Xiaomi 17T Pro / fot. Konrad Bartnik
Z mojej recenizji Xiaomi 17T Pro dowiesz się, czy jest to telefon z dobrym aparatem, odpowiednio wydajny i długo pracujący na baterii. Sprawdziłem, czy w cenie od 3699 złotych jest wart zakupu. Czy legendarna opłacalność tej serii została utrzymana przy okazji najnowszej premiery? Zapraszam do naszego testu.
Spis treści
Z Xiaomi 17T Pro jako prywatnym telefonem miałem okazję spędzić bite dwa tygodnie. Grałem na nim godzinami, zrobiłem setki zdjęć i przetestowałem każdym benchmarkiem, jaki wpadł mi w ręce. Czy po takim czasie jestem w stanie go polecić?
Na początek kilka słów na temat ceny smartfona w Polsce. Xiaomi 17T Pro kupisz od 3699 złotych, a najwyższa wersja z 1 TB pamięcią na dane kosztuje 4499 złotych. Jest więc o kilkaset złotych drożej niż w poprzedniku, ale zmiany w specyfikacji to usprawiedliwiają.
| Nazwa modelu | Xiaomi 17T Pro |
|---|---|
| Ekran | 6,83 cala, OLED, 1.5K, 144 Hz, płaskie wykończenie |
| Procesor | MediaTek Dimensity 9500 |
| Pamięć RAM | 12 GB |
| Pamięć na dane | 256 GB / 512 GB / 1 TB (UFS 4.1) |
| Bateria | 7000 mAh |
| Ładowanie | 100 W (przewodowe) |
| Aparat | Jednostka główna 50 MP (Light Fusion 950) z OIS + obiektyw ultraszerokokątny 12 MP + 5-krotny teleobiektyw 50 MP z OIS |
| Dodatkowe | Metalowa ramka, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, mocne głośniki stereo, flagowa haptyka |
| Cena | Od 3699 złotych |
|
ZALETY
|
WADY
|
Na tym etapie jak zwykle słowo na temat zawartości pudełka. Xiaomi 17T Pro przychodzi do nas w standardowym dla flagowców tego preoducenta białym opakowaniu, ozdobionym logo Leica. Wewnątrz znajdziemy etui, kabel do ładowania i papierologię.
Przyznam uczciwie, że nie byłem największym fanem kolorystyki Xiaomi 15T Pro, bo brązowy jest akurat tym kolorem, który bardzo rzadko wygląda dobrze na tylnym panelu telefonu. Trzeba powiedzieć, że w zaledwie kilka miesięcy producent wyciągnął z tego wnioski, a Xiaomi 17T Pro jest oferowany w fioletowym, granatowym i czarnym kolorze. Mnie na testy trafił się fioletowy i trzeba tu docenić jedną rzecz.
Mam tu na myśli wysiłek, jaki Xiaomi włożyło w dopasowanie kolorystyki ramki do matowego szkła na tylnym panelu. Nie jest to proste zadanie (patrz obudowy poprzedniej generacji iPhone’ów), a tu udało się koncertowo. Mimo sporych rozmiarów – ekran mierzy w końcu te 6,83 cala – udało się utrzymać komfortową obsługę przy pomocy tylko jednej dłoni. W jaki sposób? Ramki są bardzo cienkie i już na pierwszy rzut oka widać, że to flagowiec.
Wyspa aparatów jest spora, ale czego spodziewać się po firmowanym współpracą z marką Leica telefonie? Krawędzie się ostre, ale w codziennym użytkowaniu specjalnie to nie przeszkadza. Generalnie rzecz biorąc – Xiaomi 17T Pro to smartfon, który po prostu musi się podobać. Jeżeli komuś przeszkadzają jego wymiary, to w tym roku Xiaomi ma alternatywę w postaci nieco mniejszego Xiaomi 17T z wyświetlaczem 6,59 cala.
Pora powiedzieć coś o głośnikach stereo, które w tym roku grają nadspodziewanie głośno. Do tego wydobywający się z nich dźwięk jest całkiem przyjemny dla ucha. Słychać nawet namiastkę basu, choć oczywiście nie jest to poziom wyposażonego w subwoofer POCO F8 Ultra.
Na koniec tej sekcji testu jak zwykle kilka słów na temat haptyki. Od dobrych trzech lat w tym kontekście zdarza mi się Xiaomi tylko i wyłącznie chwalić. Nic na to nie poradzę, bo powtórzę się i tutaj. Wibracje są soczyste, a HyperOS 3 naprawdę potrafi to podkreślić. Moim zdaniem Xiaomi ściga się tu już wyłącznie samo ze sobą, Apple dawno zostało w tyle, a i nikt z świata Androida nie jest w stanie im dorównać.
Podobnie jak w przypadku haptyki, tak i w przypadku wyświetlacza nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem w ręku telefon Xiaomi z wyższej półki, który dałby mi powody do narzekania na jakość ekranu. Tutaj mamy do czynienia z panelem OLED o rozdzielczości 1,5K. Czy brakuje mi tu 2K? Szczerze mówiąc, to ani trochę. Doceniam też możliwości 144 Hz odświeżania.
Sam wyświetlacz w Xiaomi 17T Pro jest bardzo jasny, dla mnie nawet zbyt jasny. To generalna tendencja we wszystkich flagowcach z Androidem i tu nie ma wyjątku. W pomieszczeniach regularnie korzystałem z jasności manualnej, bo automat zwyczajnie za mocno męczył mi oczy. Możemy liczyć na standardowe dopasowanie nasycenia do swoich preferencji.
Xiaomi 17T Pro / fot. Konrad Bartnik
Xiaomi 17T Pro radzi sobie z adaptacyjną częstotliwością odświeżania… jak każdy Xiaomi bez ekranu LTPO. Mamy więc sztywne progi, z których najczęściej widzimy 60 Hz (w grach i wideo). Maksymalna jest osiągana w interfejsie, galerii czy wybranych grach. Tu z kompatybilnością jest różnie, choć popularne tytuły z Chin są generalnie wspierane.
Jak zwykle w tej sekcji trzeba napisać coś o jakości czytnika linii papilarnych. Nie ma tu najmniejszego problemu, a przez cały okres testów nie zdarzyła się nawet jedna sytuacja, w której musiałbym jeszcze raz przyłożyć palec do skanera. Ultradźwiękowa technologia jest kapitalna nawet w niedrogich Redmi czy POCO, tu jest po prostu perfekcyjnie.
Xiaomi 17T Pro pracuje na MediaTeku Dimensity 9500, którego znam już z innych flagowców z Chin. Jak pisałem w premierowym wpisie, data debiutu gra tu mocno po stronie producenta. Gdyby ten telefon debiutował we wrześniu, wydajność nie robiłaby już takiego wrażenia. Ja na testy dostałem wariant 12/512 GB, a są jeszcze takie z 256 GB lub 1 TB. Szkoda, że znowu zabrakło wariantu z 16 GB pamięci operacyjnej.
Jak widzisz na poniższym wykresie, w Xiaomi 17T Pro throttling po prostu nie występuje. Po 15 minut testu wydajność utrzymała się na 81% maksimum. To najlepszy wynik, jaki kiedykolwiek widziałem w telefonie z Dimensity 9500. Powiem to głośno – Xiaomi 17T Pro to najlepiej schłodzony flagowiec chińskiego producenta w historii.
Jak taki zestaw sprawdza się na co dzień? Nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń co do płynności pracy HyperOS 3. To zdecydowanie najlepsza wersja nakładki tego producenta od lat. Jeżeli chodzi o wsparcie aktualizacyjne, to możesz liczyć na 4 duże wersje Androida oraz 6 lat poprawek zabezpieczeń.
Dobre chłodzenie sprawdza się również w grach. Nie zauważyłem, żeby w popularnych tytułach pokroju Diablo Immortal, Genshin Impact czy Pokemon Go pojawiły się problemy. Uwierz mi – jeżeli przy ostatnich temperaturach ja nie dałem rady ugotować go standardowym kombo (hotspot, pobieranie w tle, jasność na maksimum i granie w Pokemony), to Tobie też się to nie uda.
Xiaomi 17T Pro / fot. Konrad Bartnik
Na koniec tej części recenzji Xiaomi 17T Pro standardowo sobie ponarzekam. Choć producent regularnie rezygnuje ze śmieciowych aplikacji w swoich modelach z wyższej półki, to nadal są one widoczne. Regularnie pojawiały mi się powiadomienia z propozycjami zainstalowania gier, w które nie zagrałbym nawet wtedy, gdy zależałoby od tego moje życie. Da się to jednak powyłączać, wymaga to tylko odrobiny zachodu.
O, jeszcze jak. Xiaomi 17T Pro został wyposażony w krzemowo-węglową baterię o pojemności 7000 mAh, a do tego możesz liczyć na obecność szybkiego ładowania o mocy 100 W. Taki zestaw zdarza się coraz rzadziej, a do tego ten Xiaomi jest ich flagowcem z największym ogniwem, jakie dostaniesz w Polsce.
Miałem potężne oczekiwania co do baterii w Xiaomi 17T Pro po testach POCO X8 Pro Max. Tamten ma co prawda jeszcze większą baterię, ale ze względu na zupełnie inne pozycjonowanie, soft i procesor mógł oferować całkiem podobne wyniki. I dokładnie tak jest, a rozładowanie tego telefonu w jeden dzień wymaga naprawdę wielu godzin grania. W innym wypadku jest to niemożliwe, a 10 godzin SoT jest tu dość standardowym wynikiem.
Przeciętny użytkownik, albo ktoś, kto w ogóle nie gra, może liczyć na konieczność podłączenia do ładowania co 2-2,5 dnia. Gdy smartfon już się rozładuje, z pomocą przychodzi 100 W ładowanie. Co prawda odpowiedniej ładowarki nie znajdziesz w pudełku, ale ja akurat dysponuję 120 W adapterem Xiaomi. Temu wystarczy 50 minut, by naładować telefon do pełna.
Zacznijmy może od papierowej specyfikacji aparatu w Xiaomi 17T Pro. Od strony sprzętowej wygląda to następująco:
Nigdy nie ukrywałem tego, że lubię aplikację aparatu w telefonach Xiaomi. Jest bardzo przejrzysta, a smaczki w postaci idealnie spasowanej haptyki podczas zmiany obiektywów są tu godne podziwu. Przyznam też, że różnice w kolorystyce pomiędzy obiektywami są mniejsze, niż się spodziewałem. To po prostu dobry telefon do zdjęć – oczywiście poniżej Xiaomi 17 Ultra, ale powyżej zwykłej „17”.
Xiaomi 17T Pro / fot. Konrad Bartnik
Zdjęcia w dzień zostawię Ci do własne oceny. Moim zdaniem w 2026 roku w półce ecnowej powyżej 1000 złotych nie ma smartfona, który w takim scenariuszu by sobie nie poradził. Wspomnę tylko o niewielkich różnicach w kolorystyce szerokiego kąta oraz dwóch pozostałych obiektywów, ale to i tak pokaźny postęp w stsounku do poprzednika. Zwracam też uwagę na pełnych detali zdjęciach z teleobiektywu. W tej cenie jest super.
Gdy robi się ciemno, nadal jest bardzo dobrze. Tu już szeroki kąt zaczyna pokazywać swoje ograniczenia, ale w sublfagowej kategorii telefonów za 3-4 tysiące złotych to norma. Aparat główny nadal radzi sobie bardzo dobrze, a teleobiektyw mogę tylko chwalić. Nawet portrety wychodzą co najmniej przyzwoicie, czego o poprzedniku napisać do końca nie mogłem. Polecam przyjrzeć się szczegółom fasady kościoła na jednym ze zdjęć – brak szumów przy takim zbliżeniu robi wrażenie.
Przez dwa tygodnie testów Xiaomi 17T Pro naprawdę mocno próbowałem znaleźć w nim wady. I tak naprawdę poza bloatware w oprogramowaniu nie znalazłem powodu, by nie polecić jego zakupu. Tę kwestię można łatwo rozwiązać zaraz przy pierwszej konfiguracji, poblkować co należy, a później cieszyć się względnie czystym oprogramowaniem. Jasne, że wymaga to trochę zachodu i chciałoby się, żeby telefon idealnie działał już po wyjęciu z pudełka, ale niższa niż u konkurencji cena nie bierze się znikąd.
Xiaomi 17T Pro / fot. Konrad Bartnik
Na poczet zalet zapisać muszę całą resztę. Xiaomi 17T Pro ma bardzo dobry ekran, nareszcie jest oferowany w naprawdę ładnych kolorach, a do jakości wykonania nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Bateria jest kapitalność, a dzięki nareszcie dobremu układowi chłodzenia granie godzinami to czysta przyjemność. Do tego mamy bardzo dobry, ponadprzeciętny w tej klasie aparat. Po prostu nie mam się do czego przyczepić.
Na koniec nie będzie więc żadną niespodzianką, że przyznaję Xiaomi 17T Pro wysoką ocenę oraz nagrodę „Wybór RedaKcji”. Jest droższy od poprzednika, ale jest też lepszy na każdym polu. Jeżeli w 2026 roku masz sobie kupić Xiaomi, to wybierz tego.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
OnePlus Turbo 6X zbliża się do premiery i może mocno namieszać w segmencie tanich smartfonów.…
Aparat 200 MP, ogromny sensor i bateria 8000 mAh — tak może wyglądać vivo X500…
Nie da się ukryć, że OnePlus nadal ma wielu zwolenników, chociaż ostatnia premiera była -…
OnePlus 10 Pro osiągnął status EoL, co oznacza zakończenie aktualizacji. Chodzi tu zarówno o nowe…
Erste Bank Polska ostrzega przed poważnym zagrożeniem. Dotyczyć może ono każdego klienta, dlatego tak istotne…
Huawei Nova Y74 zadebiutowała oficjalnie w wersji Global. Nie mam wątpliwości, że ten ładny i…