, Google Newsy

Google zadba o naszą prywatność. To będzie opcja, z której skorzysta wiele osób

fot. pixabay

fot. pixabay

Te artykuły także cię zainteresują:

Popularne produkty:
  • Piotr Frącala

    Usuną, jasssne. U mnie znikną, z serwerów Google – nigdy. Kto to niby może sprawdzić?

    • Adrian

      A niby co takiego zbierają o tobie? Praktycznie większość tych obawiających się Google zostawia całe swoje prywatne życie na Facebooku, który na prawo ilewo sprzedaje te dane i w dodatku piszą to z Windowsa 10, gdzie firma ma wgląd do całego komputera. Apple tutaj też nie jest lepszy, bo przeciez idą w te same usługi co Google i dane o preferencjach klientów MUSZĄ być zbierane. Brawo, nie żyje HIPOKRYZJA 🙂

      • Ju4as

        Lepiej bym tego nie ujął

      • Piotr Frącala

        Mam wrażenie, że jesteś niedoinformowany. Co zbierają o mnie? Wiedzą gdzie jestem, gdzie jeżdżę, jak często, (bo lokalizacja działa nawet wtedy, kiedy ją wyłączę), wiedzą co kupuję w sieci, co wpisuje w wyszukiwarkę (dzięki czemu mogą profilować reklamy pod moim kontem, jak to przemnożysz przez liczbę użytkowników – robią się naprawdę duże pieniądze), wiedzą jakie zdjęcia wrzucam na ich serwery i jakie filmy na YouTuba, jakie linki wrzucam na fejsa, instagrama i czort wie, co tam jeszcze zdążyli kupić. Korzystasz z Siri albo z Asystenta Google? No to mają próbki Twojego głosu – nie jesteś już anonimowy nawet podczas pozornie bezpiecznej rozmowy telefonicznej z Nokii 3310. Zastanawiałeś się kiedyś czy kamerka w laptopie naprawdę jest wyłączona? To poguglaj sobie jak wygląda kwestia rozpoznawania twarzy i ile kamer widzi cię jak idziesz rano z domu do pracy i z powrotem. Dzięki Google nie jesteś anonimowy nie tylko w sieci, ale nawet na spacerze z psem I wcale nie muszę tych informacji zostawiać dobrowolnie na Facebooku czy jakimś innym portalu społecznościowym – sami to zbierają, bez twojej wiedzy. I nawet jeżeli obiecują że przestaną, to nie masz żadnej możliwości weryfikacji czy mówią prawdę. Bo za tym stoi gigantyczna kasa i jakieś śmieszne kilku czy kilkudziesięciu milionowe kary nie zrobią na nikim żadnego wrażenia.

        • Adrian

          Korzystam z usług Google 5 lat, więc pierwszy zarzut do piachu. Lokalizacja, historia wyszukiwanych stron, zakupy w sieci… i w ogóle jakikolwiek ruch w sieci mocą ustawy jest REJESTROWANY przez twojego operatora sieciowego minimum przez jeden rok. Boisz się jakiejś amerykańskiej korporacji, a bagatelizujesz pranie mózgu rodzimej propagandy? Google czy Facebook, by precyzyjniej określić preferencje, zainteresowania klienta zbiera jakieś informacje o jego potrzebach i w dodatku tworzą anonimowy profil zbiorowy, który następnie jest sprzedawany reklamodawcom. Powiedz mi, po co im osobista analiza niezwykle nudnego życia takiego szeregowego użytkownika internetu jak ja czy ty? Wydaje ci się, że ta twoja historia życia jest taka cenna dla miliardowej firmy? Od takich obserwacji są inne służby i robią to w inny sposób.
          Po drugie, to usługi Google są dla mnie użyteczne, mają świetne darmowe mapy, świetny gmail, kalendarz, chmura i powiązany z tym pakiet biurowy. Korzystam z YT, zdjęcia, książki, tłumacz, chromcast czyli dużo dużo i z tego powodu nie czuje się jakiś osaczony i śledzony 🙂

          • Piotr Frącala

            Jesteś zadowolony – to korzystaj, taka forma ekshibicjonizmu jest niegroźna 😎 Innym się to może nie podobać, stąd pewnie te kary, którymi okladają googla, appla czy fejsbuka. Jak Ci żona odpali mapy Google i się wyda, że w środy wcale nie jeździsz grać w bilard z kolegami, bo adres się nie zgadza i parkujesz 2 godziny pod jakimś salonem masażu – to spojrzysz na te darmowe usługi bardziej krytycznie ☺️

          • Adrian

            Daj spokój z tymi tekstami z Misia. Świat jest przyczynowo-skutkowy i zdradzisz ty, to nieuchronnie też zostaniesz zdradzony i nie potrzeba do tego map Google czy innej aplikacji.

          • Piotr Frącala

            1. Oglądałem Misia parę razy – mógłbyś mi przypomnieć w którym miejscu jest tam coś o Google? Film miał premierę w 81 roku, Bareja był niezły ale nie aż tak, żeby to przewidział.
            2. Historia o tym, jak żona nakryła wizyty męża w salonie masażu bo wsadziła nos w jego komórkę jest autentyczna, skończyła się rozwodem. Może gdyby nie Google i jego super darmowe mapy to jednak nie zostałby nakryty? Nie jestem takim autorytetem jak ty, ale moim SKROMNYM zdaniem świat nie jest przyczynowo-skutkowy a karma raz jest, raz jej nie ma.
            3…i możemy tak do śmierci, więc z mojej strony EOT.

          • Wojtek

            Rozumiem, że w tym z kolei przykładzie Google będzie w jakiś sposób kooperował z jego żoną, bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że to co napisałeś mogłoby być możliwe bez zgody Google lub użytkownika. Zakładam, że użytkownik umie korzystać z komputera.

          • umpa

            gmail nie jest świetny – czasem zdarza im się wymusić zmianę hasła na użytkowniku (bez możliwości powrotu do starego), o supporcie nie wspominając, bo ten nie istnieje kompletnie. jak stracisz dostęp do swojego konta mail to podeślij radę jak się z tymi „świetnymi” skontaktować, aby Ci dostęp odblokowali.

          • Adrian

            Jakie zmiany hasła? Hasło do gmaila, to hasło do konta Google więc nie rozumiem o co chodzi? Odzyskiwanie jest przy pomocy konta pomocniczego i nr telefonu.

        • Wojtek

          Ale zdajesz sobie sprawę, że usługi googla możesz skonfigurować tak, żeby wyświetlały Ci się reklamy nie bazujące na Twojej aktywności? Sprawdzałem, działa. Dostaję reklamy torebek damskich, odkurzaczy albo egzotycznych wakacji, na które mnie nie stać. Poza tym oczywiście click baitowe błoto. Dosłownie nic w co bym kliknął. Ile wtedy zarobi na reklamach wyświetlonych mi Google? Jeśli inni nie chcą tego zmieniać albo tym bardziej wolą dostawać reklamy zgodne ze swoimi zaintrresoeaniami (bo może skraca im to czas szukania albo to lubią) to co w tym złego? Z tą kamerką laptopa to sorry, ale to już lekka paranoja. Możesz zasłonić i wyłączyć mikrofon. Ale stop. Przecież mikrofon w telefonie. Szlag! No to może spędzić resztę życia w schronie? Tyle, że co ten przebiegły Google chce zrobić ze sfotogrsfowaną ukradkiem Twoją fscjatą? Już widzę te nagłówki gazet: „Google szantażuje polskiego użytkownika internetu jego zdjęciem kiedy zrobił głupią minę żując kanapkę 😉
          No i dochodzimy do tego, że wiedzą co wrzucasz na YT czy jak się wyraziłeś „ich serwery”. Bardzo odkrywcze! Może więc przestań to robić? Wybacz, ja też chciałbym wiedzieć co kto wrzuca na moje serwery 😉
          Bez urazy, ale przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. Google ma dostęp do nagrań z kamer na pobliskim spożywczaku? Serio? A jeśli ma to rozumiem, że jest żywo zainteresowany wykorzystaniem info kiedy wyszedłem później z domu na moją niekorzyść. Faktycznie, muszę coś z tym zrobić. Pozdrawiam serdecznie.

  • Kamil Kolontaj

    Google i prywatność wybierz jedno

    • Wojtek

      To zależy jak kto definiuje prywatność. Ja korzystam z usług Google pełnymi garściami, jestem świadom tego co prawdopodobnie dzieje się z „moimi danymi”, używam technologii do realizowania swoich celów, być może można powiedzieć, że za „darmowe” usługi płacę „prywatnością” – biorę w cudzysłów bo nie uważam aby ta prawdziwa była zagrożona.
      W Google możesz się zarejestrować jako Grzegorz Brzęczyszczykiewicz i skutecznie „mylić trop” jeśli już ktoś ma paranoję. Nikt Ci tego nie zabroni. Googlowi nie udostępniasz tyle wrażliwych informacji co mając profil choćby na tym wyświechtanym FB, na którym przyznasz większość rejestruje się z prawdziwymi danymi, dostarczając co dnia mnóstwo info jakie mają zainteresowania, poglądy, jak wyglądają, co robią i jakie wartości są dla nich ważne. Jednak w komentarzach zawsze znajdziesz krytykę Google, który dostarcza określonej wartości, a „insta-twory” są ok, bo pozwalają na zaspokojenie próżności. Za tą cenę ludzie są w stanie sprzedać całych siebie a użyteczna nawigacja MUSI być za darmo „bo przecież ich stać”. Często ludzie lamentują nad tym ile Google o nich wie, jednocześnie dobrowolnie dając więcej informacji o sobie np. firmie Tesco. Grunt to nie dać się zwariować i wiedzieć co jest co 😉 Bez urazy – nie adresuję oczywiście całego wpisu Tobie, bo Cię nie znam – tak ogólnie piszę. Pozdrawiam, Wojtek


reklama