9
- Ekran9
- Jakość8
- Wydajność w grach9
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny POCO F8 Pro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









