Fot, Nothing, edycja Konrad Bartnik
Od 15 lat jestem fanem smartfonów, od ponad 9 zawodowo je testuję. Widziałem głupie decyzje, ekrany 3D, aparty 3D, dodatkowe ekrany, grube telefony, smukłe telefony, szybkie ładowanie i wybuchające baterie. Nie widziałem za to tak drogich smartfonów. W 2026 roku po prostu nie ma sensu kupować nowego telefonu prosto ze sklepu. Sytuacja robi się podobnie absurdalna, co z rynkiem mieszkań i samochodów. O wszystko przez to, że możemy generować śmieszne obrazki i filmiki z tańczącymi psami.
Spis treści
Próbowałeś ostatnio kupić sobie telefon? Jeżeli nie, to zazdroszczę błogiej nieświadomości. Jeżeli tak, to współczuję zalanych łzami ubrań. Jest drożej niż kiedykolwiek, a rynek tanich smartfonów za tysiąc złotych praktycznie przestał istnieć. Rozbijmy na czynniki pierwsze przyczyny problemu, przez który nasza ulubiona elektronika kosztuje aż tyle.
Rynek smartfonów zmierza w stronę zjawiska, którego w branży mobilnej nie widziano od dekady. Październik 2026 roku staje się momentem, w którym zakupy nowych urządzeń obarczone są dotąd ryzykiem finansowym i jakościowym.
Standardem w branży technologicznej była dotychczas prosta zależność: nowy model kosztował tyle samo co poprzednik lub nieznacznie więcej, oferując w zamian mocniejszy procesor, więcej pamięci oraz ulepszone aparaty. Przykład? Motorola Moto G67, która jest zdecydowanie za droga (kosztuje 1399 złotych, powinna jakieś 800).
Motorola Moto G67 to przykład telefonu droższego i gorszego od poprzednika / fot. Motorola
Premiera nowej generacji w drugiej połowie 2026 roku całkowicie przełamuje ten schemat. Smartfony debiutujące jesienią 2026 roku okazują się droższe i słabsze od urządzeń wydanych rok lub dwa lata wcześniej. Fajny materiał na temat gorszej z roku na rok serii Galaxy S Ultra przygotował zresztą Damian.
Bezpośrednią przyczyną tego stanu rzeczy jest głęboki, strukturalny kryzys na rynku pamięci operacyjnej (DRAM / LPDDR). Aby zrozumieć, dlaczego zakup telefonu w październiku 2026 roku mija się z celem, należy przyjrzeć się meandrom tego kryzysu oraz jego bezpośrednim skutkom dla konsumentów.
Korzenie obecnych problemów sięgają rozbudowy infrastruktury sztucznej inteligencji. Giganci technologiczni tacy jak Microsoft, Google, Meta czy Nvidia, wpompują setki miliardów dolarów w centra danych i akceleratory AI. Urządzenia te wymagają potężnych wolumenów wysokoprzepustowej pamięci HBM (High Bandwidth Memory). Nie ma więc w tym nic dziwnego, że popyt rodzi podaż, a podaż zabija możliwości produkcji.
Czołowi producenci pamięci – Samsung, SK Hynix oraz Micron – masowo przestawiają swoje linie produkcyjne z klasycznych kości DRAM i LPDDR5 (używanych w komputerach i smartfonach) na produkcję pamięci HBM dla serwerów. To ich, zresztą przy jawnej zmowie cenowej, winić trzeba za obecny stan rzeczy.
Ile RAM ma Twój telefon? / fot. Damian Kucharski, gsmManiaK.pl
Wytwarzanie pamięci HBM charakteryzuje się znacznie wyższą marżą, lecz jest fizycznie bardziej wymagające: wyprodukowanie każdego gigabajta pamięci HBM pochłania moce produkcyjne odpowiadające niemal 3 gigabajtom standardowej pamięci LPDDR.
W efekcie na rynku urządzeń konsumenckich powstała ogromna luka podażowa. Ceny hurtowe komponentów pamięci operacyjnej dla smartfonów wzrosły w ciągu roku o kilkaset procent, a producenci telefonów w drugiej połowie 2026 roku musieli podjąć decyzje rzutujące na specyfikację i wycenę swoich urządzeń.
Drastyczny wzrost kosztów kości LPDDR5X zmusza koncerny technologiczne do stosowania tzw. technicznej shrinkflacji (obniżania wartości produktu przy zachowaniu lub podniesieniu jego ceny).
Przez ostatnie lata standardem w średniej półce cenowej stało się 12 GB RAM-u, a w czołowych modelach – 16 GB. W październiku 2026 roku sytuacja uległa odwróceniu. Zmiany specyfikacji widoczne w najnowszych premierach obejmują
Redmi Note 17 ma 4 GB RAM, a kosztuje 899 złotych / fot. Xiaomi
Do tego dochodzi jeszcze szukanie oszczędności w pozostałych komponentach. Aby zrekompensować gigantyczny koszt kości RAM i nie podnosić ceny końcowej o kilkadziesiąt procent, producenci wprowadzają cięcia budżetowe w innych elementach wyposażenia:
W rezultacie smartfon debiutujący w październiku 2026 roku kosztuje od 10 do 20% więcej niż jego bezpośredni odpowiednik z 2025 roku, oferując jednocześnie słabszą specyfikację techniczną.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rok 2026 miał być przełomowy pod względem lokalnego przetwarzania sztucznej inteligencji (On-Device AI). Producenci promują nowe systemy operacyjne i nakładki systemowe naszpikowane funkcjami generatywnymi. Użytkownik otrzymuje sprzęt, na którym nowe funkcje AI działają wolno, a system agresywnie zamyka aplikacje działające w tle ze względu na brak wolnej pamięci operacyjnej.
Narzędzia te wymagają jednak znacznych zasobów pamięci podręcznej. Uruchomienie lokalnego modelu językowego lub edytora graficznego zasilanego przez AI pożera od 3 do 5 GB RAM-u na wyłączność. Kupując w październiku 2026 roku smartfon za kwotę 3000–4000 zł z 8 GB RAM-u, wpadamy w pułapkę. Motorola Edge 70 Max to koronny przykład za 2999 złotych.
Motorola Edge 70 Max to fajny telefon, który powinien mieć dwa razty tyle RAM / fot. Motorola
Okres jesienny to tradycyjnie czas najważniejszych premier targowych i targów technologicznych. Jednak z punktu widzenia ekonomicznego wybór tego momentu na zakup telefonu jest wysoce nieefektywny. Tu trzeba powiedzieć o trzech rzeczach:
Tak moi drodzy – jesteśmy w momencie, w którym lepiej kupować używane telefony niż nowe. Podsumowując, rynek urządzeń mobilnych w październiku 2026 roku znalazł się w niespotykanym dotąd punkcie. Źródła z Korei mówią, że w 2027 roku nic się nie zmieni.
Pierwszy raz od dekady zakup najnowszego modelu oznacza wydanie większej kwoty na sprzęt, który pod wieloma względami ustępuje swojemu ubiegłorocznemu poprzednikowi. Osoby poszukujące nowego smartfona powinny skierować swoją uwagę na zeszłoroczne flagowce z dojrzałego magazynowo okresu lub wstrzymać się z zakupem do czasu stabilizacji rynku podzespołów.
Jeżeli z kolei chcesz dużo RAM, to tutaj mamy osobny poradnika. Uwierz na słowo, że jego przygotowanie wcale nie było proste.
https://www.gsmmaniak.pl/1687489/top-10-telefonow-ktore-maja-duzo-ram/
Opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…
Najnowszy ranking AnTuTu przyniósł zaskakujące rozstrzygnięcie. Xiaomi 18 Fold pokonał najmocniejsze smartfony wyposażone w procesory…