Czy warto kupić Google Pixel 10 Pro w 2026 roku? Po spędzeniu z nim wielu miesięcy, oto moja opinia na jego temat po długofalowym testowaniu tego modelu. Jak wypada aparat, czy pojawiały się jakieś problemy i jak bardzo (nie)zawodny był to smartfon na przestrzeni ostatniego roku?
Spis treści
Rok temu zacząłem korzystać z Google Pixel 10 Pro, którego dla Was testowałem zaraz po premierze na łamach naszego portalu. Nie był w tamtym momencie rewolucją względem poprzednika, jednak wprowadził pewnie usprawnienia. Czy to jednak wystarczy, by rok później dalej móc go polecić? Zapraszam na recenzję Google Pixel 10 Pro, po długofalowym sprawdzeniu.
Cena Google Pixel 10 Pro mocno spadła od premiery
Premierowa cena flagowca od Google startowała z poziomu około 4400 złotych za wersję wyposażoną w 128 GB pamięci wewnętrznej. Obecnie można już go kupić w cenie niespełna 3100 złotych, a czasem jeszcze mniej, szczególnie w promocjach.
Ja posiadam jednak wariant 256 GB, który startował z pozycji około 4850 złotych, a obecnie jest do kupienia za 3799 złotych.
Oczywiście, w promocjach można go dorwać za jeszcze niższą stawkę. To mocny spadek, ale i naturalny, zwłaszcza u Pixeli.
Powiedzmy sobie jednak na początek, o czym w ogóle jest ten tekst?
Nie oczekujcie tutaj testów syntetycznych, omawiania wszystkich elementów, czy pełnej recenzji Google Pixel 10 Pro. W tym artykule skupiam się przede wszystkim na tych aspektach, których ocena w moich oczach mogła się zmienić na przestrzeni ostatniego roku. Mogło to stać się za sprawą aktualizacji (m.in. do Androida 17), czy zwyczajnego upływu czasu i kontaktu z tą czy inną funkcjonalnością.
Będzie tutaj w takim razie odpowiedź na pytanie z testu sprzed roku, czyli – czy coroczne premiery mają sens. Prócz tego, porozmawiamy sobie o aparacie i tym, jak niezawodny (bądź zawodny) był w tym czasie, o błędach w działaniu tego smartfona, baterii… trochę tego będzie.
Sprzęt do testów dostarczyła firma Google, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę omawianego urządzenia.
Google Pixel 10 Pro to smartfon, na którym można polegać… ale niestety, nie zawsze
Przez rok korzystania z omawianego telefonu, odwiedził on ze mną naprawdę przeróżne miejsca, tak w Polsce, jak i za granicą. Był testowany też w różnych warunkach pogodowych, bo zimy u nas jeszcze mimo wszystko występują, tak samo, jak super-gorące lata. W większości sytuacji radził sobie zwyczajnie dobrze, nie sprawiając problemów, ale pojawiały się też takie, które zwyczajnie dziwiły.
Podczas mojej wycieczki na Tarnicę, przy schodzeniu Pixel 10 Pro stwierdził, że on to już ma dość i się zwyczajnie wyłączy. Nie było to nie wiadomo jak trudne środowisko, nie mówimy tutaj o zimowym podejściu, a w środku jesieni. Jasne, było na samym szczycie naprawdę zimno, ale czy to serio powinno „wytrącić z równowagi” taki smartfon? Nie była to jedyna sytuacja tego typu, ale ta zapadła mi najbardziej w pamięć.
Prócz tego, potrafił zwyczajnie się „zaciąć” tak, że nawet wyłączyć się go nie dało. Albo właśnie zaciąć się i po jakimś czasie wyłączyć, bądź zrestartować. Czy liczba takich sytuacji dałaby się połączyć na palcach dwóch dłoni? Raczej tak, chociaż jest to telefon, który był najbardziej „zawodny” w tym kontekście ze wszystkich, jakie w przeciągu ostatnich lat przez dłuższy czas użytkowałem na co dzień.
Długie wsparcie w Google Pixel 10 Pro na plus
Nie dość, że aktualizacje ten telefon otrzymywać będzie jeszcze przez 6 lat, czyli do – mniej więcej – Androida 23, to jeszcze nowe wersje systemu pojawiają się na nim zwyczajnie szybko. Taki plus posiadania Google Pixel 10 Pro, czy każdego innego Pixela. Co na plus, nie zauważyłem też po jakiejkolwiek z nich bugów. Całość jakoś zwyczajnie… działała – chociaż tak, zdarzały się takie, które u niektórych użytkowników powodowały srogie problemy.
Czy najnowsza zmiana z Androida 16 na Androida 17 dała się jakoś we znaki? Szczerze mówiąc – nie, przynajmniej nie negatywnie. Patrząc na pozytywy, odkąd zainstalowałem najnowszego „Andka”, to jeszcze telefon nie miał sytuacji opisanej wcześniej z wyłączaniem się, czy restartowaniem.
Wydajność dalej pozostawia trochę do życzenia
Bo tak, trzeba to sobie powiedzieć bardzo jednoznacznie – „czysta” wydajność Google Pixel 10 Pro nie była na premierę wysoka względem konkurencji. Tutaj przez rok nic się w tym zakresie na plus nie zmieniło, dalej obecne flagowce są „żwawsze”, a nawet nie tylko one. Tańsze modele wyposażone w ex-flagowe układy również mogą „objechać” tego Pixela. Powód jest dosyć prosty i nazywa się Google Tensor G5.
Czy na co dzień to czuć? Cóż, mimo wszystko to nadal sprawnie działający smartfon, któremu dużo pomaga zwyczajnie optymalizacja. Gdyby nie ona, to prawdopodobnie zostałby z łatwością pokonany przez obecne średniaki za 2-3 tysiące złotych. Czy pogramy na nim w gry? Damy radę, czy pobawimy się w obróbkę zdjęć oraz materiałów wideo? Też sobie z tym poradzi, chociaż wiadomo, że nie będzie to najlepszy telefon do takich zastosowań.
Świetnie jednak radzi sobie w innym polu, gdzie wykorzystywana jest sztuczna inteligencja. AI w telefonach Google jest naprawdę dobrze i mocno rozwinięte, oferując tak rozwiązania sprzętowe, jak i programowe, by ułatwić korzystanie ze smartfona oraz umilić nam czas spędzony z nim. Znajdziemy tutaj opcję przerabiania zdjęć, ulepszenia wideo, asystenta Gemini oraz wiele więcej.
Tak samo kultura pracy
Łyżką dziegciu, czasem sporą, pozostaje to, jak telefon radzi sobie pod obciążeniem – zwłaszcza gdy przychodzi fala upałów. Potrafi on być zwyczajnie bardzo ciepły, a niekiedy gorący. Najczęściej zdarzyć Wam się to może przy użytkowaniu sieci 5G, jednak nie jest to wykluczone ani na 4G, ani na WiFi. Jego temperatury zwyczajnie pozostawiają sporo do życzenia i takie określenie ciągnie się za Pixelami już ładne parę lat.
Czasem zdarzało się, że podczas ładowania robił się naprawdę ciepły, ale nie była to reguła. Tak czy owak, w upałach po 40 stopni Celsjusza na zewnątrz i mocniejszym dociśnięciu, będzie wołał o pomoc. Czy może to się przełożyć na działanie? Oczywiście, że tak – Google Pixel 10 Pro może zwolnić, a podczas nagrywania, może zrzucić ilość rejestrowanych klatek w skrajnych przypadkach.
A co z baterią?
Ta w sumie… sprawuje się nadal raczej dobrze, jak na Pixela i telefon o takich rozmiarach. Dużo zależy od tego, jak będziecie z tego smartfonu korzystać, ale po roku moje zdanie względem baterii się nie zmienia. Nadal też będę narzekał na wolne ładowanie, bo jest ono uciążliwe.
Google Pixel 10 Pro to zdecydowanie fotosmartfon, tylko z problemami
Może pamiętacie, jak w przypadku recenzji Google Pixel 9 Pro po roku użytkowania wspominałem, że aparat jest naprawdę dobry, jednak sama aplikacja często nie działa tak, jakbyśmy tego chcieli – tutaj jest już lepiej, ale nadal w jakimś stopniu podobnie, niestety. Były sytuacje, kiedy ładny kadr, bądź fajny moment uciekły z uwagi na to, że aplikacja aparatu w Pixelu 10 Pro zwyczajnie zawiodła. Mówiąc zawiodła, mam na myśli, że była za wolna, bądź się zbugowała.
Na szczęście nie mówimy tutaj o tak częstych sytuacjach, jak w poprzedniku, jednak trzeba o tym wspomnieć. Kupujemy w końcu ten telefon m.in. dla możliwości jego aparatów, więc chcielibyśmy mieć pewność, że sprawdzi się on w istotnym dla nas momencie. Prócz tego, mimo wszystko, jakość zdjęć z użyciem hybrydowego, 10-krotnego zbliżenia, z czasem przestała mnie zadowalać.
Jasne, 5-krotny zoom optyczny potrafi naprawdę ładnie działać, ten hybrydowy też jest niczego sobie, ale gdy jest trochę ciemniej, to już nie jest tak kolorowo. Tutaj już mówimy raczej o stronie oprogramowania, w której Google naprawdę długo wiodło prym. Ciekawe, czy i teraz będzie w stanie to ewentualnie w przyszłości nieco podkręcić na plus.
Mimo wszystko Google Pixel 10 Pro w tych kategoriach nadal wypada świetnie
Wspominałem już o AI, czy ogólnej jakości zdjęć oraz nagrywanych filmów, ale nie można nie wspomnieć tutaj o świetnym czytniku linii papilarnych, czy naprawdę jasnym wyświetlaczu. W dalszym ciągu nie zawodzą głośniki, czy płynność animacji oraz ogólny interfejs użytkownika. Nie sposób nie pochwalić też jakości wykonania – po roku model ten wygląda lepiej od poprzednika przy identycznym sposobie użytkowania oraz dbania o niego.
Pytanie na koniec – czy opłaca się kupić Google Pixel 10 Pro latem 2026?
Zanim jednak o nim, to krótko o pytaniu sprzed roku. Moim zdaniem Google lepiej wyszłoby, gdyby robiło premierę zwyczajnie co dwa lata. Różnice między Pixelem 9 Pro, a 10 Pro, są zwyczajnie małe. Po czasie to widać i czuć jeszcze bardziej, zwłaszcza jak się miało kontakt z obydwoma modelami przez podobny czas. W sumie, to nie tylko Google, ale i cały rynek byłby świeższy, ale wiadomo, jak to jest – rynek co roku, to trzeba się raczej dostosować.
A teraz co z tą opłacalnością zakupu – Google Pixel 10 Pro jest warty przemyślenia w kontekście zakupu, zwłaszcza jak chcecie mieć smartfon mały, z dobrym zasobem fotograficznym, „nie za miliony monet” obecnie, niezłą baterią i bardzo dobrze rozwiniętym AI. Jest oczywiście więcej plusów, o których tutaj wspomniałem, a także o których przeczytacie w podlinkowanej na samym końcu recenzji z „czasów premierowych”.
Ma także oczywiście wady, jak te losowe wyłączenia, restarty, czy mocarne zwiechy. Nie jest tego dużo teoretycznie, ale występuje to niestety regularnie. Czy Android 17 to naprawił? Nie da się powiedzieć niestety po takim czasie, zbyt mała próbka względem tego, ile „siedział” na Androidzie 16.
Jeżeli jesteście w stanie zaakceptować minusy, a także widzicie w zaletach to, czego szukacie w smartfonie, to warto przemyśleć – zwłaszcza na promocjach poniżej 3000 złotych.
Ewolucja, którą łatwo przeoczyć. TEST Google Pixel 10 Pro
Szukasz telefonu dla siebie? Oto nasze zestawienie najlepszych smartfonów!
Ceny Google Pixel 10 Pro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







