POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Skala opłacalności jest za krótka na to, żeby opisać za jej pomocą POCO F9 Pro. Telefon testowałem przez trzy tygodnie, próbowałem porównać z droższym i większym Ultra, szukałem wad i poległem. Ten telefon zwyczajnie nie ma niedociągnięć poza szerokim kątem, a cena jak na 2026 rok jest po prostu trudna do uwierzenia. Zapraszam do recenzji POCO F9 Pro.
Spis treści
Od premiery POCO F9 Pro minęły już ponad trzy tygodnie, przez które miałem okazję testować ten telefon. Tak się złożyło, że najpierw chciałem dokończyć POCO F9 Ultra, który na papierze wydawał mi się ciekawszym telefonem. Okazuje się, że wcale nie miałem racji. Pomimo mniejszej baterii przeciętny użytkownik powinien wybrać POCO F9 Pro, bo to kawał dobrego telefonu. I to w cenie, która w 2026 roku wydaje się niemożliwa.
Na początek dla porządku napiszę, że na testy trafiła do mnie pistacjowa wersja POCO F9 Pro w wersji 12/512 GB. Za taki sprzęt w Polsce trzeba zapłacić 2799 złotych. Za takie pieniądze konkurencja oferuje średniaki. Ba, samo Xiaomi życzy sobie tyle za wyraźnie słabszego Redmi Note 17 Pro Max.
| Nazwa modelu | POCO F9 Pro |
|---|---|
| Ekran | 6,59 cala, AMOLED, 1.5K, 185 Hz, płaskie wykończenie |
| Procesor | Snapdragon 8 Elite Gen 5 V |
| Pamięć RAM | 12 GB RAM w polskiej wersji |
| Pamięć na dane | 256 GB / 512 GB (UFS 4.1) |
| Bateria | 6330 mAh |
| Ładowanie | 100 W (przewodowe), 50 W (bezprzewodowe), 27 W (bezprzewodowe zwrotne), 22.5 W (zwrotne po kablu) |
| Aparat | Jednostka główna 200 MP z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 50 MP + 5-krotny teleobiektyw 50 MP z OIS |
| Dodatkowe | Metalowa ramka, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, mocne głośniki stereo BOSE, flagowa haptyka |
| Cena | Od 2599 złotych |
Jeżeli chodzi o zawartość pudełka, to nie różni się ona w żaden sposób od POCO F9 Ultra. Różni się za to od bezpośredniego poprzednika, czyli POCO F8 Pro. Chodzi mi o etui, które jest zdecydowanie brzydsze. Wykonano jest z przezroczystego, twardego plastiku. Zdecydowanie wolałem stare case’y, wykonane z miękkkiego i przyjemnego w dotyku silikonu. Nie będę jednak specjalnie narzekać na darmowe akcesoria, skoro większość producentów nie dodaje absolutnie nic do zestawu sprzedażowego.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Tak naprawdę mam tylko jeden problem z POCO F9 Pro. Ktoś, kto zatwierdział jego pistacjowy kolor, powinien bez możliwości odwołania zostać oddalony od takich decyzji. Ze wszystkich barw, które mogą znaleźć się na obudowie telefony, ta jest najgorsza. Możesz się spodziewać, że skoro recenzję telefonu zaczynam od narzekania na kolor, to naprawdę nie byłem w stanie znaleźć w nim wad.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Gdy piszę tę recenzję, na moim biurku leżą mój POCO F8 Ultra, iPhone 18 Pro oraz iPhone 18 Pro Max. Logicznym wydaje się, że POCO F9 Pro powinien przypominać inny telefon Xiaomi, ale tak nie jest. Bliżej mu do Apple, ale nie będę się tego czepiać, a to z kilku powodów. Po pierwsze – wyspa wystaje, ale obiektywy już nie. Po drugie – smartfon fenomenalnie leży w dłoni.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Ekran w POCO F9 Pro, zupełnie jak w jego poprzedniku, ma 6,59 cala. Możecie mnie za to zjeść w komentarzach, ale moim zdaniem przy obecnej grubości ramek to wystarczy, żeby nazwać go kompaktowym. Mimo ceny na poziomie 2599 złotych ten telefon jest wykonany jak flagowiec – i dokładnie tak wygląda. Wspominałem już, że jest pistacjowy, a nie powinien? Nie? To wspominam.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
W tej sekcji trzeba napisać coś o głośnikach i wibracjach. Pierwsze – pomimo podobnego do Ultra logo Bose – są po prostu bardzo dobre, a nie doskonałe. Jedno trzeba przyznać – to naprawdę głośny smartfon, a nawet przy wysokiej głośności nie słychać trzasków. Co do wibracji, to są absurdalnie dobre. Ten telefon kosztuje mniej od Redmi Note 17 Pro Max, a działa, wygląda i wibruje jak flagowiec.
O ile głośniki niekoniecznie są tak dobre, to trzeba przyznać, że ekran w POCO F9 Pro jest równie udany co w Ultra. Jak wspomniałem, ma 6,59 cala, wykonano go w technologii OLED, rozdzielczość to 1.5K, a wszystko okraszono kapitalnym odświeżaniem na poziomie 185 Hz. Na papierze jest to więc praktycznie taki sam panel jak przed rokiem, ale tak naprawdę jest nieco lepszy.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
W czym lepszy? Na przykład jest jaśniejszy – nie to, żebym miał jakieś zastrzeżenia co do poprzednika. Trochę bije się ze sobą i swoją pamięcią, ale napiszę jednak, że to najlepszy wyświetlacz w tej półce cenowej. Przez chwilę zastanawiałem się, czy kosztujący obecnie 2278 złotych Samsung Galaxy S25 Edge nie jest lepszy, ale nie – nie ma podejścia. Patrzenie na POCO F9 Pro to czysta przyjemność.
Co z odświeżaniem ekranu? Czy faktycznie te 185 Hz jest osiągalne w codziennym użytkowaniu? Owszem – w grach, które są w stanie wykorzystać taki wyświetlacz. W niemal każdym innym scenariuszu pomiar pokazywał 120 Hz, a jedynym wyjątkiem jest wideo, które schodzi do 60 Hz. POCO F9 Pro byłby lepszy tylko wtedy, gdyby byłby to panel LTPO, ale w tej cenie nie ma na to szans.
POCO F8 Pro miał baterię 6210 mAh i byłem nią zachwycony. Problem polega na tym, że test F9 Ultra strasznie mnie rozpuścił – tamtego flagowca po prostu nie da się rozładować w jeden dzień. W przypadku POCO F9 Pro z baterią 6330 mAh jest to bardzo trudne, ale w końcu mi się udało. Fakt, że był to dzień niemal w całości wypełniony graniem w Pokemon Go, ale jednak. 9 i pół godzin SoT jest tu normą.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Sęk w tym, że jedynie Redmi Note 17 Pro Max, o którym pisałem wcześniej, w tej półce cenowej jest w stanie oferować jeszcze dłuższy czas pracy. Pod każdym innym względem jest jednak nieporównywalnie gorszy od POCO. F9 Pro ma na przykład szybkie ładowanie bezprzewodowe, o którym w Redmi możesz zapomnieć. Jest jeszcze Xiaomi 17T Pro, który w dobrej cenie oferuje podobne możliwości.
Co z szybkością ładowania? Po 30 minutach na wskaźniku baterii zobaczyłem 71 procent. Pełen proces zajął 44 minuty, czego nie mogę ocenić inaczej niż na szóstkę. Polecam jednak zaopatrzyć się w oryginalną ładowarkę Xiaomi o mocy 120 W. W Polsce kosztuje raptem 58 złotych, a mocno ułatwia życie.
Na początek nieco teorii, bo POCO F9 Pro ma dość dziwny procesor. Jest to Snapdragon 8 Elite Gen 5 V, czyli SoC wykonany w 3 nm litografii. Czym się różni? Dla 99% użytkowników odpowiem, że niczym. Dla 1% nerdów takich jak ja powiem, że ma słabsze GPU, które ma do dyspozycji o 1/3 mniej pamięci (12 vs 18 MB). Nawet w benchmarkach, które robiłem, różnica pomiędzy POCO F9 Pro i Ultra jest marginalna.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Nie jest niestety tak, że te dwa telefony są jednak identyczne w codziennym użytkowaniu, a to z prostego powodu. POCO F9 Pro nie ma wersji z 16 GB RAM, każdy wariant to 12 GB. Na pocieszenie mamy błyskawiczną pamięć UFS 4.1.
Efektem jest wybitnie płynna praca na co dzień, a podczas grania nie ma mowy o żadnych spowolnieniach. Mimo niskiej ceny to nadal jeden z najwydajniejszych smartfonów na rynku. Do tego kultura pracy jest świetna – mimo tego, że naprawdę chciałem, nie udało mi się go mocniej nagrzać. Xiaomi dokonało cudów z chłodzeniem.
Na koniec tej sekcji czas na mój standardowy kącik do narzekania na ilość wyświetlanych jako powiadomienia reklam (najczęściej zachęcający do zainstawalonia gry, w która nigdy grać nie chcesz) oraz preinstalowanych aplikacji. Jest ich ponad 20, a żadna z nich nie wydaje mi się przydatna. Bloatware – jak to u Xiaomi – żyje i ma się dobrze.
Jak można było się spodziewać, POCO F9 Pro ma bardzo podobny aparat do POCO F9 Ultra, przynajmniej w kwestii głównej matrycy. To Samsung HP5, czyli matryca o rozdzielczości 200 MP. Różnica jest jednak w teleobiektywie, który ma… 2,5-krotne zbliżenie, a więc 5-krotny zoom to crop. Nie ma to dla mnie sensu przy tak dużym sensorze główny. Do tego mamy 8 MP szeroki kąt, który zresztą nie ma autofokusu.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Jeżeli chodzi o aplikację, to jest tak samo dobra, jak w każdym Xiaomi z wyższej półki. Od głównej linii flagowców odróżnia ją brak współpracy z Leica, która zresztą nic dla mnie nie znaczy. Przyjrzyjmy się jakości zdjęć.
POCO F9 Pro robi kapitalne zdjęcia za dnia, zresztą podobnie jak Ultra. Detali jest mnóstwo, kolory cieszą oczy, nie mogę się też przyczepić do rozpiętości tonalnej. Narzekać mogą co najwyżej Ci, którzy preferują bardziej stonowane barwy. 2,5-krotny zoom, jak wspomniałem, jest dla mnie bez sensu, a szeroki kat nadaje się do użycia tylko przy dobrym świetle. Nawet wnętrze domu potrafi go przerosnąć.
W nocy aparat POCO F9 Pro ma dwie twarze – matryca główna oraz pozostałe. Jak pisałem w przypadku Ultra, zdjęcia w z głównego obiektywu są bardzo dobre. 2-krotny zoom (crop z głównej matrycy) też jest dobry. Gorzej robi się przy 2,5-krotnym powiększeniu. Zobacz też zdjęcia z zoomem x5 – to nie tak, że trzęsą mi się recę, po prostu stabilizacja wyraźnie nie daje rady). Szeroki kąt nadaje się tylko do jasno oświetlonych zabytków, reszta to dla niej za wiele.
Mówiąc szczerze, poza aparatem ten telefon nie ma żadnych wad. Kosztuje 2599 złotych, czyli przy flagowej specyfikacji jest tańszy od nowych średniaków konkurencji. Po prostu nie kupuj go w pistacjowym kolorze, a będziesz nim zachwycony (tak, są też czarne i zielone). POCO w tym roku poskładało każdego rywala wyceną w Polsce i nie da się nie polecać ich sprzętów.
POCO F9 Pro / fot. Konrad Bartnik
Wśród zalet POCO F9 Pro wymienić trzeba kulturę i czas pracy. Smartfon zawsze pozostaje chłodny i przeciętny użytkownik będzie ładować go co półtora do dwóch dni. Poza tym główny aparat 200 MP robi bardzo dobre zdjęcia. Ekran w tej półce cenowej jest najlepszy, a telefon wygodnie leży w dłoni. Zadbano nawet o takie detale, jak ukrycie informacji o certyfikacji na bocznej ramce.
Czy zatem POCO F9 Pro ma jakieś wady? Tak, bo 2,5-krotny zoom jest dla mnie bez sensu, a szeroki kąt nie nadaje się do używania w nocy. To jednak bardzo niewielkie kompromisy w tak dobrze wycenionym telefonie. Tak naprawdę jedynym bardziej opłacalnym smartfonem na rynku jest dla mnie POCO F9 Ultra. POCO F9 Pro jest drugi, a potem bardzo długo nie ma nic.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…