Czy Xiaomi Watch S5 jest wart zakupu w cenie 749 złotych? Sprawdziłem to, nosząc go na nadgarstku przez prawie dwa tygodnie. Przetestowałem dokładność pomiarów, jakość wykonania i czas pracy na baterii. Przekonajmy się, czy naprawdę jest tak dobry, jak twierdzi producent.
Spis treści
Debiutujący przy okazji premiery Xiaomi 17T Pro smartwatch Xiaomi Watch S5 od razu przykuł moją uwagę. Na papierze oferuje dobre podzespoły, pokaźną baterię na 3 tygodnie pracy, składa obietnice dokładnych pomiarów sportowych, a do tego ładnie wygląda i nie kosztuje wiele. Po dwóch tygodniach testów wiem już o nim wszystko.
Na początek dla porządku warto zaznaczyć, że Xiaomi Watch S5 w testowanej przeze mnie, granatowej wersji kosztuje obecnie 749 złotych. Jest jeszcze wersja zielona, za którą również trzeba zapłacić 749 złotych.
Jeżeli chodzi o zawartość pudełka, to jest standardowo. Mamy sam zegarek, mamy kabel do ładowania z magnetyczną stacją oraz sporo papierologii.
Specyfikacja Xiaomi Watch S5:
| Xiaomi Watch S5 | |
| Ekran | 1,48 cala, AMOLED, jasność do 2000 nitów, |
| Obudowa | Tworzywa sztuczne, aluminium, szkło ochronne na ekranie |
| Łączność | Bluetooth, GPS |
| System | własny |
| Funkcje zdrowotne | Pulsometr, SpO2,GNSS, 150 trybów sportowych |
| Bateria | Do 21 dni pracy, 815 mAh, krzemowo-węglowa technologia, szybkie ładowanie |
| Waga | Około 46 g |
Xiaomi Watch S5: wyniki testu
Uważam, że Xiaomi Watch S5 to bardzo udany smartwatch i spokojnie mogę polecić jego zakup. Zalety w postaci bardzo dobrej baterii na nawet miesiąc pracy, dokładnych pomiarów oraz świetnej jakości wykonania w cenie 849 złotych muszą robić wrażenie.
|
ZALETY
|
WADY
|
Xiaomi Watch S5 to naprawdę ładny smartwatch
Jeszcze przed premierą Xiaomi Watch S5 musiałem sam przed sobą przyznać, że zegarek naprawdę mi się podobał. Moim zdaniem na rynku jest nadal za mało granatowej elektroniki, a w świecie smartwatchy to w ogóle rzadki kolor. Do tego nie ma tu WearOS, więc czas pracy na baterii nie powinien mnie rozczarować. Wziąłem się więc za testy.
Xiaomi Watch S5 / fot. Konrad Bartnik
W dwa tygodnie później nadal mam o nim tak samo wysokie zdanie, jeżeli chodzi o jakość wykonania – no, może z małym wyjątkiem. Pasek jest nieco za miękki i przez dwa tygodnie widać już na nim zagięcia. Jestem przekonany, że – zwłaszcza przy kilku treningach w tygodniu – przetrze się i trzeba go będzie wymienić. Być może rozwiązaniem jest zakup zielonej wersji, która ma zdecydowanie bardziej dopasowany do sportu pasek – rzecz w tym, że moim zdaniem nie jest aż tak ładna.
Na prawym boku bardzo solidnie wykonanej koperty mamy dwa przyciski – dolny w typowej formie oraz górny w formie obrotowej koronki. Ten ostatni może służyć do sterowania elementami menu, co przydaje się przy mokrych lub brudnych od treningu palcach. Sama haptyka jest kapitalna, ale do tego przyzwyczaił mnie już dwa ostatnie lata testowania telefonów Xiaomi.
Xiaomi Watch S5 / fot. Konrad Bartnik
Dekiel na dole koperty jest szklany, co jest zawsze miłą odmianą od standardu w tej cenie, czyli częściowo plastikowej / metalowej obudowy oraz szklanej części wyłącznie na sensory. Wracając na moment do paska, to mamy tutaj standardowe mocowanie na teleskopy, więc możesz go dowolnie wymienić we własnym zakresie.
Xiaomi Watch S5 / fot. Konrad Bartnik
Na koniec tej sekcji jak zwykle kilka słów na temat ekranu. Według producenta ma 2500 nitów, czego oczywiście nie sprawdzałem. Sprawdzałem go za to na bieganiu i na rowerze w pełnym słońcu i potwierdzam, że czytelność jest nienaganna. Pobiegałem w nim też w deszczu i reakcja na dotyk przy pokrytym kropami deszczu ekranie nie sprawia problemów. Sprzętowo nie ma się tu do czego przyczepić.
Dokładność pomiarów zaskakuje na plus, a aplikacja nie razi w oczy
Xiaomi nie kojarzy się z wysokiej jakości sprzętem dla sportowców, nawet amatorów. Nie mówię tu nawet o konkurowaniu z Garminem, ale nawet z Amazfitem czy Huawei, stojącymi o półkę niżej. I muszę przyznać, że Xiaomi Watch S5 naprawdę pozytywnie zaskoczył mnie dokładnością pomiarów. Przy okazji dwa razy tańszego Amazfita Bip Max mocno na to narzekałem, a tutaj jest niemal idealnie.
Wspominałem wtedy, że przy tempie około 6,40-6,45 na kilometr moje standardowe tętno z Garmina wynosi 144 uderzenia na minutę. Z Xiaomi Watch S5 zrobiłem dokładnie taką samą trasę, ale temperatura była sporo wyższa. Mimo tego puls trzymał się na typowym dla mnie poziomie 144 bpm. Probówałem też przycisnąć na wzniesieniach, żeby sprawdzić tętno maksymalne, ale powyżej 170 bpm Xiaomi wywiesiło białą flagę.
Nie mam mu tego za złe, bo w końcu nie jest to sprzęt reklamowany jako zegarek dla biegaczy. Do codziennego treningu wystarczy jednak w zupełności. Do tego GPS jest bardzo, ale to bardzo dokładny. Nie zanotowałem żadnej różnicy w porównaniu do Garmina. Poza tym doceniam, jak mało energii zużywa monitorowanie treningu biegowego. Całość zabrała raptem 2% poziomu naładowania.
Jest jednak coś, do czego mogę się przyczepić, czyli ewidentnie błędny pomiar VO2Max. Nawet przy mojej żałosnej formie standardowo jest zliczany jako 48 lub 49, a Xiaomi Watch S5 pokazuje 43. Ponieważ nie jest to jednak specjalnie istotny parametr, to czepiam się go tylko z obowiązku recenzenta.
Jeżeli chodzi o analizę snu, to mam wrażenie, że pomiar fazy REM jest nieco skrócony, inne zegarki pokazują zwykle dłuższy udział tej fazy w całości snu. Nie mam za to żadnych zatrzeżeń co do aplikacji – może poza tym, że jest nieco brzydka. Prezentacja danych stoi za to na wysokim poziomie i wszystko jest oczywiste nawet dla laika.
Czy Xiaomi Watch S5 naprawdę ma aż tak dobrą baterię?
Krótka odpowiedź brzmi: tak. Nieco dłuższa to: nie, jest jeszcze lepsza. Tak naprawdę o baterii w Xiaomi Watch S5 mogę pisać w samych superlatywach, bo te 21 dni moim zdaniem jest małym niedoszacowaniem. Przez dwa tygodnie, w których 6 razy biegałem przez łącznie prawie 4 godziny, dwa razy byłem na rowerze po półtorej godziny (wszystko z GPS), ciągłym połączeniu z telefonem i bawieniu się funkcjami udało mi się zbić 40%.
Xiaomi Watch S5 / fot. Konrad Bartnik
Bądźmy jednak poważni – mało kto ma tyle czasu na aktywności, więc zakładam, że niektórzy dociągną nawet do miesiąca. Nie muszę chyba pisać, że to absurdalnie dobry czas pracy dla smartwatcha. Za wszystko odpowiada bateria krzemowo-węglowa o pojemności aż 815mAh. Weź pod uwagę, że udało się tego dokonać przy grubości poniżej 11 milimetrów. Konkurencja od Samsunga przy tej grubości ma dwa razy mniejsze ogniwo. Brawo Xiaomi, po prostu brawo.
Czy warto kupić ten smartwatch za 749 złotych?
Zasadniczo jeżeli zależy Ci na czasie pracy, dokładnych pomiarach i ładnym design wraz z dobrym ekranem, to odpowiedź musi być twierdząca. Xiaomi Watch S5 to po prostu bardzo dobry smartwatch z kategorii tych, które nie pracują na WearOS. Konfrontując go z podobnie wycenionymi Amazfitami (powiedzmy sobie szczerze, w 2026 roku Amazfit odpiął nieco wrotki z cenami) wychodzi na prowadzenie. Powiedziałbym nawet, że nareszcie jest to sensowna konkurencja dla celującego w ten sam segment Huawei.
Oczywiście nie braknie takich, którzy powiedzą, że za podobne pieniądze da się kupić OnePlusa Watch 2 (a nawet OnePlusa Watch 3, jak dobrze poszukasz w promocjach). Na koniec można jeszcze rozważyć zakup Xiaomi Watch 5, czyli zbliżonej konstrukcji, ale opartej o platformę WearOS. Obecnie jest tylko dwie stówki droższy, a być może dla kogoś płatności Google Pay oraz możliwość instalowania aplikacji są istotne.
Uważam jednak, że Xiaomi Watch S5 to bardzo udany smartwatch i spokojnie mogę polecić jego zakup za te 749 złotych.
Ceny Xiaomi Watch S5
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









