Zapraszam na test OnePlus 15R – telefonu, na który czekało wiele osób. Z jakiego to powodu? Chociażby z uwagi na potężną baterię i nowy procesor Qualcomma, jakim jest Snapdragon 8 Gen 5. Zatem czy było na co czekać? Jakie są wady i zalety tego modelu i najważniejsze — czy opłaca się go kupić?
Spis treści
Nie da się ukryć, że ostatnie premiery chińskich producentów były nadzwyczaj ciekawe. Zapraszam w takim razie na test OnePlus 15R, który ma do zaoferowania całkiem dużo za… całkiem niedużo. Czy będzie to jednak wystarczające, by móc go polecić każdemu?
OnePlus 15R to… no właśnie, tani, drogi, czy w sam raz wyceniony telefon?
To zależy oczywiście, jak na niego spojrzeć, ale powiedziałbym, że tani nie jest. Do drogiego też mu — mimo wszystko — trochę daleko, bo jest dostępny za 749 euro, czyli jakieś 3150 złotych. Obecnie można jeszcze w tej samej cenie dostać wariant 12/512 GB. W Polsce oficjalnie ma być dostępny w kwocie 2999 złotych.
Jest więc — teoretycznie — wyceniony „w sam raz”, chociaż tę kwestię sobie jeszcze raz przywołamy w podsumowaniu. Mamy bowiem w tym pułapie cenowym dużą konkurencję, która już na papierze potrafi wyglądać lepiej pod wieloma względami (chociażby POCO F8 Ultra).
Specyfikacja OnePlus 15R
- Ekran: 6,83″, 2800 × 1272 piksele, AMOLED, 165 Hz, HDR10+.
- Procesor: Snapdragon 8 Gen 5.
- Pamięć: 12/256 lub 12/512 GB, UFS 4.1.
- Aparat:
- Główny: 50 MP, f/1.8, 1/1.56″, PDAF, OIS, nagrywanie w maksymalnie 4K@120 FPS.
- Ultraszerokokątny: 8 MP, f/2.2, 1/4″, 112°, nagrywanie w maksymalnie 1080@30 FPS.
- Selfie: 32 MP, f/2, nagrywanie w maksymalnie 4K@30 FPS.
- Bateria i ładowanie: 7400 mAh, ładowanie przewodowe 80 W, brak ładowarki pudełku.
- Wymiary i waga: 163.4 × 77 × 8.1 mm, 219 gramy.
- Dodatkowe: wodoszczelność IP68/IP69K, NFC, głośniki stereo, czytnik linii papilarnych zintegrowany z ekranem, 4-lata aktualizacji Androida, dioda IR.
Sprzęt do testów dostarczyła firma OnePlus, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
OnePlus 15R nie przychodzi do nas z przesadnie obszernym zestawem
Tutaj muszę przypomnieć, jak to kiedyś wyglądało z zakupami większości chińskich telefonów. Nawet w momencie, kiedy Ci „wielcy” odchodzili od ładowarek, w smartfonach z Państwa Środka mieliśmy nadal wiele dodatków. Teraz jednak… cóż, sami zobaczcie na poniższym unboxingu.
Jak więc widzicie, w zestawie — prócz telefonu — mamy:
- Przewód USB-C
- Kluczyk SIM
- Papierologię
Można jeszcze dodać, że jest folia ochronna na ekranie, a na moment tworzenia tego testu, ładowarka dołączana jest jako gratis do zamówienia. Szkoda jednak, że przez ograniczony czas.
Jak tam jakość wykonania w OnePlus 15R się ma?
Zdecydowanie nie ma na co tutaj narzekać. Mamy połączenie aluminiowej ramki z dwoma taflami szkła. Tył i boki tego telefonu są matowe, dzięki czemu jest dużo łatwiej o utrzymanie go w „porządku”, bo się zwyczajnie tutaj nie palcuje. Daje to bardzo przyjemne odczucia w kontekście użytkowania, nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z tanim urządzeniem, bo wykonanie jest tutaj na poziomie dużo droższych flagowców.
Wszystko jest należycie spasowane, wyspa oczywiście wystaje, ale to (stety bądź nie) standard obecnie. Przyciski pracują przyjemnie, chociaż moim zdaniem szkoda, że OnePlus pozbył się tutaj suwaka na rzecz przycisku. Fakt, może mieć wiele funkcji, ale nie jednocześnie. Tacka SIM umiejscowiona jest w dolnej ramce, tak samo, jak mikrofon, port USB-C oraz głośnik multimedialny. Drugi znajdziemy na przodzie urządzenia, jako głośnik do rozmów.
Na górnej ramce z kolei znajdziemy nie tylko drugi mikrofon, ale także diodę IR, którą można sterować urządzeniami „na pilota”. Fajne rozwiązanie, które było kiedyś dużo bardziej popularne. Podsumowując — nie mam się do czego tutaj przyczepić.
To duży, ale… całkiem przyjemny telefon
Inną kwestią jest natomiast ergonomia użytkowania takiego smartfona. Mimo wszystko nie jest mały, ekran o przekątnej 6,83″ wiele w tym aspekcie mówi. Do tego nie jest zaokrąglony, bo jest zwyczajnie „prostokątny”. Szkoda, że producenci tak bardzo odchodzą od bardziej zaoblonych krawędzi na rzecz właśnie tego, co mamy tutaj, czy w testowanym jakiś czas temu Pixelu 10.
Da się jednak korzystać z niego za pomocą jednej dłoni, choć nie jest to przesadnie wygodne. Na pewno osoby z małymi / średnimi dłońmi będą miały w tym zakresie trudności, a dla osób o dużych dłoniach, może to i tak być w pewnym zakresie wyzwanie. Nie jest to też lekki telefon, bo waży 219 gramów. Końcowo więc można powiedzieć, że nie jest to najlepszy ergonomicznie smartfon na rynku, ale jak na swój rozmiar, jest całkiem OK.
165 Hz — wyświetlacz w OnePlus 15R zdecydowanie celuje wysoko
Przypomnijmy sobie, z jakim tutaj panelem mamy do czynienia. Jest to AMOLED, o przekątnej 6,83″, rozdzielczości 2800 × 1272 piksele oraz odświeżaniu 165 Hz. Oczywiście, jest ono zmienne, ale jedynie „skokowo”. Producent mówi o jasności szczytowej na poziomie 3600 nitów, co jest zdecydowanie poziomem wystarczającym do użytkowania go w pełnym słońcu. Jak ma się to do realiów?
Zacznijmy od trybu manualnego — w nim na maksymalnej jasności, udało mi się zmierzyć wartość 777 nitów, by w trybie automatycznym, wzrosnąć do 1615 nitów. To zdecydowanie niżej, niżeli zapewnienia o „peaku” producenta. Sprawdźmy jednak inną rzecz.
Co z kolorami?
Zacznijmy od cyferek — oto pokrycie kolejnych gamutów:
- sRGB: 97,7%
- AdobeRGB: 79,1%
- DCI-P3: 90,8%
W kolejnym kroku przyjrzyjmy się poziomie błędu ΔE (delta E):
- Średnia: 0,42
- Maksimum: 8,22
- RMS: 1,37
A na koniec temperatura barwowa. Zgodnie z moimi pomiarami, na standardowych ustawieniach dostajemy wyświetlacz ustawiony na 7300 Kelwinów, z ΔE na poziomie 8,6 w stosunku do bieli oraz 11,58 w stosunku do czerni.
Nie jest to zły panel, ale z drugiej strony, trochę mu brakuje tu i ówdzie. Głównie w kontekście precyzji w odwzorowaniu barw, ale też i jasności, która — porównując z takim Google Pixel 10, który aktualnie kosztuje podobnie — jest sporo niższa. W praktyce korzysta się z niego jednak zwyczajnie przyjemnie, ale… w słoneczne lato może zabraknąć wspomnianej jasności. Warto jeszcze docenić wąskie i równe ramki wokół omawianego ekranu.
Nie oczekujcie od OnePlus 15R świetnych głośników
Generalnie to nie jest smartfon, który multimedialnie byłby flagowy w każdym calu. W zasadzie to multimedialnie w wielu miejscach będzie bardziej przypominał rzeczywiście średniaka, niż flagowca, a takim miejscem jest właśnie audio. Głośniki potrafią zapodać całkiem niezły bas w niektórych utworach, tak samo, jak sopran, ale w większości jest raczej płasko.
Z droższymi telefonami zdecydowanie ich nie porównamy w kontekście barwy brzmienia. Wystarczą, żeby coś całkiem komfortowo obejrzeć, ale to nie jest poziom, którego można by oczekiwać w tej cenie.
OnePlus 15R to nie jest foto-smartfon, ale czy da się nim zrobić dobre zdjęcia?
Patrząc na specyfikację, da się już zauważyć, że testowany telefon nie jest skierowany do osób lubiących robić dużo zdjęć smartfonem. Mamy tutaj 50 MP aparat główny, połączony z PDAF oraz OIS. Drugi jest moduł ultraszerokokątny, bazujący na 8 MP matrycy, dający kąt widzenia na poziomie 112˚. No i oczywiście nie zabrakło 32 MP kamerki selfie. Dość jednak o tym, co na papierze, przekonajmy się wspólnie, jak to wypada w praktyce.
Wszystkie zaprezentowane niżej zdjęcia możecie sprawdzić w oryginalnej jakości | tutaj.
Aparat główny — Zdjęcia
Zaczynamy standardowo od tego teoretycznie najlepszego oczka i tutaj zdecydowanie jest ono najbardziej przydatne. Mimo wszystko, nie będzie to najlepszy aparat w telefonie za około 3 tysiące złotych, także za dnia. Zacznijmy od pozytywów – na plus można zaliczyć kolory, które są dobrze odwzorowywane względem rzeczywistości.
Ta część HDR, która jest odpowiedzialna za wyciąganie szczegółów z jasnych miejsc z wykle radzi sobie zwyczajnie dobrze, co też warto oddać temu modelowi. Brak obecności aberracji chromatycznej z kolei mówi nam o tym, że zastosowano albo dobrą optykę, albo w postprocesingu jest to bardzo dobrze usuwane. Przechodząc powoli do wad, szczegółowość zdjęć jest… okej, tyłka nie urywa i konkurencja w większości będzie oferować więcej w tej materii, ale „nie jest źle”.
Pochwalić jeszcze można 2-krotny zoom cyfrowy, który radzi sobie lepiej od zrobienia zdjęcia w standardowym trybie, a następnie przykadrowaniu go. To też powiedziawszy, przyjemnie jest stwierdzić, że mimo braku teleobiektywu, zoom cyfrowy jest na tyle dobry, że aż tak to nie boli.
Wracając jednak do minusów bądź „średniaków”, zdjęcia są poddawane mocnemu postprocessingowi, przez co czasami wyglądają nienaturalnie, głównie pod kątem kontrastu. Brakuje też wyciągania szczegółow z cieni, czyli można rzec, że HDR działa „połowicznie”.
Nocne zdjęcia
A co dzieje się w nocy? Zdecydowanie na pierwszy rzut oka rzuca sie już mniejsza ilość szczegółów, które znowu, raczej będą gorsze od konkurencyjnych rozwiązań w podobnym przedziale cenowym. Widoczne jest też agresywne odszumianie zdjęć, które również wpływa na końcową szczególowość w sposób negatywny.
Jak widzicie, jest też mniejszy (bądź większy) problem z flarami. Wydaje się więc, że brak aberracji to zasługa oprogramowania, a niekoniecznie jakości zastosowanej optyki. Idąc dalej, pochwalić można kolorystykę zdjęć, bo ta w dalszym ciągu jest utrzymywana w dobrych tonach względem tego, co rzeczywiście widzimy przed zrobieniem zdjęcia.
Smartfon całkiem dobrze radzi sobie z wyciąganiem szczegółów z ciemniejszych miejsc, chociaż oczywiście, mogłoby być w tym zakresie lepiej. Zresztą, tak samo, jak z wyciąganiem szczegółów z jasnych punktów – bo tutaj to już uleje trochębardziej.
Na koniec można jeszcze raz pochwalić jakość 2-krotnego przybliżenia cyfrowego. Jest on zwyczajnie użyteczny, dając pole do dopasowania kadru na etapie robienia zdjęcia, a nie późniejszego „cropowania”. Można więc powiedzieć, że jest całościowo… przeciętnie, średnio, są punkty lepsze i gorsze, ale zdecydowanie to nie jest fotosmartfon na miarę przełomu 2025 i 2026 roku.
Aparat ultraszerokokątny — zdjęcia
Przechodzimy zatem do drugiego oczka, które na papierze wygląda… biednie i niestety, nie mam tutaj dobrych informacji. W praktyce także nie wypada zbyt dobrze, nie da się z tak małej matrycy wyciągnąć niewiadomo czego, nawet z najlepszym oprogramowaniem.
Ale poraz kolejny widać, że producent próbował, bo zdjęcia mają naprawdę mocny kontrast, który zwyczajnie nie pomaga, choćby w kontekście wyciągania szczergółów, tak z cieni, jak i jasnych miejsc. Apropos tego, to tak, HDR działa przeciętnie.
Za dnia szczegóły są… przeciętne, zdecydowanie nie można ich nazwać dobrymi, już prędzej zwyczajnie marnymi. Kolory natomiast wyglądają w porządku, chociaż dodając do nich wspomniany kontrast, zdjęcia końcowo mogą niewyglądać zbytnio naturalnie względem tego, co serwuje nam nasz wzrok.
W nocy sytuacja jest… zła. Aparat ultraszerokokątny w OnePlusie 15R w takich warunkach jest średnio użyteczny, im mniej światła, tym mniejsza szansa, że zdjęcie będzie wyglądać „jakkolwiek” patrząc na to, ile kosztuje ten telefon.
Szczegółowość? Niestety słaba, flary? A jakże, obecne. Gdzieniegdzie pojawia się także fioletowy szum, wskazujący na wysilanie aparatu, by mimo wszystko spróbował wyciągnąć szczegóły w takiej scenerii.
Żeby to jakkolwiek działało, to zwyczajnie potrzebne jest naprawdę sporo światła, mocnego, sztucznego światłą – najlepiej białego. W innych warunkach, aparat ten nie jest zbytnio przydatny, już chyba wolałbym pojedyncze oczko, któe byłoby jeszcze lepsze od tego zastosowanego.
Aparat selfie — zdjęcia
Jest jeszcze kamerka selfie, która radzi sobie nie najgorzej w kontekście dnia oraz niespecjalnie dobrze w nocy. Zaczynając od pierwszego scenariusza, pochwalić można całkiem dobrą szczegółowość, czy separację względem tła. Kolorystyka także została tutaj dobrze reprodukowana. Jedynie HDR sprawdza się przeciętnie, patrząc na jaśniejsze punkty na zdjęciach.
W nocy z kolei jest już zwyczajnie słabo. Szczegóły schodzą „na psy”, głównie też ze względu na często poruszone zdjęcia, nawet pomimo obecności doświetlania wyświetlaczem… Może jedynie kolory się bronią, ale to jedyna pozytywna rzecz w jakości zdjęć z aparatu przedniego w nocy.
Dodatkowe tryby aparatu
Poniżej jeszcze przedstawienie tego, co dodatkowo ma do zaoferowania. Jest tego więcej, ale skupimy się tutaj na trzech rzeczach. Pierwszą jest oczywiście tryb „wysokiej rozdzielczości” pozwalający robić zdjęcia w 50 MP. Jeżeli zależy Wam na szczegółowości zdjęcia, to zdecydowanie warto po niego sięgnąć, ale tylko w dobrych warunkach oświetleniowych. Względem domyślnego trybu fotografowania, widać wyraźną poprawę szczegółowości.
Drugi jest tryb „Ultra Night”. Tutaj oczywiście, jak nazwa wskazuje, chodzi o wyciągnięcie szczegółów w trudnych warunkach oświetleniowych. Czy jest poprawa? Tak, jest, ale wymaga stabilnego trzymania w czasie robienia zdjęcia i zajmuje parę sekund zanim cyknie fotkę, „obrobi ją” i będzie dostępna do podglądu. Dla fanów panoramy też znalazł się odpowiedni tryb, który będzie przydatny, chociaż i tutaj HDR oraz szczegółowość mogłyby być lepsze.
Co OnePlus 15R oferuje w kontekście nagrywania wideo?
Tym razem przygotowałem dla Was przykładowe nagrania nieco inaczej. Wszystkie są w jednym wideo, zamiast być porozrzucane po różnych, oddzielnych od siebie materiałach. Są także ustawione time-stampy, pomagające odnaleźć nagranie z konkretnego aparatu, w konkretnych ustawieniach i warunkach oświetleniowych. Dzięki temu zwyczajnie możecie zobaczyć wszystkie nagrania w jednym miejscu, bez potrzeby odpalania wielu wideo, a przy okazji porównać kolejne rozdzielczości oraz klatkarze, czy „oczka” ze sobą.
Ważne — materiał został wyrenderowany w 4K@60 FPS, jednak mimo wszystko zauważycie z pewnością róznice pomiędzy nagraniami w niższym klatkarzu/rozdzielczości.
Zacznijmy więc omawianie od tego, jak radzi sobie aparat główny za dnia. Mamy nagrania zarówno w 4K@60 FPS, 4K@60 FPS z włączoną wzmocnioną stabilizacją obrazu oraz 4K@30 FPS dla lepszego oglądu sprawy. Z plusów mi rzuca się na sam początek jakość audio, która jest zwyczajnie dobra. Idąc dalej, pochwalić można także szczegółowość, nie jest ona świetna, czy bardzo dobra, ale dobra już tak. Dobra robota została wykonana w kontekście kolorystyki nagrań, tudzież mówiąc inaczej, balansu bieli. Czy warto za dnia używać opcji 30 FPS? Moim zdaniem nie, gorzej wtedy dziala stabilizacja, a także otrzymujemy gorszą płynność nagrania.
Trzeba jeszcze wspomnieć o stabilizacji właśnie, bo działa ona… różnie, przeciętnie bym rzekł. Nie jest to mocny punkt tego smartfona, prędzej niestety słaby. Z kolei tryb wzmocniej stabilizacji rzeczywiście pomaga w tym, by nagranie było stabilniejsze. Czy dzieje się to kosztem czegoś? Jedynie tego, że nagrania są nieco bardziej „cropowane”, dzięki czemu elektroniczna stabilizacja ma większe pole do popisu.
Trzeba jednak jeszcze powiedzieć sobie o aparacie ultraszerokokątnym, skoro już mimo wszystko producent postanowił go tutaj zastosować. Niestety, mamy tutaj jedynie opcję 1080p@30 FPS, a dodatkowo możemy ratować się trybem wzmocnionej stabilizacji, który — raz jeszcze — daje sobie radę. Przez niską rozdzielczość, ilość szczegółów jest zwyczajnie kiepska i widać — mimo nie najgorszych warunków oświetleniowych — szum na nagraniach. Stabilizacja w trybie standardowym jest co najwyżej przeciętna. Jedno, co można pochwalić, to kolorystykę nagrań, ale to tylko tyle.
Selfie time
Jak zatem OnePlus 15R radzi sobie z nagrywaniem filmów przy pomocy „selfiaka” za dnia? Tutaj do wyboru mamy opcję 4K@30 FPS bądź 1080p@30 FPS ze wzmocnioną stabilizacją obrazu (tej nie da się włączyć w 4K). Zacznijmy zatem od plusów, a tym są szczegóły, przynajmniej w wyższej rozdzielczości, w niższej nadal nie jest najgorzej, ale wiadomo — to nie 4K. Prócz tego, telefon dobrze odcina Was od tła, co dodaje ciekawego wyglądu nagraniom. Pochwalić można także stabilizację, czy wzmocnioną jej odsłonę.
Nocne nagrania
Przechodzimy w takim razie do trudniejszych warunków, czyli nocy oczywiście. Zacznijmy zatem od tego, co dzieje się z aparatem głównym, bo jest to… słabe. Płynność nagrań, czy to 4K@60 FPS, czy 30 FPS jest zwyczajnie słaba. Sam zastanawiałem się, o co tutaj w zasadzie chodzi, aż sprawdziłem ustawienia aparatu i znalazłem opcję „optymalizacji klatkarzu” w gorszych warunkach oświetleniowych. Telefon więc mimo tego, że ustawicie 60 FPS, to faktyczny „output” może mieć ich 30/40 w kiepskim świetle. Da się to oczywiście zmienić, ale domyślnie niestety tak to właśnie wygląda. Jedynie w przypadku 4K@30 FPS nie ma problemu ze „zmienianiem klatkarzu”.
Co poza tym? Trzeba wymienić tutaj przeciętną szczegółowość, zwłaszcza w kontekście ciemniejszych miejsc. Telefon lepiej radzi sobie w tym scenariuszu z wyciąganiem ich z jasnych punktów. Widoczny jest także szum, który pochodzi nie tylko z wysokiego ISO, ale też stabilizacji EIS. Sama w sobie stabilizacja w trybie standardowym działa także przeciętnie, no i optyka ujawnia swoje wady, bo widzimy na nagraniach flary. 4K@30 FPS w tym trybie pomoże w kontekście słabych warunków oświetleniowych, ale tylko w tym. Pochwalić można tryb ultrastabilizacji (poraz kolejny), bo zwyczajnie działa.
Co z ultrawidem? Szum, niekiedy fioletowy, szczegóły tragedia, stabilizacja nie daje sobie rady, flary są mocno widoczne… Słowem – raczej nie nadaje się do tego, by go użytkować w takich warunkach. Tym bardziej nie pasuje do telefonu, który kosztuje 3 tysiące złotych.
Przednia kamerka
Czy selfiak ratuje sytuacje w trudnych warunkach? Cóż.. Jest przeciętnie pod kątem szczegółowość, niezależnie od rozdzielczości. Inną sprawą jest oczywiście obecny szum, który niekiedy wchodzi we fioletowy szum. Stabilizacja jest końcowo w porządku, a wzmocniony jej tryb pozwala na nieco lepsze efekty. Końcowo wychodzi… przeciętnie, średnio, ani źle, ani dobrze.
Slow motion w 4K? Proszę bardzo
Ciekawostką na pokładzie OnePlusa 15R jest nagrywanie slowmotion w 4K. Możemy wybrać pomiędzy 120 FPS właśnie w tej rozdzielczości, a 240 FPS w 1080p. Poniżej możecie się zapoznać z tym, jak to wygląda na takim dosyć prostym przykładzie nalewania herbaty do kubka.
Ważne. Wideo wyrenderowane w 4K@60 FPS, ale mimo wszystko widoczny jest efekt slowmotion.
Zdecydowanie lepiej tego używać przy dobrym świetle dziennym, niżeli przy sztucznym, z uwagi na to, że możemy doświadczyć migotania na końcowym materiale wideo. W 120 FPS jeszcze nie jest ono zbytnio widoczne, w 240 FPS już jednak dakje się we znaki. Generalnie przyjemny dodatek.
Co potrafi nowy Snapdragon 8 Gen 5 w OnePlus 15R?
W zasadzie, to niby jest nowy procesor, ale jest bardzo podobny do ex-flagowego Snapdragona 8 Elite. W połączeniu z 12 GB pamięci operacyjnej oraz 256 GB pamięci wewnętrznej to zdecydowanie powinno „zapitalać”. A jak jest? Najpierw sprawdźmy, co mówią benchmarki na temat możliwości tego modelu.
Testy syntetyczne
Zaczynamy od sprawdzenia kultury pracy pod dużym, długotrwałym obciążeniem procesora. 15-minutowy przebieg pokazuje to, czego można było się spodziewać po telefonie nastawionym na wydajność — throttlingu prawie tutaj nie ma. Jest lekki, jednak patrząc na to, co się dzieje po niespełna 2 minutach w Google Pixel 10, to po prostu można powiedzieć, że go nie ma. Wydajność układu spada do maksymalnie 86% jego optymalnej wydajności.
Przechodzimy dalej do czysto-wydajnościowych sprawdzianów, jakimi są Geekbench oraz AnTuTu. W tym pierwszym notujemy wynik 2876 punktów dla najmocniejszego rdzenia procesora oraz 9383 punkty w przypadku testu wielowątkowego. W drugim z kolei przekraczamy barierę 2,6 miliona punktów dla całego telefonu. Nie ma na co narzekać, jest zwyczajnie bardzo dobrze.
Nie zapomniałem o sprawdzeniu pamięci wewnętrznej UFS 4.1, które radzi sobie wyśmienicie. Możecie to zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu z AnTuTu, nie ma co zbierać z telefonów korzystających z UFS 3.1.
Sprawdźmy kulturę grania
A jak radzi sobie OnePlus 15R w kontekście gier? Zanim opowiem o doświadczeniach z PUBG, to zobaczmy sobie na stabilność w teście Wild Life Stress Test. Smartfon zaczął z wysokiego C, jednak tutaj throttling jest już widoczny. Wyniósł on bowiem 32,1%, ale nawet w najgorszych przebiegach był lepszy względem testowanych przeze mnie Pixeli 10. Czy to jest jednak odczuwalne w praktyce?
Jak wspomniałem, miałem długą rozgrywkę w PUBG i zwyczjanie nie zauważyłem, by wydajność spadała w czasie. A na takim wyświetlaczu, jaki tutaj mamy, to zdecydowanie byłyby spadki FPS widoczne. Co do temperatur, to przód urządzenia nagrzał się 45,4°C, tył natomiast do 46°C, a ramka zanotowała 43,2°C. Najchłodniejszy odczyt był równy 38°C. Telefon więc dobrze oddaje ciepło do otoczenia, ale robi się wyraźnie ciepły podczas mocnego obciążenia, co można uznać za problematyczne.
Speed Test
Standardowo wykonałem także testy w bardziej praktycznych założeniach, które pomogą Wam wyobrazić sobie, jak szybki jest to telefon. Polega on oczywiście na odpaleniu poniższych aplikacji przy wyczyszczonej pamięci RAM, a w drugim obiegu wczytanie ich z owej pamięci:
- Facebook;
- Messenger;
- Instagram;
- X (dawniej Twitter);
- WhatsApp;
- TikTok;
- Snapchat;
- Aparat;
- Chrome (strona gsmManiaK.pl);
- YouTube;
- Spotify;
- Netflix;
- Telegram;
- PUBG MOBILE;
- Genshin Impact;
- Subway Surf.
W pierwszym przebiegu stoper wskazał 1 minutę, 5 sekund oraz 68 setnych. W drugim zaś było to już 33 sekundy i 19 setnych. Daje to końcowy wynik 1 minuty, 38 sekund i 87 setnych. Zdecydowanie nie jest to wolny smartfon, chociaż spodziewałem się, że będzie w stanie pobić iPhone-a 16 Pro Max w tej konkurencji.
Oto co oferuje OxygenOS 16
Nie jest to moja pierwsza styczność z telefonem OnePlusa, więc nie było problem przestawienie się na system tego producenta. Patrząac to, jak jest on zorganizowany, jak wygląda i jak rozwiązano dostęp do kolejnych funkcji, toz decydowanie da się go lubić. Nie będziecie raczej zmuszeni do wielogodzinnych poszukiwań „co gdzie się znajduje”.
Wygląda on też zwyczajnie schludnie, chociaż może przydałoby się instalowanie mniejszej ilości aplikacji w domyśle. Jest trochę bloatware-u, którego zwyczajnie większość osób – moim zdaniem – nie użyje do niczego. Interfejs aparatu także jest dobrze przemyślany i oczywiście, jesteśmy w stanie go dopasować do swoich preferencji.
Co do wsparcia aktualizacjami, mowa jest o otrzymaniu Androida 20 oraz dodatkowo od tego momentu jeszcze 2 latach wprowadzania poprawek bezpieczeństwa. Nie jest to ani najgorszy, ani najlepszy wynik. Jest pewien niedosyt, bo to mimo wszystko mocny smartfon, który może posłużyć dłuższy czas, chociaż kto wie, jak będzie zachowywał się za 4 lata.
OnePlus 15R deklasuje baterią
Akumulator o pojemności 7400 mAh dawał duże nadzieje na telefon, który nawet mocno eksploatowany poza domem, da te 2 dni użytkowania bez podłączania do ładowarki. I tak się właśnie stało, 1,5-2 dni przy mocnym użytkowaniu jesteście w stanie osiągnąć, a jeżeli mniej używacie trakcie dnia telefonu, to i 2,5-3 dni są w zasięgu.
Oczywiście, ciężko pokazać jego możliwości w SoT, ale uwierzcie, nigdy nie testowałem lepszego telefonu pod kątem baterii, niżeli bohater tej recenzji. Co do ładowania, 80 W przewodowo zdecydowanie jest przyjemne, tylko… nie osiągniecie tego bez dedykowanej ładowarki. Może być nawet problem, jeżeli macie starszą ładowarkę obsługującą VOOC, bo ja takowego doświadczyłem – niby przez chwilę te 60 W osiąga, ale później spada do standardowych 20 W.
Działanie 5G, VoLTE, VoWiFi itd? Bezproblemowe
Jeżeli zastanawiacie się nad działaniem komunikacji bezprzewodowej w OnePlus 15R, to w każdej odsłonie jest ona zwyczajnie dobra i bezproblemowa. Nie doświadczyłem problemó z zasięgiem, czy działaniem funkcji typu VoLTE oraz VoWiFi.
OnePlus 15 R to dobry telefon, ale dla konkretnej grupy użytkowników. Podsumowanie testu
I tak sporo słów później, dotarliśmy do końcowej części tej recenzji OnePlusa 15R. Przypomnijmy zatem, że mamy tutaj do czynienia z telefonem za około 3 tysiące złotych, który stawia w głównej mierze na wydajność, baterię i ładowanie oraz ekran. To właśnie do osób, którym najbardziej zależy na tych trzech rzeczach w smartfonie kierowany jest ten model. Podsumujmy sobie jednak jego wszystkie plusy oraz minusy, bo jest tego sporo.
Zalety
Zacząć tutaj można od jakości wykonania, która zwycajnie jest na wysokim poziomie. Prócz tego, mimo dużego rozmiaru, to ergonomia jest całkiem dobra. W kontekście wyświetlacza, pochwalić można 165 Hz odświeżanie, czy jego jasność, która jednak nie jest taka, o jakiej wspomina producent. Pokrycie poszczególnych palet gamutów także jest na dobrym poziomie. Fotograficznie z kolei całkiem spoko radzi sobie aparat główny za dnia, a zwyczajnie dobrze kamerka selfie.
Dodatkowe tryby zdjęciowe, jak ultranight, panorama, czy „wysoka rozdzielczość” także zasługują na pochwałę za swoją użyteczność. W kontekście nagrywania wideo, pozytywnie wypada aparat główny za dnia, czy kamerka selfie w tych samych warunkach. Punkty dodaje także tryb wzmocnionej stabilizacji, który rzeczywiście pomaga. Udało się też uniknąć aberracji chromatycznej na zdjęciach, co jest warte odnotowania. Co jednak z wydajnością? Ta jest wysoka, tak w benchmarkach, jak i faktycznym użytkowaniu, czy grach. Sam w sobie procesor jest dobrze chłodzony i nie notujemy na nim throttlingu.
Z kolei w przypadku gier, throttling może być odczuwalny, patrząc na długotrwałe obciążenie w benchmarku, jednak w praktyce w PUBG go nie czułem. Sam OxygenOS 16 jest zwyczajnie przyjemnym systemem, a bateria w tym telefonie jest świetna.
Wady
Nie obyło się jednak bez wad. Tą pierwszą jest brak ładowarki w zestawie – to głupi trend, za którym niestety podąża cały czas wielu producentów. Prócz tego, wyświetlacz może przekłamywać kolory w sposób znaczny, a głośniki stereo są zwyczajnie słabe. Blado wypada także aparat ultraszerokokątny w zasadzie w całej swojej postaci, niezależnie od warunków. W nocy przeciętnie działa aparat główny, a kamerka selfie balansuje gdzieś na granicy przeciętności oraz słabości. Jest też problem z nagrywaniem wideo w nocnych warunkach oświetleniowych w 4K@60 FPS na domyślnych ustawieniach aparatu.
Problem ten objawia się obniżaniem klatkarzu, więc i spadkiem płynności, w celu lepszego doświetlenia kadru. Da się to wyłączyć, ale domyślnie myślę, że powinno być to wyłączone. Nie nagramy też wideo w HDR, bo zwyczajnie takiej funkcji nie ma, a flary w nocy są mniej lub bardziej widoczne. Wspomniałem już wyżej o throttlingu także w negatywnej jegopostaci, ale trzeba zakończyć jeszcze jednym minusem – przeciętną długością wsparcia dużymi aktualizacjami.
Na koniec przydałoby się mimo wszystko jeszcze coś dodać. OnePlus 15R to nie jest zły telefon – ale do dobrego all-roundera brakuje mu przede wszystkim możliwości foto-wideo. Brakuje też dobrych głośników, a i znajdą się jakieś mniejsze bądź większe problemy w kontekście chłodzenia w przypadku „growego obciążenia”. Jeżeli jednak zależy Ci w naprawdę dużej mierze na wydajności, spoko ekranie i jak najlepszej baterii, to będzie to dla Ciebie dobry wybór. Jeżeli szukasz głośników, bardzo długiego wsparcia, dobrych aparatów – szukaj dalej.
Cya!
- Aparat5,0
- Bateria10,0
- Ekran8,5
- Jakość8,0
- Wydajność w grach9,0
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny OnePlus 15R
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.




























