Casio Pro Trek PRW-B1000B-2 / fot. producenta
Casio Pro Trek PRW-B1000B-2 to nowa premiera japońskiego producenta na rynku outdoorowych zegarków, przez które smartwatche tracą na znaczeniu. Przy tej cenie, jakości wykonania i funkcjach Casio robi się więcej niż konkurencyjne.
Casio Pro Trek PRW-B1000B-2 pojawił się w sprzedaży bez hucznych zapowiedzi, a cenowo wypada na poziomie flagowych smartwatchy. Oferuje całkiem zbliżone możliwości, jest niebotycznie lepiej wykonany, a do tego baterią mieli każdego konkurenta od Apple, Samsunga, Huawei czy Xiaomi.
Na początek kilka słów na temat ceny Casio Pro Trek PRW-B1000B-2. Patrząc na jego zapowiedzi, spodziewałem się kwoty przynajmniej o 30% wyższej – Pro Treki wszak nigdy nie były tanie. Na premierę spotkała mnie jednak miła niespodzianka, bo producent wycenił go na 89100 jenów, czyli nieco ponad 2000 złotych. To z kolei jest w linii z flagowymi smartwatchami, choć raczej tymi tańszymi.
Teoretycznie ma to być edycja kojarząca się z parkiem Yosemite, w praktyce jakoś średnio to widzę. Geologiczne monstrum, jakim jest to szczególne miejsce w USA, ma niewiele wspólnego z zimną stalą i ostrymi krawędziami. Nie zamierzam się jednak czepiać – efektem jest piękna i odporna na trudy koperta, choć nie każdemu muszą podobać się takie ostrości.
Przed ewentualnym zakupem – a pewnie będzie to możliwe, skoro Casio Pro Trek PRW-B1000B-2 jest też dostępny na lokalnych stronach producenta – warto znać wymiary. To kawał zegarka, mierzący 50.8 na 45.8 na 14.9 mm.
Wymiary są jednak usprawiedliwione przez to, co znajduje się wewnątrz. Nigdy na przykład nie będziesz musiał zaprzątać sobie głowy wymianą baterii, a to ze względu na obecność technologii Tough Solar. W skrócie – spędzając wystarczająco dużo czasu na świeżym powietrzu, naładujesz zegarek.
Jest też technologia rejestrowania trasy, chociaż Casio Pro Trek PRW-B1000B-2 nie ma GPS. Oprócz tego możemy liczyć na pomiar wysokości, kompas i połączenie ze smartfonem przez Bluetooth. To już prawie smartwatch, choć bez dotykowego ekranu i konieczności codziennego ładowania. To z kolei brzmi jak całkiem sensowny argument za wydaniem 2000 złotych zamiast jednego z najlepszych smartwatchy.
Jeśli jednak poszukujesz nie smartwatcha, a świetnego telefonu ze średniej półki, to świetnych kandydatów znajdziesz w dwumiesięcznym teście dwóch modeli przeprowadzonym przez Damiana. W sieci jest mało takich materiałów, dlatego zachęcam do lektury:
https://www.gsmmaniak.pl/1646805/dwumiesieczny-test-serii-realme-16-pro/
Źródło: producenta, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Samsung Galaxy S25 Ultra doczekał się tak dobrej promocji w Polsce, że z miejsca stał…
Jakiś czas temu w końcu dostaliśmy informację o tym, że Trump Mobile T1 istnieje i…
Jeżeli mielibyśmy sobie przypomnieć, kto robi kompaktowe flagowce, to jednym z producentów będzie oczywiści Honor.…
Chciałbym, by każdy telefon Motorola był tak opłacalny jak Motorola Edge 60 Pro w najnowszej…
Samsung Galaxy S25 FE debiutował na rynku we wrześniu 2025 roku jako ostatni przedstawiciel serii…
Nowe przecieki ujawniły kolejne informacje o OnePlus 16. Flagowiec z ogromną baterię otrzyma piekielnie szybki…