>
Kategorie: Longform

Dlaczego smartfony w 2026 roku będą droższe? Wyjaśniamy i obwiniamy

Dlaczego smartfony w 2026 roku będą droższe? W sieci dominują trzy główne powody, dla których analitycy przewidują wzrost cen kolejnej generacji telefonów. O jakich kwotach mówimy?

Wszystkie znaki nie niebie i ziemi wskazują na to, że kolejna generacja flagowych smartfonów może być droższa od poprzedniej. Dlaczego? Ponieważ kolejny rok w górę pójdą koszty kluczowych podzespołów. Sprawdźmy, dlaczego w 2026 roku więcej zapłacimy za telefony.

Ceny pamięci pójdą znacząco w górę

Na początek coś, na co mało kto zwraca uwagę przy zakupie telefonu i wcale się nie dziwię. O ile interesujący się technologią zapytani o wydajność procesorów, zasadniczo są w stanie wymienić ostatni flagowy procesor Qualcomma czy MediaTeka, tak na pytanie o różnice pomiędzy poszczególnymi rodzajami pamięci UFS odpowiedź nie jest już taka oczywista.

Wbrew pozorom jest to jeden z bardziej istotnych elementów wpływających na to, jak działa telefon. Każdorazowy dostęp do zapisanych w urządzeniu danych ma znaczenie – im jest szybszy, tym telefon wydaje się bardziej responsywny.

Widzisz już, do czego dążę – flagowce, czyli w teorii najszybciej działające modele, mają najszybszą pamięć – a ta swoje kosztuje. Niestety wygląda na to, że w 2026 roku pamięć pójdzie w górę, mówi się o od 5 do 15%. Winne jest na przykład AI – przez błyskawiczny rozwój tej technologii patrzymy na nawet 50% wzrost zapotrzebowania.

fot. Samsung

Wyświetlacze mają zdrożeć

Z jednej strony możesz odnosić wrażenie, że przy każdej wymianie telefonu Twój wyświetlacz robi się coraz lepszy – i będziesz mieć rację. Kupując – dajmy na to – smartfona za 2000 złotych w 2022 i 2025 roku zauważysz dzielącą je przepaść. Widać to zwłaszcza w średniej półce cenowej, ale znowu wracamy do tematu kosztów.

Według przewidywać analityków zwłaszcza wyposażone w panele M14 od Samsunga flagowce mogą cenowo pójść w górę. Widełki tej podwyżki są trudne do przewidzenia, ale ostrożne prognozy znowu mówią o około 10%.

Czy taki wzrost cen przełoży się na faktyczny wzrost jakości wyświetlanego obrazu? W testach na pewno uda się to zauważyć, ale w codziennym użytkowaniu nikt nie ma takiego oka, by dostrzec różnicę. Przejście z FullHD na 1.5K było dostrzegalne, to samo dotyczyło zmiany z 60 na 120 Hz. Szczerze mówiąc, ta podwyżka boli mnie najbardziej. Poza potencjalnym zyskiem w niższym zużyciu energii pewnie jej nie zauważę.

Samsung Galaxy A16 / fot. producenta

W górę idą też koszty produkcji

Trywialna sprawa, o którą akurat mam najmniej pretensji, jeżeli faktycznie przekłada się na wzrost płac – a podobno tak widzą to analitycy. Gorzej, jeżeli kasa ta leci prosto do kieszeni pasionych premiami zarządów, wtedy eat the rich załącza mi się na całego. Do tego dochodzi jeszcze jeden bardzo prosty argument o modernizacji linii produkcyjnych.

Weźmy też pod uwagę, że komputery zarządzające taką linią… też potrzebują pamięci, więc koszt goni koszt. Nawet siedząc na mniej więcej 80% ziemskich zasobów metali ziem rzadkich (REE), nie można bez końca ciąć kosztów. I fabryki z Shenzen dadzą nam to odczuć w 2026 roku. Tutaj pojawia się pytanie – o jakich kwotach mówimy?

Fot. Getty Images, Nicolas Asfouri

Efektem będzie flagowa półka, która raczej przekroczy 7 tysięcy złotych

Obecnie chiński flagowiec za 5999 złotych nie dziwi już zupełnie nikogo – w zasadzie tylko OnePlus i Nubia są w stanie zaoferować swoje topowe modele w niższej cenie. Może się jednak okazać, że nawet im nie uda się utrzymać kwot poniżej 5 tysiaków.

Samsung to koronny przykład producenta, który w zasadzie wszystko mógłby zrobić sam. Produkuje własne wyświetlacz i jest największym producentem półprzewodników na świecie. Możemy więc optymistycznie założyć, że akurat w jego przypadku wzrost cen powinien być najmniej zauważalny. Obawiam się jednak, że i tak niebezpiecznie zbliżymy się do 7000 złotych.

Kto tę magiczną barierę może złamać? Moim zdaniem najpoważniejszym kandydatem w Polsce jest Xiaomi 17 Ultra. Ten kapitalnie zapowiadający się od strony specyfikacji flagowiec przy 10% wzroście względem poprzednika idealnie wpasowuje się w takie widełki.

Podsumowując – nie napiszę nic odkrywczego, twierdząc, że tanio to już było. Możemy z łezką w oku wspominać czasy, w których to za flagowca płaciło się 3000 złotych, a i tak narzekaliśmy na ceny.

vivo X300 Pro / fot. Konrad Bartnik dla gsmManiaK.pl

Konrad Bartnik

Najnowsze artykuły

  • Artykuł sponsorowany

Smartfony w pracy – jak Samsung Galaxy S26 wspiera produktywność?

Dzień pracy rzadko wygląda dziś tak samo od rana do wieczora. Część spraw załatwia się…

27 maja 2026
  • iQOO
  • Newsy
  • Telefony

Aż 8500 mAh i ekran 165 Hz w tanim flagowcu? Nowy iQOO może mocno namieszać na rynku

iQOO przygotowuje nowe smartfony z najwyższej półki. Przecieki ujawniły szczegóły dotyczące iQOO 16 oraz modelu…

27 maja 2026
  • Honor
  • Newsy
  • Telefony

To właśnie dlatego ludzie kochają Honora — producent niczym Agent 47 zabija po cichu

Wszystko wskazuje na to, że Honor powoli zdobywa szczyt popularności w Europie. Za sprawą statystyk…

27 maja 2026
  • Artykuły
  • Na luzie

Gdzie się podziały tamte Motorole? Najnowsze są cholernie drogie i mało opłacalne

Motorole są ładne, nieźle wyposażone i tanie. A raczej były tanie, tj. dobrze wycenione w…

27 maja 2026
  • Promocje

Ex-flagowy Samsung w tak dobrej cenie?! Nie dowierzam, ale gorąco polecam ten zakup

Samsung Galaxy S25 Ultra doczekał się tak dobrej promocji w Polsce, że z miejsca stał…

27 maja 2026
  • Newsy
  • Telefony

Telefon Trumpa nie uczyni Ameryki wielką, a wręcz przeciwnie. Oto jego wydajność i specyfikacja

Jakiś czas temu w końcu dostaliśmy informację o tym, że Trump Mobile T1 istnieje i…

27 maja 2026