Xiaomi Watch 5 na papierze wygląda jak idealny smartwatch z WearOS. Jest dobrze zrobiony, obiecuje dokładne pomiary, plany treningowe i baterię na niemal tydzień działania. Czy faktycznie dowozi te obietnice? Sprawdziłem to w swoich testach.
Spis treści
Przetestowałem już Xiaomi 17, sprawdziłem fotograficznego Xiaomi 17 Ultra, teraz pora domknąć to recenzją Xiaomi Watch 5. To pierwszy smartwatch tego producenta z WearOS i baterią, która rzuca wyzwanie OnePlus Watchom. Sprawdziłem, czy faktycznie jest aż tak dobry, jak go malują.
Dla porządku zacznę od tego, że Xiaomi Watch 5 smartwatchem tanim w Polsce nie jest. Trzeba na niego wyłożyć 1299 złotych, a więc zamierzam tratkować go jak flagowca. I dokładnie tyle od niego wymagać. Zobaczmy, czy nadaje się do naszego zestawienia najlepszych smartwatchy w Polsce.
Specyfikacja Xiaomi Watch 5:
- Ekran: AMOLED 1.54 cala, 60 Hz, do 1500 nitów.
- Bateria: 930 mAh, do 6 dni pracy bez ładowania (dane producenta).
- Procesor: Snapdragon W5 Gen 1 i BES2800BP.
- System: WearOS.
- Łączność: GPS (L1+L5), NFC, Bluetooth.
- Materiał wykonania obudowy: stal nierdzewna 316L, szafirowe szkło chroniące ekran i sensory na deklu.
- Wymiary i waga: 47 na 56 na 12.3 mm, 56 g.
- Wodoszczelność: 5 ATM.
W schludnym pudełku znajdziemy kabel do ładowania z magentyczną stacją, która ładuje Xiaomi Watch 5 przez dwa piny. Do tego mamy kilka papierków i tyle – czyli dość standardowy zestaw, typowy dla każdego smartwatcha.
Jakość wykonania jest po prostu wzorowa
Xiaomi Watch 5 jest smartwatchem całkiem podobnym do OnePlusa Watch 2, Watch 2R i Watch 3. Nie zamierzam robić z tego żadnego zarzutu, bo to to kawał pieknej elektroniki. Jest jednak kwestia tego, że to Xiaomi udało się zamknąć to w mniejszej i lżejszej obudowie. Do noszenia OnePlusa potrzebna sporego nadgarstka. Watch 5 spokojnie nada się dla kobiet i na szczupłym nadgarstku nie będzie wyglądać groteskowo.
Są rzeczy, które Xiaomi zrobiło bardzo dobrze i widać to na pierwszy rzut oka. Chodzi mi mianowicie o ramki dookoła sporego wyświetlacza. W kopercie, która wielkością przypomina Samsungi, zmieścił się znacznie większy ekran. Szkło chroniące jego powierzchnię jest szafirowe i choć za grosz nie wierzę zapewnieniom producenta o twardości 9 w skali Mohsa, to jednak zawsze jest to jakaś dodatkowa ochrona. Dodam, że takie samo szkło chroni spód i sensory.
Przechodząc na prawy bok, widzimy przycisk i koronkę. Ich funkcja jest taka, jak zawsze – przycisk domyślnie wywołuje treningi, podczas gry koronka służy do nawigacji po interfejsie. Przydatna sprawa przy mokrych lub spoconych dłoniach na treningu. Wciśnięcie jej dziala jak przycisk wstecz. Wszystko jest tu wykonane z dbałością o szczegóły, jakiej oczekiwałem w smartwatchu za taką kasę.
Cała koperta została wykonana ze stali nierdzewnej (typ 316L) i sprawia bardzo solidne wrażenie. Podczas całego okresu testów nie obchodziłem się z nim delikatnie, podczas treningów nie zwracałem uwagi na uderzenia, sporo pobiegałem i trochę przejechałem na rowerze. Efekt? Smartwatch nadal wygląda jak po wyjęciu z pudełka. Jakość wykonania to klasa sama dla siebie.
Na koniec tej sekcji jak zwykle kilka słów na temat wibracji. Oba flagowe smartfony Xiaomi chwaliłem za haptykę i tu będę zmuszony zrobić to znowu. Wibracje są soczyste i mocne, kiedy wymaga tego sytuacja oraz subtelne, gdy tego potrzebujemy (na przykład budzik, kiedy nie chcemy obudzić kogoś śpiącego obok). Xiaomi kolejny raz udowadnia, że pod względem haptyki są ścisłą czołówką Androida ze wskazaniem na fotel lidera.
Ekran w Xiaomi Watch 5 jest jasny i przejrzysty
Na froncie koperty Xiaomi Watch 5 znajdziemy ekran AMOLED o średnicy 1.54 cala. Według producenta osiąga jasność nawet 1500 nitów i faktycznie nigdy nie miałem problemów z czytelnością. Ostatnie słoneczne dni idealnie nadały się do przetestowania jasności i nawet pod kątem wszystkie treści były idealnie czytelne. Przyczepię się tylko do jasności minimalnej, bo moim zdaniem ta w automacie mogłaby być jeszcze niższa.
Zabrałem Xiaomi Watch 5 na trening do lasu, gdzie – tylko nie mówcie producentowi, bo może mu się to nie spodobać – bezpardonowo wrzuciłem go błoto. Chciałem sprawdzić, czy faktycznie obudowa jest aż tak wodoszczelna – oraz to, czy umazany brudną wodą ekran nadal poprawnie odczytuje komendy. Jakieś było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że radzi sobie z tym całkiem sprawnie. Wodoszczelność jest też bez zarzutu, bo po doczyszczeniu zegarek działał bez problemu, włączając w to mikrofon i głośnik.
Bateria nie ma sobie równych i ośmiesza konkurencję
Tak naprawdę bateria w Xiaomi Watch 5 jest wystarczającym powodem, by kupić sobie ten smartwatch. Miałem okazję testować OnePlusa Watch 2 i miałem wrażenie, że długo nie znajdę zegarka, który go pobije. Myliłem się – Xiaomi jest jeszcze lepsze. Nie jest to jednak żadna magia softu, jak u Huawei. Tu WearOS śmiga w pełni, a za długi czas pracy odpowiadają dwa czynniki.
Pierwszym jest dzika jak na smartwatch pojemność baterii. W kopercie mniejszej od OnePlusa Xiaomi zmieściło ogniwo o pojemności 930 mAh. Wiesz, ile ma taki Samsung Galaxy Watch8, będący bezpośrednim rywalem? 435 mAh. Nie ma tu jednak żadnych cudów – no chyba, że inżynierii, bo krzemowo-węglowe ogniwo pokazało tu klasę.
Producent obiecuje 6 dni pracy, a drugim umożliwiającym mu to rozwiązaniem jest drugi obok Snapdragona W5 czip – bardziej energooszczędny. Przy zadaniach, które nie wymagają tyle energii, zegarek płynnie przełącza się na drugi układ. Choć do 6 dni nie dobiłem, to 5 dób uzyskałem bez problemu. I to mi wystarczy, by go polecić.
Jak wspomniałem na początku, ładowanie odbywa się na dołączonej do zestawu, okrągłej stacji ładującej. Cały proces od 0 do 100% zajmuje około 90 minut, co przy takiej pojemności jest świetnym rezultatem.
Dokładność pomiarów to poziom solidnego Huawei i Apple
Sportowiec ze mnie jak z koziej rzyci waltornia, czyli taki średni. Coś tam biegam, coś tam jeżdżę rowerem i trochę pływam. Jestem więc idealną osobą, do przetestowania dokładności pomiarów w Xiaomi Watch 5, ponieważ mniej wymagający kupią sobie opaskę sportową, a bardziej – Garmina. I jak wypadło to w praktyce?
Podczas biegania nie zauważyłem żadnego problemu z GPSem. Ponieważ za każdym razem biegam dokładnie taką samą trasą, łatwo ocenić odchylenie od normy wyznaczonej przez mojego prywatnego Garmina. To wyniosło całe 12 metrów na całej trasie, która licz sobie 10 kilometrów. Błąd można więc określić jako kompletnie nieznaczący. Dla 30 km na rowerze również było to kilkadziesiąt metrów. Podczas pływania, zliczającego długości basenu, nie było już mowy o żadnej pomyłce.
Jeżeli chodzi o aplikację, to można by ją nieco odświeżyć od strony designu. Huawei i Garmin robią to wyraźnie lepiej, ale z drugiej strony – dostęp do wszystkich funkcji jest łatwy, a sposób prezentacji wyników i analiz – odpowiednio przejrzysty.
Jak przystało na smartwatch z WearOS, Xiaomi Watch 5 pozwala na instalowanie aplikacji ze sklepu Google Play oraz na wykonywanie płatności zbliżeniowych przy pomocy Google Pay. Nie miałem z tym żadnego problemu – dodałem kartę, ustawiłem PIN i za każdym razem mogłem spokojnie zapłacić. To zdecydowanie przewaga nad Huawei w Polsce.
Czy Xiaomi Watch 5 ma jakieś wady?
Na upartego mogę napisać, że wadą jest brak możliwości działania z iPhonem. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to absurdalne – tak samo, jak pisanie, że wadą Apple Watcha jest brak kompatybilności z Androidem.
Mogę co najwyżej życzyć sobie, żeby aplikacja doczekała się małego odświeżania, bo trochę jednak odstaje od Huawei i Garmina. Z drugiej strony jest jednak o niebo lepsza od Samsunga i czy Apple Health, więc to też raczej czepianie się na siłę.
No to zostaje mi chyba tylko ta nieszczęsna jasność minimalna. To samo w sobie sporo mówi o tym zegarku, jeżeli przez dwa tygodnie jedyną wadą, jaką udało mi się znaleźć, jest ekran, który trochę razi w nocy.
Czy Xiaomi Watch 5 to najlepszy smartwatch z WearOS na rynku?
Cóż – jeżeli dotarłeś do tego momentu mojej recenzji, to już wiesz, że odpowiedź będzie twierdząca. Moim zdaniem Xiaomi Watch 5 to najlepszy smartwatch z WearOS, być może najlepszy w ogóle. Na pewno wybrałbym go ponad Apple Watcha (abstrahując od kompatybilności, a oceniając tylko możliwości), Samsunga (tu kosmiczna bateria robi swoje), że o Pixel Watchu z litości nawet nie wspomnę.
Czy wolałbym go od OnePlusa Watch 3? Tutaj do gry wchodzą pieniądze, bo tego ostatniego w promocji można znaleźć za 7 stów, a nawet w regularnej cenie kosztuje tylko 949 złotych. Przypomnę, że za Xiaomi Watch 5 zapłacić trzeba 1299 złotych. Sprzętowo gra w tej samej lidze, co Huawei, ale wygrywa z nim wygodniejszymi płatnościami i zasobami aplikacji.
Powiedzmy sobie szczerze – Xiaomi Watch 5 po prostu nie ma wad. Wspominanie o pierdółkach w postaci trochę za jasnego wyświetlacza to szaleństwo w morzu jego zalet. Tu zgadza się wszystko – dokładność pomiarów, jakość wykonania, czas pracy, płatności i haptyka. To po prostu mój ulubiony zegarek na rynku.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na koniec jak zwykle zapraszamy do zapoznania się naszym poradnikiem zakupowym, w którym Damian zebrał najlepsze smartwatche na rynku. Dopilnuję, żeby przy okazji następnej aktualizacji Xiaomi Watch 5 znalazł tam swoje miejsce 😉
Ceny Xiaomi Watch 5
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















