Kategorie: Huawei Tablety Testy

HUAWEI MatePad Pro Max jest znakomity, ale… ma ograniczenia (TEST)

HUAWEI MatePad Pro Max łączy znakomity ekran OLED PaperMatte, lekką obudowę oraz akcesoria przygotowane do pracy i rysowania. Jego ambicje zderzają się jednak z HarmonyOS, brakiem natywnych usług Google i modemu 5G.

HUAWEI MatePad Pro Max celuje w ten sam segment co iPad Pro 13 oraz Galaxy Tab S11 Ultra, lecz prowadzi do niego inną drogą. Nie próbuje wygrać samą mocą obliczeniową. Łączy bowiem duży matowy ekran o proporcjach 3:2, bardzo lekkim korpusem, klawiaturą i rysikiem.

Problem zaczyna się jednak tam, gdzie sprzęt schodzi na dalszy plan, a liczy się oprogramowanie.

To właśnie system i dedykowane oprogramowanie decydują, czy tablet tej klasy stanie się narzędziem pracy, czy kosztownym dodatkiem. Nie każdy potrzebuje pełnego pakietu Adobe, natywnych usług Google albo firmowego programu chronionego dodatkowymi zabezpieczeniami.

Osoba zależna od takich narzędzi nie powinna zakładać, że dostępne obejścia załatwią sprawę.

Pozostaje jedno konkretne pytanie: czy atrakcyjna cena na start wystarczy, aby zaakceptować mniejszy katalog aplikacji, słabszy układ SoC od rynkowych liderów i brak łączności komórkowej? Na to oraz inne pytania odpowiedzi szukajcie w poniższym materiale.

Specyfikacja HUAWEI MatePad Pro Max

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

  • Wymiary i waga: 289,34 x 196,34 x 4,7 mm, 509 g w wersji PaperMatte
  • Ekran: 13,2 cala, elastyczny OLED PaperMatte, 3000 x 2000 pikseli, proporcje 3:2, do 144 Hz, jasność szczytowa do 1600 nitów
  • Procesor: HUAWEI Kirin T93 Pro
  • Pamięć: 12 GB RAM, 256 lub 512 GB pamięci wewnętrznej, bez czytnika kart pamięci
  • System: HarmonyOS 4.3
  • Aparaty: tylny 50 Mpix z autofokusem i czujnikiem odwzorowania kolorów, przedni 12 Mpix
  • Akumulator i ładowanie: 9760 mAh, ładowanie przewodowe do 66 W, zwrotne ładowanie przewodowe do 40 W
  • Komunikacja: Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NearLink, USB-C 3.1, OTG, bez LTE i 5G
  • Audio: sześć głośników, cztery mikrofony
  • Biometria: czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania, rozpoznawanie twarzy
  • Czujniki: akcelerometr, żyroskop, czujnik światła otoczenia, czujnik Halla, kompas
  • Klawiatura: HUAWEI Glide Keyboard z gładzikiem i zamykanym schowkiem ładującym rysik, bez podświetlenia klawiszy
  • Rysik: HUAWEI M-Pencil Pro, komunikacja NearLink, wykrywanie siły nacisku i pochylenia, wymienne końcówki
  • Zawartość polskich zestawów: tablet, przewód USB-C, ściereczka, dokumentacja i Glide Keyboard, M-Pencil Pro w wybranych konfiguracjach

Oprogramowanie i wydajność: konkurencja oferuje więcej?

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Duży ekran został dobrze wykorzystany przez interfejs. HarmonyOS 4.3 pozwala dzielić przestrzeń między aplikacjami, otwierać okna pływające i przeciągać treści.

Z gładzikiem w klawiaturze i proporcjami 3:2 taka praca przypomina obsługę komputera bardziej niż używanie klasycznego tabletu lub powiększonego smartfona. Dokumenty, przeglądarka i komunikatory nie zamieniają się przy tym w trzy wąskie paski.

Kirin T93 Pro i 12 GB RAM zapewniają przy tym płynną obsługę dokumentów, poczty, przeglądarki oraz kilku otwartych okien. Aplikacje uruchamiają się szybko, animacje trzymają tempo, a reakcja na rysik nie zdradza opóźnień.

Pakiet biurowy WPS Office otrzymał interfejs zbliżony do wersji komputerowej, więc edycja dokumentów, arkuszy i prezentacji nie sprowadza się do kilku podstawowych przycisków. Notabene taką samą funkcjonalność otrzymujemy przy korzystaniu z Microsoft Office. GoPaint i HUAWEI Notes pokrywają sporą część zadań biurowych i kreatywnych.

Bardzo dobrze wypada również CapCut Pad, który oferuje interfejs niemal żywcem przeniesiony z wersji komputerowej. Przy takim zestawie zadań nie odczułem niedoboru mocy. Jest zatem na czym pracować.

W krótszych sesjach wymagające gry działają płynnie także przy wysokich ustawieniach. Ciepło rozchodzi się po większej części tylnego panelu, zamiast skupiać w jednym dokuczliwym miejscu. Przy dłuższym obciążeniu obudowa staje się wyraźnie ciepła, lecz nie utrudnia trzymania urządzenia.

Pewne ograniczenia mogą pojawiać się przy usługach Google i programach spoza AppGallery. Gmail, YouTube, Mapy czy Dysk można uruchomić z pomocą microG albo GBox, a instalacja popularnych aplikacji nie wymaga już wielogodzinnego szukania instrukcji.

Nadal są to obejścia. Aplikacje bankowe, firmowy klient z kontrolą integralności urządzenia, materiały chronione DRM lub narzędzia wymagające certyfikacji Google mogą natomiast odmówić współpracy po aktualizacji albo nie uruchomić się wcale.


Nie uznaję braku natywnych usług Google za automatyczny powód do skreślenia żadnego tabletu marki Huawei, lecz nadal jest to najpoważniejsze ograniczenie oprogramowania.

Przed wydaniem pieniędzy trzeba rzetelnie sprawdzić listę potrzebnych programów. Nie wystarczy sama obecność danej aplikacji w sklepie. Liczą się także logowanie, synchronizacja, jak również powiadomienia i pełna funkcjonalność.

Huawei odpowiada własnymi aplikacjami i sprawną wielozadaniowością, lecz nie zastępuje nimi całego pakietu Adobe, środowiska programistycznego ani specjalistycznego programu z Windows. Mniej jasna od Samsunga pozostaje także polityka wieloletnich aktualizacji.

Podobnie oceniam wydajność. Do moich zadań wystarcza, lecz sprzęt tej klasy powinien oferować większą rezerwę mocy. Surowa moc obliczeniowa nie dorównuje Apple M5 ani najmocniejszym procesorom stosowanym w tabletach z Androidem.

Różnicę pokażą duże projekty, zaawansowany montaż oraz najbardziej obciążające gry, nie pisanie, notatki czy praca w przeglądarce. Wydajność jest wystarczająca, lecz nie czołowa. Przy cenie regularnej ten dystans przeszkadza bardziej niż po uwzględnieniu rabatów i akcesoriów.

Jeżeli priorytetem są aplikacje albo czysta moc, bezpieczniej wybrać konkurencję. Samsung Galaxy Tab S11 Ultra zapewnia Androida z GMS i większą rezerwę wydajności, natomiast iPad Pro łączy procesor Apple M5 z szerszym katalogiem przemyślanych narzędzi kreatywnych.

Huawei broni się własnymi aplikacjami, płynną wielozadaniowością i wydajnością wystarczającą do opisanych zadań, lecz nie wygrywa ani oprogramowaniem, ani surową mocą.

PaperMatte jest głównym argumentem za tym tabletem

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Wyświetlacz ma 13,2 cala, wysoką rozdzielczość i odświeżanie do 144 Hz. Do tego dochodzi powierzchnia PaperMatte, która rozprasza odbicia lamp oraz światła wpadającego przez okno. Ciemny interfejs nie zmienia się w lustro, a ustawienia tabletu nie trzeba korygować za każdym razem, gdy na ekran pada mocniejsze światło.

OLED zachowuje głęboką czerń, nasycone kolory i wysoką jasność. Matowa warstwa delikatnie odbiera obrazowi ostrość znaną z błyszczących paneli. Na białym tle można też dostrzec subtelną fakturę, chociaż jest mniej widoczna niż w poprzednim MatePadzie Pro 13.2.

Mnie ta zamiana odpowiada, bo niewielkie zmiękczenie obrazu jest uczciwą ceną za ograniczenie refleksów i lepsze prowadzenie rysika.

Proporcje 3:2 pasują do dokumentów, stron internetowych, notatek i rysowania. W pionie mieści się więcej treści, w poziomie można sensownie zestawić dwa okna.

Panoramiczny Galaxy Tab S11 Ultra daje większą powierzchnię do filmów, natomiast iPad Pro 13 nadal wygrywa kontrolą koloru i dostępem do profesjonalnych aplikacji. Sam panel Huawei nie stoi jednak krok niżej. Do czytania, pisania odręcznego i pracy z grafiką to jeden z najmocniejszych punktów urządzenia.

Smukłość nie odebrała obudowie sztywności

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Przy grubości 4,7 mm i masie 509 g obawiałem się delikatnej konstrukcji. Metalowy korpus nie trzeszczy ani nie ugina się podczas normalnego przenoszenia.

Duży tablet pozostaje lżejszy od iPada Pro 13 i wyraźnie lżejszy od Galaxy Taba S11 Ultra, a różnicę czuć podczas czytania bez podparcia oraz po włożeniu sprzętu do torby.

Niezmiernie cieszy fakt, że wąskie ramki są równomierne i nie mają wycięcia na kamerę. Obiektyw do wideorozmów umieszczono pośrodku dłuższej krawędzi, co daje naturalniejszy kadr po podłączeniu klawiatury. Matowe plecki nie zbierają odcisków palców (idealne rozwiązanie dla Damiana 🙂 ), a zaokrąglone narożniki nie uwierają dłoni.

Nie wszystko w tej konstrukcji jest jednak takie, jakie być powinno, o ile weźmiemy pod uwagę fakt, że jest to także tablet stworzony z myślą o rysowaniu. Okrągła wyspa tylnego aparatu niewątpliwie jest bardzo stylowa i może się podobać, ale wystaje na tyle, że tablet położony bez etui kołysze się pod naciskiem pióra.

To irytujące, bo świetna lekkość nie usprawiedliwia niestabilności na płaskim blacie.

Glide Keyboard daje wygodę, nie swobodę ustawienia

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Glide Keyboard waży około 439 g, więc cały komplet zbliża się do 950 g. Nadal jest lżejszy od wielu laptopów, choć przewaga samego tabletu wyraźnie maleje. Klawisze są dość duże, mają sensowne odstępy i odpowiedni skok.

Mechanizm pracuje trochę sztywniej niż w dobrej klawiaturze notebooka, lecz dłuższy tekst da się napisać bez ciągłego poprawiania ułożenia palców.

Duży gładzik obsługuje gesty systemowe, przełączanie aplikacji i pracę na kilku oknach. Nie trzeba co chwilę sięgać do ekranu. W porównaniu z klawiaturą do MatePada Air ten element wyraźnie podnosi wygodę pracy przy biurku, gdyż najzwyczajniej w świecie mamy większą swobodę i komfort użytkowania.

Najlepsze rozwiązanie ukryto przy zawiasie. M-Pencil Pro trafia do dedykowanego kanału, gdzie ładuje się i nie odpada podczas wkładania zestawu do torby. Magnetyczne mocowanie pióra na górnej krawędzi jest również dostępne, a zatem podczas robienia przerw nie trzeba go za każdym razem chować.

W tym miejscu uwidacznia się przewaga nad rozwiązaniami znanymi z iPada lub Galaxy Tab, gdyż dedykowane miejsce na klawiaturze lepiej chroni akcesorium w transporcie.

Nie jest to jednak najlepsza klawiatura na rynku, gdyż ma dwa ograniczenia. Po pierwsze, ekran można ustawić tylko w dwóch pozycjach, części klawiaturowej nie da się odłączyć od tylnej osłony, a podwójny sposób otwierania wymaga przyzwyczajenia.

Mnie najbardziej irytował brak podświetlenia klawiszy. Przy akcesorium do sprzętu tej klasy jest to zwyczajna oszczędność. Glide Keyboard ma dobry gładzik i sens w zestawie, lecz jej ergonomia ustępuje Magic Keyboard.


A skoro już wspomniałem o rysiku, to trzeba iść dalej za ciosem. NearLink, wykrywanie nacisku i pochylenia oraz niewielkie opóźnienie tworzą bardzo spójne połączenie z matowym ekranem. Linia pozostaje blisko końcówki także przy szybszym ruchu. Powierzchnia stawia lekki opór, więc pióro nie ślizga się tak swobodnie, jak po zwykłym szkle.

Wymienne końcówki pozwalają dopasować rysik do pisania albo rysowania. Ściśnięcie obudowy otwiera pierścień narzędzi, a gest przesuwania może sterować prezentacją. Ich użyteczność zależy od aplikacji, ponieważ część funkcji jest zarezerwowana dla zgodnych programów Huawei.

GoPaint obsługuje warstwy, mieszanie kolorów, rozbudowane pędzle, pobieranie barwy ze zdjęcia oraz prostą animację. HUAWEI Notes łączy pismo odręczne z importem dokumentów i nagraniami głosowymi. Oba programy pokazują, że rysik nie został dopisany do specyfikacji tuż przed premierą.

Pełny dzień pracy wyłącznie z Wi-Fi

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Europejski wariant korzysta z akumulatora o pojemności 9760 mAh. W moim przypadku mieszane używanie przeglądarki, poczty, dokumentów, muzyki i kilku okien pozwalało rozpocząć pracę rano i zakończyć ją wieczorem bez szukania gniazdka.

Wysoka jasność, rysowanie, montaż oraz wymagające gry skracają ten czas. Nie jest to specjalista od długiego działania, tylko tablet zapewniający przewidywalny dzień pracy.

Ładowanie osiąga do 66 W, a zwrotne zasilanie przewodowe do 40 W. Huawei wymaga zgodnego przewodu oraz zasilacza SuperCharge do uzyskania maksymalnej mocy. Jak nietrudno się domyślić, zasilacz jest sprzedawany osobno, a jego cena na stronie producenta ustalona została na 99 zł. Decydując się na zasilacz o mocy 100 W trzeba przygotować 149 zł.


WiFi 7, Bluetooth 6.0, NearLink i USB-C 3.1 odpowiadają klasie urządzenia. Nie ma wersji z LTE ani 5G. Przy pracy głównie w zasięgu WiFi ten brak nie jest powodem do rezygnacji. Częste wyjazdy zmieniają ocenę, bo iPad Pro oraz Galaxy Tab S11 Ultra są dostępne z modemem komórkowym. Hotspot z telefonu pomaga, lecz angażuje drugie urządzenie i jego akumulator.

Sześć głośników gra szeroko, czysto i donośnie. Bas ma wyczuwalną podstawę mimo cienkiej obudowy, chociaż tylny panel lekko wibruje pod palcami. Do filmu, rozmowy i muzyki w tle nie potrzeba zewnętrznego zestawu. To audio pasujące do dużego wyświetlacza.

Tylny aparat 50 MP ma sens przy skanowaniu dokumentów, fotografowaniu tablic i pobieraniu próbek kolorów do GoPaint. Rejestruje naturalne barwy oraz przyzwoitą ilość szczegółów, lecz dobry smartfon pozostaje wygodniejszy i daje lepszy obraz. Taka kamera ma być użyteczna, nie zastępować telefonu.

Przedni moduł 12 MP oraz cztery mikrofony tworzą dobry zestaw do wideokonferencji. Czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania reaguje szybko i pewnie. Odblokowanie twarzą jest wygodne, nie zapewnia jednak poziomu zabezpieczenia znanego z Face ID.

Promocja decyduje o opłacalności

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Podstawowy wariant 12/256 GB z Glide Keyboard kosztuje regularnie 5199 zł. W promocji obowiązującej do 5 października cena spada do 4699 zł, natomiast z kodem rabatowym do 4199 zł. Braku rysika nie bagatelizowałbym przy tablecie, którego ekran tak dobrze współpracuje z piórem.

Zestaw 12/256 GB rozszerzony o M-Pencil Pro wyceniono na 5499 zł, promocyjnie na 4999 zł, a z kodem na 4499 zł. To najbardziej opłacalna konfiguracja. Obejmuje oba akcesoria, które uzasadniają zakup Pro Maxa, a kosztuje wyraźnie mniej od iPada Pro 13 uzupełnionego o Magic Keyboard i Apple Pencil Pro.

Wersja 12/512 GB z klawiaturą kosztuje 6199 zł, po obniżce 5699 zł lub 5199 zł z kodem. Dodanie rysika podnosi te kwoty odpowiednio do 6499, 5999 i 5499 zł. Dopłata do pamięci jest wysoka, a slotu microSD nie ma. Wariant 512 GB ma sens przy dużych projektach przechowywanych lokalnie, nie jako automatycznie lepszy zakup.

Cena regularna odsłania słabszą wydajność i ograniczenia systemu znacznie mocniej. Rabat wraz z akcesoriami zmienia rachunek, ponieważ Apple i Samsung każą dopłacić do klawiatury, a Apple również do rysika. Właśnie dlatego ocena tego tabletu jest ściśle związana z konkretnym zestawem.

Czy warto kupić HUAWEI MatePad Pro Max?

HUAWEI MatePad Pro Max / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl

Tak, pod warunkiem że przed zakupem sprawdzisz zgodność wszystkich potrzebnych aplikacji. To znakomite narzędzie do rysowania, notowania, pracy z dokumentami, prezentacji i pracy na kilku oknach.

Ekran PaperMatte, M-Pencil Pro, mocne głośniki oraz lekka konstrukcja tworzą zestaw o jasno określonym zastosowaniu. Nie trzeba udawać, że każdy tablet powinien służyć do wszystkiego.

Wybrałbym wariant 12/256 GB z Glide Keyboard i M-Pencil Pro za 4999 zł, a najlepiej za 4499 zł z kodem rabatowym. Pamięć 512 GB jest potrzebna dopiero wtedy, gdy duże pliki muszą pozostawać lokalnie. Przy mniejszych dokumentach i grafice spora dopłata nie ma dobrego uzasadnienia.

Huawei MatePad Pro Max może zastąpić laptop tylko w dobrze rozpoznanym zestawie zadań. Pisanie, arkusze, prezentacje, odręczne notatki i grafika mieszczą się w jego możliwościach.

Nie kupowałbym go jednak do pełnego pakietu Adobe, aplikacji firmowych, programowania ani narzędzi wymagających Windows lub certyfikacji Google.

Gracz szukający najwyższej wydajności powinien wybrać mocniejszą platformę. Użytkownik pracujący często w trasie może potrzebować iPada lub Galaxy Taba z 5G. Brak podświetlenia klawiatury także irytuje, choć nie przekreśla całego kompletu.

Promocyjna cena broni ten zakup. Bez rabatu przewaga nad konkurencją maleje, a ograniczenia HarmonyOS zaczynają kosztować zbyt dużo.

Ocena końcowa testu [1-10]: 8.8

  • Bateria8,0
  • Ekran9,5
  • Jakość9,0
  • Wydajność8,5
ZALETY
  • Znakomity ekran OLED PaperMatte
  • Bardzo smukła i lekka obudowa
  • Precyzyjny M-Pencil Pro
  • Duży gładzik Glide Keyboard
  • Bezpieczny schowek na rysik
  • Sprawna wielozadaniowość
  • Mocne głośniki
  • Pełny dzień pracy
  • Atrakcyjna cena zestawu promocyjnego
WADY
  • Brak podświetlenia klawiatury
  • Ograniczona regulacja Glide Keyboard
  • Wydajność niższa od rynkowych liderów
  • Brak czytnika kart pamięci
  • Brak natywnych usług Google
  • Mało aplikacji profesjonalnych
  • Brak LTE i 5G
  • Wysoka dopłata do 512 GB

Ceny HUAWEI MatePad Pro Max


Paweł Gajkowski

Najnowsze artykuły

  • Newsy
  • Samsung
  • Telefony

Samsung Galaxy S26 Ultra kontra Xiaomi 18 Pro Max — w praktyce wyniki wykrzywiają czasoprzestrzeń

Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…

11 października 2026
  • Newsy
  • Oppo
  • Telefony

Jak tak będą wyglądać przyszłe flagowce, to nie widzę sensu kupować nowych. Dramat to mało powiedziane

OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…

11 października 2026
  • Promocje

7500 mAh, AMOLED 165 Hz i flagowa wydajność w cenie od 1685 zł. Serio potrzebujesz lepszego telefonu?

OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…

11 października 2026
  • Apple
  • Słuchawki
  • Testy
  • Wiadomość dnia

TEST | Apple AirPods 5 z bezprzewodowym ładowaniem. Tylko dla kościoła Apple?

Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…

11 października 2026
  • Promocje

Xiaomi 17 Ultra z 16 GB RAM trafił na promocję! Flagowiec z aparatem 200 MP teraz taniej

Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…

11 października 2026
  • Promocje

W najlepszej cenie od premiery kupisz w promocji smartfon z zapierającym dech w piersiach aparatem

Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…

11 października 2026