Premiera Nothing Phone 1 była jedną z tych, na które czekałem z wypiekami na twarzy. W końcu coś nowego, świeżego na rynku telefonów, coś wyróżniającego się w naprawdę sporym stopniu, przede wszystkim oczywiście wyglądem. Był to jeden z nielicznych telefonów, które użytkowałem dłuższy czas. Pozostaje pytanie, czy jak się zestarzał ten świetny średniak?
Nie będę ukrywał, kibicowałem osobiście firmie Nothing bardzo długo, choć ostatnie ich kroki mnie od tego entuzjazmu oddaliły. W czasie premiery Nothing Phone 1 jednak byłem fanem i korzystałem z tego modelu od praktycznie premiery, bo od lipca 2022 roku. Jak się ma po tylu latach i czy reszta konkurencji, zwłaszcza flagowej, zrobiła tak duży postęp, by sprawić, że jest on nieużywalny w 2026 roku?
Nothing Phone 1 na przełomie 2025 i 2026 roku. Po co? Dlaczego?
To już prawie 4 lata, odkąd firma Carla Pei zaprezentowała światu swój pierwszy smartfon. Transparentny design, ledy na tyle, wyjątkowe podejście do tworzenia oprogramowania, bardzo wiele udanych aktualizacji, które rzeczywiście coś poprawiały… dużo by wymieniać pozytywnych wrażeń, jakie zostawił po sobie w dalszym ciągu ten telefon. Nothing Phone 1 w tym roku to może być szaleństwo, ale z drugiej strony, pewne liczby nie dają mi spokoju.
No bo patrzcie, średniak z połowy 2022 roku, wyposażony jest w Snapdragona 778G+, a do tego 8 GB RAM-u oraz — w moim przypadku — 256 GB pamięci wewnętrznej. A taki flagowiec Google, jak Pixel 10 Pro, posiada układ Tensor G4, sparowany z 16 GB RAM-u oraz 256 GB pamięci wewnętrznej. Dużo nowszy procesor, 2 razy więcej RAM-u, a wyniki w benchmarkach nie tak spektakularnie lepsze, jakby można było oczekiwać po takiej różnicy w wieku oraz „klasie” urządzenia.
Nothing Phone 1 bowiem notuje w najnowszej odsłonie AnTuTu około 550 tysięcy punktów, a flagowiec Google — 1,3 miliona punktów. Różnica tak, wielka, jednak weźmy sobie takiego OnePlusa 15R, działającego na Snapdragonie 8 Gen 5 – nawet 2,9 miliona punktów, tutaj widać postęp. Oczywiście, to tylko benchmarki, które nie mówią wszystkiego, jednak dają do zastanowienia, czego tak naprawdę potrzebuje przeciętny użytkownik w kontekście wydajności.
Nothing Phone 1 vs flagowiec. Czuć różnicę po przesiadce z Google Pixel 10 Pro?
Dlatego też postanowiłem, że sprawdzę, jak to jest korzystać z takiego średniaka po tak długim czasie korzystania z flagowców, bądź ogólnie nowszych i szybszych (na papierze) urządzeń. Pierwsze dni to zdecydowanie nostalgia, więc je pominę, bo po nich przychodzi realne spojrzenie na to doświadczenie. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Nothing Phone 1 jest wolniejszy od obecnych flagowców, „nawet tych od Google”, które na papierze prezentują się najgorzej w kontekście wydajności.
Prócz tego, można mniej liczyć na niezawodność jego aparatów, bateria po takim czasie (mimo że wymieniona gdzieś początkiem lata 2024 roku), także nie daje już tyle, ile była w stanie dawać na początku… Ale na pewno na plus ta wyjątkowość wyglądu, dźwięków systemowych, wyglądu całego interfejsu, to nadal można zaliczyć na plus. Jest to też telefon, z którego da się korzystać na co dzień i zapewne mógłbym na nim zostać, bo nie jest aż tak wolny, czy archaiczny, by się kompletnie nie nadawał do moich zastosowań.
Inne starzenie widać oczywiście w jasności ekranu, czy jakości głośników. W końcu to prawie 4-letni średniak, a nie nawet 4-letni flagowiec, bo ten drugi — teoretycznie — trzymałby się znacząco lepiej.
Ten wyjątkowy telefon nadal ma coś, co może kusić
Końcowo więc można rzec, że nie zestarzał się tak źle, jak mógł, patrząc na to, jakim urządzeniem był w momencie swojej premiery. Nie brylował wtedy bowiem specyfikacją w swoim przedziale cenowym, aczkolwiek był w stanie brylować w innym zakresie, a była nią optymalizacja. Dzięki niej telefon ten działał lepiej od konkurencyjnych rozwiązań, a także często i droższych odpowiedników, ocierających się o flagową półkę.
No i w tamtym czasie, linia „designerska” była spójna w marce Nothing / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Wychodzi więc na to, że nawet osobie, która dużo korzysta z telefonu, również w kontekście pracy, nie zawsze i nie w każdej sytuacji niezbędny będzie flagowiec. Wystarczyć może tańsze, czy starsze rozwiązanie, z którym też dany użytkownik może mieć fajne wspomnienia, sentyment do niego, czy innego rodzaju „więź”. Mimo wszystko, sam raczej wrócę na Pixela 10 Pro, z uwagi głównie na zaplecze fotograficzne i rozmiar, który mi bardziej odpowiada. Gdyby jednak wrzucić w Nothing Phone 1 podobny zestaw aparatów do tego z Pixela i go zmniejszyć, to kto wie…
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.











