Google Pixel 10 Pro XL / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Telefony Google mają to do siebie, że bardzo chciałyby stać w jednym rzędzie z Samsungiem i Apple, ale robią to głównie cenowo. Pod względem sprzętowym są w tyle za całą chińską konkurencją i tylko integracja ich usług w Pixele trzyma je przy życiu. Z jakiegoś powodu wydaje im się, że to dobry pomysł na… podniesienie cen i zmniejszenie baterii. Taki to obraz maluje nam Google Pixel 11 Pro XL.
Mam spore oczekiwania co serii Google Pixel 11. Producent zarzekał się, że bierze na poważnie problemy z procesorem, a przejście na litografię TSMC zdaje się potwierdzać przypuszczenia. Czy jest to jednak usprawiedliwienie dla podwyżek cen i zmniejszenia baterii? No chyba nie i dlatego nigdy nie zrozumiem kogoś, kto kupiłby sobie Google Pixel 11 Pro XL na premierę.
Roland Quandt zdecydowanie nie jest źródłem, które podaje niesprawdzone informacje. Możemy więc założyć, że podane przez niego kwoty są zgodne z rzeczywistością. Co prawda pochodzą z UK, ale nie ma to dla nas szczególnego znaczenia – procentowo podobne podwyżki czekają i nas.
Generalnie jest o 80 funtów, czyli o 400 złotych drożej niż przed rokiem. Nie jest też tak, że przy podwojeniu pamięci do 256 GB w Pixelu 11 cena się nie zmienia. Jest drożej i to o sporo. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, kto chciałby kupić go na premierę, skoro w przypadku Pixelu cena potrafi spaść o 40% w kilka miesięcy. Przykład? Ta promocja na Google Pixela 10a.
Kryzys na rynku pamięci RAM przyzwyczaił nas już do tego, że telefony zdrożały. Sęk w tym, że sporo producentów próbuje zrekompensować nam to resztą specyfikacji – na przykład Apple wyświetlaczem, czy chińscy producenci przy użyciu wielkich baterii. Co robi Google? Otóż zmniejsza baterię w dwóch z trzech modeli. Co może pójść nie tak?
Google Pixel 11 ma ogniwo o 15 mAh większe, dla Pixela 11 Pro jest to o 20 mAh mniej, a dla Pixela 11 Pro XL o 80 mAh mniej. Prawdopodobnie Google liczy na to, że nowy Tensor skompensuje to energooszczędnością i mają rację. Biorąc jednak pod uwagę, jakie pojemności dostarcza chińska konkurencja, wypada to co najwyżej zabawnie.
Źródło: Roland Quandt, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…