, Newsy

KONKURS | Wygraj czytnik e-booków PocketBook Touch HD!

Te artykuły także cię zainteresują:


Popularne produkty:

  • dragonistalri

    Książką, która w znaczny sposób zmieniła moje życie jest Eragon autorstwa Christophera Paolini. Była to pierwsza większa książka nad którą usiadłem. W wieku 12 lat zakochałem się w świecie fantastyki połączonej z walką i różnymi przygodami i ta miłość wciąż nie minęła. Do dzisiaj uwielbiam zaczytywać się w fantastykę chociażby grę o tron lub władcę pierścieni, jednak Eragon oraz jego kontynuacje były moim pierwszym krokiem w tę stronę. Książki te są dla mnie na tyle ważne, że cała seria wciąż stoi w moim pokoju na półce, a moje loginy do niektórych stron są oparte właśnie na tej serii.

  • Dominika Górska

    Biblia, bo wartość moralizatorską jej czytanie dla mnie jako człowieka ma!!! Mój email w przypadku wygranej: dominiczka211@autograf.pl

  • GieKa

    „Leśne rachuneczki” – pierwsza książka którą sam wypożyczyłem z biblioteki i przeczytałem. 🙂 Śmiało można powiedzieć że była przełomowa. 🙂 I o dziwo, z tego co widzę, nie ma jej w wersji na czytniki.

  • Strampek

    Pieśń lodu i ognia – seria powieści fantasy George’a R.R. Martina.
    Seria ta przedstawiła że nie znasz dnia ani godziny co może Ci się przytrafić w życiu 😉

  • Agnieszkqa

    Zdecydowanie pasje do czytanie zaszczepiła mi mama. Czego o ironio za pewnie żałuje do dziś bo co by nie mówić, gaduła była ze mnie od zawsze, a dzięki kolejnym pozycjom z pobliskiej biblioteki tylko poszerzał mi się zasób słów, który używałam do zadręczania bliskich. Kiedy zobaczyłam zadanie konkursowe, zaczęłam się zastanawiać. No bo właśnie, jaka książka i dlaczego jest przełomem w moim życiu? Może jest to „O psie,który jeździł koleją”? W końcu to po lekturze tego cuda płakałam jako mała dziewczynka pod prysznicem (tak, tak skończyłam czytać tuż przed wieczorną toaletą). Nie, jednak nie. A może to książka żony mistrza. Tabithy King „W cieniu płonących świec”? Przecież to była moja pierwsza poważna lektura, za poważna. Podpatrzyłam u mamy, że czytuje Kinga, a kiedy poszłam do biblioteki, sięgnęłam po jedną z grubych ksiąg z tym nazwiskiem (pewnie jedyna do której wtedy dosięgnęłam) i pomaszerowałam dumnie, mówiąc znającej mnie już Pani od biblioteki, że to dla mamy. Przecież bez względu na to, iż zdecydowanie nie była dostosowana do mojego wieku, wspominam ją jako świetną książkę. Ale myślę, że i nie to odmieniło moje życie. Kandydatem do objęcia tego tytułu była również książka Renberg’a „Człowiek, który pokochał Yngvego”, nie da się przecież ukryć jak duże wrażenie na mnie zrobiła ta książka. Przecież tak bardzo ją przeżywałam, przecież tak bardzo pokochałam te historię, która pojawiła się w mojej głowie, ze do dziś nie zdecyduję się na obejrzenie ekranizacji. Myślałam o wszystkich książkach,doszukując się w każdej „tego czegoś”. Ale już wiem, zdecydowałam.
    „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktor E. Frankl. Książka, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem na jakimś blogu psychologicznym. Którą kupiłam w antykwariacie w drodze na zajęcia i książka, która wiele u mnie zmieniła. Historia, która bez wdawania się w szczegóły aby każdy odkrył ją sam, bo odkrywa się ją wielokrotnie, samemu i w najmniej oczekiwanym momencie pokazała mi jak niewiele trzeba, żeby cieszyć się z każdej dobrej rzeczy, która nas w życiu spotyka. Moje narzekania i problemy skontrastowane z ciężkim życiem więźniów w obozie wywołały u mnie wstyd. Ale taki zdrowy i potrzebny wstyd. Zdecydowanie książka ta odmieniła moje spojrzenie na świat i wyuczyła trudnej sztuki empatii. A nie bez znaczenia jest też to, że odwołując się do niej na maturze ustnej z J. Polskiego, udało mi się wywalczyć 100% 😉

  • Nobe

    Książka która zmieniła moje życie to,, W pół drogi do grobu,,. Była ona pierwszą, którą przeczytałem. Jest ona pisana bardzo prostym i przyjemnym językiem. Czytając ją śmiałem się bardzo często. Po przeczytaniu wszystkich części (3 oficjalnej i 4 nieoficjalne) czytam codziennie kolejne książki. Nie wyobrażam sobie jak mogłem nie robić tego wcześniej. Teraz dodaje mi to kolorów do mojego monotonnego życia.

  • Wiktor Stępień

    Książka która zmieniła moje życie to „w naszym domu ponieważ choruje na autyzm dokładnie aspergera ta książka wytlumaczyła naczym moja choroba polega i w jaki sposób mogę słabości zmienić na pozytywne oddaniu siebie choć czuje że moje życie tak jak w książce zmienia się choć mam trudności nie podaje się

  • Starypryk

    Elementarz 😀 to była zmiana na całe życie , po tym odkryłem Juliusza Verne którego czytam chętnie do dziś .

  • kris_pobieda

    „O psie, który jeździł koleją”. Książka, która ukształtowała moją empatię dla otaczającego nas świata.

  • Mario

    Trylogia „Złoto Gór Czarnych”, która zburzyła moje wyobrażenia o Dzikim Zachodzie, kreowanych głównie na westernach i książkach Karola Maya. Od tamtej pory krytycznie podchodzę nawet Biblii. Trudno więc nie docenić mi tego cyklu książek, który odmienił moje życie zarówno w rozwoju umysłowym, jak i duchowym.

  • http://lazy-yard.tumblr.com Kumiko

    Nienawidziłam czytać dopóki nie przeczytałam… Harry’ego Pottera 😀

  • 1matii1

    O skubance tylko jedna każą wybrać.. a miało by tak prosto.
    Obstawialbym pierwszy elementarz, co prawda dokładnej nazwy i autora/autorów nie pamiętam ale 100% to najbardziej zmieniło moje życie.
    Raz, że dzięki temu w ogóle mogę czytać co już daje milowy przeskok, bo żyj człowieku bez czytania
    Dwa, cały świat rozrywki jak np. filmy z napisami, teksty piosenek, gry, instrukcje
    Trzy, nauka innych obcych języków (no.. to akurat mi nie wyszło, ale co naprobowalem to moje)
    Cztery, wiedza wiedza wiedzaaaaa i więcej wiedzy, umiejętności poznania doswiadczania… o jeny jakie to dobre (to chyba powinno być wyżej niż cztery)
    Pięć, komunikatory smsy facebooki naszeklasy i wszystkie inne takie takie
    Sześć.. (ejj dużo tego jest strasznie jak na jedną książkę.. to może umówmy się że na tym zakończę i coś by tu.. Hmm.. a no! Daje!) .. ten konkurs! nie zrobiłbym go gdyby nie ta kiążka! To chyba ważny argument jest bardzo
    Pozdrawiam Maniacy:)

  • Monika

    Cztery umowy. Droga do wolności osobistej — Don Miguel Ruiz

    Tę książkę przeczytałam niedawno. Jest bardzo krótka. Można ją przeczytać w zaledwie 2 godziny, ale zawiera kwintesencję życiowych rad. A dokładniej 4 umów, które powinniśmy zawrzeć sami ze sobą i kierować się nimi w życiu, aby być wolnym i wieść szczęśliwe i harmonijne życie. Książka pomaga otworzyć oczy na świat. Uświadamia, że nie jesteśmy od nikogo gorsi i nie należy się do nikogo porównywać. Musimy szanować swoje słowa i sposób, w jaki sami do siebie mówimy. Bez ubliżania i wyzywania siebie. Nie należy brać do siebie opinii innych, w szczególności tych negatywnych. Tylko my sami możemy i powinniśmy siebie oceniać, ponieważ opinie innych zmuszają nas do tego, by myśleć i postępować, tak jak oni tego chcą, a to często jest dalekie od naszych potrzeb czy pragnień.
    Ludzie bardzo często mają błędne założenia dotyczące naszej osoby, mylnie odczytują nasze intencje, biorą wszystko do siebie i wreszcie stwarzają wielkie dramaty z niczego. Brzmi znajomo? Każdy znas zna kogoś kto właśnie w ten sposób się zachowuje, tworząc w swoich głowach urojenia i tym samym wpędzając nas w poczucie winy. Jeśli nie bierzesz rzeczy do siebie, nie czujesz się dotknięty. Nikt nie może cię zranić. To jest silnie powiązane z kolejną umową, która mówi, by nie zakładać niczego z góry. Nie można żyć domysłami i tyczy się to absolutnie każdej dziedziny naszego życia, a w szczególności naszych relacji z innymi. Domysły kreujemy, gdy nie znamy szczegółów, nawet jeśli wydarzenia dotyczą najbliższych nam osób. Rozwiązaniem tego jest po prostu zadawanie pytań, tak aby, jak najlepiej zrozumieć drugą stronę. Autor twierdzi, że podstawą ludzi nie jest prawda czy rzeczywistość, lecz wyobrażenia na temat świata.

  • LuckyLuke

    Uwielbiam od dziecka twórczość Tolkiena. Świat Elfów, Hobbitów, Krasnoludów i ich przygody to był mój świat, z którego nie chciałem wracać. Podróż Frodo zaczynającą się w „Drużynie Pierścienia” zmieniła moje życia do tego stopnia, że od dziecka uwielbiam podróżować. Najpierw wycieczki rodzinne i szkolne, później samotne (nawet na autostop), aż znów do rodzinnych. W swoim skromnym życiu przeżyłem tyle, że mógłbym napisać „Podróże Łukasza tam i z powrotem” 🙂

  • Joanna Mielczarska

    Książką, która zmieniła moje życie były „Opowieści niesamowite” Edgara Allana Poe. Jako kilkuletnia dziewczynka byłam zafascynowana niepozorną książką w beżowej okładce, przed którą rodzice mnie przestrzegali bym do niej nie zaglądała „bo jest straszna i będą mi się śnić koszmary”. Co miałam zrobić? Ukradkiem zaczęłam ją czytać. I przyznam, jest to lektura trudna, w szczególności dla dziecka. Poe miał w zwyczaju szczegółowo opisywać uczucia i sytuacje bohaterów przy wstępie ciągnącym się przez kilkanaście stron…ale pierwszą historią która mnie przeraziła był „Czarny Kot”- jedno z najbardziej makabrycznych opowiadań z tomu i tyle o ile pozbawione „górnolotnych” rozważań moralnych. W skrócie: porywczy człowiek wydłubuje kotu oko, wiesza go na drzewie i z przerażeniem odkrywa, że zwierzę powraca zza grobu by go męczyć psychicznie, co prowadzi do innych makabrycznych następstw- żona głównego bohatera zostaje zamurowana w piwnicy z toporkiem w głowie. Jestem bardzo wrażliwa na cierpienie zwierząt i żadna inna książka nie wprawiła mnie w taki wstręt, strach i poczucie obrzydzenia jak opowiadania Poe z „Czarnym Kotem” na czele (potem moją obsesją były „Morderstwa przy rue Morgue” i „Serce- Oskarżycielem”). Co ciekawe takie emocje wciągają…chcesz wiedzieć co stanie się dalej mimo, że żołądek wariuje. Spotkanie z tą książką zapoczątkowało moją miłość do powieści gotyckich, horroru i makabry. Zajmuję się tym całkiem na poważnie- od prezentacji maturalnej na temat klasycznych horrorów, po licencjat z porównania twórczości Poe i Lovecrafta i magisterkę z subkultury gothów, a obecnie piszę recenzje filmów grozy różnej maści. Poe zaszczepił we mnie miłość do okresu wiktoriańskiego (choć on sam pochodził z Baltimore w USA jego opowiadania miały cechy klasycznych powieści angielskich z tego okresu).

  • Roba Jędras

    Istnieje wiele książek, które zmieniły moje życie. Zmuszały do refleksji, zmieniały obraz świata, prowokowały, zabierały w podróże do najdalszych zakątków Ziemi czy w głąb ludzkiego umysłu, szokowały, śmieszyły czy wzbudzały emocje. A mimo to absolutnie nie mam żadnego problemu ze wskazaniem tej najważniejszej – tej – której wpływ na moje życie był nie do przecenienia. To Elementarz Mariana Falskiego. Z cierpliwością uczył mnie kolejnych literek, które składały się w słowa, a te w zdania. Gdy już opanowałem umiejętność czytania, światy zamknięte na stronach milionów książek przestały być dla mnie tajemnicą.
    Tak rozpoczęła się najpiękniejsza, trwająca już 45 lat przygoda z książką. Przygoda, której początek dały trywialne, pierwsze w życiu przeczytane zdania: Ala i As. To Ala a to As.

  • Małgorzata Sikora

    uploads.disquscdn.com/image…d0ec3f.jpg Mimo iż mam 26 lat to największy wpływ na moje życie, miała książka z dzieciństwa. Gdy byłam mała mama czytała mi bajki, najczęściej sięgała
    po dużą księgę, były to: „Baśnie braci Grimm”.
    Gdy byłam nieco starsza czytałam ją sama. Moją ulubioną bajką stał się „Złoty ptak”.
    Każda z bajek niosła za sobą pewien morał. Było to bardzo ważne bo ukształtowało moją osobowość. Jednak poza morałem w tych bajkach było coś jeszcze.
    Książka ta pobudziła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zaczęłam już jako dziecko odtwarzać zawarte w niej informacje, w formie rysunków.
    Minęło sporo lat a ja zrozumiałam, że kocham to robić, że nadal to robię i wciąż interpretuję treści zawarte w książkach – jako obrazy. I tak się zaczęło… dziś jestem ilustratorką. 🙂

  • Joanna

    Książką, która troszkę odmieniła moje życie jest jedna z części sagi o Wiedźminie, a konkretnie „Ostatnie życzenie”. To od tej książki rozpoczęła się moja przygoda z książkami fantasy no i z samą postacią Wiedźmina. Później rozpoczęła się moja eksploracja w głąb książek fantasy zaczynając od Pratchetta, Tolkiena, polskich twórców takich jak Grzędowicz czy Pilipiuk. Wszystkie pochłaniają mnie bez reszty, jedne mniej lub bardziej, ale dzięki nim mogę uciec od szarego i czasem nieprzystępnego świata.

  • Adriana Strzelczyk

    Książka, która zmieniła moje życie to zdecydowanie „My, dzieci z dworca Zoo”, którą przeczytałam trzykrotnie w wieku 14 lat. Wszyscy wówczas czytali „Harry’ego Pottera”, a w moje ręce zupełnie przypadkiem trafiła ta książka. Otworzyła mi oczy na to, że gdzieś tam poza moim podwórkiem i szkołą istnieje inny świat z innymi problemami, że rzeczy, które wydawały się niewyobrażalne dla mnie, 14-letniej dziewczynki, dla innych były codziennością, że inne dzieci straciły gdzieś swoje beztroskie dzieciństwo oraz, że jestem naprawdę szczęśliwą osobą, której jedynym zmartwieniem było pierwsze zauroczenie, czy kłótnia z koleżanką z podwórka.

  • Paweł Olkowski

    Moje życie zmienili „Krzyżacy” była to pierwsze książką, którą przeczytałem z wypiekami na policzkach. To właśnie dzięki tej powieści zrodziło się u mnie zamiłowanie do czytania (miałem 13lat). Po „Krzyżakach” zainteresowałem się historią, co zaowocowało nawet studiami w tym kierunku oraz załapałem bakcyla na literatury fantasy. Do teraz chętnie wracam do ulubionych fragmentów, które zaznaczone mam odpowiednimi zakładkami:)

  • Em Zet

    Kiedy byłam mała i wakacje spędzałam u dziadków, na początku mojego pobytu szliśmy do biblioteki i dziadek prosił 2 metry kryminałów, a ja metr literatury dla dzieci 🙂 to były czasy, przewrotnie przeliczaliśmy przeczytane książki na centymetry, nie na strony czy tomy :D. I tak pomiędzy tymi moimi metrami, pojawiła się „Godzina pąsowej róży ” Marii Krüger. Od tamtej chwili ciągle pragnę przeniesienia się w wehikule w jakieś interesujące czasoprzestrzenie – a może się przenoszę 🙂 (to może potwierdzić mój psychiatra jedynie 😂😂😂), a wszystkie książki o takiej tematyce pożeram na śniadanie, i marzę, marzę, marzę o takiej podróży

  • Chwileczka

    Największy wpływ na moje życie miały chyba „Dzieci z Bullerbyn” bo to właśnie ta historia sprawiła, że w ogóle zaczęłam pochłaniać książki. Gdy miałam jakieś 5 lat kuzynka zaczęła mi ją czytać w trakcie wakacji, niestety wakacje się kończyły, kuzynka wróciła do siebie, a mnie zżerała ciekawość co dalej. Więc wciąż jeszcze nieudolnie składając literki zaczęłam czytać i czytać i tak do tej pory nie mogę skończyć. Istnieje ryzyko, że gdyby nie ta książka byłabym zupełnie kimś innym, bo to przez książki i dzięki książkom, jestem wygadaną, romantyczną, okularnicą, która lubi rozwiązywać zagadki i nigdy się nie nudzi, bo zawsze jest coś do przeczytania :)i

  • Karolina Węgielska

    A moje życie, a raczej podejście do życia, zmienił „Dziennik Bridget Jones”. Nie jest to może lektura górnolotna, filozoficzna ani traktująca o poważnych problemach naszego świata, ale kiedy czytałam ją jako studentka, jej strony ukazały mi coś, co dla mnie było jak prawda objawiona- nie ma ludzi idealnych i bardzo dobrze! Mieszkałam wtedy z chłopakiem w wynajętej klitce i chciałam już od początku zawstydzić nawet Perfekcyjną Panią Domu swoimi nieskazitelnymi firankami, babeczkami jak z najmodniejszych blogów i i ręcznie haftowanymi obrusikami (nie żartuję! Uczyłam się haftować i szydełkować po nocach). Jakimś cudem jednak nie wychodziło- firanki smętnie szarzały na niedomytych oknach, hafty na obrusikach przypominały bazgroły znudzonego czrerolatla, a babeczek nie tknął nawet pies sąsiadki (a widziałam go jedzącego ze smakiem ludzika z plasteliny). Wtedy wpadła mi w ręce zaczytana niemal na śmierć książka o boskiej Bridget. Jej niebieska zupa, jej włosy prostowane żelazkiem i milion innych wpadek nie tylko przednio mnie ubawiło, ale też dało do myślenia. Czy na prawdę o to w życiu chodzi? O lśniącą kuchnię, idealny suflet czekoladowy i ręcznie robione poduszki? Czy może raczej o przyjaciół, którzy zjedzą niebieską zupę i placek z zakalcem a potem zabiorą mnie na piwo do baru i będziemy korzystać z życia na sto procent?
    Teraz mam już męża i dziecko, wciąż nie umiem haftować, ale dzięki Bridget Jones wiem, że to nic złego 🙂

  • Justyna Bilska

    Dla mnie najbardziej znaczącą książką była publikacja P. Coelho „Być jak płynąca rzeka”. Często do niej wracam, zwłaszcza do jednego opowiadania zatytułowanego „Dżyngis-chan i sokół”. Opowiada o dwójce netypowych (tytułowych) przyjaciół podróżujących przez dzikie tereny. W pewnym momencie Chanowi chce się pić. Nachyla się nad strumykiem, by nabrać wody, wtedy sokół wytrąca mu ją z rąk. I tak kilka razy. Chan, nie rozumiejąc zachowania swojego przyjaciela, zabja go, myśląc, że ten żałuje wody spragnionemu. Okazuje się, że strumień był zatruty..
    Dla mnie to bardzo poruszające przesłanie. Jeśli ktoś jest prawdziwym przyjacielem, to będzie nim do końca, a człowiek jest słaby i często ulega pozorom, popełnia błędy, rani, a potem jest za późno na żal. Lepiej dwa razy zastanowić się, zanim cokolwiek się zrobi.

  • Mortal Wombat

    Więcej słów nie potrzeba…

    uploads.disquscdn.com/image…a9b8cd.jpg

  • becia

    Może nie życie, ale poglądy, a nawet nie poglądy, ale wytworzyła odrobinę respektu i szacunku do pewnej grupy społecznej. „Czarodziejki com.” Książka o … prostytutkach! A jakich? Naszych, polskich, prosto z Warszawy. Niewiele jest takich sfer życia ludzkiego o których praktycznie wszyscy są zgodni: Prostytucja to zło, kobiety które się na to decydują są złe i jeszcze na dokładkę ohydne (choć zazwyczaj przy tym bardzo atrakcyjne).
    A tutaj bierzesz taką książkę, czytasz … czytasz… otwierasz coraz szerzej oczy i stwierdzasz: ok., coś w tym jest, na pewno bardziej prawdziwego niż slogany i przekreślenie ich na wstępie. A może zaczynasz troszeczkę współczuć? Nie tylko tym co zostały porwane, zmuszone i nie dostają za to grosza, te dostają i to dużo, ale można je krytykować za dostanie kupy kasy za oddanie siebie? No i to myślenie, że to ich wina, że mężczyźni zdradzają, nawet jakby nie było prostytutek, to kto chce i tak znajdzie sposób.
    I na koniec … czysta ciekawość, jak to się stało, jak to wygląda, taka ich szara codzienność. Książa odpowiada na takie pytania dotyczące prostytucji jakich nawet nie wymyślimy by je zadać.
    Zmieniła życie, bo zmieniła moje myślenie.

  • Aleksander Parkitny

    Książka o Tytule „VALIS” Philipa K. Dicka. Uświadomiła mi jak odmienny może być sposób patrzenia na rzeczywistość i że wszystko co nas otacza jest tylko obrazem który widzimy i że nie musi być to obraz spójny ani zgodny z faktami. Nauczyła pokory w stosunku do punktu widzenia innych ludzi.

  • Magda So

    „Szczęście pachnące wanilią” – miała być taka prosta, łatwa i przyjemna. Takie „czytadełko” do zabicia czasu, a… Okazało się, że odstresowała na tyle, że zwrociłam większą uwagę na relaks w swoim życiu. Rozbawiła tak bardzo, że zaczęłam dostrzegać małe promyki szczęścia na co dzień. Sprawiła, że znowu zaczęłam żyć i odzyskałam równowagę po wszystkich dotychczasowych zawirowaniach…. Ot proste czytadełko 🙂

  • Aleksandra

    uploads.disquscdn.com/image…e3b7b8.jpg

    Książka ma siłę magiczną. Która zmieniła moje życie? Każda. Podczas czytania czerpię z niej bowiem całą sobą i przeistaczam się w całkiem inną osobę, zaczynam żyć całkiem innym życiem. Każda w danym momencie zmienia to moje własne, pozwala poczuć się kimś całkiem obcym, w całkiem obcym świecie. Już po kilkunastu linijkach z mamy z przerzuconą przez ramię pieluchą, gotującą mleczną kaszkę, bez makijażu i z włosami w nieładzie, staję się gotową na wyzwania, uwodzicielską i piękną łowczynią nagród,która zamiast łychy wazowej w dłoni dzierży kajdanki. Tak. Książka zmieniła moje życie. I ta i każda inna.

  • Daniel Stangreciak

    120 przygód Koziołka Matołka – W dzieciństwie przeczytałam ją kilkadziesiąt razy… od tej książki zaczęła się też moja przygoda z …malarstwem i literaturą.

  • http://www.comysleo.pl/ Hersus

    Może będę trochę pretensjonalny, ale moje życie zmieniła książka
    „Tajemnica jąkającej się papugi” sygnowana imieniem i nazwiskiem Alfreda
    Hitchcocka. Byłem jeszcze w podstawówce i to na początku mojej edukacyjnej
    kariery. Za sprawą bibliotekarki, która namówiła mnie do sięgnięcia po tę
    książkę przekonałem się, że czytanie nie musi być nudne. To była pierwsza
    pozycja spoza kanonu lektur szkolnych, którą wziąłem do ręki. Otworzyła mi ona
    drogę do czegoś więcej niż budowanie własnej osobowości oraz prób zrozumienia praw
    rządzących naszym światem. Ukazała mi ona ostoję od ponurego życia codziennego,
    pozwoliła przeżywać niezwykłe przygody bez wychodzenia z domu i uzmysłowiła ile
    tak naprawdę jest ukryte między stronami. Po dziś dzień książki są dla mnie
    ratunkiem oraz sposobem na wyciszenie się. Wymagają również ode mnie wiele
    kreatywności chociażby po przez pisanie recenzji, ale jednocześnie pomogły mi
    poznać mnóstwo interesujących ludzi. Nie miałoby to miejsca gdybym kilkanaście lat
    temu nie sięgnął po „Tajemnice jąkającej się papugi”. Cała reszta to tylko
    efekt domina.

  • Aneta Kamińska

    „W słusznej sprawie” Diane Chamberlain to książka, która zmieniła moje życie. Kupiłam ją ze względu na autorkę, piękną okładkę i zachwycający opis, który dawał nadzieję, że to będzie lektura w moich klimatach, czyli taka jaką lubię najbardziej. Ale to co odmieniło moje życie było w środku za okładką i bynajmniej nie mam na myśli treści 🙂 Byłam wtedy kobietą minutę przed czterdziestką, żoną, matką, pracownicą, zadowoloną ze swojego życia. Kiedy miałam ochotę przeczytać książkę szłam do księgarni, kupowałam to co wpadło mi w oko i tyle. Nie interesowały mnie portale społecznościowe, bo byłam przekonana, że to zupełnie nie dla mnie. Jakże się myliłam!!! We wspomnianej wyżej książce była ulotka informacyjna o grupie kobiet czytających i dyskutujących zrzeszonych w Klubie „KOBIETY TO CZYTAJĄ”. Zachłysnęłam się tą wiadomością, przestudiowałam ulotkę i pomyślałam: WOW, to coś dla mnie 🙂 Był tylko jeden problem…,by należeć do tej „elitarnej” grupy trzeba było założyć konto na facebooku. No i smuteczek…Jak to konto na facebooku??? Co to w ogóle jest ten facebook, co się tam robi i z czym to się je??? Tak, tak, byłam kompletną dyletantką w tym temacie i zwyczajnie bałam się, że nie ogarnę tej społecznościówki. W pierwszym odruchu odpuściłam, książkę przeczytałam – była świetna i ciągle z tyłu głowy błąkała się myśl o Klubie i kobietach, które też czytały tę pozycję. No i ten facebook…. Ukradkiem podglądałam, bez logowania oczywiście i ciągle dziwiłam się jak inni dają sobie radę z tymi komentarzami, wklejkami i postami… Zbliżały się moje czterdzieste urodziny, podobno taki przełomowy wiek i wtedy postanowiłam rzucić się na przysłowiową głęboką wodę. Bo jak nie ja, to kto? Bo jak nie teraz, to kiedy? Założyłam konto na facebooku!!! No dobra, mam i co dalej??? Byłam dumną posiadaczką konta, ale nie robiłam nic ze strachu, że pójdzie coś nie tak i tylko wywołam śmiech i lawinę hejtu (wtedy jeszcze kompletnie obce dla mnie słowo). Minęły urodziny, a wtedy odważnie zrobiłam krok milowy i opublikowałam swój pierwszy post na stronie Klubu. Nie obyło się bez wpadki, bo zrobiłam to dwukrotnie:)) Nie miałam pojęcia o odświeżaniu strony i po pierwszym razie sądziłam, że poszło coś nie tak, bo nie było widać tego co napisałam. No, ale pierwsze koty za płoty!!! Zostałam bardzo ciepło przyjęta przez pozostałe klubowiczki, szybko zaczęłam się orientować co w trawie – a raczej na facebooku – piszczy. Od tego czasu i TEJ książki minęło kilka lat. Teraz śmigam po fejsie, aż miło!!! Poznałam chyba wszystkie polskie pisarki, które zechciały dołączyć do grona moich znajomych. Czytam o wiele, wiele więcej, lajkuję, biorę udział w konkursach, śledzę zapowiedzi wydawnicze. Poznałam mnóstwo nowych ludzi, a niektóre znajomości ze świata wirtualnego przeszły do realu. Moje życie po czterdziestce nabrało barw i atrakcyjności!!! A teraz brakuje mi już miejsca na książki, bo mieszkanie nie jest niestety z gumy, facebookowi znajomi wciąż namawiają mnie na czytnik i śmieją się, że podchodzę do niego jak wcześniej do portalu 🙂 Ciągle nurtuje mnie pytanie czy kochając zapach farby, kolorowe okładki i cudne tłoczenia na nich można polubić e-czytanie??? Podobna wciąga i jest mega wygodne. Może będę miała okazję się przekonać 🙂

  • AN NA

    Moje życie zmieniło się po przeczytaniu książki „Promyczek-Kim Holden” zazwyczaj czytając takie książki sprawiają one pod koniec wrażenie że wszystko się ułoży i zakończenie będzie szczęśliwe,ta książka przyniosła mi najgorsze rozczarowanie w życiu,naprawdę.Czytałam ją z zapartym tchem,myśląc że los się uśmiechnie i ta książka zapadnię mi w pamięci ,niestety przyniosła mi ogromny żal do autorki lecz sprawiła ze moje myślenie bardzo się zmieniło. Po pierwsze zaczęłam żyć,mimo wszelkich przeciwności losu,choroby,trzeba spełniać marzenia,rozwijać się i nauczyć się żyć w zgodzie sam z sobą.Po drugie uśmiech,to najlepsze co mam,podarujmy go wielu osobom ,aby w przyszłości mogli powiedzieć „kurde,była taka zadowolona z życia”.I ostatnia nauka godna zapamiętania że nie możemy ranić osób ,które kochamy , to oni sprawiają że nasze życie jest kolorowe,pomagają w gorszych chwilach i będą z Tobą co by się nie działo. Ta książka mimo że bardzo mnie zaskoczyła,jest moją ulubioną,bardzo chętnie każdemu ją polecam i czytałam ją już kilka razy 🙂

  • Dominika Górska

    Biblia bo po przeczytaniu jej stałam się głęboko wierząca!!!
    moje emaile kontaktowe: dominiczka211@autograf.pl lub czekoladagorzka6@gmail.com.pl

  • Michał Graba Grabczuk

    Cześć, jestem Michał. Chciałbym się z Wami czymś podzielić.
    Był piątek, pierwszy dzień września tego roku. Czekałem na samolot z Warszawy do Gdańska na Okęciu. Po mojej prawej stronie siedział chłopak, czytał książkę. Nie „pożerałem” książek ostatnimi czasy jak moi znajomi, więc zainteresowanie czyjąś lekturą kończyło się zwykle na obejrzeniu okładki. Być może i tym razem tak by się stało, gdyby nie odrywanie wzroku od książki tego chłopaka i spoglądanie na ludzi… Dostrzegłem tytuł… „Odkryć życie na nowo” Anthony de Mello. Sprawdziłem opis książki w Internecie… Nie myśląc wiele zacząłem szukać książki w formacie PDF. Niestety… Nie udało mi się znaleźć konkretnie tego tytułu. Znalazłem inną pozycję tego autora – „Przebudzenie”. Tego wieczoru przeczytałem ją w połowie… I też zacząłem spoglądać na ludzi… że się spieszą, że gdzieś gonią… Od tamtego momentu zacząłem czytać na telefonie komórkowym. Podoba mi się to. Dziękuję Wam za poświęcony czas i przeczytanie tego.

  • Ewa Ejankowska

    Pierwszą książką, która na mnie jakoś wpłynęła była lektura „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Było to pierwsze spotkanie z literaturą wojenną. Zrozumiałam jak wiele okrucieństwa i poświęcenia niesie wojna. Zaczęłam szanować ludzi broniących naszego kraju, gdyż zrozumiałam jak wielką odwagą i ofiarnością muszą się odznaczać. Święta narodowe nabrały ważności i znaczenia. Od tego czasu zainteresowały mnie różne książki, historie z okresu II wojny światowej widziane z różnych perspektyw. Po ich lekturze człowiek docenia pokój i wolność kraju, w którym mieszka.

  • Cezary Korycki

    Pytanie nie jest łatwe, a odpowiedź musi być złożona. Więcej w filmie: youtu.be/i348hWDGOeA Oglądajcie!

    • Piotr Dmuchowski

      Co książka, to zmiana. Szczerze współczuję.

  • r_olo

    Książka kucharska. Wcześniej byłem sierotą, która nawet wodę potrafiła przypalić, a teraz, nieskromnie się pochwalę, bez problemu robię jajecznicę, nawet z kilku jajek! 😉

  • Mirek

    Mam już kilkadziesiąt lat, ale od małego dziecka czytam książki o różnej tematyce. Lubię zagłębiać się w „książkę” i puszczać wodze fantazji. Obecnie dużo jest książek w formacie elektronicznym, także dobrze byłoby skorzystać w okazji i taką formę czytania lektur sobie przyswoić łącząc stare z nowym – ciekawe co jeszcze wymyślą w przyszłości odnośnie czytania/przyswajania wiedzy z książek.

  • Tomek Madomek

    Książka Atlas Chmur me życie zmieniła

    Na Wędrówkę dusz naszych oczy otworzyła

    Mówi o wartościach które dobrze znamy

    Wiara, Nadzieja Miłosc, ludziach co kochamy

    Opowieści sześć jest w niej zamieszczone

    Na pierwszy rzut oka są niespokrewnione

    Kluczem jest pewna rzecz nic więcej nie zdradze

    Polecam każdemu książkę, niech ma na uwadze.

  • Jan Surma

    Która z książek zmieniła Twoje życie i w jaki sposób? Pytanie jest diablo trudne a zarazem banalnie proste. Po niecałych całych 47 sekundach namysłu odgrzebałem tytuł tej książki. Była to powieść dla dzieci pod tytułem… Jacek Wacek i Pankracek.
    Dlaczego? Ponieważ była to pierwsza książka którą przeczytałem, a przeczytałem ją wtedy, gdy znałem już każdy w niej wyraz. Już wyjaśniam ten cud.
    Jako dziecko byłem dość chorowity i mama musiała często ze mną chodzić do lekarza. Droga do (a zwłaszcza z) lekarza wiodła koło księgarni. Gdy musiałem leżeć w łóżku mama kupowała mi jakąś bajkę z obrazkami (bo czytać wszak nie umiałem, miałem wtedy 4 lata).
    Któregoś jednak dnia (nawet nie pamiętam z jakiej przyczyny) mama po wizycie u lekarza kupiła mi książkę. Książkę pod tytułem „Jacek Wacek i Pankracek”. I co? I czarna magia.
    Patrzyłem na tajemnicze znaczki i poczułem się gorzej.
    Nic z nich nie rozumiałem. Starszy brat nie chciał mi czytać, a mama i tata nie mieli czasu. Ja jednak byłem uparty (zostało mi to do dziś), i tak długo wierciłem dziurę w brzuchu rodzinie, że w końcu by się mnie pozbyć użyli hipernowoczesnej (jak na lata 70!) techniki. Jakiej? Otóż mama nagrała książkę na kasetę, czyli stworzyła pierwszego w jej (i moim) życiu audiobooka.
    Słuchałem kasety na okrągło, patrząc przy okazji na tekst (w tle słychać było odwracanie kartek). Po jakimś „entym” odtworzeniu, obraz i dźwięk zaczęły mi się sklejać, zacząłem rozpoznawać wyrazy, litery, zdania. Przy pomocy cierpliwej babci i wymagającego dziadka nauczyłem się czytać, by potem z wypiekami na twarzy wyłapywać wszystkie pomyłki mamy (chociaż nie było ich wiele).
    Tak „Jacek Wacek i Pankracek” zmieniła moje życia i spowodowała, ze nauczyłem się czytać i pokochałem czytanie książek. Miłość ta trwa do dziś, a minęło już ponad 40 lat…

  • Kinga123

    Odkąd przeczytałam „Sekret” Byrne Rhonda z pesymistki stałam się wybitną optymistką i wszystkie wydarzenia w życiu sprzyjały zmianie. To książka, do której zawsze będę wracać, gdy tylko będę marudzić 🙂

  • Martyna Martyna

    To dosyć trudne pytanie… Myślę, że taką książką jest „Alicja w krainie czarów”. Kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy miałam zaledwie kilka lat. Poznając przygody Alicji czułam ogromną zazdrość, że to nie do mnie trafił Biało Królik. Mając kilkanaście lat przeczytałam książkę po raz kolejny. Wtedy wiedziałam już, że to wszystko fikcja. Czułam się tak bardzo dumna wiedząc, że odkryłam kłamstwa! Kilka lat później znowu do „Alicji…” wróciłam – chciałam zapoznać moją małą kuzynkę z tym fantastycznym światem.
    Jak bardzo się myliłam podczas ostatniej przygody z tą lekturą! Przecież to nie jest tak, że Alicja zmyśla! Ani tak, że to tylko i wyłącznie magia! Tym razem książkę odebrałam jako przypomnienie, że świat nie jest szaro-bury, że wszystko zależy od tego, jak sami postrzegamy rzeczywistość!
    Przykład? Gdy pada deszcz zamykamy się w domu i myślimy, że gorszej pogody nie mogło być! Przecież bez deszczu nie byłoby życia! A robiliście kiedyś zdjęcia spływającym po szybie kroplom wody? Tworzą się wtedy fantazyjne wzory, jakby nie z tego świata!
    Po trzecim przeczytaniu „Alicji…” postanowiłam, że w każdej, nawet najbardziej negatywnej sytuacji będę szukała pozytywnych stron… Chcę patrzeć na świat tak, jak widziała go Alicja – jako piękny, kolorowy, magiczny! Nie ma czasu na smutki i marudzenie!
    Porwała mi się bluzka? Świetnie! Teraz mam pretekst, by pójść do sklepu po nową – ładniejszą!
    Uciekł mi autobus? Czeka mnie spacer na inny przystanek – odrobina sportu dla zdrowia i promieni UV dla skóry!
    Pokłóciłam się z moim facetem? Godzenie się jest zawsze takie cudowne!
    Oczywiście czasem nerwy nie pozwalają skupić się na pozytywach… Ale po ukojeniu ich można jeszcze raz spojrzeć na miniony dzień i stwierdzić, że… przecież wcale nie było tak źle… 🙂

  • Katarzyna Nowak

    Moje życie zmieniła książka „Mały Książe”, która pokazuje że najgorsza w życiu jest samotność. W końcu Mały Książe nie znajdując na żadnej z planet przyjaciela popełnia samobójstwo z pomocą żmii

  • Anna

    Potęga Podświadomości książka która pozwala wniknąć w głąb siebie swojej psychiki dzięki czemu możemy nauczyć się żyć w sami ze sobą jak i między ludźmi. Czytając tą książkę możemy dostrzec jak ogromną tajemnicą jest człowiek i podświadomość czy też psychika. Dzięki tej książce nauczyłam jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych , a jednocześnie poprawiły się relacje międzyludzkie 😉

  • Tomasz Mirek

    Był to elementarz! Nic tak nie odmieniło mojego życia, jak nabycie umiejętności czytania.

  • Sławomir Kalinowski

    Tajemnice męskiej duszy, po takim czymś nie sposób się nie zmienić i oczywiście na plus, trudno byłoby opisać duszę, więc najlepsze co mogę zrobić to zaprosić do przeczytania, chyba tylko wtedy można to pojąć….

    • Sławomir Kalinowski

      Po prostu wow…..

  • Violetta Gmerek

    Jest tylko jedna odpowiedź – „Harry Potter”. Książka, która uratowała mnie od bycia mugolem. Gdyby nie to uniwersum, pewnie nigdy nie poznałabym moich przyjaciół. Nie rozwijałabym swoich pasji, bo to właśnie pisanie własnej wersji tej historii nauczyło mnie tworzenia dialogów, konstrukcji dłuższego tekstu, podstaw tworzenia własnych postaci. To na forum fanowskim poznałam ludzi, którzy codziennie udowadniają mi, że magia istnieje. I wreszcie… To dzięki tej książce spotkałam na swojej drodze drugą część mojej duszy. A co najlepsze, nadal zarażamy magią kolejnych ludzi, zapraszając ich do wąskiego grona przyjaciół IMAGINARIUM (imaginarium.forumyo.com).

  • Łukasz

    Książka która zmieniła moje życie?
    „The Slight Edge” autorstwa Jeffa Olsona.

    W jaki sposób?
    W najlepszy z możliwych. Przed jej przeczytaniem nigdy w życiu nie pomyślałbym, że książka może mieć tak ogromny wpływ na nasze codzienne życie… A jednak!
    Żyjemy w czasach filmów, gier i mikrofalówek, w świecie, w którym wszystko chcemy mieć na wczoraj. Ludzie coraz częściej chcą mieć wszystko jak najszybciej, chcą widzieć rezultaty swoich działań natychmiast, a jeżeli to się nie dzieje – rezygnują. Na szczęście są też ludzie jak Jeff, którzy wiedzą, że sukces to progresywna realizacja wartościowych idei i dzielą się tą myślą z innymi. Książka ta pokazała mi jak potężne (budujące jak i destrukcyjne) są nasze codzienne wybory, rzeczy które są łatwe do wykonania, ale również łatwo ich nie wykonywać: np. zrobić dzisiaj trening czy nie? zadzwonić do rodziców wieczorem czy nie? poświęcić 15 minut na powtórkę z zajęć czy nie?
    Dzięki filozofii Slight Edge odmieniłem swoje życie, zacząłem mieć nad nim większą kontrolę. Zacząłem być szczęśliwy! Z leniwego nastolatka na skutek systematycznych treningów przeobraziłem się w medalistę Mistrzostw Polski w triathlonie, z ucznia przeciętnego wielkopolskiego liceum nie mającym wcześniej żadnej styczności z programowaniem stałem się stypendystą kierunku Informatyka na Politechnice Poznańskiej, z syna niemającego wcześniej większego kontaktu z rodzicami zmieniłem się w syna, który może porozmawiać ze swoimi rodzicami niemalże o wszystkim. To najważniejsze rzeczy, które odmieniły moje życie po przeczytaniu tej książki. Naprawdę. „The Slight Edge” to najpiękniejsza książka, która zmienia spojrzenie na świat każdego, kto ją przeczyta.
    Carpe diem!

  • Andrzej Benetkiewicz

    Tylko dwie książeczki miały naprawdę wielki wpływ na moje życie. Była to książeczka czekowa ojca i książeczka od nabożeństwa mamy !

  • Anna B

    Książka, która zmieniła moje życie… Musiałam się chwilę nad tym zastanowić ponieważ jestem czytelniczym freakiem. Ile ja w życiu przeczytałam wie chyba tylko moja mama 🙂 codziennie wizyty w bibliotece, uwielbiam grzebać w księgarniach tanich ksiązek – tam zawsze znajdzie się coś ciekawego. Książka, która zmieniła moje patrzenie na świat to popularne 13 powodów Jaya Ashera. Wiem, że to książka która jest średnio odbierana przez społeczeństwo a serial spotkał się z wieloma negatywnymi komentarzami, krytyką. Ale to ksiązka która wiele zmieniła w moim zyciu. Niby traktuje o błahych sprawach, ale ma drugie dno. Książkę przeczytalam przed serialem i muszę powiedzieć że wpadłam w tzw doła czytelniczego. Książka się skonczyła, skonczyla się historia i nagle świat w który wpadłam z impetem również się skonczył. Czasem kazdy z nas znajduje ksiazkę, po której nie może się pozbierać. I to była ta książka. Mimo tego że jest pisana prosto, bez zadnych psychologicznych pułapek, to naprawdę trafia do człowieka. Niektórzy mówią ze ksiązka jest dołująca i z racji tego ze traktuje o samobojstwie dziewczyny, rowniez do tego nakłania osoby z takimi myslami. Ja jednak sądze inaczej – chyba większosc osob byla w takim okresie szkolnym kiedy to rowiesnicy dokuczali. A moze ktos był dokuczającym? I dla jednej i dla drugiej osoby to dobra ksiazka. Dla osob wysmiewanych, wytykanych – pokazuje że jest inne wyjscie, ze wcale samobojstwo nie jest dobre, niczego nie rozwiazuje, problemy są jak były, a krzywdzi to jedynie nasze bliskie osoby. Dla tych, którzy są ‚oprawcami’ – czy wiesz jaką krzywdę wyrządzasz drugiej osobie? wiesz jak ona to odczuwa? jakie moga byc tego konsekwencje? Twoje złe slowo moze kiedyś byc ostatnim słowem dla Twojej ‚ofiary’, każdy czyn ma swoje konsekwencje – jak widać w książce głupia niewinna plotka rodzi kolejne, a te rodzą same problemy. Ksiazka ta pokazała mi, że w zyciu trzeba robić swoje, mimo opinii innych, mimo przeszkód, mimo złośliwych komenatrzy. Warto wierzyć w siebie, w to co wiemy o sobie, bo ludzie zawsze będą komentować, dogadywać. Na co to komu? Warto życ i nie oglądać się na boki na tych, którzy przeszkadzają. Zyjmy pełnią życia

  • Justyna Korycińska

    To jest bardzo trudne zadanie. Jednak w ostatnim czasie w moje ręce wpadła książka „Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta”. Już dawno nie czytałam czegoś takiego. Jadąc autobusem miałam nadzieję, że będzie stał w korku i uda mi się przeczytać jeszcze więcej stron. Do tej pory często o niej myślę, co by było gdyby tacy ludzie żyli naprawdę? Przeczytałam ją 2 lata temu i nadal pamiętam jakie emocje towarzyszyły mi czytaniu. Wystarczy, że spojrzę na półkę i przed oczami przelatuje mi cała fabuła. Do tej pory myślałam, że jeśli książka staje się ulubioną to chce się ją czytać od początku. Ta jest inna. Nauczyła mnie, że są tytuły, które potrafią zostać w pamięci i sercu na długi czas.
    P.S. To jest zdjęcie, które zrobiłam 2 lata temu i gdy na nie patrzę to przypominam sobie, że w tamtym czasie czytałam już inną książkę, ale tej po prostu nie mogłam odłożyć na później 🙂
    uploads.disquscdn.com/image…9a627d.jpg

  • Damian X.

    Poniższa książka była pierwszą z serii, którą przeczytałem. Autor okazał się pasjonatem historii morskich starć w czasie II wojny światowej, który potrafi zarazić chęcią do zgłębiania historii. Dzięki tej książce dowiedziałem się m.in. kim był Barbarossa oraz jakie trudy niosła ze sobą służba na morzu. No i dni największej chwały polskiej floty. O operacjach lądowych gen. Andersa i Maczka oraz powietrzno-desantowych Sosabowskiego uczy się w szkołach, a o marynarce wojennej wiemy dzięki Błyskawicy. A warto wiedzieć więcej i więcej… nie tylko na temat II wojny światowej. Trzeba umieć rozbudzić ciekawość w młodych ludziach. Ale żeby tego dokonać trzeba zarażać pasją, tak jak Jerzy Pertek.

    uploads.disquscdn.com/image…11bc84.jpg

  • tojadek

    Moje życie dosłownie przewrócił do góry nogami ELEMENTARZ Falskich! Dzięki niemu nauczyłem się czytać, co otworzyło mi wszystkie możliwe furtki do zdobywania nowych emocji, wiedzy i poznawania świata. Dzięki temu, że umiem czytać, jak kot chodzę własnymi ścieżkami pomiędzy kartkami i jak on mam dziewięć (a nawet więcej) żyć, bo „kto czyta, żyje wielokrotnie, kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany”.

  • Radek Kawałek

    Jan Mela „Poza horyzonty”. Przeczytałem tą książkę gdy byłem w podstawówce i dzięki tej książce pomimo tego, że mam 17 lat wiem co chcę robić w życiu. Ta książka obudziła we mnie chęć poznania świata, co później przerodziło się w miłość do nauki obcych kultur i odległych zakątków świata. Jasiek w swojej książce pokazuje że pomimo przeciwności można osiągnąć marzenia co mój dziecięcy umysł chłoną jak gąbka. Nie wiem jakie by były moje obecne zainteresowania i czy chciałbym studiować antopologię gdyby nie ta książka. Dzięki tej książce wiem, że świat stoi przede mną otworem.

  • Mmn Mmn

    No cóż wybrać jedną książkę jest bardzo ciężko i każda książka zastawia jakiś ślad w umyśle czytelnika nawet ta najgorsza. Przejdźmy do meritum sprawy tą książką jest „Dzika Energia” małżeństwa Diaczenko. To książka o dziewczynie, która pozornie dla przebiegu historii miejsca w którym żyje jest nikim nawet nie jest najsłabszym pionkiem w grze. Pracuje jako „piksel”. Jest jedną z tysiąca pracowników wykonującą codziennie tą samą beznamiętną pracę, by pod koniec książki odkryć część prawdy o sobie i stać się kimś wielkim. Przebieg jej historii pokazuje, że trzeba próbować i poznawać siebie. Tak więc pod wpływem euforii po przeczytaniu książki być może przesadzonej zacząłem szukać czegoś co było by moją mocną, znaleźć tą cechę która dała by mi wskazówki co mam robić. „Dzika miała w sobie pokłady niezwykłej wewnętrznej energii, co oczywiście jest literacką fikcją, ale pokazuje, że trzeba szukać istoty własnej osoby, prawdy o sobie. Więc chcąc zmienić coś swoim życiu, bo wiedziałem, że siedząc na kasie w sklepie nie znajdę swojej mocnej cechy. Zmieniałem pracę kilkakrotnie, aż znalazłem tą, która daje mi satysfakcje. Ta książka dała mi przede wszystkim ” kopa” do działania, dodała mi odwagi po przez pokazanie, że jeśli nie zacznę coś robić swoim życiu stanę w miejscu i moje życie stanie się jałowe, a poznając siebie poznaję świat. Tak więc zaczepiłem się w firmie zajmującej się reklamą. Zajmuję się co prawda w pewnym sensie tworzeniem haseł manipulującymi konsumentami, ale wizja ukraińskiego małżenśtwa uświadomiła mi, że człowiek żeby zyskać musi zrobić czasem coś co nie jest do końca moralnie uzasadnione, ale jeśli nie przekracza granicy zdrowego rozsądku jest wszystko w porządku. Świat z powieści jest odmienny od naszego ale tak jak nasz nie jest dwuwymiarowy i pokazuje że jeśli chcę go poznać muszę poznać najpierw siebie, a im więcej wiem o świecie łatwiej się żyje.

    Podsumowując „Dzika energia” pokazała mi, że nie można nie rozwijać siebie i dała mi energie do zmiany trybu życia i ukazała mi, że nigdy nie odkryję siebie do końca, ale mogę szukać wielu cząstek siebie i cech, które sprawią, że moje życie nabierze barw i tak w pewnym sensie się stało i dzieje się dalej. Stałem się bardziej pewny siebie i szczęśliwszy. Nie koniecznie udało mi się stać kimś wielkim, ale na pewno „lepszym”

  • Sylwia ;)

    Która książka zmieniła moje życie i dlaczego? Zdecydowanie „Instaserial o miłości” oraz druga jej część czyli „Instaserial o ślubie” – autorstwa słynnej mamyginekolog czyli Nicole Sochacki Wójcicka. Obie części tej książki uświadamiają, że jeśli ktoś jest komuś
    pisany to bez względu na przeciwności losu będzie z nim razem w miłości
    na dobre i na złe💓 Dzieła są lepsze i gorsze, jednak #instaserialomiłości
    i #instaserialoślubie czyta się z zapartym tchem, ciężko się oderwać od lektury – a jak
    nadchodzi koniec to robi się przykro, że to już tyle! Zakochana w twórczości oraz działalności znanej #mamaginekolog, niecierpliwie czekam na kolejne części i dalsze losy. 💕Utwory te nauczyły mnie wiary w siebie, i we własne możliwości – dzięki czemu nabrałam pewności siebie i stałam się bardziej odważna 🙂

  • Yuki cat

    Zdecydowanie książka Baśniobór zmieniła moje życie. Była to bowiem pierwsza książka z rodzaju fantasy dla młodzieży jaką przeczytałam, i została w moim sercu na zawsze.Od zawsze kochałam czytać, ale po przeczytaniu tej lektury zaczęłam czytać ich masę, i teraz czytanie stało sie moją pasją 😀 Czytam kiedy tylko mam wolny czas, tak samo bardzo często zaglądam do biblioteki i księgarni żeby tylko zobaczyć czy mają jakieś nowe ciekawe tytuły. uploads.disquscdn.com/image…07e305.jpg

  • Łukasz Kaźmierczak

    Coś z dzieciństwa ale zostaje… Mały książę… chyba wyjaśniać nie trzeba…

  • Edyta Budzisz

    Zacznę od tego, ze kocham czytać. Kocham książki. Dużo wniosły do mojego życia: magi, radości i wzruszenia. Najbardziej na mnie wpłynęła Ania z Zielonego Wzgórza to dzięki tej książce zrozumiałam, że mogę mieć wpływ na swoje życie, że miejsce w którym jestem będąc dzieckiem nie musi być moim przeznaczeniem. Dzięki Ani zrozumiałam, że mogę sięgać wyżej, że mogę spełniać moje marzenia, że w ogóle warto marzyć ale nie zatracać się tylko w nich, że trzeba twardo realizować cele i przeć do przodu. Ania dała mi siłę żeby wyjść poza schemat. Dzisiaj jestem szczęśliwą i spełnioną kobietą. Niezależnie od tego jak to brzmi, właśnie ta książka przeczytana wieki temu pokazała mi, małej wtedy dziewczynce, że nie można się poddawać.

  • Angelika Wasielke

    To był wyjątkowy dzień. Kiedy do czasów liceum, nie czytałam książek. Nawet nie zaglądałam do nich, nie interesowały mnie księgarnie a co dopiero biblioteki. Zawsze przeczytałam streszczenie i myślałam że dzięki temu zaliczę sprawdziany. Nadeszła 2 liceum, gdzie może egzaminy maturalne okazały się klapą. Każą pracę miałam niezaliczoną. Zaczęłam się gryźć ze sobą, dlaczego? Co jest grane? Wszystko przez to że nie potrafiłam stwierdzić co jest powodem, że odpowiedzi na pytania nie są zgodne z książką czy tekstem maturalnym. Moja wychowawczyni – uczyła polskiego, w końcu zabrała mnie na długą przerwę. Zaczęliśmy rozmawiać skąd moje takie negatywne oceny i jak to zmienimy. Zaczęła siedzieć ze mną po lekcjach, czytaliśmy fragmenty a ja je opowiadałam… zaczęłam w końcu uczyć się czytania ze zrozumieniem, zapamiętywaniem wydarzeń! Poleciła mi bardzo przyjemną książkę, pierwszą którą przeczytałam od deski do deski, ze zrozumieniem i którą pamiętam do dzisiaj. Księżniczka z lodu – Camilla Läckberg . Literatura, która sprawiła iż zaczęłam czytać książki oraz je rozumieć, ale także pokochałam gatunek – kryminały. Był to mój wyjątkowy gdzie wtedy, gdzie jak każdy z moich rówieśników, siedziałam wieczorami przy herbacie i czytałam książki! Zaczęłam się przestawiać na inne gatunki, romanse, fantastyczne czy historyczne. Ale i tak u mnie na pierwszym miejscu będzie kryminał. Polecam tą książkę jest bardzo prostym językiem napisana, przyjemna, nie opowiada tylko o kryminale – ale są cząstki romansu. No cóż, moja mała historia którą mogłam się tutaj podzielić, aż chce się wrócić do tej książki… Może teraz zacznę?

    Pozdrawiam serdecznie.
    uploads.disquscdn.com/image…f2a19d.jpg ,

  • Aleksandra Michalek

    „Droga artysty” Julia Cameron
    Książka Julii Cameron przewróciła moje życie do góry nogami, w bardzo pozytywnym sensie. Jest skierowana do osób, które poszukują inspiracji do obudzenia swojej kreatywności w szeroko rozumianej sztuce. We mnie zawsze gdzieś głęboko tkwił talent plastyczny, którego nie zdążyłam do tej pory w pełni rozwinąć.
    Dzięki 12-tygodniowemu programowi ćwiczeń i dyscypliny zdecydowałam się kupić materiały: farby, ołówki, bloki do rysowania i, co najważniejsze, zapisałam się na kreatywny kurs rysunku, prowadzony przez absolwentów ASP. Pod wprawnym okiem nauczycieli wykonałam kilka bardzo ciekawych grafik, które wiszą oprawione w ramy w moim salonie. Jestem z siebie dumna przede wszystkim dlatego, że się przełamałam i udowodniłam sobie, że wystarczy uwierzyć w wewnętrznego artystę i spróbować.
    Ale to dopiero połowa sukcesu. Pozwoliłam książce wedrzeć się znacznie głębiej w inne aspekty mojego życia. Julia Cameron wykorzystuje 12-stopniowy program stosowany w terapiach AA. Sama ex-alkoholiczka doskonale rozumie, co blokuje człowieka, zna mechanizmy nałogów i nie chodzi tylko o alkohol czy narkotyki. Okazuje się, że też nieszczęśliwa miłość, praca, seks, pieniądze, zakupy, słodycze czy nadmierne jedzenie są tak samo zgubne i hamują nas, nie pozwalając tworzyć. To był przełom.
    Przy okazji odkrycia w sobie artystki zrozumiałam, dlaczego wciąż zakochuję się w nieodpowiednich mężczyznach. Te 12 tygodni dyscypliny i ciężkiej pracy nad sobą (był płacz, zaprzeczanie, gniew, negocjacje, depresja i w końcu akceptacja) pomogło mi się oczyścić i wyjść na prostą pod względem uczuciowym. Otworzyłam się na mężczyznę, którego wcześniej nie zauważałam, a był bardzo blisko. Po kilku tygodniach zaczęliśmy się spotykać, a już po kilku miesiącach odbył się nasz ślub. W przyszłym tygodniu jest nasza pierwsza rocznica ślubu, jak również termin porodu naszego synka!
    Dzięki książce Julii Cameron moje życie zmieniło się o 180 stopni, nabrało tempa i rumieńców zarówno pod względem artystycznym jak i prywatnym. Polecam książkę każdemu, kto poszukuje i się nie poddaje. Czasem wystarczy 12 tygodni.

  • Kindka

    Książki na ogół wnoszą do naszego życia coś cennego…złote myśli, ciekawą filozofię, wyobrażenia o nowych miejscach, ludziach i zdarzeniach. Ale jest jedna, która potrafi zmienić je całkowicie. Może jednak zacznijmy od początku… Jeszcze nie tak dawno byłam niepoprawnym pesymistą…jeżeli tacy jeszcze się zdarzają, mogłabym służyć im poradami na temat jak zrujnować sobie życie czarnymi myślami. Właściwie moje „dobre rady” zawsze sprowadzały się do: zerwij z nim, nie wytrzymasz tego, lepiej stąd wyjechać, już jesteś przegrana. Wcale nie lepsze rady udzielałam samej sobie. Byłam zdania, iż zawsze najlepiej zakładać najgorsze, bo wtedy nic nas już nie rozczaruje. Jest to swoisty sposób na życie, jednak o dziwo zawsze spotykało mnie to co przewidywałam w swoich czarnych myślach. Dlaczego? Wyjaśniła mi to książka „Sekret” Rhondy Byrne, którą otrzymałam jako prezent od pewnego, dobrego człowieka. Najpierw podeszłam do niej sceptycznie, jako do pseudonaukowych bzdur, no ale że zawsze kieruję się zasadą: „wszystko skrywa w sobie choć ziarnko prawdy”, postanowiłam się go doszukać i tutaj. W ten sposób zaczęłam testowanie porad podawanych przez autorkę. Oj było to trudne dla takiego pesymisty, ale że łatwo się nie poddaję, testy się udały. Co pokazały? Że faktycznie im więcej pozytywnie myślałam o otaczającym mnie świecie, tym więcej spotykało mnie dobrego. Im więcej wyobrażałam sobie szczęścia, bogactwa, zdrowia, tym szybciej te rzeczy do mnie trafiały. Im bardziej skupiałam się wyłącznie na sympatycznych, miłych ludziach, tym częściej właśnie na nich trafiałam. W końcu zaczęłam wierzyć, że siła przyciągania myśli działa. Jak jest źle, to trzeba wyłącznie myśleć dobrze, by mogło być lepiej. Oczywiście mało kto to robi i potrafi, stąd to przekonanie, że nieszczęścia chodzą parami, a nawet grupami. Książka była po prostu dwustustronicowym rozbudowaniem myśli: „Uśmiechnij się!”. I zadziałało jak skuteczny lek na wydawałoby się nieuleczalny pesymizm.
    No to dużo pozytywnego myślenia! To nikomu nie zaszkodzi, a tylko może pomóc! 🙂 uploads.disquscdn.com/image…220a91.jpg

  • Madzia

    Może nie bedzie to aż tak znana książka, ale to właśnie ona zmieniła moje życie i mój sens myślenia. Ta książka to
    ,,Charlie w Fabryce Czekolady”. To ona pokazała mi jak warto jest pomagać innym ludziom w potrzebie. Do tej pory koło ludzi biednych przechodzilam bokiem. Jednym słowem miałam ich gdzieś. To właśnie ta opowiesc wzruszyla we mnie zrozumienie dla takich ludzi, którzy żyją dziennym kapuśniaczkiem i jedną czekoladką na rok. Od pory przeczytania książki pomagam takim ludziom i wcale nie jest mi wstyd. Wiem, że im także nie jest łatwo!!☺☺😊 uploads.disquscdn.com/image…fa53a9.png uploads.disquscdn.com/image…19436b.png uploads.disquscdn.com/image…88f166.png uploads.disquscdn.com/image…5095b1.png

  • Rafał

    Najbardziej moje życie zmieniła książka „Szerokiej drogi” autorstwa Sobiesława Zasady, która uświadomiła mi wiele przydatnych rzeczy w codziennej jeździe samochodem.

  • http://www.facebook.com/lindaldz Linda

    Najmocniej chyba wpłynęła na mnie „Mroczna wieża” Kinga… całość czytałem z przerwami między tomami dobrych kilka latek – w czasie których sam dorastałem i doroślałem im bardziej Roland był bliski celu 😉

  • Bemat

    Najbardziej wpłynęła na mnie książka 13 Powodów
    Książka dała mi bardzo dużo do myślenia Ponieważ: Serial/książka opowiada o uczennicy szkoły średniej, która popełnia samobójstwo po serii nieprzyjemnych doświadczeń związanych z różnymi osobami ze szkoły. z pozoru normalna dziewczyna zmagała się z naprawdę strasznymi rzeczami przed śmiercią nagrała kasety które po jej śmierci otrzymuje jej przyjaciel i stara się rozgryść zagadkę dlaczego osoba którą kochał popełniła samobójstwo książka naprawdę interesująca trzyma w napięciu. Pokazuje problemy z którymi zmaga się większość uczniów
    Bardzo polecam

  • Kamil Bury

    Dawno,
    dawno temu w ogóle nie lubiłem czytać. Dacie wiarę? Byłem beztroskim
    dzieciakiem uwielbiającym biegać po podwórku i robiłem wtedy masę ciekawych
    rzeczy. Nawet sobie nie wyobrażacie jaka dopadła mnie nuda gdy połamałem nogę.
    Wtedy przyszedł do mnie mój tata. I dał mi parę książek mówiąc: „może
    jesteś na nie za młody, ale masz poczytaj sobie” – ten prosty, ale cwany
    trik mojego taty poskutkował. Przeczytałem wtedy „Wojownika zachodzącego
    słońca” – wspaniała lektura do której często i chętnie wracam, wręcz z
    pewną nostalgią. Wszak to była pierwsza książka, od której zacząłem swoją
    niesamowitą przygodę z czytaniem i dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć o tej książce, że zmieniła moje życie.

  • Zuzanna Piekarz

    Obecnie nie jest to już książka popularna, nie promuje też tego, co obecnie liczy się dla społeczeństwa, brak w niej pieniędzy, sławy, rozgłosu. Jest to jednak książka, która pokazała mi czym jest prawdziwa przyjaźń, pomoc dla drugiego człowieka i zagłębiła mnie w świat fascynujących zajęć, z których żadne nie wymagało użycia komputera, ba! nawet prądu.
    „Czarne stopy” Seweryny Szmaglewskiej były pierwszą książką, którą przeczytałam sama, gdy tylko nauczyłam się czytać. Tak mnie wciągnęła, że połączona z harcerskimi opowieściami mojej mamy i babci zdefiniowała moją przyszłość.
    Wydaje się, że nie mogło to zmienić w moim życiu wiele, ot, opowiastka dla dzieci jak każda inna. A jednak dzięki „Czarnym stopom” zafascynowałam się harcerstwem, najpierw sama uczestnicząc w zabawach, potem organizując je jako drużynowa i zajmując się dziećmi.
    To ta książka dała mi poczucie, że mogę zrobić coś dobrego dla innych nawet poprzez drobne gesty. W swojej harcerskiej karierze rozwijałam to przez pewien czas, a teraz, gdy wiem jak postępować z dziećmi, studiuję po to, by zostać nauczycielką i pomagać kolejnym pokoleniom wyrosnąć na dobrych, uczynnych i zaradnych dorosłych 🙂

  • Sonia Litwin

    uploads.disquscdn.com/image…0eb932.jpg Kiedy rzeczywistość zdaje się być tak ulotna i rozpływa się jak poranna mgła, a kreacje twojego umysłu nie zdradzają niczym swojej nierealności, no może poza kręcącymi się tu i ówdzie jednorożcami. To znaczy, że znalazłeś się w ” Hard-Boiled Wonderland and the End of the World” Haruki Murakamiego.
    Nie wiem czy ta książka zmieniła moje życie, lecz z pewnością wywróciła je do góry nogami i przewinęła na lewą stronę.
    Jeśli ktoś nie czytał szczerze polecam 🙂

  • Łowczyni Okazji

    Książką, która zmieniła moje życie jest zbiór opowiadań Tadeusza Borowskiego, który to opisuje swoje doświadczenia z pobytu w obozach niemieckich. Książka ta ukazuje czym kierują się ludzie w najbardziej kryzysowych sytuacjach i obrazuje tą mroczną stronę ludzkiej natury, gdy są oni zmuszeni walczyć o przetrwanie. Jest to jedna z niewielu książek, które miałam okazję czytać kilkakrotnie.

  • Pat

    Niewątpliwie Harry Potter zmienił moje życie. Dzięki książkom z tej serii zaczęłam czytać coraz grubsze tomy, poukładałam tak czas aby zawsze mieć chwilę na czytanie. Również moja wyobraźnia nabrała rozpędu, dzięki czemu rozwiązywanie zadań przychodzi mi łatwiej.

  • Marta Galikowska

    Ostatnio przeczytałam „Promyczka”. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która mimo wielu złych doświadczeń w życiu i śmiertelnej choroby, która ja dotknęła potrafi cieszyć się życiem. Dało mi to wiele do myślenia, ponieważ wiele razy mieliśmy, że nasze problemy są tak ogromne, że nie możemy sobie z nimi poradzić. Ta książka uświadomiła mi, że dopóki człowiek ma to co najważniejsze – zdrowie – jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Poza tym ta książka będzie mi się kojarzyć jeszcze z jednym. Kate bohaterka Promyczka bardzo żałowała, że nigdy nie zostanie matka. Ja mam 5 letnia córkę i praktycznie odebrano mi nadzieję na drugie dziecko ze względu na moją chorobę. Książkę przeczytałam w lipcu, a teraz jestem w 8 tygodniu ciąży😊 Nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdrawiam😊

  • Anna Falczewska

    Od zawsze bardzo lubiłam czytać. Pochłaniałam książki jak świeże bułeczki i nie sądziłam, że któraś może być szczególna. Dużo czasu spędzałam sama w domu, bo łatwo się przeziębiałam, więc czytanie stało się stałym elementem dnia. Mimo, że zawsze byłam miła dla innych i starałam się pomagać, nie dogadywałam się z rówieśnikami i byłam przez nich uważana za dziwadło. Któregoś dnia, trafiłam w szkolnej bibliotece na książkę „Mała księżniczka” Frances Hodgson Burnett . Dzięki niej, nawet gdy było mi ciężko, starałam się nie przejmować tym, że inni mi dokuczali. Wyobrażałam sobie różne niesamowite krainy, przeżywane przygody i szczęśliwe chwile, których w rzeczywistości było mniej niż bym chciała. Dzięki tej książce przestałam czuć się samotna, rozwijałam swoje pasje nawet gdy byłam krytykowana, a w późniejszym czasie zaczęłam pisać opowiadania. Do książki wracałam wielokrotnie. Gdy poszłam do liceum założyłam w szkolnej bibliotece klub uczniów twórczych, w którym co środę ludzie dzielili się swoimi opowiadaniami, wierszami lub piosenkami. Dzięki niemu, w końcu zyskałam prawdziwą przyjaciółkę i wielu wspaniałych znajomych. Mam nadzieję że w przyszłości moje dzieci również pokochają tę książkę. Ona daje siłę by marzyć nawet gdy brak już nam nadziei!

  • Ola Rymarz

    hmmm ciężko odpowiedzieć ale wydaje mi sie że jest to książka ,,KAMIENIE NA SZANIEC” bardzo wzruszająca książka pokazująca prawdziwą przyjaźń i oddanie ojczyźnie. Historia pokazuje jakie wartości stawiać na 1. miejscu w swoim życiu czytając ją wiele razy płakałam. Po przeczytaniu zmieniłam swoje podejście do rodzin, teraz dopiero rozumiem , że mam naprawdę wspaniałe życie nie ma wojny moi przyjaciele są ze mną i nie muszę oddawać życia żeby poczuć namiastkę wolności. Jest to lektura szkolna która pokazuje jak naprawdę żyć. Alek Rudy i Zośka trójka przyjaciół która daje do zrozumienia co to jest prawdziwa przyjaźń to właśnie oni oddają za siebie życie to oni pokazują jakim być człowiekiem. Byli bardzo młodymi osobami a chwycili za broń w obronie ojczyzny. Stawiali sobie cele i robili wszystko by je osiągnąć a czy my potrafilibyśmy tak postąpić??
    Dlaczego wybrałam tą książkę? Ponieważ jest to historia o prawdziwych ludziach którzy żyli w tak ciężkich czasach i tak nie stracili wiary o odzyskanie wolności która była uznawana za świętość a została nam odebrana. Nie jest to książka o mistycznych rzeczach tylko prawdziwych wydarzeniach. Wzorujmy sie na głównych bohaterach bo oni pokazują nam najważniejsze wartości.

  • siw w-a

    Mojego życia nie zmieniła pierwsza przeczytana przeze mnie książka. Nie, to byłoby typowe i zbyt oczywiste. Szczerze mówiąc, zaczęłam zbyt wcześnie czytać, żeby pamiętać nawet co to mogłoby być; pewnie jakieś disneyowskie wydanie „Królewny śnieżki i siedmiu krasnoludków” albo „Kopciuszka”.

    Ta książka, która wywróciła całe moje, wtedy jeszcze dość krótkie życie, nie miała szczególnie ładnej okładki, ani nawet nie niosła za sobą jakiejś wspaniałej mądrości, którą należałoby zapamiętać na dłużej. Ah, i nie była to lektura szkolna, bo nie cierpiałam ich czytać.

    Miałam szesnaście lat, był ciepły maj. W przerwie między lekcjami w szkole oprócz żartowania z koleżankami i wygłupiania się z kolegami, lubiłam też czasem siadywać na parapecie w korytarzu na pierwszym piętrze, gdzie popołudniami bywało najciszej, i trochę poczytać.

    – Co czytasz? – usłyszałam jakiś głos.

    Podniosłam głowę trochę zdezorientowana, bo nie słyszałam, żeby ktoś do mnie podchodził. Przede mną stał niewysoki chłopak. Włosy niemal do ramion, oczy niebieskie, ładny uśmiech.

    Pokazałam mu okładkę „Morderstwa w Orient Ekspressie” Agathy Christie.

    – Ciekawe? – zapytał.

    Zaraz, zaraz, czy go skądś znam? Tak, chodzi do równoległej klasy. Do d. Ja byłam w f.

    – Dopiero zaczęłam, ale myślę, że będzie dobre – odpowiedziałam.

    Pogadaliśmy wtedy chwilę o szkole, o książkach, o nauczycielach, o znajomych. Okazało się, że mieszkamy nawet niedaleko siebie i nawet o tym nie wiedzieliśmy. Przerwa się skończyła, ale później zadzwonił kolejny dzwonek, kolejny i kolejny. Po maju przyszedł czerwiec, a „Morderstwo…” przeszło w ręce F. i podobało mu się tak samo jak mi. Skończyliśmy szkołę, zaczęły się wakacje, a z nimi rowerowe wycieczki do pobliskiego lasu, esemesowanie do rana i wypady nad rzekę.

    Nie mogłam uwierzyć ile nas łączy. Lubiliśmy tę samą muzykę, książki, filmy, nawet, cholera, te same potrawy nam smakowały. Rozmawialiśmy o naszych marzeniach. Kim chcemy zostać jak już skończymy studia. F. chciał być chirurgiem. A dłonie faktycznie miał drobne i delikatne.

    To były moje i jego najlepsze wakacje w życiu. Minęło od nich siedem lat i nadal jesteśmy razem. On za dwa lata kończy medycynę, ja za rok bronię pracę inżynierską.

    Gdybym wtedy, na tym korytarzu czytała, nie wiem, powiedzmy „Kubusia Puchatka” to urocza książeczka Milne’a zmieniłaby moje życie.
    Nie był to jednak Puchatek tylko Agatha Christie. „Morderstwo w Orient Expressie” stało się dla mnie najważniejszą, najukochańszą książką, bo już zawsze będzie mi się kojarzyć z mężczyzną mojego życia, który miał odwagę do mnie zagadnąć, wtedy, parę lat temu.

    Ciągle mam to wydanie, przeczytane przez nas oboje (bibliotece kupiłam nowe w księgarni i powiedziałam, że to zgubiłam) i ma już swoje miejsce na regale w naszym wspólnym mieszkaniu, które jeszcze dopieszczamy.

    Nigdy bym nie pomyślała, że od kryminału zacznie się w moim życiu jakiś romans, a tak właśnie się stało ;).

  • Magdalena Gross

    uploads.disquscdn.com/image…18648e.jpg
    Książką, która odmieniła moje życie jest z pewnością „Komórka” Stephena Kinga! Rewelacyjna powieść, która otworzyła mi oczy na świat grozy i sprawiła, że zaczęłam pochłaniać książki tego autora, choć nie tylko, w zastraszającej ilości! Nie ma takiej podróży pociągiem, autem czy samolotem, żebym nie miała przy sobie jakiejkolwiek książki! Dzieła literackie jak i te niższych lotów sprawiały, że moja wyobraźnia zaczęła budować cudowne obrazy i scenariusze, prowokowały i zabierały w daleką podróż, a ja byłam jedynym ich pasażerem. Książka, która odmieniła moje życie pozwoliła mi inaczej spojrzeć na ludzkość, ich słabości. Dzięki niej miałam możliwość zajrzeć do najgłębszych zakamarków głowy bohaterów i wraz z nimi przeżywać przygodę!
    Niezależnie od tego jak irracjonalnie może to zabrzmieć – to właśnie „Komórka”, której autorem jest S. King sprawiła, że odnalazłam pasję. Pasję czytania i, co róż, przeżywania nowych, wspaniałych przygód!

  • Magdalena Mróz

    Moje życie zmieniła lektura książki „Lód” Jacka Dukaja.
    Dzięki niej zrozumiałam, ze „niedokonane” jest czasem bardzie realne od „dokonanego”, że człowiek może zamarznąć i zniszczyć swoje życie poprze stagnację i brak poszukiwania nowych celów, że miłość nie jest łatwa. Syberia nieprzyjazna i nie trzeba być geniuszem by coś zmienić ( choć bycie geniuszem , rzecz jasna, pomaga).
    Niesamowite przeżycia i refleksje nad ludzką psychiką, do których zmusza ta książka, pozwoliły mi

  • Kaś Łaganowska

    Kiedy miałam 10 lat (czyli 30 lat temu) wpadła mi w ręce „Pollyanna”. Zafascynowała mnie ta historia małej dziewczynki, która mimo nieszczęść, jakie ją spotkały, potrafi w każdej sytuacji znaleźć pozytywną stronę- na tym polega gra w radość, którą wymyślił jej tata. Postanowiłam zacząć grać w tę grę i dziś jestem w niej mistrzem świata:) Wszyscy mówią, że zawsze jestem taka pozytywna i pogodna a to przecież nic trudnego. Co się stanie jak nie wygram czytnika e-booków? Trochę będzie szkoda, ale wtedy będę zmuszona kupić nowy regał na książki i dzięki temu znów będę miała miejsce na kilkadziesiąt nowych pozycji w wersji papierowej 🙂

  • kasia82

    Kiedy miałam cztery lata dostałam książeczkę o przygodach Koziołka Matołka. Moi rodzice nie czytali mi niczego, nawet tej książeczki o Matołku. Całymi dniami oglądałam ją sama i zaintrygowana ilustracjami próbowała sklecić fabułę. W którymś momencie bardzo się zezłościłam, że nie potrafię złożyć słów i nie znam liter. Brałam więc książeczkę o Matołku i stukając palcem w konkretne słowo, pytałam starszego brata :
    ,,co tu napisane? „. Za każdym razem dostawałam odpowiedź i wkrótce znałam książeczkę niemal na pamięć. Mając pięć lat potrafiłam doskonale czytać ( nie tylko Matołka:). Uwielbiałam książki i zadziwiałam dorosłych tą umiejętnością.
    W późniejszych latach przez moje ręce przewinęło się tysiące książek, o niektórych zapomniałam, inne wracają do mnie jak bumerangi i ja wracam do nich jak do dobrych znajomych. Są takie , które czytam moim dzieciom, a na pierwszej stronie widnieje dedykacja ,, Dla Kasi D. za najlepsze czytelnictwo- 1988″ , albo ,, Za udział w konkursie literackim – 1994”.
    Jeśli istnieje jakaś najważniejsza książka, która diametralnie zmieniła moje życie to właśnie ta pierwsza o przygodach Koziołka Matołka z której nauczyłam się czytać. Ona otworzyła mi drzwi, za którymi nauka w szkole stała się prosta: intuicyjne przyswojenie ortografii, traktowanie historii jako powieści przygodowej, wzrokowe zapamiętywanie słów, dat, łatwość w nauce języków obcych. Biorąc pod uwagę brak wykształcenia u moich rodziców, moja przyszłość mogła potoczyć się inaczej, nie mówię, że gorzej , ale inaczej.
    Moja pierwsza książka otworzyła mi też drzwi do niesamowitego świata wyobraźni, co jest banałem, ale jakże pięknym! Bywałam moimi postaciami, w zabawach odgrywałam ich przygody, nigdy nie brakowało mi pomysłów na zabawę i wciągałam w nie moich rówieśników. Pragnęłam książkowych postaci w realnym świecie, ale tylko do momentu sięgnięcia po kolejną książkę i fascynacją innym bohaterem.
    Gdybym miała spuentować to, co napisałam powyżej, powiedziałabym: Moje życie zmienił Koziołek Matołek.
    Kasia Pietrzak

  • Patrycja Guźdź

    Moja ulubiona książka ktora może nie zmieniła mojego życia a tok myślenia to SIEDEM MINUT PO PÓŁNOCY o chłopcu który musi zmierzyć się z nieznanym to wtedy zaczęłam odkrywać niezwykły świat wokół mnie który kryje wiele tajemnic nauczyła mnie odwagi miłości przyjaźni której nic nie jest wstanie pokonać

  • Piotr Dmuchowski

    Nie można chyba stwierdzić, że „ta oto książka zmieniła moje życie”. Przecież trzeba by wiedzieć, jak to życie by wyglądało bez tej książki. Wehikuł czasu? Światy równoległe?
    Za to stwierdzenie, że książka wpłynęła na czyjeś życie jest już jak najbardziej na miejscu.
    W moim przypadku taką przełomową książką była „Wyprawa do wnęrza Ziemi” Juliusza Verne odkopana z czeluści szkolnej biblioteki. Zafascynowała mnie początkowo rycina na okładce przedstawiająca jeźdźca na kudłatym słoniu no i ten intrygujący tytuł. Pomimo sprzeciwów bibliotekarki ( za mały, nie zrozumiesz, nie dla ciebie itd.) wziąłem ją. I przeczytałem. Nie. Nie przeczytałem. Łyknąłem, jak młody pelikan śledzia! Te podziemne światy i mądry profesor mający na wszystko radę i wyjaśnienie! Ta bezgraniczna wiara autora w potęgę nauki! Też chciałem taki być! No i zacząłem czytać wszystko. Wszystko Vernea z biblioteki szkolnej pożarłem. Szybko odkryłem i innych autorów fantastyki naukowej, ale nie gardziłem i przygodówkami. W międzyczasie zainteresowałem się elektrycznością i chemią („Dwa lata wakacji”). Literatura popularnonaukowa wchodziła mi leciutko to też nigdy nie miałem problemów z fizyką i chemią. No i teraz jestem chemikiem i elektronikiem amatorem.
    A żonę poznałem poszukując swojej książki, która była „odpożyczana” z rąk do rąk.( „Kot, który przenika ściany” Henleina). Jej ręce były ostatnie i miała równie imponującą kolekcję książek, co i ja. No i tak jakoś to poleciało. A książką, która rzeczywiście zmieniła moje życie była ta w Urzędzie Stanu Cywilnego, w której złożyliśmy podpisy.

  • Erwin Borkowski

    Książką, która wyryła się w moim życiu, zmieniając jego kurs to „Heros powinien być jeden” autorstwa Henry’ego Oldiego.
    Książka ta udowodniła mi, że nie po wszystko warto sięgać. Jest ona tak napisana, że męczarnia i katorgą było dla Mnie jej skończenie, a jestem osobą, która kończy książkę niezależnie jakaby ona nie była.
    Dzięki tej nauce – teraz – zabezpieczam się kilkoma opiniami osób, które miały styczność z danym tytułem, najlepiej z wiarygodnego źródła.

  • Dominika Stańczak

    Jak większość młodych ludzi w naszych czasach…., mieszkałam w domu, po to by zaoszczędzić pieniądze i nie tracić czasu na codzienne podróże autokarem na uczelnię. Całe dnie poszukiwałam sensu swojego życia, patrząc przez okna na ludzi dookoła, zastanawiałam się co zrobić by budzić się uśmiechniętą i szczęśliwą. Wychodziłam z domu kiedy słonce się budziło, a wracałam kiedy było już ciemno. Powoli stawałam się coraz bardziej nieszczęśliwa. Pragnęłam zmian, chciałam podróżować i żyć tak jak marzyłam i śniłam. Nie wiedziałam tylko jak to zrobić…
    Czegoś mi brakowało…
    W bibliotece natrafiłam na ‚Alchemika” Paulo Coelho. Każde przeczytane słowo w tej książce bardzo dogłębnie do mnie dotarło. Dla tych, którzy nie czytali tej książki. To opowieść o podróży chłopaka, który poszukuje skarbu, Młody Santiago przechodzi wiele testów i musi stawić czoła wielu przeszkodom. Odnajduje jednak prawdziwe oblicze miłości i wiarę w siebie.
    „Alchemik” to książka w której można się całkowicie zatracić. Zapominamy co jest fikcją a co prawdziwym życiem. Poznajemy siebie poprzez kolejne strony. Planujemy swoją podróż, która otworzy nam oczy i sprawi, że każdy dzień będzie nową przygodą.
    Zakochujemy się, czujemy palące słońce, suchość w gardle i siniaki, bruzdy, kiedy upadamy i musimy zaczynać coś od nowa. Czujemy radość i podniecenie…. zamykamy książkę i patrząć na siebie w lustrze zadajemy sobie pytanie… : Kim jestem? Co jest moim celem? Czy słucham swojego serca? Czy żyję pełnią życia?
    I już się nie boję…
    Już wiem.

  • Martyna A

    Książka Amy Cuddy nosząca tytuł „Wstań! Skuteczny sposób, by zyskać pewność siebie i stawić czoło wyzwaniom”, to zdecydowanie jedyna i najlepsza książka, która zmieniała moje życie. Opowiada o tym, jak postawa i nasz język ciała wpływa na naszą osobowość. Zdaje się, że to, jak siebie widzimy i jak siebie kreujemy ma wpływ na to, jacy jesteśmy i jacy będziemy w przyszłości. Opowiedziane tam historie to zbiór autentycznych wydarzeń, wydarzeń ludzi, którzy przyjmując postawę Wonder Woman, osiągają zamierzone cele, czują się bardziej pewni siebie i są szczęśliwsi. Ta teoria to również zbiór doświadczeń i eksperymentów dokonanych przez cenioną autorkę, psycholog i profesor Harvardu. Ta książka bardzo mnie zmotywowała, sprawiła, że kontroluję swoją postawę, nie garbię się, idę z uniesioną głową i dzięki niej podniosła się moja, dotąd bardzo niska samoocena. Otwórzmy zatem nowy etap w życiu i kroczmy z hasłem: „Zamiast udawać i radę dawać, udawaj i taki się stawaj”.
    uploads.disquscdn.com/image…60282c.jpg

  • Karolina Olszewska

    Zbrodnia i Kara – dzięki niej zdałam maturę!

    Czytnik byłby idealny – przede mną magister!

  • Klaudia K.

    Kiedy na osiemnaste urodziny dostałam książkę Karola Stefańskiego „Gość w Chicago” nie spodziewałam się, że jej lektura zmieni cokolwiek w moim nudnym i przewidywalnym życiu. Szczerze powiedziawszy długo zbierałam się do jej przeczytania, zmieniło się to za sprawą choroby, kiedy to nie mogłam skoczyć do biblioteki tylko dlatego, że miałam zbyt wysoką gorączkę. Musiałam wtedy skorzystać z tego co mam w domu. Skorzystałam i bardzo dobrze zrobiłam. Po lekturze tej jakże życiowej książki zrozumiałam, że nawet nie mając dużo w portfelu mogę spełnić swoje marzenie o podróżowaniu i poznawaniu nowych miejsc. Dzięki tej książce zrozumiałam też, że jak tylko skończę studia mogę robić co mi się żywnie podoba, bo zawsze znajdę sposób aby dać sobie radę i zrealizować marzenia, a nawet przeciwności losu po jakimś czasie zmieniają się w sprzyjające nam warunki.

  • Navras

    Ciężko mi wybrać jedną jedyną książkę, ale myślę, że będzie to Metro 2033 (z późniejszym dodatkiem Ewangelia Według Artema) autorstwa Dmitry’a Glukhovsky’ego. Była to pierwsza powieść z nurtu postapokaliptycznego, z jaką miałem styczność i jej lektura przerodziła się w wielkie zainteresowanie tą, można ją tak chyba nazwać, subkulturą. Teraz biorę czynny udział w wielu imprezach terenowych, stawiam swoje pierwsze kroki w prepperstwie a także propaguję wśród rodziny i znajomych naukę umiejętności niezbędnych do przetrwania katastrofy (niekoniecznie nuklearnej).
    Jeśli zaś chodzi o sam wpływ treści na moją osobę, ja nazywam Metro 2033 studium człowieka, który stracił wszystko. Nauczyła mnie nie odbierać dzisiejszego świata jako pewnika, cieszyć się z rzeczy tak dla nas oczywistych i podstawowych jak bieżąca woda, ciepły koc, jedzenie, zdatne do oddychania powietrze i możliwość bezpiecznego wyjścia na spacer. Zacząłem trochę bardziej cieszyć się życiem i prostymi rzeczami, jednocześnie mając z tyłu głowy wciąż myśl, że to wszystko może się skończyć i aby przetrwać muszę być gotów. Dzięki tej książce i moich późniejszych przygodach z postapokalipsą poznałem bardzo wielu ciekawych ludzi, których z dumą mogę dziś nazwać przyjaciółmi oraz zmieniłem swoje postrzeganie świata na nieco mniej naiwne i ufne. Ewangelię Według Artema mam zamiar w przeciągu najbliższych lat przekształcić w sztukę jednego aktora i wystawić na jakimś akademickim przeglądzie teatralnym, lub przy okazji innego tego typu wydarzenia.
    Ponad to Metro 2033 ma dla mnie olbrzymią wartość sentymentalną, gdyż udało mi się zdobyć na nim autograf samego autora, a i zapoczątkowało ono projekt Uniwersum Metro 2033, który pozwolił wielu znakomitym autorom (w tym Polakom) na publikację opowiadań i powieści w tym klimacie. Dziś jestem dumnym posiadaczem niemalże wszystkich książek wydanych w ramach tego projektu. Wysłałbym zdjęcie mojego wysłużonego już egzemplarza, ale aktualnie jest w rękach kolejnej, nieznającej jeszcze cudu tej książki, osoby. Mam nadzieję, że nawet jeśli nie wygram to skuszę kogoś czytającego moją wypowiedź do sięgnięcia po nią.

  • http://lakierowana-sowa.blogspot.com/ IvonaM

    „Elantris” Brandona Sandersona to książka, która pokazała mi, że nie wolno się poddawać nawet w zetknięciu z czymś nieodwracalnym, co na zawsze musi zmienić bieg naszego życia. Powieść, która dała ważną lekcję życiową i nauczyła czegoś istotnego: wtedy, kiedy nie mamy warunków, aby się rozwijać i żyć na zadowalającym poziomie, a niekiedy nawet na wystarczającym, kiedy otoczenie nie sprzyja, a problemy przytłaczają i nie pozwalają czuć się szczęśliwym, zobowiązani jesteśmy sami sobie te warunki stworzyć.

  • Deus Ex Machina

    Pozycja, która odegrała w mym życiu niezwykle istotną rolę i wpłynęła na zwiększenie mojej samoświadomości to książka Daniela Golemana pt. „Inteligencja emocjonalna”. Autor subtelnie, a do tego niezwykle precyzyjnie ukazuje rolę właściwych zachowań społecznych decydujących o jakości naszego życia i wpływających na nasz dobrostan psychiczny. Porusza temat zdolności do empatii, kontrolowania własnych emocji, dając liczne przykłady pożądanych i nieodpowiednich zachowań mających swoje reperkusje w późniejszym życiu człowieka. Niewątpliwie książka ta „otwiera szeroko oczy” oraz skłania do refleksji nad własnym życiem, zachowaniem, ale także działaniem innych osób ukazując pełnię ludzkich, społecznych relacji w całym ich bogactwie oraz różnorodności…

  • Krzysztof Sasak

    Książką, którą zmieniła moje życie jest… e-książka.
    Długo broniłem się przed taką formą lektur. Później, gdy dostałem czytnik, a po przeczytaniu kilku książek straciłem go, moje rozczarowanie i przygnębienie dobitnie dały mi się odczuć. To dlatego teraz poświęcam tyle czasu na lekturę wszelkich opinii i testów różnych czytników. To dlatego wypatruję najkorzystniejszej promocji na upatrzonego Pocketbooka. By wypełnić tę próżnię.

  • Bartosz Paweł Zmyślony

    Moje życie zmieniła książka w oprawie twardej, na papierze kredowym 100-200 g, oprawiana u nas w drukarni. Podczas ustawiania szerokości grzbietu oparłem się o kompresor, wpadłem w trójnóż i od tego czasu nie mam ręki, która była fajna i czasem się przydawała…

  • Monika Filipowicz

    „Harry Potter i kamień filozoficzny” – miałam 10 lat, gdy dostałam ją na urodziny. Wtedy czytałam tylko lektury i to z obowiązku, więc nie był to prezent moich marzeń. Jednak gdy zaczęłam czytać, przepadłam. Do tego stopnia, że byłam wręcz pewna, że na 11 urodziny dostanę list z Hogwartu i wyrwę się z mugolskiego świata. List jednak nigdy nie dotarł – miałam dziecięcą depresję przez wiele miesięcy i właściwie do dzisiaj mi nie przeszło. Dopiero niedawno koleżanka uświadomiła mi, że w czasie, gdy kończyłam 11 lat, w świecie magii panował Voldemort, trwała wojna czarodziejów, a szkoła po prostu nie funkcjonowała. To na pewno dlatego nie zostałam czarownicą…

    Od tego czasu uwielbiam czytać – właściwie nie ma tygodnia, gdy nie czytam żadnej książki. Jednak to Harry Potter zmienił moje życie – zaczarował dzieciństwo, które bez tej książki, a właściwie serii, nie byłoby tym samym. I na pewno jeszcze przyjdzie do mnie list z Hogwartu!

  • Natalia K-P

    Zupełnie bez rymów, obrazków i wodotrysków, napiszę, ze najbardziej, jako człowieka, ,,ruszyła” mnie lektura Biblii. Trudno byłoby uważać, że każdy będzie miał podobne przemyślenia, ale spieszę z wyjaśnieniem, w czym rzecz.
    Biblia wydaje się z poczatku bardzo symboliczna, a przy tym jest tak długa, że przeczytanie zakrawa na wyczyn samo w sobie. Po bliższym poznaniu są w niej takie słowa, które poruszają i wchodzą same w pamięć, a są takie, które budzą sprzeciw i odrazę. Biblia nie jest religijnym Instagramem: historie ludzi, którzy w niej występują, nie mają efektownej posypki z lukru. Odkrywając je, biłam się z myślami, a że tych historii jest wiele i każda inna, biłam się z nimi długi czas i praktycznie bez przerwy. Częstotliwość pytania: ,,dlaczego?” nie mogła już chyba byc wyższa.
    I jaka płynie z tego zmiana? Taka, że nie miałam wcześniej więzi z żadną książką. Za to śmiało powiem, że Biblia jest dla mnie jak druga osoba, jak dobry przyjaciel. Dowiedziałam się z niej wielu rzeczy o sobie. Nie narzuca się, raczej zmierza do dialogu. Odkrywa to, co najlepsze, powoli. W odróżnieniu od książek religinych (i ogólnie, książek), da przeżyć i przemyśleć po swojemu.

  • Tom Tom

    Książka, która zmieniła pośrednio moje życie to bez wątpienia dzieło W. Bruce’a Camerona pod tytułem „Był sobie pies”. Dlaczego? To proste – ta książka tak bardzo zainteresowała mojego dziewięcioletniego syna, że spędziliśmy nad nią większość długich i ciemnych styczniowych wieczorów… Przygodę z lekturą rozpoczęliśmy po obejrzeniu obiecującej kinowej zapowiedzi filmu nakręconego na podstawie powieści. Tym razem magia kina doprowadziła do szybkiej wizyty w księgarni, a nie odwrotnie. Historia z pozoru banalna, dziecko dostaje szczeniaka i od tej pory stają się nierozłącznymi towarzyszami. Razem przeżywają wiele przygód w otaczającym ich świecie. Razem doświadczają również mniej przyjemnych aspektów otaczającego ich świata. Ale zawsze razem, w doli i niedoli, obojętnie co by się działo. Piękne, nieprawdaż? Ale siła tej fabuły polega na, że poprowadzona jest w taki sposób, który skutecznie dociera zarówno do dziewięciolatka jak i do nieco starszego pokolenia. Pamiętam, że styczniowe problemy związane z otaczającą nas aurą w postaci metrowej czapy śniegu zalegającej na samochodzie w poniedziałkowy poranek traciły na znaczeniu w porównaniu z problemem, jakim była decyzja ojca głównego bohatera, który w wyniku szeregu niefortunnych zdarzeń z udziałem Ethana i Baile’go, rozdzielił przyjaciół i kazał psu nocować poza domem w strugach lejącego deszczu… I wtedy nadszedł ten dzień… -Tato, czy mogę mieć swojego psa? Takie pytanie dobiegło z tylnego siedzenia, a ja w jednej chwili zapomniałem o skostniałych z zimna dłoniach w konsekwencji odmrażania przedniej szyby samochodu. Próbowałem odsunąć ten temat w dalszą przestrzeń czasową, ale wizyta w kinie tylko przypieczętowała temat. Nie, nie mam na myśli tysiąca pytań zadawanych przez syna w trybie 24-godzinnym. Po prostu obserwowałem jego reakcje w kinie… Pomieszanie śmiechu z zachwytem, podzielone przez smutek i rozczarowanie, które to wywołały łzy… To doświadczenie emocji dziecka w porównaniu z moimi wspomnieniami własnego psa zrobiły swoje, przywołały wspomnienia, spowodowały, że odszukałem ledwo trzymającą się jeszcze kopertę ze starymi zdjęciami, a przecież miałem nie wracać do tego starego tematu. Ale wróciłem i w wyniku tego po naszym domu biega teraz wesoły przedstawiciel psiej rasy, już w zasadzie czteromiesięczny powód naszego codziennego uśmiechu. Zgadnijcie jakie otrzymał imię…

  • Beata Pawłowska

    „Kobieta Niezależna” – książka Kamili Rowińskiej mega jest,
    szybko się ją czyta i ćwiczenia robi też,
    dużo się myśli, czasem jest smutno, czasem jest śmiech,
    polecam każdemu kto nie wie gdzie jest.
    Moje życie zmienia się nadal, tu i teraz jest czas
    dla każdego z nas, żeby nie marzyć, ani śnić,
    lecz żeby marzenia spełniać i po to żyć.
    zero narzekań, zero wpływu na „niusy”
    proszenie o pomoc i chęć pomocy to same plusy.
    nie wiesz co czytać – łap się za Kamilę (Rowińską) oczywiście
    i spędź swoje nowo-stare życie zaje…najlepiej jak umiesz.

  • Krzysztof Staszewski

    Gotowanie dla Geeków – Jeff Potter. Po tej książce mój żołądek zaczął normalnie funkcjonować, wątroba przestała doskwierać, córka zrobiła się spokojniejsza, z kuchni rzadziej wydobywał się dym świadczący o wyborze papieża, karaluchy wyprowadziły się do sąsiada, a także znajomi przestali nas unikać. Wystarczyło kupić mojej żonie – teraz jedzenie samo się kompiluje. Polecam wszystkim, którzy są pokłóceni ze swoimi sprzętami AGD. Polecam wszystkim.

  • Malowiec

    Jest jedna pozycja, która może nigdy nie była na topowych listach, może nie zachwycała tłumów, dla mnie jednak stanowi źródło inspiracji. Mój wybór to „Martin Eden”. Ta książka pokazała, że nawet biedny człowiek, nie mający nic, ciężką pracą i wytrwałością może osiągnąć sukces. Nauka jest na wyciągnięcie ręki, chcesz zostać pisarzem ale nie masz pojęcia o literaturze? Zacznij się uczyć, czytać dzieła innych pisarzy, ciężko pracuj a zostaniesz pisarzem. Chcesz zostać artystą? Ćwicz, maluj, rysuj, rzeźb, ucz się śpiewać czy grać na wybranym instrumencie. Ucz się, ciężko pracuj, nie rezygnuj. Gdy brakuje funduszy pracuj, zarabiaj i ćwicz, ucz się dalej. Nikt nie może nas ograniczać, nikt nie może stawiać nam granic. Sami stawiamy sobie bariery. Jeśli sami w siebie wierzymy to możemy wszystko. Dzięki tej książce nie rezygnuje ze swoich marzeń. Zaczęłam ćwiczyć rysowanie w cienkopisie i choć moje dzieła nie są idealne do wciąż staram się doskonalić. Poniżej jedna z moich prac. Malowanie kawą? Czemu nie. Poniżej również próba mojej pracy. Chcę zgromadzić własny zbiór książek – legalnie. Potrzebna jest duża suma pieniędzy. No cóż, zabrałam się do pracy i już. Chcę podróżować, zacznę. Wszystko jest możliwe.
    Jedyne na czym nie wzoruje się w tej książce to uzależnienie od miłości. Tak silne, że bohater ostatecznie popełnia samobójstwo. Wierzę w miłość, nie boję się jej. Mimo to nie pozwolę, aby moje życie miało być aż tak zależne, bohater jest przykładem tragicznej miłości. Może nawet pokazuje, że miłość to ogromna mobilizacja, wszystko jednak traci się sens gdy utracimy miłość. Dlatego powinniśmy też myśleć w kategorii: robię to dla siebie.

  • TheCutieOne

    Jestem wielkim fanem książek fantasy o czym dokładnie wiedzą wszyscy moi bliscy i z jedną z nich mam najlepsze wspomnienia. Jest nią pierwsza część serii „Archiwum burzowego światła” czyli „Droga królów”. To wielkie tomisko (ponieważ książka posiada format bodajże B5 oraz ponad 500 stron wciągającej historii magicznego świata) pozwoliło mi oderwać sie od świata rzeczywistego w momencie gdy najbardziej tego potrzebowałem.
    Otrzymałem tą książkę od swojego zmarłego kochającego dziadka. Otrzymałem ją pocztą wraz z liścikiem z dedykacją tego samego dnia kiedy odszedł. Do tej pory wiem że była to najciekawsza, najbardziej wciągająca i emocjonująca lektura którą przyszło mi czytać. Oczywiście dodatkową wartością był fakt od kogo ją otrzymałem. Dzięki temu za każdym razem kiedy spojżę tylko na brzeg lub okładkę książki w momencie kiedy mam ciężki okres podnosi mnie na duchu myśl że zawsze obok mnie jest ktoś kto wspiera mnie mimo że go nie ma.
    Polecam tą książkę każdemu fanowi fantastyki

  • Damian Zorawski

    C. S. Lewis, autor kojarzony przeważnie w Polsce z Narnią wydał świetną i krótką lekturę pt. Listy starego diabła do młodego. Książka zmienia punkt widzenia wiary i psychologii osiągania zamierzonych celów. W dość pokrętny sposób uświadamiamy sobie jak z pozoru popełniając błędu osiągamy to czego chcemy oraz jak działania wprost wydawać by się mogło ukierunkowane na cel oddalają nas od niego. Polecam, również ateistom.

  • Karolina Łotewer

    Książka która zmieniła moje życie? Hmm… Trudno wybrać jedną, bo każda z tych, które czytam w jakiś sposób poszerza mój światopogląd. Bardzo przeżywam wszystko to, co czytam i mocno wchodzę w buty wszystkich bohaterów. Zawsze staram się zrozumieć wszystkie motywy ich postępowania i okoliczności z jakimi przychodzi im się mierzyć. Wiele ostatnio dały mi do myślenia dwie książki Johna Boyne’a. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone, że traktuję je jako jedność, bo lektury były krótkie, dotyczyły podobnej problematyki i doprowadziły mnie do podobnych wniosków. Chodzi mi oczywiście o „Chłopca w pasiastej piżamie” i „Chłopca na szczycie góry”. Obydwie te książki opowiadają o losach młodych chłopców, w których życie wdziera się, z całą swoją brutalnością, wojna. Skonfrontowani z tą nową rzeczywistością, starają się ją zrozumieć i się przystosować. Zestawiając obydwie te książki, obydwie postaci i ich losy, można dojść do wielu wniosków. Można zauważyć, że w tej strategicznej grze wielu narodów największe szkody ponieśli ci najbardziej niewinni, ale to mało odkrywcze. Tamte czasy były tragiczne dla tak wielu rodzin i dzieci, wymagały tylu trudnych i dramatycznych decyzji – nikt z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, co przeżywali wówczas ludzie, co widzieli i co czuli, dlatego nie nam ich osądzać. Historie obydwu chłopców nie zszokowały mnie wojennymi realiami – o tym czytałam już w wielu książkach. To co nasunęło mi się po ich przeczytaniu, to że ludzie jednak nie są z gruntu ani dobrzy ani źli. Rodzimy się naprawdę równi. Bez uprzedzeń, bez kolorów, bez ras, bez różnic. One przychodzą dopiero z czasem, pod wpływem innych ludzi, pod wpływem ich przekonań, ich doświadczeń. Chłoniemy jak gąbka nie tylko cenne życiowe nauki, ale również cudze zatargi, ograniczenia, lęki… Dziecko jest podatne na wpływy z zewnątrz, zarówno te dobre jak i złe. My odpowiadamy za przyszłe pokolenia i za to, czego od nas się nauczą – czy to będzie tolerancja, empatia i akceptacja czy nienawiść, agresja i bezduszność? Lepimy następne pokolenia jak z miękkiej gliny a to, dokąd zmierza świat jest naszą zbiorową odpowiedzialnością. Tylko od nas zależy, czy historia nie zatoczy kręgu, czy wyciągniemy wnioski z przeszłości? Czy nauczymy następne pokolenia, że wojna jest przegraną dla wszystkich? Że wojna zabiera dzieciom rodziców, ludziom godność, państwom kulturę i dobytek, ludziom życie? Czy kiedykolwiek nauczymy się szanować siebie nawzajem, żyć i dać żyć innym? Każde pokolenie to szansa na udoskonalenie człowieczeństwa, ewolucję naszych poglądów… Ile jeszcze dostaniemy takich szans, zanim zniszczymy wszystko ostatecznie? Ile zostało nam czasu, żeby naprawić błędy przeszłości?

  • Agata

    Największy wpływ na moje życie miała książka Jerzego Skarżyńskiego ,, Biegiem przez życie” Dzięki niej nie tylko zaczęłam się więcej ruszać ale przebiegłam też swoje pierwsze 10 km i wystartowałam w zawodach. Polecam każdemu ,kto chce zacząć się ruszać. Daje ona wiedzę i motywację do tego aby zacząć. Kiedy miałam chwile zwątpienia wracałam do niej i na nowo wracały siły i chęci do biegania. Skutkiem ubocznym jest 15 kg mniej na wadze, lepsza sylwetka i uśmiech na twarzy.

  • Waldek Czarny

    Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu pytania brzmiała: „O rany! Tyle tego było.” W pierwszym odruchu chciałem powiedzieć, że każda książka, każda poznana historia coś zmieniała. Po jednych chciało się być podróżnikiem, odkrywcą nowych światów, którego życie obfituje w przygody. Po innych marzyło się o podróży w czasie, aby poznać przeszłość, rozwikłać zagadki i wyjaśnić nurtujące tajemnice. Były książki, które kształtowały charakter i takie, które pokazywały konsekwencje złych decyzji. I każda z nich zostawiała jakiś ślad, który wpływał na dalsze losy „głównego bohatera” – mnie. Im dłużej jednak się zastanawiałem, tym większy smutek mnie ogarniał. Czy rzeczywiście każda, jeśli wielu z nich teraz już nawet nie pamiętam? Sądzę, że tak. W tamtym momencie, świeżo poznane, rozpalające wyobraźnię, to one się przecież liczyły. O której więc mogę powiedzieć, że zmieniła moje życie? O tej, której lekcję pamiętam najczęściej czyli „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej – lektura z liceum. Nie zapomnę gdy przeczytawszy pierwszą stronę, drugą, przerzuciłem kilka kolejnych… i stwierdziłem, że nie dam rady. O ironio! Pierwsza chyba książka, której nie przeczytałem od początku do końca, pokazała mi, że nie muszę robić wszystkiego w całości. Świat się nie skończył, nikt nawet nie zauważył, a ja nauczyłem się nie marnować czasu i poświęcać go na rzeczy naprawdę wartościowe.

  • ghostx51

    Świat książek odkryłem przez przypadek kiedy za małolata znalazłem w domu książkę Adama Bohdaja „Wakacje z Duchami „. Była to moja pierwsza książka, wcześniej uważałem ze takie czytanie jest bez sensu tzn. powiązane z nauczaniem szkolnym. W dniu kiedy miałem przeczytać ta książkę, było upalne lato które spędzałem w domu, gdzie po prostu zalewała mnie nuda i bardzo chciałem jechać na kilka dni na wieś do babci, nie wiedząc co z sobą zrobić sięgnąłem za tą książkę, ponieważ miała ciekawą okładkę 3 młodych chłopaków a za nimi duch, w tle fragment zamku. Po obejrzeniu okładki obudziło we mnie ciekowość, co może za tym się kryć za tym, dlaczego jest duch i co zrobi tym chłopcom.
    Książka wchłonęła mnie do tego stopnia jakbym był na super wakacjach rozwiązując z bohaterami mroczne tajemnice oraz zagadki 🙂 Od tamtej pory sięgam po jedną książkę w miesiącu, nie wyobrażam życia bez tych wszystkich światów zapisanych na kartkach papieru (bądź wyświetlonych na ekranach) 🙂

  • angelina

    Żadna inna książka nie zmieniła mojego dotychczasowego życia bardziej niż ta jedna! uploads.disquscdn.com/image…2d45d1.jpg

  • Gosiaczek

    Moje życie paradoksalnie zmieniła książka „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona, ponieważ to w niej został ukryty mój pierścionek zaręczynowy, który otrzymałam wraz z pięknym egzemplarzem książki od aktualnie już narzeczonego!

  • Cezary Górski

    Charles Duhigg i jego „Siła nawyku” nie tylko zmienili moje życie – bez przesady można powiedzieć, że je uratowali… Szybkie, beztroskie życie muzyka – koncerty, trasa, hotele, bankiety. Bardzo łatwo przekroczyć tę niewidzialną linię, za którą czai się już destrukcja. Za którą te „parę drinków”, „dymków” i nieprzespanych nocy stają się już „rakiem duszy” – NAŁOGIEM. Gdy widzisz, że czekasz już niecierpliwie na weekend, bo będzie fajnie, bo będzie na maksa, bo piekła nie ma… A gdy Rodzina nie może już z tobą wytrzymać, gdy widzisz czerwone od płazu Jej oczy, to mówisz „DOŚĆ!” Ale… ale to nie takie proste! To właśnie wypracowane przez lata nawyki sterują człowiekiem jak papierową łódeczką… Wtedy to na ratunek przychodzi wspomniana książka – to balsam dla duszy, przewodnik po życiu bez wspomagaczy i zakrzywionej rzeczywistości…
    Wygrałem… Dziękuję Ci Charles!!!

  • Wiktor Stępień

    Książka która. Zmieniła moje życie to odnaleźć kanzas zespół aspergera bo dzieki niej dowiedziałem sie dużo o mej chorobie jaka jest zespół aspergera i umnie pomóc sobie. W zyciu i rozwijać swoją pasje fotografi

  • http://bwrstudio.pl/ Bartosz Mikołajczyk

    Łatwo jest mówić, że ta czy inna książka “zmieniła moje życie” – sposób myślenia, zachowania, oceniania, definiowania. Łatwo z wielu przeczytanych pozycji wybrać tę, którą najlepiej się pamięta, wspomina, do której się wraca. Ale, jak doskonale wiemy, słowom i czynom czasami bardzo daleko do siebie.

    Przedstawiam Państwu książkę, która nie tylko zmieniła mnie wewnętrznie, ale, co najważniejsze, zmusiła mnie do DZIAŁANIA. Która nie dała o sobie zapomnieć, która dosłownie wżarła mi się w mózg i kopała za każdym razem, gdy myślałem o odpoczynku bądź rezygnacji. Oto książka, która zmieniając moje życie, zmieniła również życie moich najbliższych. Albo, mówiąc bardziej poetycznie, mnie dała siłę i narzędzia, abym je zmienił.

    “Bogaty ojciec” Roberta Kiyosakiego nie jest zwykłym poradnikiem. Nie jest kolejną pozycją z cyklu “zrób to sam/możesz wszystko/uwierz w siebie itp”. Ta książka to bezcenna, konkretna wiedza dla osób, które same chcą decydować o swoim życiu, które dojrzewają bądź dojrzały do tego, aby przejąć odpowiedzialność za swoją przyszłość.

    To, co działo się w mojej głowie po przeczytaniu “Bogatego ojca” to jedno. Przedstawiam Państwu jednak DOWODY na to, co w tej głowie się wydarzyło, a w rzeczywistości zadziało:

    – oto link do strony mojej firmy, w której zajmujemy się kreacją marek www.bwrstudio.pl/

    – a to link do mojego drugiego, młodszego dziecka od stron internetowych www.webtimus.pl/

    – to link do filmu fantastycznego, który współtworzyłem

    www.youtube.com/watch…AItSi4HALo

    – zdjęcia dziewczyny (która także dzięki Kiyosakiemu jest w trakcie zmian) oraz rodziców (których w końcu jestem w stanie wesprzeć) nie będę zamieszczał ;P

    Ja, osoba całe życie nieczytająca, jestem najlepszym przykładem na to, że książka naprawdę może zmienić życie. Innej pozycji za przykład podać nie mogłem, bo, szczerze mówiąc, niewiele ich przeczytałem ;P Czytnik chcę wygrać dla dziewczyny, która jest moim osobistym motorkiem napędowym i, w przeciwieństwie do mnie, uwielbia czytać 🙂 No i kazała mi napisać tę odpowiedź.

    uploads.disquscdn.com/image…d3aec1.jpg

  • Robert Socha

    Książka, która zmieniła moje życie? Przeczytanych książek jest tak wiele ale czy faktycznie któraś zmieniła moje życie? Wiele z nich zmieniła moje spojrzenie na świat i zainteresowania. Jak byłem dzieckiem serie Z. Nienackiego z Panem Samochodzikiem rozbudziły we mnie chęć do rozwiązywania zagadek, uwielbiałem również serie A. Szklarskiego z cyklu „Tomek……” rozbudziły we mnie chęć do podróżowania i przygód, czytałem je wiele razy z uwielbieniem. Później był K. May i jego „Old Shatterhand” nadeszła fascynacja dzikim zachodem. Tych historii było tak wiele, że nie sposób ich wszystkich przytoczyć. Ostatnią książką, która zmieniła moje spojrzenie na cywilizację, ludzkie zachowania jest „Shantaram”, książka którą czasem czytało się i pochłaniało jak lawa spadająca z gór zabierająca ze sobą wszystko po drodze, a były momenty, że trochę się dłużyło, szczególnie gdy autor w sposób wręcz poetycki opisywał swoją historię. Teraz, gdy minęło już trochę czasu od przeczytania jej, właśnie do tych opisów wracam pamięcią najczęściej. Książka sprawiła, że postanowiłem zwolnić w życiu, nie pędzić tak szybko, zatrzymać na chwilę i rozejrzeć się w około i nie tracić tego co nas otacza. Dzięki niej patrząc z boku w zatrzymaniu widać jak ludzie nie szanują siebie i bliskich o dalszych nie wspominając. Mam taką jedną myśl w głowie po tym wszystkim: „Bądźmy dla siebie mili, uśmiechajmy się częściej a będzie nam się wszystkim żyło lepiej.”

  • Klaudia Ciesielska

    Uważam,że książka która zmieniła moje życie to ta pierwsza przeczytana przeze mnie książka,czyli zakochana zjawa Tony Hurley. Był to mój pierwszy świadomy i samodzielny wybór lektury. To co sprawiło,że się nią zainteresowałam to niewątpliwie okładka przyciągająca mój nastoletni wzrok. Myślę,że w tamtym czasie jak i teraz jest ona intrygująca i ciekawa, jako że nieczęsto widuje się trumnę z cieniem dziewczyny, przywiązaną szarfą z dość nietypowym napisem „spoczywaj w sławie’ na okładce młodzieżowej lektury. Fabuła jest niemniej interesująca niż okładka. Opowiada historię niezauważanej przez nikogo nastolatki z liceum, co może wydawać się banalnym temat, jednak wcale tak nie jest. Kiedy dziewczyna zaczyna być dostrzegana przez swoich rówieśników niespodziewanie ginie,co nie byłoby takie dziwne,gdyby nie fakt,że przyczyną jej śmierci jest zadławienie się żelkiem,smakołykiem który bohaterka bardzo lubi. Z jednej strony jest to sytuacja poważna, z drugiej strony trudno się nie zaśmiać z czarnego humoru autorki, w mojej opinii to właśnie ta książka jako pierwsza zaczęła kształtować moje poczucie humoru. Bohaterka zakochana zjawa, która wróciła do świata ludzi w niecodzienny sposób pozwoliła mi zapoznać się z tematem śmierci oraz tego czego możemy się po niej spodziewać,pokazała mi,że to wcale nie musi być takie straszne. Oswoiła mnie z myślą,że spotyka to każdego i nie ma sensu żyć w strachu przed nią,ponieważ to nie będzie życie tylko egzystencja. Dzięki tej książce moja fascynacja literaturą nie zatrzymała się tylko poszła naprzód i dała mi tak wiele możliwości. Z każdą kolejną przeczytaną książką mogłam wyjść poza codzienność i żyć niezliczoną ilość razy, przeżywać nieograniczoną ilości przygód, wcielać się w postaci,które czasem samemu nawet trudno sobie wyobrazić,zwiedzania miejsc, które nie są fizycznie możliwe do zwiedzenia. Czytanie książek kształtuje osobowość i rozwija człowieka. Pozwala wyjść poza strefę komfortu i odkrywać nieprzeciętny świat, nieprzeciętnych ludzi i wieść nieprzeciętne życie.

  • Krzysiek Zajączkowski

    Mój wybór padł na bardzo specyficzną lekturę, która nota bene jest pozycją abstrakcyjną, co jednak nie zmienia tego, że w znaczący sposób może wpłynąć na nasze życie. Moje uzasadnienie postanowiłem przedstawić na poniższym filmie.

  • pablo112152

    Odpowiedź w filmie:
    youtu.be/C4ilQJNE23o

  • Krystian

    Która z książek zmieniła moje życie i w jaki sposób?
    Zapewne seria o Harrym Potterze zostanie mi w pamięci chyba do końca moich dni. Dzięki niej zacząłem prawdziwie czytać książki i rozwinąłem wyobraźnię. Zmusiła mnie do przebywania w swoim świecie całymi dniami, bo nie sposób było się od niej oderwać. Zaraz po niej był „Władca Pierścieni” i już nic nie było takie samo. Symptomy choroby takie same jak przy Harrym z tym, że jeszcze intensywniejsze. Po przeczytaniu całej trylogii pozostała we mnie melancholia, którą trudno było pokonać i rozdźwięk pomiędzy światem tamtym, a tym, co za oknem. Mój zasób słownictwa też wyraźnie się powiększył i na ten okres właśnie przypadają moje najlepsze lata „twórcze”.

    W jaki sposób? Pozytywny – Harry Potter nauczył mnie odwagi, poświęcenia, siły miłości, przyjaźni i tego, że niezależnie od okoliczności, zawsze trzeba stawać w obronie tego, co słuszne.

  • Anetka

    [filmik i zdjęcie na końcu uzasadnienia]

    Mam na imię Aneta. Jestem książkoholiczką. Mój nałóg zaczął się gdy byłam małą dziewczynką, rodzicie nieświadomie czytali mi przed snem serię „Poczytaj mi mamo”. Mając 7 lat już sama sięgałam po książkowe używki – nie przypuszczałam, że moja choroba będzie się pogłębiać… „Ośmiornica Klementynka” czy „Przygody Kubusia Puchatka” wydawały się lekturami nieszkodliwymi. Cóż.Finalnie skończyło się tak, że książki mną zawładnęły. Biografie znanych ludzi, baśnie, poradniki pełne różnych wskazówek, kryminały pomagające mi oswoić własny strach i powieści, które chłonę niczym gąbka wodę. Jednak książką, która mnie zmieniła jest romans osadzony w realiach wojny, obraz tragicznej miłości nakreślony na tle wydarzeń historycznych: „Przeminęło z wiatrem”. Opowieść stara jak świat – ona jedna a ich dwóch. Ta lektura uświadomiła mi jakie konsekwencje mogą nieść za sobą złe wybory i jak łatwo jest przegapić szanse na szczęście. Pewnego dnia odkryłam, że niedecydowana Scarlett O’Hara ma wiele wspólnego ze mną. Drzemiące we mnie alter ego czasem bywało równie niezdecydowane i kapryśne, a przecież nie chciałam powtórzyć losu bohaterki wykreowanej przez Margaret Mitchell. Pod wpływem jej historii próbowałam pracować nad swoim charakterem, zmienić swoje nawyki i…udało się. Dziś inaczej postrzegam
    niektóre sprawy, wyrobiłam w sobie cenną umiejętność podejmowania szybkich decyzji i w odpowiednim momencie uchwyciłam szczęście. Ilekroć wracam do „Przeminęło z wiatrem” każdorazowo odkrywam coś nowego i pod wpływem przeczytanej treści, moja kobieca natura otwiera się na zmiany, ewoluuje i doznaje olśnienia… I wiecie co, jestem dumna ze swojego nałogu.
    Zawdzięczam tej książce:

    (G) rzechu wartą dwuznaczność
    (S) słodki zarys niewinnej zmysłowości
    (M) agię uwodzenia opanowaną do perfekcji

    (M) imo wszystko zaradność w każdej sytuacji
    (A) rtyzm i subtelność w czystym wydaniu
    (N) awyk podejmowania szybkich decyzji
    (I) ntensywność odczuwalnych wrażeń
    (A) mbicję idącą w parze z rozsądkiem
    (K) reatywność i odwagę w byciu niezależną

    – zapraszam do obejrzenia filmiku: youtu.be/YEwMr5lG6Bc
    – i zdjęcia: uploads.disquscdn.com/image…87e062.jpg

  • Norbert Niemczyk

    Poznaliśmy się żeby nie skłamać 34 dni temu. Tak, ta data tak bardzo utkwiła w mej pamięci, że po prostu nie mogę powiedzieć ‚jakiś czas temu” lub ‚miesiąc temu”. Dzień, który zaczął się niewinnie i tak zwyczajnie jak wszystkie, przyniósł mi coś, co wywarło wpływ na prawdopodobnie całe moje życie. Żeby nie zanudzać ani nie trzymać w niepewności, zacznijmy.
    Wakacyjny dzień, wstaję wcześnie rano jak zawsze. Nie po ty by iść do pracy, czy pakować na siłownię. O ile to pierwsze wydaje się pożytecznym zajęciem, to siłownia dla mnie to abstrakcja. Myślę, że w kraju mamy sporo pakerów z umięśnionym ciałem, a jednocześnie spory deficyt mądrych ludzi (mam nadzieję, że nie narażę się kulturystom). Aby nieco wyrównać ten stosunek (hehe stosunek XD), poszedłem do znanej sieci księgarni. Wszedłem, skręciłem od razu w lewo w stronę regałów z moim ulubionym gatunkiem książek…ale zaraz. Coś zaburzyło mój stan rzeczy. Zobaczyłem ją. Niezbyt
    idealną, powiedziałbym trochę otyłą, jednak z dala emanowała radością. Stała nieruchomo jakby na kogoś czekała. „Może podejdę?” pomyślałem. Zanim to zrobiłem przeszło mi przez myśl jak cudownie byłoby ją dotknąć, napocząć, poznać jej wnętrze…Odważyłem się. Przeszedłem przez ćwierć sklepu, zbliżyłem się do niej na kilka metrów. Dalej stała niewzruszona przypatrując się w moim kierunku jakby czuła to samo co ja. W końcu podszedłem na odległość podchodzącą pod odległość intymną i bez wahania wyciągnąłem do niej rękę. W tym momencie się zawiodłem. Nie odwzajemniła tego…Pomyślałem „początki są trudne, nie odpuszczaj”. Zdecydowanym ruchem zdecydowałem wyciągnąć mojego małego…pomocnika, czyli drabinkę, która stała zawsze w rogu tego sklepu (no co, że też wszystko musi wydawać się wam tak dwuznaczne). Stąpnąłem na pierwszy schodek i już ją miałem. Tak! Książka o wdzięcznym tytule „Obudź w sobie olbrzyma” była moja! Zabrałem ją do kasy i w przeciągu pół godziny wylądowaliśmy w moim łóżku. Tam od razu ją otwarłem, poznałem jej wnętrze, dokładnie spenetrowałem każdy jej zakątek no i po kilku długich godzinach
    doszedłem…do końca. Było cudownie. Dowiedziałem się masę niesamowicie przydatnych rzeczy o rozwoju osobistym, które sprawiły, że dziś nie jestem już tym samym człowiekiem co choćby 2 miesiące temu.
    Czasem mała decyzja o pójściu do sklepu z książkami może zmienić całe nasze życie.
    PS: Moim znajomi mówią mi, że zawsze kiedy opowiadam o czymś, robię to przez pryzmat…no wiecie czego.
    Kompletnie się z nimi nie zgadzam.

  • Kami Sari

    Książka która odmieniła moje życie?

    Pierwszą myślą jaka wkradła mi się do głowy gdy przeczytałam pytanie konkursowe było „każda”. Ponieważ taka jest prawda, każda jedna przeczytana książka wzbogaca nas -jako czytelników. Dobra książka jest jak najlepszy przyjaciel, matka, ojciec i kochanek w jednym. Dlaczego? Jak przyjaciel zawsze dotrzyma towarzystwa, umili nam czas i pocieszy. Jak rodzice wykształci – pokaże świat jakiego jeszcze nie znamy, inne myślenie, inne obyczaje. Jak kochanek- rozpali w nas pasje, zajmie myśli i rozbudzi wyobraźnie. A wszystko to skompresowane w kilkudziesięciu stronach druku. Czasami zdarzają się dobre książki, czasami wybitne, często beznadziejne i te jeszcze gorsze. Ważne aby czytać i wyrobić sobie gust. Znaleźć ulubiony gatunek oraz autora i styl.
    Ja niestety stosunkowo późno, biorąc pod uwagę mój aktualny wiek, zrozumiałam to. Gdy byłam mała zdiagnozowano, a raczej zauważono, u mnie dysleksję i dysgrafię. Gubiłam literki, czasami nawet całe sylaby w słowie, nie wspominając już o notorycznym myleniu u z ó czy rz z ż. Ile razy dostałam sprawdzone dyktando z oceną negatywną i hasłem „Zjedź śniadanie! Nie połykaj literek!” wypisanym na czerwono ogromną czcionką? Za każdym razem. Chodziłam do pedagoga na ćwiczenia ortograficzne jednak to nie przynosiło wielkich efektów. Praktycznie torturowali mnie dyktandami i zadaniami. Wszyscy dookoła powtarzali mi, że powinnam czytać więcej książek. I tu był problem, bo to jak powiedzieć wegetarianinowi że ma zjeść całą świnie na raz. Ja po prostu nie lubiłam, ba, nienawidziłam czytać! Miałam typowy książkowstręt, jeśli nie byłam zmuszona w szkole by przeczytać chociaż kawałek lektury to biblioteczkę omijałam szerokim łukiem jakbym bała się, że książki się na mnie rzucą i pożrą.
    W 4 klasie miałam cudowną polonistkę, która mówiąc szczerze, średnio trzymała się programu nauczania. Kazała nam przeczytać „Momo” autorstwa M. Ende. Nikt nie wiedział co to za książka, miejska biblioteka mnie wyśmiała i odesłała z kwitkiem. Jak to możliwe, że kazali nam czytać takie coś zamiast szlachetnego „W pustyni i w puszczy”? Gdy po licznych komplikacjach w końcu zdobyłam książkę, z kwaśną miną, jak zwykle gdy tylko miałam lekturę w rękach, zaczęłam czytać „Momo”. I wtedy właśnie odmieniło się moje życie. Powieść pochłonęłam praktycznie jednym tchem, rodzice nie uwierzyli mi gdy powiedziałam, że przeczytałam ją od deski do deski.
    Ciekawie napisana, inna, niecodzienna. Z biegiem czasu wydaje mi się, że nawet troszkę za trudna dla czwartoklasistki. Jest to opowieść o przyjaźni, trudnościach o złych ludziach -„szarych panach” którzy próbują ukraść cenny wolny czas. Niby nic, ale wtedy ta książka dała mi do myślenia. Czy naprawdę ktoś kradnie mi czas i radość? Dzisiaj wiem, że tak i obecnie nazywam to Internetem. Po tym doświadczeniu zaczęłam czytać książki, dla siebie, dla przyjemności. Aż po dzień dzisiejszy czytam dużo i zawsze kiedy mam okazje- w poczekalni, w pociągu czy autobusie. Dopiero po latach jestem w stanie przyznać wszystkim rację- książki uczą, mnie nauczyły ortografii.

  • emst

    „Przygoda przyjeżdża pociągiem” pozbawiła mnie kompleksów dziecka ze wsi zabitej dechami i nauczyła wierzyć w ludzi, juz 30 lat czytam sobie jak mi źle i to najlepsze lekarstwo na wszelkie niesprawiedliwości tego świata

  • Daria Buk

    Książką, która zmieniła moje życie jest „Myślałem, że mój ojciec jest Bogiem i inne opowiadania z audycji rozgłośni NPR”. Wpadłam na nią przypadkiem przechadzając się pomiędzy półkami ogromnej biblioteki uniwersyteckiej. Tytuł zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam po nią sięgnąć. To, co znalazłam wewnątrz przerosło moje oczekiwania. Muszę wyjaśnić, że książka powstała dzięki inicjatywie Paula Austera, który na antenie swojego programu radiowego poprosił słuchaczy, aby opisali historie, które wydarzyły się naprawdę, ale brzmią jak fikcja. Z tych opowieści powstał zbiór prawie dwustu opowiadań, z których każde ma innego autora. Wśród nich znajdują się historie wzruszające i przepełniające gniewem, zabawne i smutne, pouczające i rozrywkowe, prozaiczne i takie, w które trudno uwierzyć. Czytając je śmiałam się i płakałam na przemian. Cały czas czułam jednak, że słucham intymnych, najważniejszych może w życiu, historii z życia zwykłych ludzi, takich jak ja. To opowiadania, które skłaniają nas do zadumy nad własnym życiem, nad prawami, jakie nim rządzą. Niosą wiele nadziei i optymizmu. Wywołują nostalgię i rozrzewnienie. Jedno z tych opowiadań stało mi się szczególnie bliskie (oczywiście kupiłam własny egzemplarz książki i czytałam ją wielokrotnie) i przypominam je sobie w trudnych chwilach. Dodaje mi otuchy i pomaga wierzyć, że zawsze warto mieć nadzieję. Nakład książki dawno się wyczerpał, ale każdemu czytającemu ten komentarz, polecam żeby spróbował ją zdobyć i sam znalazł w niej balsam dla serca i duszy.

  • Ania Forma

    A my jako rodzice Kuby pokażemy Wam jego ulubioną książeczkę. Nie wiemy czy zmieniła jego życie, ale na pewno zmienila nasz sen, bo dzięki niej szybiciej zasypia. Pozdrawiamy! www.youtube.com/watch…FIDNrj-E1M

  • Kasia Dimic

    Książka ,,Przeminęło z wiatrem” nauczyła mnie, że nic nie trwa wiecznie, ale trzeba walczyć do końca o to, by odzyskać to, co zostało utracone i radzić sobie w gorszych czasach, nie załamując się, a także cieszyć się maksymalnie dobrymi chwilami, by nabrać energii oraz siły, która przyda się, gdy nadejdzie kryzys. Scarlett O’Hara odkładała decyzje na jutro. Popełniałam życiowe błędy, bo działałam błyskawicznie bez zastanowienia. Po przeczytaniu książki zaczęłam postępować tak samo i okazywało się, że po przespaniu nocy wszystko wyglądało inaczej. Dzięki temu udało mi się wyprostować swoje życie.

  • W4sil

    Może jestem wymagający, jednak jest niewiele książek, które kończę z efektem „WOW!”. „Aniołek” Colleen McCullough zagościł w moim domu kilka lat temu i za każdym razem, jak do niego wracam, czuję się jakbym czytał zupełnie inną powieść.
    Za którymś razem zdałem sobie sprawę, że książka w dosłowny sposób ukazuje jak funkcjonujemy; wolimy postępować tak jak inni tego oczekują, przez co rezygnujemy z siebie. Bohaterka odważyła się postawić wszystko na jedną kartę i zacząć działać po swojemu.
    Po uświadomieniu sobie tego, postanowiłem zrobić tak samo. Pojawiła się okazja do zmiany w życiu i, pomimo negatywnych opinii bliskich, skorzystałem z niej.
    Teraz wszystkim mówię, że nie powinni rezygnować z siebie i ze swoich marzeń bo najważniejsze jest to byśmy byli szczęśliwi.

  • piotrowaty83

    Wszystko za życie – Jon Krakauer. Książka nauczyła mnie czerpać siłę do życia z natury, nie patrząc na to co o mnie myślą inni. Są w życiu ważniejsze chwile, rzeczy niż pieniądz rządzący światem, a skoro życie jest tak krótkie nie warto zajmować się takimi troskami tylko brać życie jakim jest i spełniać swoje marzenia nie patrząc na czyjeś opinie.

  • Piotr Pisiewicz

    Zastanawiam się nad tymi wszystkimi przeczytanymi w życiu książkami, myślę o tych poszerzających horyzonty, zmuszających do refleksji, inspirujących do zmian… Im dłużej jednak nad tym rozważam, tym silniej dociera do mnie, że tylko jedna książka naprawdę wywróciła moje życie do góry nogami. Inne je poszerzyły, wzbogaciły, odkryły; ta zaś – zmieniła.
    „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. Gdy książka ukazała się w Polsce, miałem 9 lat. Odkryłem magię, zupełnie inny świat dostępny tylko dla tych, którzy w niego wierzą. Przenosiłem w wyobraźni przedmioty, latałem na miotle, a na peron kolejowy nigdy już nie spojrzałem w ten sam sposób, co przed lekturą. Z kolejnymi książkami magia trwała, a ja dorastałem. Już jako dorosły człowiek mogłem wybrać się na King’s Cross i odkryć, że został we mnie ogromny sentyment i wiara w rzeczy niemożliwe.
    Pamiętam dreszcze, jakie towarzyszyły mi przy zatapianiu się w przygody Harry’ego (choć czytając w tym roku „Kamień Filozoficzny” nie mogłem się nadziwić prostocie językowej, w jakiej został napisany) i ekscytację, gdy stawałem się jednym z uczniów Hogwartu. Niemym, lecz aktywnym obserwatorem świata, który przed tą książką w ogóle dla mnie nie istniał.
    „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” nie jest może najlepszą, najmądrzejszą i najpiękniej napisaną książką, jaką dane mi było czytać, ale niewątpliwie zmieniła moje zwykłe, mugolskie życie w osnuty tajemnicą świat magii i czarodziejstwa.

  • Hania

    uploads.disquscdn.com/image…91988c.jpg
    Każda przeczytana zostawiła jakiś ślad. W labiryncie mojego mózgu blizny i szramy budzące całą paletę emocji, mnogość postaci. Nieprzespane noce i podkrążone oczy. Refleksja nad życiem w towarzystwie wschodzącego słońca. Ale jeśli miałabym wybrać tę, która zmieniła moje życie, to pierwsza własna. Brama do krainy małych, czarnych znaczków, przekroczyłam ją w wieku siedmiu lat. Trwam w niej nieprzerwanie do dziś. To najpiękniejsza kraina na świecie 😉

  • burgundian

    Najbardziej moje życie zmienił „Dziedzic Imperium” Timothy’ego Zahna. Nie przez jakieś podniosłe lekcje czy objawienia, bo też ich tam nie ma – to po prostu bardzo dobrze napisana space opera. Jej wpływ na moje życie był jednak decydujący, jako że była pierwszą fantastyką, z którą miałem kontakt i na tyle dobrą, że stwierdziłem, że chcę tego kontaktu więcej.
    Ten kontakt ukształtował to, jak spędzam wolny czas, na moje zainteresowania, na ludzi, którymi się otaczam, na pracę, jaką wybrałem, na mój światopogląd. W zasadzie całe moje obecne życie, decyzja po decyzji, można by prześledzić w tył, aż do tej książki.

  • Karolina Zawiasa

    Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie: Allen Carr – rzuciłam fajki, tylko tyle i AŻ tyle 🙂

  • Paweł Ruta

    „Inne pieśni” Jacek Dukaj. Sposób ukazania świata i bohaterów w tej książce jest niesamowicie intrygujący i nie jest łatwy do wyobrażenia, a zagłębienie się w tym świecie jest bardzo wymagającym zadaniem. Do tego tytułu podchodziłem niezliczoną ilość razy. Język użyty przez autora jak i tematyka zupełnie mnie nie pociągały. Zaparłem się i zamiast odłożyć ten tytuł brnąłem przez kolejne strony i zaczynałem od początku raz za razem, a gdy przeczytałem ostatnią stronę czułem, że mieniłem się. Owszem, jest tak, że wiele książek odciska w nas swoje piętno, ale w tym przypadku czułem w sobie zmianę niemal fizyczną. Wciąż wracam do tego tytułu i nie wyobrażam sobie żebym kiedyś mógł zapomnieć o „Innych pieśniach”.

  • Nadzieja Ania

    Każdy przechodząc przez życie sięga po książki. Z różnych przyczyn – z ciekawości, nudy, potrzeby… Ja również. Wybierałam z domowej biblioteczki, z szafy biblioteki publicznej, z półki księgarni… i czytałam. Najczęściej książki sprawiały, że się uśmiechałam, płakałam czy umykałam w niezwykły świat fantazji. W którymś momencie życia zaczęłam szukać czegoś, co wyprostuje moją drogę, uporządkuje mnie samą, co pomoże odnaleźć siebie… I wtedy w moich rękach znalazła się książka Martina Gray’a „Siły życia”. Pozycja, której nie czyta się przez jeden wieczór, bo po kilku zdaniach, kilku stronicach… trzeba się zastanowić, trzeba ułożyć siebie od nowa (jak kostkę Rubika), bo książka nie tylko zachęca do refleksji nad sensem życia, ale ukazuje możliwości kształtowania samego siebie. Z wielkiego bałaganu można dojść do niezwykłego ładu. Ta książka… Budzi. Doświadcza. Pozwala marzyć. Wymaga. Każe myśleć. Pyta. Pozwala się rozwijać. Zmienia. I sprawiła, że w moim życiu pojawił się ład, dzięki któremu ruszyłam do przodu. Odnalazłam siły, aby ruszyć. Czasami sięgam do książki, by przypomnieć sobie, ważne sformułowania, abym za bardzo nie skręciła, a szła prosto, bo ta pozycja powstała, aby człowiek otworzył się dla świata, a w nim samym zakiełkowały i rozwinęły się SIŁY ŻYCIA.. U mnie tak się stało.

    Subskrypcja kanału jako obiektywna Lila; FB: Liliana K.Nadzieja

    uploads.disquscdn.com/image…cb7d8c.jpg

  • Anna Gałaszewska

    Nie lubiłam czytać lektur szkolnych. Książki pochłaniałam w dzieciństwie totalnie jak nieprzeciętny polak, ale narzucone z góry tytuły szły mi okrutnie opornie. Jedynie gimnazjum cieszy się całkiem wysokim wskaźnikiem przeczytanych lektur, bo nauczycielka była wybitnie wspaniała! Bardzo podobały mi się książki Małgorzaty Musierowicz, a mieliśmy do wyboru dwie: Kłamczuc
    hę lub Kwiat Kalafiora. Jako jedyna w klasie przeczytałam obie, bo po lekturze tej pierwszej byłam zachwycona. To naprawdę świetne książki dla zagubionej dziewczyny, która dopiero wkracza w okres nastoletni. Dały mi wiele pokładów energii, nadziei, a także sprawiły, że moje samopoczucie znacznie się polepszyło. To piękne, że książki potrafią czasem zadziałać lepiej, niż niejeden psycholog. Nigdy nie zapomnę właśnie tych dwóch lektur i najlepszej pani od polskiego, bo dała mi wiarę w to, że nauczyciel wcale nie jest taki straszny, a lektury takie złe.

  • kasia2006222

    Książka która zmieniła moje życie to zupełna nowość w polskiej literaturze. I chociaż nie należałam nigdy do osób, które zachwycają się książkami z działu poradników i uzależniają życiowe decyzje od porad zawartych w niej to ta książka „wylała na mnie kubeł zimnej wody”. To książka Patrycji Załug „100 pomysłów jak być dla siebie dobrą’. Książka ta otworzyła mi oczy i jakby nieświadomą część mojego mózgu która jak do tej pory nie pozwoliła mi zauważyć że ja jestem dobra dla wszystkich tylko nie dla siebie. Dzięki tej książce zaczęłam dostrzegać drobne gesty i codzienne zachowania, które zakrawały niemal na miano autodestrukcji, Brak czasu dla siebie, ciągła pogoń za

  • kasia2006222

    Książka która zmieniła moje życie to zupełna nowość w polskiej literaturze. I chociaż nie należałam nigdy do osób, które zachwycają się książkami z działu poradników i uzależniają życiowe decyzje od porad zawartych w niej to ta książka „wylała na mnie kubeł zimnej wody”. To książka Patrycji Załug „100 pomysłów jak być dla siebie dobrą’. Książka ta otworzyła mi oczy i jakby nieświadomą część mojego mózgu która jak do tej pory nie pozwoliła mi zauważyć że ja jestem dobra dla wszystkich tylko nie dla siebie. Dzięki tej książce zaczęłam dostrzegać drobne gesty i codzienne zachowania, które zakrawały niemal na miano autodestrukcji, Brak czasu dla siebie, ciągła pogoń za sukcesem, którego nie chcę ja, a który narzuca mi współczesność. Wymagam wiele od innych złoszcząc się i tupiąc gdy nie spełniają moich oczekiwań bez wyrażania tego czego oczekuję. I skąd wszyscy w koło mają się domyślić czego oczekuję i jakie są moje potrzeby. Dziś umie wyrażać swoje potrzeb i opiekować się sobą. Potrafię zatrzymać się na chwilę i dać sobie chwilę odpoczynku, potrafię żyć wolniej ale lepiej i bardziej owocnie może nie pod kątem materialnym ale z pewnością pod kątem przeżywania i odczuwania. To książka która wywróciła moje życie do góry nogami dając mi siłę, wiarę i modyfikując moje zniekształcone przez okrutną rzeczywistość spojrzenie na świat. Dzięki lekturze tej książki którą serwowałam sobie urywek po urywku każdego dnia nauczyłam się prawdziwie kochać siebie, świat i ludzi wokoło. I odkryłam jedno doskonałe prawo miłości – tylko kochając siebie można prawdziwie i bezinteresownie obdarzyć miłością innych ludzi.

  • blackpearl20

    Od wielu lat czołowe miejsce na półce zajmuje trylogia „Władcy pierścieni”. Znam ją już praktycznie na pamięć. Uwielbiam fantastykę, ale TO jest czymś więcej niż tylko książką. Na tyle darły się do mojej głowy, ze namówiłam męża na wyprawę życia do Nowej Zelandii w Byłam tak podekscytowana, że na kilka tygodni przed wylotem nanosiłam poprawki na plan naszej podróży. Objechaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz i odwiedziliśmy wszystkie najważniejsze miejsca, w których toczyła się akcja trylogii
    Tolkiena. „Zabłądziliśmy” w Morii, „wpadliśmy” do Góry Przeznaczenia Orodruiny,
    a nawet daliśmy się porwać orkom J Tylko jest jeden problem. Skoro namówiła męża na tąwyprawę w 15-lecie godów, to on już drży co wymyślę na kolejny jubileusz. Z
    pewnością zainspiruję się jakąś książką. Może Verne i jego podróż dookoła
    świata? A co to zmieniło w moim życiu? Skreśliłam jedno z marzeń ze swoje listy 🙂

  • Anula Wawrzyniak

    Tak naprawdę KAŻDA książka zmienia moje życie – bo z każdą lekturą staję się ciut innym człowiekiem, wzbogacam swoją wiedzę o świecie, poszerzam spektrum emocji, doświadczam nowych wrażeń…

    Mam jednak na mojej liście dwa tytuły, które zdecydowanie zajmują I miejsce – i to od wielu lat.

    Pierwszy z nich to „O pingwinie Kleofasku” Ireny Tuwim. Jako mała szantażystka o wysoce rozwiniętych zdolnościach manipulatorskich pozwalałam się przekupić do wykonania nielubianych czynności (jedzenie, spanie, pójście do dentysty itd.) jedynie książkami, najlepiej czytanymi przez ukochanego dziadka… To była jego działka – czytanie. I były to zarazem jedyne chwile, kiedy ja, mały nicpoń, potrafiłam siedzieć godzinami spokojnie, zasłuchana w słowa kolejnych opowieści o moich ukochanych bohaterach…

    Tupot małych, pingwinich stópek rozbrzmiewał przez całe moje dzieciństwo, a nieporadne nieco ilustracje rozświetlały każdy dziecinny sen…

    Tak, pingwin musiał się pojawić za każdym razem, kiedy tylko zasiadaliśmy przy dużym kuchennym stole na codzienną porcję lektury. Nieważne, że znałam każde słowo z tej książeczki i nieraz podpowiadałam dziadkowi, co powinno nastąpić w kolejnym akapicie. Pingwinek Kleofasek – mój ptasi i nielotowaty idol – nie miał prawa do urlopu. Dziadek – jak łatwo się domyślić – też. 😉

    Aż w końcu mój ukochany lektor miał dość i postanowił zastosować pewien podstęp. Mianowicie nauczył mnie, 4-letniego berbecia, literek. Na początku nieporadnie, ale jednak zaczęłam odcyfrowywać druk kolejnych książeczek… aż w końcu mogłam obcować z ukochanym Kleofaskiem sam na sam, bez pośrednictwa dorosłych!

    Zostało mi to do dziś. Dziadka już dawno nie ma z nami, przeniósł się tam, gdzie może czytać, co mu się żywnie podoba. 😉 A ja czytam – bo skoro mnie tego nauczył, to szkoda, by się ta cenna umiejętność zmarnowała! 😉

    Książka numer dwa to „Sklepy cynamonowe. Sanatorium pod Klepsydrą” – czyli zebrane opowiadania Brunona Schulza, czarodzieja z Drohobycza, który swoją poetycką prozą uwiódł mnie w liceum. To dzięki niemu – i z miłości do niego – wystartowałam w olimpiadzie literatury i języka polskiego. I zajęłam w niej 22 miejsce w kraju. To dzięki niemu wybrałam się na studia do Krakowa – mekki schulzologów. I pojechałam na Ukrainę, by być bliżej mojej literackiej miłości.

    Teraz wszystkie książki czytam przez pryzmat tych dwóch – pierwszej dziecinnej fascynacji i pierwszej dorosłej książkowej miłości. I wciąż znajduję nowe nawiązania, nowe ciekawostki, nowe smaczki… I kocham. Kocham czytać.

    uploads.disquscdn.com/image…210962.jpg

  • Kirył Konowałow


    Forma mojego zgłoszenia może i żartobliwa jednak rzeczywiście jest to genialna książka, która zmieniła moje życie. Polecam serdecznie „Nocny Patrol” Siergieja Łukjanienko! Czytanie książek na telefonie nie jest przyjemne, a przyznam, że poprzedni czytnik haniebnie zdeptałem i nowy uratowałby mój wzrok przed totalnym popsuciem i pozwolił komfortowo zwiedzać literackie światy. 🙂

  • Magda K

    Książka, która całkowicie zmieniła moje życie to „Sekret” Rhondy Byrne. Nigdy nie sądziłam, że coś jest w stanie otworzyć moje oczy tak szeroko na świat, tak jak uczyniła to ta książka. Dzięki niej zrozumiałam, że jedyną przeszkodą do bycia szczęśliwym i spełnionym jest brak wiary w siebie. Każda ze stron Sekretu uświadomiła mi, że jestem w stanie przyciągnąć do siebie dobro, ale też niestety jak to się często dzieje w życiu każdego człowieka również i zło. Ale po co myśleć o złych rzeczach i tym samym właśnie je przyciągając, lepiej jest iść przez życie pełnym optymizmu z wiarą, że jesteśmy w stanie przenosić góry, spełniać swoje marzenia, które tak naprawdę są tylko na wyciągnięcie ręki. Sekret nie tylko zmienił moje życie, bo dał mi wiarę we własne możliwości, ale cały czas je zmienia na nowo i udoskonala mnie. Zawsze w trudnych momentach wracam do tej książki, bo wiem, że jeśli nawet wtedy kiedy jest bardzo ciężko, to tuż za rogiem kartki, czeka na mnie światełko. Światełko, które na nowo rozbłyśnie, da mi moc do dalszego działania i pomoże się podnieść i iść, a nawet biec dalej po szczęście.

  • Weronika N

    Moje życie zmieniła książka „Mały książę” autorstwa Antoine de Saint-Exupéry Tą książkę przerabiałam w podstawówce na lekcji języka polskiego i tak naprawdę nie miała dla mnie znaczenia, ponieważ byłam dzieckiem i nie chciałam oraz nie lubiłam czytać lektur. Wróciłam do tej książki kilkanaście lat później kiedy zakochałam się w czytaniu książek. Dzięki tej książce zrozumiałam jakie są ważne wartości w życiu i którymi należy się kierować aby nie pogubić się w życiu. Mały Książę pokazał mi poprzez swoje podróże, że najważniejszymi wartościami w życiu są: miłość, przyjaźń, dobroć, pomoc innym ludziom ale także okazywanie szacunku. Pokazał mi, że należy być wiernym swoim przekonaniom i nigdy się nie poddawać. Niby każdy wie jakie są ważne wartości w życiu ale może życie tak zawirować, że porostu pogubimy się. Ja dzięki tej książce zrozumiałam dlaczego ważne są te wartości i zmieniłam przez to swoje patrzenie na świat.

  • cia11

    Był to Władca Pierścieni Tolkiena, a dokładniej jego
    pierwszy tom, który zacząłem czytać w deszczowy dzień na koloniach lata temu,
    tak mnie wciągnęło po pierwszych kilku rozdziałach, że w kilka dni pochłonąłem
    całą książkę, a do molów książkowych wtedy nie należałem. Teraz jak jakaś książka
    mnie zainteresuje to mogę taką pochłonąć w ciągu jednego dnia, odkładając wszystko inne na bok.

  • Anna Paw

    Jest mnóstwo książek, które mnie ukształtowało. Wiele z nich pomogło mi odkryć życiowe powołanie, pobudzić kreatywność, rozwinąć zainteresowania. Dzięki kilku poszerzyły się moje horyzonty, inne otworzyły mnie na nowe gatunki. Ale czy mogę powiedzieć, że któraś z nich zmieniła moje życie? To chyba stwierdzenie trochę na wyrost – a książki nauczyły mnie też, że rzadko kiedy coś dobrego wynika z przerostu formy nad treścią i zbytnego patosu. Ale przecież musi być taka książka, która zasługuje na to miano… Głowiłam się nad tym dosyć długo, a odpowiedź okazało się oczywista… Nic z powyższych rzeczy nie miałoby miejsca, gdyby nie pierwsza książka, którą pokochałam… Było letnie popołudnie. Siedziałam w cieniu drzewa rozkoszując się ciepłym, wakacyjnym dniem, kiedy mym oczom ukazał się nie kto inny jak zając ubrany w elegancką marynarkę, co rusz to spoglądający na zegarek. Postanowiłam sprawdzić, dokąd się tak śpieszy ten szykowny zwierzak i w pogoni za nim wpadłam do króliczej nory… Tak właśnie rozpoczęła się największa przygoda mojego życia. „Alicję w Krainie Czarów” pochłonęłam zachłannie. Od razu zauroczyła mnie pokręcona logika snu, która rządziła tym miejscem i jej niesamowici mieszkańcy. Wtedy waśnie pokochałam książki, a reszta, jak to mówią, jest historią…

  • Monika Chyczewska

    Lassie wróć-ulubion a ksiązka mojego taty Marka, którego z nami nie ma już 16 lat, a która mi Go zawsze przypomina

  • unique132737 .

    Nigdy nie przeczytałam książki lepszej niż „Potęga podświadomości”.
    Nieprawdopodobne, jak za pomocą własnych myśli możemy kreować rzeczywistość…
    Dzięki niej wytworzyłam strumień pozytywnych zmian w swoim życiu.
    Jestem szczęśliwa w miejscu, w którym się znajduję.
    Wdzięczna za wszystko, co mam.
    Zachęcam każdego do zapoznania się z tą książką. Warto.

  • Paulina Pałka

    Przez dwa dni zastanawiałm się, która książka zmieniła moje życie i doszłam do wniosku, że żadna… uploads.disquscdn.com/image…384dd3.jpg Każda książka, którą przeczytałam wzniosła coś do mojego życia. Zdarzały się lektury totalnie nudne, ale one też coś wnosiły. Dzięki książkom, nauczyłam się myśleć o pewnych sprawach szerzej, zmieniały moje podejście do pewnych sytuacji, wywoływały emocje, których się bałam, płakałam, ale również śmiałam całym sercem. W ostatnim czasie największe wrażenie sprawiła na mnie ksiażka „Jeden dzień”. Tak, wiem, babskie czytadło, ale przez tydzień nie potrafiłam dojść do siebie! To nie jest zwykła literatura kobieca, to jest perełka. Miałam wiele przemyśleń na temat związków i wiele rzeczy do tej pory pamiętam. Przydadzą się na przyszłość, kiedy sama poznam mojego Dextera. Zazwyczaj czytam kryminały, dzięki którym bardziej zainteresowałam się psychologią. Tak, posychologią, portretem psychologicznym bohaterów, które często mają swoje odzwierciedlenie w życiu, bo autorzy korzystają z mądrych rad specjalistów. I tak mogłam się wiele dowiedzieć z „Misery”, „Zaginionej dziewczyny”, „Dziewczyny z pociągu”, „Idealnej”, „Tajemnic Manhattanu”, „Nieznajomego” i wielu, wielu innych…. Cenię też Marka Krajewskiego, bo to on zainspirował mnie, do zainteresowania się mitologią. Jego inteligentne wplatanie motywów mitologii do swoich książek, dało mi do myślenia, żeby załatać swoje braki w wiedzy. Zatem książki to nie tylko chwila oderwania od rzeczywistości, ale także uświadomienie sobie naszych braków emocjonalnych, intelektualnych i światopoglądowych. „Głodni zmiany” uświadomili mi, jakie świństwo jemy na co dzień, w jakich ilościach zjadamy chemię i jak bardzo jest dla nas szkodliwa. Wygląda na to, że każdy człowiek powinien się zastanowić, jakiego oleju używ choćby do zmażenia. Dzięki Bogu, posiadam teraz większą świadomość. Jak się okazuje, odpowiednia książka może nas przekonać do literatury, ktróa nas totalnie nie interesuje! Tak było ze mną i z literaturą fantasy, której po prostu nie lubiłam. „Hobbit” mnie zauroczył i dzięki niemu zainteresowałam się „Władcą Pierścieni”, do którego musiałam emoicjonalnie dojrzeć. Myślę, że juz jestem gotowa, natomiast gorzej mi idzie z kupieniem odpowiedniego egzemplarza. Za dużo podrózuję, żeby zmieścić wszystkie tomy w małej torebce, ale nawet z mniejszymi książkami jest ogromny problem. Jaką, ile , którą… Może jesień będzie odpowiednim momentem, do częstszego korzystania z kanapy, koca i herbaty.

  • Ewelina Śliwa

    Największe wrażenie jeśli chodzi o spełnianie marzeń i działanie wywarła na mnie książka Lesa Browna „Urzeczywistnij swoje marzenia”. Udało mi się Go zobaczyć na żywo po National Achievers Congres w Afryce, w Poznaniu 2 lata temu po 2 nieprzespanych nocach w PL busie. Bez jakiejkolwiek znajomości terenu udałam się tam , idąc na żywioł. Do dziś motywuje i ubogaca mnie lektura książki człowieka, który zaczynał od zera, a zaszedł tak daleko. Rozkochałam się w książkach, dzięki różnym szkoleniom i inwestycjom w siebie zarabiam dziś 2 razy więcej niż przed rokiem, mimo, że pierwsza zatrudniająca mnie na etacie firma praktycznie już upada. Niezależnie od konkursu apeluje – ludzie szukajcie innych źródeł dochodu i nigdy nie ufajcie 1 firmie, w której pracujecie na „bezpiecznym” etacie.

  • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

    Nasza zabawa dobiegła już końca – wyniki opublikujemy jeszcze w tym miesiącu.
    Dostaliśmy ponad 140 zgłoszeń. Dzięki! Będziemy mieli co czytać. 🙂

    • http://bwrstudio.pl/ Bartosz Mikołajczyk

      Wyniki zostaną opublikowane tutaj czy na FB? 🙂

      • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

        Zdecydowanie tutaj. 🙂

        • Janek

          A wiadomo kiedy będą? 🙂 jeszcze w tym tygodniu czy raczej w nastepnym?

        • Janek

          Czy ktos odpowie na moje pytanie zadane wczoraj rano: kiedy dojladnie beda wyniki?

          • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

            Masz odpowiedź już wyżej – jeszcze w tym miesiącu. Dokładniejszej odpowiedzi nie otrzymasz. 😉

          • Janek

            czy wyniki będą może dzisiaj?

          • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

            Nie, dzisiaj na pewno nie opublikujemy wyników.

          • Janek

            Dziekuje za odpowiedź:) a kiedy przewidujecie publikacje?:)

          • Mortal Wombat

            Niech zgadnę – w tym miesiącu? Czyli w terminie 26-30 września.

          • Janek

            pytam bo męczy mnie codzienne wchodzenie po kilka razy i sprawdzanie, wolałbym konkretną datę tak jak to przeważnie bywa podane w konkursach.

          • siw w-a

            no to może daj na luz i przestań gwałcić przycisk odświeżania strony?

          • Mortal Wombat

            30 września wydaje się być dość konkretną datą.
            Poza tym miej litość. 140 odpowiedzi. Jeśli organizatorzy mają podejść do tego rzetelnie i wybrać najlepszą, to niestety, trzeba czekać.

    • Monika

      Ja mam pytanie także ale nie o wyniki 🙂 Napisałam odpowiedź i nie jest ona tutaj w komentarzach widoczna, jednak na moim koncie google jest – nie wiem…czy to jakiś błąd? uploads.disquscdn.com/image…b738dc.png

    • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

      Wszystko wskazuje na to, że wyniki pojawią się jutro. 🙂

      • AN NA

        Czekamy! 🙂

    • http://www.techmaniak.pl/ Szymon

      I mamy wyniki! 🙂

      • Mortal Wombat

        Janek nie będzie zadowolony. 😂


reklama