Kategorie: Redmi Telefony Testy

TEST | Redmi Note 17 Pro Max. Ten telefon ładuje się raz na 3 dni

Z Redmi Note 17 Pro Max miałem okazję korzystać przez ponad dwa tygodnie przed premierą. Sprawdziłem jego gigantyczną baterię 9210 mAh, ale znalazłem też kilka wad, które czas pracy stara się maskować. Po tym czasie nie mam wątpliwości co do jednego. Tego smartfona warto kupić dla baterii. Czy warto jednak kupić go ogólnie?

Dwa tygodnie przed wprowadzeniem do polskiej sprzedaży zacząłem swoje testy Redmi Note 17 Pro Max. Ten telefon składa co najmniej jedną obietnicę swoją specyfikację – ma bowiem największą baterię w smartfonie, który kupisz w Polsce. Czy oprócz czasu pracy coś usprawiedliwia wydanie kwoty, za którą można kupić POCO F9 Ultra przy dobrych wiatrach? Sprawdźmy.

Na początek jednak nieco o moim egzemplarzu testowym. Otrzymałem go od producenta, który oczywiście nie miał żadnego wpływu na treść tego testu. W recenzji opisuję model 8/512 GB, który w Polsce kosztuje 2699 złotych.

Redmi Note 17 Pro Max

od: 1.559 zł »

Specyfikacja Redmi Note 17 Pro Max:

Nazwa modelu Redmi Note 17 Pro Max
Ekran 6,83 cala, OLED, 120 Hz, do 1060 nitów w piku, płaskie wykończenie
Procesor Snapdragon 6 Gen 5
Pamięć RAM 8 GB
Pamięć na dane 128, 256, 512 GB  (UFS 2.2 lub UFS 4.1)
Bateria 9210 mAh
Ładowanie 100 W (przewodowe), ładowanie zwrotne 27 W
Aparat Jednostka główna 50 MP z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 8 MP, PDAF, pole widzenia 120°
Dodatkowe Plasitkowa ramka, głośniki stereo, IP68/IP69K, NFC, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6, Bluetooth 6.0, USB-C 2.0
Cena Od 2499 złotych

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Co znajdziemy w pudełku? Oprócz typowej papierologii mamy też miękkie, silikonowe etui w szarym kolorze, które dodawane jest praktycznie do każdego telefonu tego producenta. Do tego mamy kabel do ładowania. Szkoda, że zabrakło ładowarki, bo telefon obsługuje 100 W ładowanie. Na szczęście zakup odpowiedniego adaptera nie wiąże się z dużym kosztem, bo w Polsce 120 W ładowarka Xiaomi kosztuje obecnie 58 złotych.

Design jest nudny, ale to nie solidny

Trochę szkoda, że na testy dostałem Redmi Note 17 Pro Max w wariancie „nudnym”. W sprzedaży jest jeszcze jeden wariant, który prezentuje się zdecydowanie ciekawiej – jest to wersja biała, która w zależności od kąta padającego światła mieni się różnymi barwami. W tej sekcji nie mam za wiele do powiedzenia – ot, kolejny smartfon, który jest wykonany w całości z tworzywa sztucznego.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

No dobra, mogę przynajmniej napisać coś na temat jakości tego tworzywa. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do tego, jak Redmi Note 17 Pro Max jest zrobiony. Przez dwa tygodnie testów na obudowie nie pojawiły się żadne rysy, nie ma też mowy o jakichś trzaskach czy luźnych elementach. Raczej nie nosiłbym go jednak bez etui, bo plastik jest dosyć śliski.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Jednocześnie przed zakupem trzeba mieć z tyłu głowy fakt, że jest to telefon wielki i ciężki. Pierwsza cecha wynika bezpośrednio z przekątnej ekranu, która wynosi 6,83 cala. Na szczęście Xiaomi nawet w swoich średniakach dba o cienkie ramki i jak na tego typu sprzęt jest dobrze. Waga na poziomie 230 g jest z kolei wymuszona ogromną baterią, która zmieściła się w obudowie. Czuć to też przy grubości, bo smartfon mierzy 8,6 mm.

Redmi Note 17 Pro Max został wyposażony w głośniki stereo, nie jest to jednak tak samo solidny zestaw, co w całkiem podobnie wycenionej serii POCO F9. Na pochwałę na pewno zasługuje fakt, że głośniki są symetrycznie skierowane na górę i na dół. Co do ich jakości, to jednak jest przeciętnie, a przy wysokiej głośności (ta z kolei jest naprawdę wysoka) potrafią pojawić się trzaski.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Na koniec tej sekcji jak zwykle trzeba napisać kilka słów na temat haptyki. Zwykle Xiaomi tylko i wyłącznie chwalę, jeżeli chodzi o wibracje. Tutaj jest poprawnie, a zastosowany silnik wydaje mi się za słaby. HyperOS jest znakomicie zaprojektowany pod tym kątem, ale w niektórych miejscach (ściąganie belki powiadomień) zabrakło mi haptycznej odpowiedzi. Temat w Redmi Note 17 Pro Max został więc potraktowany nieco po macoszemu.

Ekran w Redmi Note 17 Pro Max to nic specjalnego

Na froncie Redmi Note 17 Pro Max pojawiła się matryca OLED o przekątnej 6,83 cala. Sam panel ma rozdzielczość 1.5K i jest odświeżany w 120 Hz. Według producenta osiąga też nawet 3500 nitów w piku. Tyle w teorii, a jak wypada w testach?

Na pewno nie mam żadnych zastrzeżeń co do jasności. Nawet w pięknym słońcu w samo wrześniowe południe nie miałem najmniejszych problemów z odczytaniem treści na ekranie. W całkowitej ciemności minimalna również nie razi w oczy. Gdyym miał się czegoś czepiać, to refleksów, których u Xiaomi standardowo jest sporo.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Jak to jest z odświeżaniem ekranu w Redmi Note 17 Pro Max? Ekran jest w stanie wyświetlać treści w 60 Hz, 90 Hz i 120 Hz. 30 Hz pojawia się tylko podczas korzystania z AoD. 60 Hz jest przeznaczone dla treści wideo. 60 lub 90 Hz to większość aplikacji, w tym gier – tu wiele zależy od twórców danego tytułu. 120 Hz to z kolei domena elementów menu i pracy samej nakładki. Praktycznie tak samo wygląda to w każdym innym telefonie Xiaomi.

Na koniec tej sekcji jak zwykle kilka słów na temat czytnika linii papilarnych. Ten jak przystało na średniaka Redmi jest optyczny, a nie ultradźwiękowy, ale jego celność i szybkość nie dały mi powodów do narzekania. Jedynie jego umiejscowienie jest zbyt niskie, bo około centymter ponad dolną krawędzią. W przypadku tak ciężkiego i dużego telefonu niektórym użytkownikom może to sprawiać problemy.

Ten telefon warto kupić dla baterii 9210 mAh i ładowania o mocy 100W

Xiaomi reklamuje Redmi Note 17 Pro Max jako smartfona, którego nie da się rozładować w ciągu jednego dnia. Ba, twierdzą, że można go ładować raz na 3 dni. I wiecie co? Jest w tym sporo prawdy, bo to w końcu największe ogniwo w Polsce. Sam akumulator ma pojemność 9210 mAh i można go ładować z mocą 100 W.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

W ciągu dnia dużo korzystam z telefonu. Raczej więcej od Ciebie. Do tego sporo gram, w tym w mordercze dla każdej baterii Pokemon Go. I mimo tego nigdy nie udało mi się rozładować go w ciągu jednego dnia. Ba, zwykle kończyłem go z 40-50% naładowania. Czegoś takiego nie potrafi żaden inny telefon, który miałem okazję testować. 12 godzin SoT jest tu spokojnie do osiągnięcia.

Do tego to kolosalne ogniwo da się naprawdę szybko naładować. Redmi Note 17 Pro Max jest w stanie przyjąć 100 W, a ja swoje testy przeprowadziłem przy pomocy 120 W adaptera Xiaomi. Z jego użyciem wystarczyła godzina, by największa bateria w smartfonie w Polsce odzyskała 100% naładowania. 50% pojawiało się po 27 minutach. To kapitalne wyniki przy takim ogniwie.

Snapdragon 6 Gen 5 i 8 GB RAM niestety szału nie robią

Redmi Note 17 Pro Max pracuje na Snapdragonie 6 Gen 5, wykonanym w 4 nm litografii. Jego premiera odbyła się w maju, a to dopiero pierwszy raz, kiedy miałem okazję go testować. Do tego mamy 8 GB RAM i 512 GB w mojej wersji, choć jest też wariant z 256 GB. Szokująco jest to pamięć UFS 4.0, duży plus w tej cenie.

Po 4 nm procesorze spodziewałem się kapitalnej kultury pracy i zawsze chłodnej obudowy – i dokładnie to dostałem. Gorzej, że nie jest to demon wydajności. Nawet w codziennym użytkowaniu pojawiają się przycięcia animacji, czasami trzeba też na coś poczekać. Jak widać na ponizszym wykresie, throttling w zasadzie nie występuje.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Tak naprawdę wąskim gardłem jest tu 8 GB RAM. Poprzednik oferował 12 GB i czas przetrzymywania aplikacji w pamięci był zdecydowanie lepszy. Tutaj sporo tracimy, gdy aplikacje są odpalane „na zimno”. Sytuację mocno ratuje pamięć UFS 4.0, której absolutnie się tu nie spodziewałem. To obietnica tego, że telefon po kilku latach nie zwolni.

A jak jest w grach? Snapdragon 6 Gen 5 nie miał najmniejszych problemów przy Pokemon Go czy innych, mniej wymagających grach. Jeżeli jednak celujesz w Diablo Immortal, CoD, albo bardziej wymagające MOBA, to proponuję go odpuścić. Będziesz sfrustrowanym tym, jak potrafi zwolnić animacje. Ewentualnie można pogodzić się z obniżeniem ustawień graficznych.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Na koniec – jak zwykle – po prostu muszę przyczepić się do ilości preinstalowanego bloatware. Aplikacji jest cała masa, a ich użyteczność określiłbym jako szczątkową. Do tego dochodzą duplikaty aplikacji systemowych Google. Wisienką na torcie są reklamy ukryte pod postacią banerów zachęcających do instalowania jeszcze większej ilości aplikacji,

Czy Redmi Note 17 Pro Max ma dobry aparat?

Jeżeli chodzi o aparat, to Xiaomi przeprojektowało całą swoją strategię w linii Redmi Note. Jeszcze na koniec 2025 roku były to urządzenia oferujące 200 MP aparat, a Redmi Note 15 Pro+ był jednym z lepszych telefonów do zdjęć w swojej cenie. W Redmi Note 17 Pro Max jest odwrotnie – nacisk jest kładziony na multimedia i baterię, a aparat zszedł na drugi plan. Od strony sprzętowej prezentuje się to następująco:

  • Aparat główny: 50 MP OmniVision OV51A (1/1.95″) z obiektywem z OIS.
  • Szeroki kąt:  8MP OmniVision OV08F (1/4.0″).

Jak wspomniałem, największą zmianą względem poprzednika jest matryca główna. Tam był to 200 MP sensor o wielkości 1/1,4″, a więc zdecydowanie większej. Jeżeli chodzi zaś o aplikację, to jest to najprostszy możliwy soft w portfolio Xiaomi. Wszystko jest na wyciągnięcie kciuka.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Redmi Note 17 Pro Max: zdjęcia w dzień

Do znudzenia zamierzam pisać, że testowanie aparatów telefonów za więcej niż 1000 złotych w dzień w 2026 roku jest bez sensu. Ponieważ jednak nie mam wyjścia, to napiszę to samo, co zwykle – jest bardzo dobrze. Redmi Note 17 Pro Max produkuje żywe, cieszące oczy kolory, które spodobają się każdemu i dobrze wyglądają w Social Mediach. Nie mogę tego samego powiedzieć na temat szerokiego kąta. Tu jest już kiepsko, a 8 MP matryca po prostu już nie domaga.


Redmi Note 17 Pro Max: zdjęcia w nocy

Biorąc pod uwagę fizyczne rozmiary matrycy, nie miałem żadnych oczekiwań co do jakości zdjęć w nocy. Jedynie w obecności OIS pokładałem jakiekolwiek nadzieje. I szczerze mówiąc, to pozytywnie się zaskoczyłem, bo przy nocnym świetle lamp efekty okazały się całkiem przyjazne. Detali jest sporo, a choć efekty halo to norma, oczekiwałem zncznie gorszych zdjęć. Spadek jakości wyraźnie widać przy 2-krotnym cropie z matrycy głównej, ale daleko tu do tragedii. Co do szerokiego kąta, to mogę napisać tyle, że jest. Jego jakość jest na poziomie smartfona za tysiaka.


Czy warto kupić Redmi Note 17 Pro Max? Podsumowanie recenzji

Redmi Note 17 Pro Max nie jest telefonem tanim. Kosztuje w końcu 2399 złotych za 8/256 GB i 2699 złotych za 8/512 GB. Za taką kasę można kupić eks-flagowca, o doskonale wycenionych nowościach pokroju POCO F9 Ultra za kilka stów więcej nie mówiąc. Sytuacja smartfona nie jest więc prosta, dlatego producent stara się ją złagodzić prezentami na start, o których pisałem tutaj.

Niezaprzeczalną zaletą jest tu bateria, którą przeciętny użytkownik będzie ładować co trzy dni. Zdecydowanie polecam dokupić ładowarkę o mocy 120 W, która kosztuje raptem 58 złotych, a znacząco skraca czas potrzebny do naładowania tego behemota. Dobra jest też kultura pracy, a aparat – choć tak naprawdę pojedynczy – potrafi zaskoczyć nawet przy słabym świetle.

Redmi Note 17 Pro Max / fot. Konrad Bartnik

Niestety nie jest jednak tak, że Redmi Note 17 Pro Max jest bez wad. Snapdragon 6 Gen 5 wraz z 8 GB RAM to za mało za te pieniądze. W kwocie powyżej 2000 złotych stosowanie czegokolwiek poniżej serii 7 jest bez sensu. Do tego mamy reklamowe aplikacje, bezużyteczny szeroki kąt oraz obudowę wykonaną w całości z plastiku.

Podsumowując – Redmi Note 17 Pro Max to telefon z najlepszą baterią w Polsce. Z jego zakupem poczekałbym jednak do czasu, aż cena spadnie poniżej 2000 złotych. Jestem jakoś dziwnie spokojny, że nie będziemy musieli na to długo czekać.

Ocena końcowa testu [1-10]: 7.0

  • Aparat6
  • Bateria10
  • Ekran7
  • Jakość7
  • Wydajność w grach5
ZALETY
  • Najlepsza bateria w tanim telefonie,
  • Pamięć UFS 4.0,
  • Doskonała kultura pracy,
  • Dobra jakość spasowania obudowy,
  • Duży i niezły ekran OLED,
  • Szybkie ładowanie
WADY
  • Masa preinstalowanych aplikacji-śmieci,
  • Snapdragon 6 Gen 5 w tej cenie nie domaga,
  • Tylko 8 GB RAM,
  • Zdjęcia w nocy pozostawiają wiele do życzenia,
  • W całości plastikowa obudowa.

Ceny Redmi Note 17 Pro Max


Konrad Bartnik

Najnowsze artykuły

  • Promocje

Ex-flagowy Honor z tele 200 MP 3x, topowym Snapdragonem i LTPO tańszy o 41%. Nic więcej dodawać nie muszę

Bez wątpienia Honor Magic 7 Pro to jeden z najlepszych smartfonów z przełomu 2024 i…

13 października 2026
  • Promowane
  • Telefony
  • TOP-10
  • Wiadomość dnia

Jaki telefon do zdjęć kupić w 2026 roku? Ranking smartfonów z najlepszymi aparatami

Jaki telefon do zdjęć kupić? Nasz ranking smartfonów z najlepszymi aparatami wskaże Ci najlepszy wybór…

13 października 2026
  • Bankowość
  • Newsy

ING ułatwia życie klientom. Tak wygodnie jeszcze nie było

ING rozszerza możliwości aplikacji Moje ING. Klienci mogą teraz dodawać do niej konta i karty…

13 października 2026
  • Motorola
  • Telefony

To najtańszy telefon z 12 GB RAM. Nie zabrakło 6000 mAh, OIS, 120 Hz i FHD+

Szukasz niedrogiego smartfona 5G z jak największą pamięcią operacyjną? Rosnące ceny RAM-u oznaczają podwyżki cen…

13 października 2026
  • Motorola
  • Telefony

Ta Motorola to wizualne cudo. Albo się ją kocha, albo nienawidzi

Miałem już nie pisać o zeszłorocznym modelu Motorola Edge 70, ale zaszły pewne nowe okoliczności.…

13 października 2026
  • Promocje

Legendarna strategia doczekała się dużej 75% obniżki. W pakiecie zawiera spory dodatek

Kultowa strategia Total War: MEDIEVAL II – Definitive Edition doczekała się dużej obniżki na Steam.…

13 października 2026