Google Pixel 11 miał być wybawieniem i nowym rozdaniem, a wszystko dzięki procesorowi Tensor G6. Niestety, oficjalnie potwierdzono, że SoC wykonano w 3 nm, a nie w 2 nm litografii. Na szczęście przynajmniej zrobiło go TSMC, więc problemy z przegrzewaniem i zużyciem energii powinny być przynajmniej ograniczone. Co nie zmienia faktu, że nie widzę pół powodu, żeby przesiąść się na niego z poprzedniej generacji.
- Google Pixel 11, 11 Pro i 11 Pro XL są wyposażone w proceosr Tensor G6.
- Układ okazał się gorszy niż wskazywały przecieki przez 3 nm litografię.
- W tej sytuacji jedyną przewagą nad poprzednią generacją jest produkcja TSMC, ale różnica w cenach w ogóle nie usprawiedliwia przesiadki.
Przecieki dość jednoznacznie wskazywały, że Tensor G6 w serii Google Pixel 11 zostanie wyprodukowany przez TSMC w 2 nm litografii. Miało to zatrzeć niesmak, jaki pozostawiły po sobie poprzednie generacje, wyposażone w procesory produkcji Samsunga. Sukces jest jednak połowiczny – co prawda SoC zrobiło TSMC, ale w starszym procesie technologicznym.
Google Tensor G6 jednak w 3 nm litografii to potężne rozczarowanie
Jak podaje chińskie CNA Google Pixel 11 nie jest tak dobry, jak zapowiadały przecieki. Google oficjalnie potwierdziło, że cała rodzina Pixel 11 jest wyposażona w Tensora G6, za którego odpowiada TSMC. Sęk w tym, że zamiast w nowoczesnej, 2 nm litografii mamy tu 3 nm, czyli poprzednią generację. Tym samym Apple odskoczy im na milę, bo ich nowe SoC zostaną wykonane w najnowszej technologii.
Oficjalne ceny nowości od Google w Polsce / fot. Google
Co tak naprawdę zmieniło przejście na nowy proces? Tak duży skok technologiczny pozwoliłby nie tylko na wzrost wydajności, ale również na ograniczenie zużycia energii i niższe temperatury. Google twierdzi, że zamiast tego załatwiło sprawę optymalizacją, ale w to nie uwierzę za nic. Dlaczego? Bo czytałem długoterminową recenzję Pixela 10 Pro, w której Paweł dokładnie punktuje problemy tego telefonu.
W tej sytuacji nie ma żadnego powodu do przesiadki
Zacznijmy od różnicy w cenie pomiędzy Pixelem 10 i Pixelem 11. Ta wynosi prawie 2000 złotych i nie potrzeba do tego żadnej promocji. Czy warto tyle zapłacić za nieco szybsze ładowanie? Oczywiście, że nie.
Jak kształtuje się przepaść pomiędzy Pixelem 10 Pro i Pixelem 11 Pro? Ten pierwszy może być obecnie Twój za 3070 złotych. Za nowy model trzeba zapłacić dzikie 5199 złotych. Bądźmy poważni – przy braku nowego procesora nie ma pół powodu, by taką kasę wywalić w błoto.
Do tego mamy jeszcze różnicę cenową pomiędzy Pixelem 10 Pro XL oraz Pixelem 11 Pro XL. Tego pierwszego możesz obecnie kupić za 3990 złotych bez żadnej promocji. Nowszy model kosztuje 6149 złotych. Matematykę zostawiam Wam, a całe to podsumowanie ma na celu jedno – dowieść, że w 2026 roku opłaca sie kupować tylko eks-flagowce.
Na koniec możesz zapoznać się z resztą specyfikacji Google Pixela 11. Jest tu sporo ciekawych nowości, ale niestety przez procesor nie widzę powodu, by przesiadać się z „10tek”.
Ewolucja na plus i minus. Google Pixel 11 (Pro, Pro XL) oficjalnie w Polsce
Ceny Google Pixel 11
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







