Fot. IO Interactive A/S
Jak to mówią, lepiej późno niż wcale. Wreszcie udało mi się sprawdzić 007 First Light. Po piętnastu godzinach rozgrywki go ukończyłem i jestem w stanie nieco o nim opowiedzieć. Czy wielki James Bond naprawdę wrócił w blasku chwały?
Spis treści
Długo trzeba było czekać, aż uniwersum Jamesa Bonda otrzyma kolejną część nie w filmowym, a growym wydaniu. Za produkcję wzięło się IO Interactive, czyli deweloperzy mający na koncie kultową serię Hitman o płatnym zabójcy. Oczekiwania względem zapowiedzianego 007 First Light były więc ogromne.
Jak jednak wypadło to w praktyce? Ostatnio postanowiłem to sprawdzić i po niespełna 15 godzinach ukończyłem grę, gotowy do zdania Wam o niej raportu.
Twórcy przedstawili historię Jamesa Bonda na samym początku jego szpiegowskiej kariery. Jako dwudziestoparolatek zostaje on zwerbowany do reaktywowanego programu 00. Początki z perspektywy młodego Bonda są trudne – musi on dostosować się do zupełnie nowych realiów, a przy okazji próbuje nie sparzyć się przez swój niepokorny charakter.
Fabuła w 007 First Light jest klasycznym wydaniem bondowskich przygód żywcem wziętych z filmów. Choć jest dość przewidywalna, tak usatysfakcjonuje niejednego fana. Nie zabrakło tutaj spektakularnych wybuchów, wielkich strzelanin i znalazło się nawet miejsce dla pościgów.
Osobowość młodego Jamesa została wiernie odegrana przez Patricka Gibsona, zaczynając od upartości agenta, a kończąc na jego charakterystycznym humorze.
Gra aktorska wszystkich postaci stoi na najwyższym poziomie, co dopełniają animacje i fenomenalnie odwzorowana mimika twarzy, a także świetne, naturalnie brzmiące dialogi. Produkcję można także pochwalić za umiejętne przedstawienie relacji między postaciami. Gracz spędza z nimi wystarczająco dużo czasu, by się z nimi zżyć tak jak sam James.
Klimatu dodają oczywiście charakterystyczna dla uniwersum muzyka oraz przepiękne krajobrazy. Oświetlenie, kadry i cutsceny spełniają kinowe standardy. Pod tym względem nie ma na co narzekać.
Rozgrywka jest w tym wszystkim schematyczna, ale jednocześnie przyjemna. Całość toczy się na sporych planszach, które można swobodnie eksplorować. IO Interactive zapowiadało dużą otwartość w wykonywaniu misji i radzeniu sobie z problemami, co ostatecznie wyszło nieźle.
Gracz w First Light może po cichu starać się rozwiązywać kłopoty. Wystarczy skradać się przez mapę i odwracać uwagę oponentów – co swoją drogą można zrobić na wiele sposobów.
Nie oznacza to jednak, że James musi się skradać. Jeśli zostanie zauważony przez przeciwnika lub grupę przeciwników, młody agent będzie musiał poradzić sobie w bezpośrednim starciu, wykorzystując przede wszystkim pięści. Owszem, czasem uda się położyć na łopatki kilku oponentów naraz, ale w wielu sytuacjach nie będzie to łatwe zadanie.
Twórcy postawili na spory realizm, dlatego bezmyślne rzucenie się na wrogów może skończyć się fatalnie. Szanse na sukces rosną dopiero wtedy, gdy gracz umiejętnie wykorzystuje otoczenie pełne przeszkód i sięga po gadżety dostępne wyłącznie dla agentów MI6.
Na szczęście nie jest to żaden terminator. Jak wspomniałem, bezmyślna walka wręcz może wiązać się z koniecznością podjęcia się starć z ogromną liczbą ochroniarzy, a w konsekwencji zgonem Jamesa.
W części segmentów młody Bond sięga również po broń palną. I bardzo dobrze, że nie zrobiono z niego jednoosobowej armii. Pistolet i karabiny mają ograniczoną liczbę naboi w magazynku, więc amunicja szybko się kończy. Podobnie jak w walce wręcz, tutaj głupie błędy często prowadzą do śmierci. Trzeba umiejętnie poruszać się po lokacjach, korzystać z osłon i unikać niebezpiecznych sytuacji.
Niezwykle pomocne w radzeniu sobie z przeciwnikami (niekoniecznie w walce) są gadżety. Ich pula jest dość spora i każdy z nich nieco inaczej wpływa na rozgrywkę.
Znalazło się miejsce dla zatrutych strzałek, które na pewien moment wytrącają oponentów z równowagi. 007 ma do dyspozycji aparat fotograficzny odpychających wrogów. Jest też laserowy pasek zegarka służący do chwilowego oślepienia wrogów lub niszczeniu kłódek.
Sam fakt, że gadżety nie są jednowymiarowe, stawia je na piedestale mechanik. W efekcie gracz może bez większych ograniczeń decydować, jaką taktykę chce obrać, wybierając sposób wykorzystania dostępnych narzędzi.
Jedną z największych wad są przeciwnicy. Czasem zdarzy im się zastygnąć w miejscu w trakcie walki lub w nieoczekiwany sposób zablokować się o jakiś mebel, lub inną postać. Pomijając już ten aspekt, nie należą również do najmądrzejszych. W trakcie strzelania większość z nich stoi w miejscu, zamiast próbować otoczyć Jamesa i wykorzystać przeciw niemu pełen arsenał.
Rozgrywka oparta na dużej wolności brzmi świetnie, aczkolwiek nie zawsze taka jest. Pojawiają się bowiem momenty, które wymagają jednego konkretnego rozwiązania, co widać również w decyzjach dialogowych. Tych właściwie mogłoby nie być, gdyż ich liniowość wyłącznie burzy otoczkę swobody.
Boli też to, że gra nazbyt często stara się pomagać graczowi w znajdowaniu rozwiązań. Dla przykładu, kiedy szukałem sposobu na dostanie się z punktu A do B, postać, która ze mną była po chwili podsunęła mi rozwiązanie, choć wcale jej o to nie prosiłem. Szkoda – tego typu zabiegi powinny być opcjonalne, a nie wymuszone.
Najnowsza gra o Jamesie Bondzie nie wymyśliła koła na nowo i bardzo dobrze. IO Interactive z jednej strony skorzystało z rozwiązań znanych z Hitmana, jak i wprowadziło nowinki, które wzajemnie świetnie się uzupełniają. Gracz od początku do końca ma wrażenie, że bierze udział w interaktywnym, wciągającym filmie akcji.
007 First Light to propozycja, która przypadnie do gustu szczególnie fanom przygodówek. Jednocześnie osoby zaznajomione z filmową sagą Bonda, zakochają się w tej produkcji bez granic. Perełkę tę oceniam na 8/10.
Klucz do gry otrzymałem od wydawcy na potrzeby recenzji.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Wszystko wskazuje na to, że nowy iPhone 18 Pro będzie znacznie grubszy od poprzednika. Oczywiście…
Już za 2 tygodnie zadebiutują oficjalnie nowe Samsungi Galaxy Z. Mowa więc o rozkładanych smartfonach…
Nowy smartfon pokazuje, jak może wyglądać przyszłość średniej półki. Bateria 7200 mAh, ekran 144 Hz…
Samsung Galaxy S26 i Xiaomi 17T kosztują teraz w Polsce dokładnie 3399 złotych. Który z…
Procesor z flagowego Galaxy trafia do znacznie tańszej serii Samsunga. Nowy model pojawił się już…
Jeśli kręcą Cię telefony w edycjach specjalnych, to mam świetną wiadomość: Motorola Edge 70 Fusion…