Jeżeli ktoś w tym roku będzie szukał powodu, żeby kupić sobie nowego iPhone’a, to będzie nim procesor Apple A20 Pro. Dzięki wyższej wydajności, ale i o 30% wyższej energooszczędności iPhone 18 Pro Max będzie najbardziej opłacalnym smartfonem z Cupertino od lat. I piszę to z pełną świadomością tego, że jego cena przekroczy pewnie 7000 złotych.
W sieci pojawiły się konkretne zyski w wydajności i energooszczędności, które zapewni Apple A20 Pro dla iPhone 18 Pro i 18 Pro Max. Skoki są potężne, a przejście na 2 nm litografię przynosi realne korzyści. Dodajmy do tego większą baterię i nie zabraknie owieczek, które wydadzą na niego chore pieniądze. Na tym etapie obawiam się, że sam dołącze do tego stada.
Apple A20 Pro będzie procesorem, dla którego warto będzie kupić sobie nowego iPhone’a
Zdaniem chińskiego źródła Fixed Focus Digital procesor Apple A20 Pro, wykonany w 2 nm litografii, to prawdziwa rewolucja. Mówimy tu o 18% wzroście wydajności względem poprzedniej generacji, ale to mniej istotne, bo mocy iPhone’om nigdy nie brakowało. Znacznie ważniejsze jest 30% mniejsze zużycie energii. To są realne zyski dla użytkownika, nie benchmarkowe bajki.
Ciekawi mnie, czy taki wzrost wydajności przełoży się na efektywność chłodzenia. Co prawda przy okazji zeszłorocznych premier Apple twierdziło, że nareszcie dodało sensowny układ chłodzenia, ale wszyscy wiemy, że to brednie. Być może przy okazji nowej generacji pokuszą się w końcu o solidną komorę parową. Jeżeli nie, to przy standardowej już fali upałów latem iPhone’y znowu zaczną się gotować.
Większa bateria, wyższa cena, ale i tak mnie kuszą
Dodajmy do tego przeciek (w zasadzie 100% pewny, bo poparty zdjęciami z certyfikacji) o tym, że iPhone 18 Pro Max otrzyma ogniwo o pojemności niemal 5500 mAh. Przy 30% mniejszym zużyciu energii i ograniczeniu zużycia również ze strony panelu M16 dostaniemy najdłużej działający telefon Apple w historii bez sięgania po krzemowo-węglowe ogniwa.
Problem polega na tym, że iPhone 18 Pro będzie drogi, nawet bardzo. Analitycy policzyly, że kwota może wzrosnąć nawet do 8500 złotych. Taki scenariusz byłby oczywistym strzałem w kolano dla Apple, dlatego część kosztów weźmie na pewno na siebie. Nie zmienia to faktu, że z perspektywą podwyżek po prostu trzeba się pogodzić.
Jeżeli zainteresował Cię temat, sprawdź Premiera iPhone 18 – nowe modele Apple i ich najważniejsze różnice
iPhone 18 za 5500 złotych, iPhone 18 Pro za 8500 złotych. Ziszcza się apokalipsa
Opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







