TEST soundcore Liberty 5 Pro / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Zapraszam na test soundcore Liberty 5 Pro, czyli nowości skierowanej do osób szukających przede wszystkim ciekawego brzmienia, czy wyróżniającej się konstrukcji, mającej ekran w etui. Jaka jest ich cena, co oferują i czy warto je kupić?
Spis treści
Co by nie mówić, soundcore na rynku słuchawek trzyma się naprawdę nieźle. W ostatnim czasie sprawdzałem dla Was douszny model Liberty Buds, ale tym razem przyszedł czas na dokanałowe TWS-y. Zapraszam na test soundcore Liberty 5 Pro, które od samego początku potrafią zaskakiwać.
Zacznijmy tutaj od ceny, w jakiej startują rzeczone słuchawki bezprzewodowe. Jest to 699 złotych, co plasuje je w półce, gdzie znajdziemy m.in. Nothing Ear 3, które dla Was testowałem już spory czas temu.
W tym przedziale cenowym znajdziemy też inne propozycje, nieco tańsze, nieco droższe, więc konkurencja nie jest wcale taka mała.
Sprzęt do testów dostarczyła firma soundcore, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Słuchawki tego producenta potrafią czasem zaskoczyć tym, co takiego można znaleźć prócz nich samych w zestawie. Na początek jednak o pudełku słów kilka – zawiera ono na sobie najważniejsze informacje o tym, co te słuchawki mają takiego do zaoferowania. Kolorystycznie – typowo dla soundcore-a, mamy biel i niebieskie akcenty. Otwiera się także w ciekawy sposób.
No ale dobrze, co takiego dostajemy w zestawie z owymi słuchawkami?
Mamy więc naprawdę sporo możliwości dopasowania słuchawek w kontekście wygody. Wyposażenie jest zdecydowanie na plus.
I tutaj zacznijmy od etui, które ma w zasadzie tylko jeden minus – luzy na wieczku. Wynikają one jednak po części ze specyficznej konstrukcji owego wieczka, charakterystycznej dla słuchawek soundcore. Można tutaj w drugą stronę oddać, że sam mechanizm działa sprawnie i wygodnie. Prócz tego, mamy do czynienia z tworzywami sztucznymi, które dają pozytywne odczucia, tak samo, jak spasowanie wszystkich elementów ze sobą (prócz wymienionego wieczka).
Niespodzianką i jakąś „kartą przetargową” jest oczywiście jeszcze wbudowany, prawie 1″ ekran dotykowy TFT w etui. O jego funkcjonalności porozmawiamy nieco dalej, ale tutaj mogę powiedzieć, że to naprawdę przydatny dodatek, choć (jak każdy tego typu) może się oczywiście znudzić po czasie.
Przejdźmy w takim razie do samych w sobie słuchawek i w moim egzemplarzu niestety na jednej ze słuchawek (co widzicie powyżej), pozostał niezeszlifowany materiał produkcyjny.
Czy to przeszkadza na co dzień? Nie, ale w słuchawkach za 700 złotych, można wymagać, by takich rzeczy zwyczajnie nie było. Prócz tego, nie można się doczepić ani do jakości materiałów, ani do spasowania ze sobą poszczególnych elementów. Jakość wykonania całości można więc ocenić pozytywnie, choć nie idealnie.
Przede wszystkim uwagę w tej kwestii zwraca nietypowa budowa testowanych słuchawek, które mają wyjątkowy stem i umiejscowienie kanału głośnika. Na wygodę nie wpływa jednak tylko i wyłącznie tips, a także „stabilizator” umiejscowiony na końcu stema. Obydwa elementy są oczywiście wymienne, a w zestawie dostajemy parę rozmiarów jednego, jak i drugiego dodatku. Zdecydowanie można powiedzieć, że taka konstrukcja sprzyja wygodzie użytkowania.
Standardowo dla siebie, musiałem przetestować różne tipsy, aczkolwiek owe stabilizatory przypadły mi od razu do gustu. Świetnie sprawdzają się w kontekście utrzymania słuchawki w danej pozycji w uchu. Niezależnie od tego, czy akurat jesteście na siłowni, w domu, czy biegacie, osadzenie słuchawek jest naprawdę dobre. Nie są to słuchawki, o których można zapomnieć, że ma się je w uszach, ale wygoda jest na naprawdę solidnym poziomie.
W soundcore Liberty 5 Pro nie można także narzekać na kwestię sterowania. Realizowane jest ono za pomocą paneli dotykowych na stemach słuchawek, ale także samego etui, które wyposażono – jak już wspominałem – w ekran dotykowy. Zacznijmy zatem od tego, jak wygląda część „słuchawkowa” owego sterowania (boldem zaznaczone opcje domyślne):
Lista możliwości jest bardzo długa, chociaż standardowy zakres sterowania z poziomu słuchawek jest mocno ograniczony. Szkoda, jednak doceniać należy tak szeroką możliwość personalizacji. Przejdźmy jeszcze do etui, które także jest w stanie działać jak małe centrum dowodzenia. Mamy tutaj następujące opcje:
Nie sposób nie wspomnieć o pokazywaniu ilości połączonych urządzeń, czy poziomu naładowania słuchawek, jak i samego etui. Fajny dodatek, całkiem przydatny.
Czym byłby test słuchawek bez opowiedzenia o tym, jak one zwyczajnie grają? Tutaj można było mieć nadzieję na coś ciekawego, tak w kontekście półki cenowej, jak i doświadczeń z innymi produktami od soundcore. Jest też ciekawy przetwornik, czy kodek LDAC, który wspomaga kwestię oferowanej jakości dźwięku. No ale dobrze, przejdźmy do szczegółów.
W tym modelu mamy do czynienia z przyjemnymi, ciepłymi niskimi rejestrami, ale także o odpowiedniej głębi oraz mocy. Zdecydowanie nie ma co tutaj narzekać, chociaż charakterystyka brzmienia może zmienić się po użyciu ANC / trybu transparentnego (o czym w dalszej części).
Średnie tony z kolei są trochę wycofane, proponując mimo wszystko całkiem dużo szczegółu, a także przejrzystości. Mimo wszystko da się wyczuć, w jaką stronę owe słuchawki były konfigurowane i niestety średnica na tym trochę ucierpiała.
Co potwierdza sopran, który – podobnie jak bas- oferuje odpowiednią moc, kontrastowość, ale nie ma problemu z sybilantami. Jest dobrze wyważony.
Szczerze mówiąc, te ustawienia predefiniowane, które proponuje producent, niewiele zmieniają na plus względem domyślnego profilu. Jest jednak jeden, któremu należy się chwila uwagi, zwłaszcza jeżeli chcemy nieco rozjaśnić brzmienie.
Mowa o trybie Clear Vocals, gdzie otrzymujemy trochę mniej basu w zamian za bardziej wyrównaną charakterystykę brzmienia. Jest też więcej średnicy i sopranu.
Cóż… jest to funkcja, która wymaga zalogowania w aplikacji, a co daje? Dostęp do testu, po którym zostaje dla nas przygotowany spersonalizowany profil brzmienia. Czy działa? Tak. Czy działa dobrze? Nie, niestety nie. Próbowałem parokrotnie stworzyć takowy, ale za każdym razem brzmiał dużo gorzej, niżeli to, co jest „prosto z pudełka”.
Z uwagi na charakterystykę brzmienia na ustawieniach domyślnych, scenie może gdzieniegdzie brakować przejrzystości. Mimo wszystko jest ona szeroka, a kierunkowość jest zwyczajnie konkretna, co sprawia, że nie tylko da się przyjemnie słuchać muzyki, ale też przeciwników w grach.
W trakcie moich testów nie zauważyłem problemów z opóźnieniami, czy to przy filmach, muzyce, czy grach. Nie ma więc potrzeby obawiania się, że ten element będzie Wam psuł pracę, czy rozrywkę.
Nie omieszkałem także nie sprawdzić, jak w soundcore Liberty 5 Pro wypadają mikrofony. Mamy tutaj przecież ich aż po 5 na słuchawkę, do tego chip ANKER Thus AI… Powinno być przynajmniej spoko, czyż nie? Przesłuchajmy sobie w takim razie próbkę z cichego otoczenia:
Następnie z głośnego:
I co powiecie? Cóż, jest… przeciętnie, co najwyżej. W tej kasie można byłoby oczekiwać lepszych efektów. Prócz tego warto wspomnieć, że przy użytkowaniu, mikrofony te realnie wypadają słyszalnie słabiej od tych z konkurencyjnych Nothing Ear 3.
Zacznijmy w takim razie od tego pierwszego. Redukcja szumów otoczenia działa tutaj na dobrym poziomie, choć mogłoby się oczekiwać więcej w tej półce cenowej. Ponadto dużą wadą jest wpływ ANC na brzmienie słuchawek, co objawia się bardziej basową charakterystyką. Przywoływane już tutaj Nothing Ear 3 wypadają tutaj zwyczajnie lepiej.
Duże możliwości dopasowania, ale jak radzą sobie soundcore Liberty 5 Pro z ANC i trybem transparentnym? / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Tryb transparentny z kolei to zupełnie inna historia, gdzie prawie nie ma się do czego przyczepić. Można powiedzieć, że jest trochę ciszej względem „realiów” oraz nasz głos jest nieco zniekształcony, ale tylko trochę. No i najważniejszy zarzut, to znowu – wpływ na brzmienie słuchawek, tym razem w tę drugą – sopranową stronę. Mimo to można go pochwalić za klarowność przekazu.
Nie można nie wspomnieć o tym, że do tych słuchawek mamy również aplikację od firmy soundcore (kto by się spodziewał). Nie zmieniła się wiele od mojego ostatniego testu słuchawek tego producenta, dalej jest przyjemnie wykonana w kontekście braku trudności znalezienia interesujących nas elementów. Nie brakuje w niej niczego.
Jedyne, do czego można byłoby się doczepić, to kwestia tłumaczenia „Sterowników”, która to zakładka odpowiedzialna jest za… sterowanie z poziomu słuchawek. No ale to chyba się już nie zmieni.
Można jeszcze wspomnieć o konieczności zalogowania się, jeżeli chcemy użyć „testu preferencji dźwiękowych” do stworzenia swojego profilu equalizera. To też nie jest mile widziane, ale – jak wspomniałem wcześniej – ja bym zwyczajnie tego nie ruszał.
To element, który zwyczajnie nie ma słabych stron. Bateria w omawianych słuchawkach sprawuje się naprawdę dobrze. W porównaniu z zapewnieniami producenta zaryzykuję, że potrafi wypadać nawet lepiej, co się zwyczajnie szanuje. Trzeba tutaj jednak wspomnieć o jednej ciekawostce w kontekście etui.
Z uwagi na to, że trochę do jego działania potrzebna jest owa bateria, z uwagi na obecność ekranu dotykowego, to przy 10% naładowania etui, nie uzupełnia już ono energii w słuchawkach. Czy to minus? Trochę tak, aczkolwiek jest to w jakiś sposób zrozumiałe.
I tak oto dotarliśmy do końca recenzji soundcore Liberty 5 Pro, w której sprawdziłem, jak radzą sobie jednakowo pod kątem brzmienia, wygody, czy jakości wykonania oraz funkcjonalności. Bez wątpienia mają one swoje mocne strony w cenie 699 złotych, jednak znajdzie się także parę minusów, czy braków względem podobnie wycenionej konkurencji. Nie zwlekając, podsumujmy to sobie.
Zacząć można od obecności kodeka LDAC, a także ciekawego zestawu akcesoriów. Prócz tego, jakość wykonania ogólnie na plus, co można również powiedzieć o wygodzie użytkowania, którą te słuchawki bezprzewodowe oferują. Sterowanie jest w porządku, co także widać po wyjątkowym etui. Dźwiękowo pochwalić można z kolei ciepły, mocny bas, a także kontrastowy, czysty sopran.
Nie można nie wspomnieć tutaj także o bardzo dobrej scenie, czy braku opóźnień, które w połączeniu dają możliwości używania tych słuchawek także do gier. ANC jest na użytecznym poziomie, z kolei tryb transparentny to już inna, bardziej pozytywna historia. Na plus można też zaliczyć aplikację, czy świetną baterię.
Niestety, ale zdarzyła się niedoróbka na jednej ze słuchawek, co nieco obniża ocenę całości. Tak samo sterowanie, które jest naprawdę rozbudowane jak chodzi o możliwości personalizacji, ale domyślnie jest mocno ograniczone. Brzmieniowo szkoda trochę wycofanej średnicy, czy słabo działającej opcji HearID. Nie można też pochwalić mikrofonów, a także tego, że tryb transparentny i ANC wpływają na charakterystykę brzmienia.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Do sprzedaży w Polsce trafił najnowszy Samsung Galaxy A27 5G. Myślę, że bez większego problemu…
Jaki telefon do 2000 złotych kupić? W rankingu najlepszych smartfonów do 2000 zł zebrałem tylko…
Od daty polskiej premiery vivo V70 i V70 FE miną niedługo równe 3 miesiące. Czy…
Sezon letni w GOG już wystartował. Z tej okazji Baldur's Gate 3 przeceniono o 25%.…
Wygląda na to, że piękny sedan MG 07 może otrzymać wersję w praktycznym nadwoziu kombi.…
Nie każdy telefon koreańskiego Samsunga musi być drogi. Azjatycki gigant ma przecież w swojej ofercie…