fot. HMD Global
W sieci pojawiła się specyfikacja HMD Thunder oraz HMD Thunder Pro, czyli dwóch tanich smartfonów spadkobiercy Nokii. Jeżeli takich procesorów mają używać nowe grzmoty, to chyba czas kupić sobie piorunochron. Nie wróżę im sukcesu głównie ze względu na procesor.
W sieci pojawiła się specyfikacja HMD Thunder oraz HMD Thunder Pro. Te dwa telefony kupują mnie designem czy wersjami kolorystycznymi i gdyby nie procesor, to pewnie nawet powodowałyby u mnie coś w rodzaju ekscytacji. Mamy tu do czynienia z kolejną, zaprzepaszczoną szansą na podniesienie swojej pozycji w Europie.
Na początek przyjrzymy się temu mocniejszemu modelowi, czyli HMD Thunder Pro. Zacznę od jego największej wady, którą zresztą dzieli z podstawowym modelem i jest to procesor. Unisoc T620 w zasadzie przekreśla szansę na płynną pracę w dłuższej perspektywie. I to nawet nie dlatego, że to bardzo zły SoC, ale dlatego, że deweloperzy mają wystarczająco roboty z optymalizacją po Snapdragony czy MediaTeki, żeby przejmować się Unisocami. To efekt skali, którego nie jest w stanie uratować ani 8 GB RAM, ani UFS 2.2.
Jedno trzeba jednak HMD Thunder Pro oddać – jest naprawdę ładny. Zielona wersja kolorystyczna podoba mi się fest, a ciekawa wyspa aparatów chociaż próbuje udawać, że nikogo nie kopiuje. Na froncie jest nieco gorzej, bo ramki do najcieńszych nie należą, ale to jednak tani sprzęt. Plus za zastosowanie matrycy OLED o rozdzielczości FullHD+. Muszę jednak zaznaczyć, że moim zdaniem 90 Hz odświeżanie wskazuje na to, że nie jest to panel pierwszej świeżości.
Poza tym HMD Thunder Pro ma sporą baterię o pojemności 6000 mAh, ale od razu efekt psuje ładowanie o mocy 20 W. Do tego mamy 50 MP aparat główny oraz 8 MP szeroki kąt, a to wszystko zostało okraszone 50 MP aparatem na froncie. To solidny, tani smartfon, którego moim zdaniem zabije telefon.
Ponadto do sprzedaży niebawem trafi HMD Thunder, który – jak wspomniałem – z wersją Pro dzieli procesor. Tu wydajność będzie jednak jeszcze gorsza, bo pamięć to 4 lub 6 GB RAM, a do tego mamy 128 GB na dane. Na tym oszczędności się nie kończą, a niektóre trudno jest mi zrozumieć.
Weźmy na przykład ekran. Nadal jest to OLED o przekątnej 6,67 cala z odświeżaniem 90 Hz i w rozdzielczości FullHD+, ale z jakiegoś powodu czytnik linii papilarnych jest zintegrowany z przyciskiem zasilania. Aparat szerokokątny zamieniono na ozdobnik w postaci 2 MP matrycy, a bateria zmalała do 5000 mAh.
Jednocześnie mam świadomość, że HMD gdzieś ma Europę, a ich telefony mają dobrze sprzedawać się w Indiach. Kto śledzi Twittera, ten na pewno kojarzy na ten temat odpowiedniego GIFa – przeciętny ManiaK w Polsce nie zdaje sobie sprawy, jaką potęgą HMD jest w Indiach.
Źródło: @smasx_60, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Okazuje się, że RedMagic 11S Pro osiągnął wysoki wynik w AnTuTu. Co więcej, lista składa…
Xiaomi szykuje jedną z największych premier tego roku. Seria Xiaomi 18 połączy baterię przekraczającą 7000…
Prezentów na Steam nie brakuje. Repertuar na platformie regularnie uzupełniany jest o kolejne gratisy. Najnowszym…
W sieci pojawiają się kolejne informacje, a raczej potwierdzenia poprzednich przecieków o specyfikacji vivo X500…
Zdaniem analityków tylko Apple, Samsung i Huawei są w stanie bez większego szwanku wyjść z…
HONOR pokazał smartfon, który stawia na czas pracy zamiast wyścigu na megapiksele. Nowy HONOR X7e…