iQOO Z11 / fot. vivo
Premiera iQOO Z11 dopełnia debiuty chińskiego producenta, choć ta jest inna. Telefon ma zupełnie zmienioną specyfikację względem chińskiego odpowiednika, kosztuje też więcej, ale ma też parę zalet. Problem polega na tym, że w podstawowe wersji nie ma sensu, a w topowej jest dosyć drogi. To nie jest dobry rok na zakup telefonu.
iQOO Z11 dopełnia debiut całej rodziny (z której najciekawszy jest iQOO Z11s). Telefon ma swoje zalety, będąc jednym z niewielu modeli z zagiętym na krawędziach szkłem na ekranie. Do tego ma sporą baterię, jest cienki i lekki, ale są też problemy. W 2026 roku znowu musisz wybierać pomiędzy rozsądną ceną i rozsądną ilością RAM.
Na początek cena, bo tu dzieją się dziwne rzeczy. Rozstrzał pomiędzy podstawową wersją oraz tą, którą rozsądny ManiaK powinien kupić sobie w 2026 roku, jest kolosalny i wynosi prawie 50% ceny smartfona. Daje Ci to niezły pogląd na to, jak drogi obecnie jest RAM.
Jest więc drogo, bo do indyjskich cen w przypadku polskiej premiery trzeba doliczyć jakieś 30-50%. 3000 złotych za ten telefon w topowej wersji 12/256 GB (która tak naprawdę powinna być tą podstawową) to dużo. Mimo tego iQOO Z11 broni się przepięknym designem z delikatnie zagiętym na bokach szkłem. Sam panel ma 6,83 cala, a przy takiej grubości ramek praktycznie ich nie widać. 144 Hz, AMOLED i 1.5K również starają się kompensować cenę.
MediaTek Dimensity 7500 to bardzo dobry procesor. 4 nm litografia pozwoliła mocno ograniczyć temperatury, energooszczędność stoi na bardzo dobrym poziomie. Problem polega na tym, że cudów nie ma i w wersji 6 GB RAM ten telefon będzie irytował tak, że trzasnąłbym nim o ścianę.
Jest też kwestia baterii. Ogniwo o pojemności 7050 mAh nie jest złe w telefonie o tej grubości, ale nie brakuje już konkurentów (nie tylko w Chinach), którzy przekraczają 10000 mAh. Jasne, że to trochę rozkapryszone biadolenie, skoro Samsung nadal oferuje 5000 mAh, ale równać warto do najlepszych. A 44 W ładowanie za równanie do najlepszych uznać mi ciężko.
Na koniec mamy jeszcze aparat, który pewnie uratowałby ten telefon nawet za taką kasę, gdyby miał teleobiektyw. Niestety, takiego tu nie uświadczysz, a na tylnym panelu znalazło się miejsce dla 50 MP matrycy Sony IMX882 z obiektywem z OIS oraz 8 MP szerokiego kąta. Trochę mało, skoro POCO F8 Ultra w promocji za mniejszą kasę oferuje znacznie więcej.
Źródło: GSMArena, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…