Test POCO X8 Pro Max jest chyba jednym z najłatwiejszych, jaki popełniłem przez ostatnie 3 lata. Ten telefon jest tak łatwy do polecenia, że aż szkoda mi konkurencji. W mojej recenzji postaram się znaleźć wady tego smartfona, choć na pewno nie będzie to łatwe zadanie. Czy warto go kupić?
Spis treści
POCO X8 Pro Max dostałem na testy prawie 3 tygodnie temu. Przez ten czas miałem okazję sprawdzić go na wskroś, używając go jako prywatnego smartfona. Tak się złożyło, że pokryło się to z moim urlopem, a to sprzyjało gruntownym testom jego najważniejszej zalety. Jednego jestem pewien – takiego telefonu w Polsce jeszcze nie było.
Jeżeli chodzi o ceny i dostępne w Polsce wersje, to POCO X8 Pro Max jest u nas oferowany w takim układzie:
- 12/256 GB za 1799 złotych.
- 12/512 GB za 1999 złotych.
Specyfikacja POCO X8 Pro Max:
- Ekran: AMOLED 6.83 cala LTPS, rozdzielczość 1.5K, 120 Hz, 3500 nitów w piku.
- Procesor: MediaTek Dimensity 9500s.
- Pamięć: 12 GB RAM, 256 lub 512 GB na dane (UFS 4.1).
- Bateria: 8500 mAh.
- Ładowanie: 100 W, bezprzewodowego brak.
- Aparat główny: 50 MP, f/1.5, 26mm, 1/1.95″, 0.8µm, PDAF, OIS.
- Teleobiektyw: brak.
- Szeroki kąt: 8 MP, f/2.2, 15mm, 1/4.0″, 1.12µm, pole widzenia 115º.
- Selfie: 20 MP.
- Długość aktualizacji: 4 lata aktualizacji Androida i 6 lat poprawek bezpieczeństwa.
- WiFi i Bluetooth: WiFi 7, Bluetooth 5.4.
Jeżeli chodzi o zawartość pudełka, to nie ma się nad czym rozwodzić. Mamy papierologię, mamy kabel do ładowania oraz dedykowane etui. Niektórzy twierdzą, że to tanizna – ja powiem, że to co najmniej 30 złotych w kieszeni dla kogoś, kto po prostu chce ochronić smartfon przed upadkami. Miły gest ze strony producenta, który wykonuujje go niezależnie od półki cenowej.
Designersko jest tu po prostu nudno
Opis designu POCO X8 Pro Max powinien pochodzić prosto z pierwszej polskiej encyklopedii – jaki jest, każdy widzi. Seria X od POCO do tej pory kojarzyła się z odważnymi akcentami, żółtymi obudowami czy ciekawymi fakturami, a tutaj mamy czarny monolit, przełamany jedynie czerwonym dodatkiem w postaci obramowania przycisku zasilania. Jest nudno, ale nie mogę napisać, że jest źle.
W stosunku do poprzedniej generacji pojawiła się na przykład metalowa ramka obudowy, a to coś, co niekoniecznie widzimy w średniakach w 2026 roku. Przynajmniej nie za takie pieniądze. Jeżeli połączymy to z bardzo cienkim obramowaniem ekranu, dostaniemy kombinację, która w tej półce jest rzadkością. Z jakiegoś powodu Xiaomi bardzo postarało się, żeby tylny panel ze szkła maksymalnie przypominał tworzywo sztuczne – do tego stopnia, że musiałem sprawdzić to w specyfikacji.
Na tylnym panelu mamy tylko dwa aparaty – ale lepsze „tylko dwa”, aniżeli zapychacz w postaci 2 MP sensora. Na plus trzeba na pewno zaliczyć fakt, że wyspa jest stosunkowo niewielka i tak samo niewiele wystaje ponad obrys obudowy. Szkoda tylko, że po założeniu dedykowanego etui garb nie znika całkowicie, ale to już pieśń czasów niesłusznie minionych.
POCO X8 Pro Max ma też coś, na co mało kto zwraca uwagę w średniej półce cenowej – czyli obiektywnie dobre głośniki. Raz, że grają głośno i czysto, dwa – że są skierowane do dołu i góry, a to oznacza prawdziwe stereo (zwykle ten górny jest dublowany przez głośnik do rozmów). W praktyce przekłada się to na przyjemniejsze doznania bez słuchawek – czy to podczas grania, czy podczas oglądania seriali.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Jak zwykle w tej sekcji omówimy sobie jeszcze jedno – i tu będę wyjątkowo pozytywny. Haptykę w Xiaomi chwalę od lat, a tę w POCO X8 Pro Max chwalić mogę bez końca. Po pierwsze HyperOS 3 (do którego aktualizację dostałem w trakcie testów) wymusza wibracje tam, gdzie ich oczekujemy. Poza tym silnik wibracyjny jest duży i czuć to na co dzień. Wibracje są soczyste, a dzięki słusznej wadze i metalowej ramce daje to poczucie korzystania z dużo droższego urządzenia.
Duży i dobry ekran to zaleta POCO X8 Pro Max
Mniej więcej na etapie POCO X5 Pro Xiaomi zdało sobie sprawę, że na wyświetlaczach absolutnie nie ma co oszczędzać. Efektem tego od ostatnich 3 lat możemy cieszyć się świetnymi matrycami w zasadzie w każdym telefonie, który kosztuje więcej niż 1000 złotych. I w POCO X8 Pro Max nie mamy do czynienia z wyjątkiem.
Na froncie znajdziemy otoczony cienkimi ramkami ekran o przekątnej 6.83 cala. Ze względu na ich grubość POCO jest jednak wygodniejszy i mniejszy od testowanego ostatnio przeze mnie Nothing Phone 4a Pro. Rozdzielczość to 1.5K, a dokładniej 2772 na 1280 pikseli, jest też 120 Hz odświeżanie i wysoka (na papierze) jasność. Jak działa to w praktyce?
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
W praktyce jest tak, że nie mam się do czego przyczepić – prawie. Jedyny zarzut, jaki mam, to jasność w manualu, która w jasnym słońcu marcowego Stambułu czasami mi nie wystarczała – a to ze względu na refleksy. Ja wiem, że czepianie się czegoś takiego w telefonie za 1500 złotych, który do tego ma tyle zalet, to brednia. Wspominam o tym tylko ze względu na to, że znam ludzi mocno wyczulonych na takie problemy.
Dla odmiany pochwalę też częstotliwość odświeżania. Xiaomi jako jeden z niewielu producentów w końcu rozkminiło, jak zmusić najpopularniejsze gry do działania w 120 Hz. Panel to LTPS, więc zapomnij o 1 Hz – minimum przy statycznych treściach to 30 Hz.
Na koniec tej sekcji jeszcze słowo o czytniku linii papilarnych. Xiaomi – w przeciwieństwie do prawie każdego konkurenta – nie umieściło skanera przy dolnej krawędzi. Jest o dwa centrymetry wyżej, dzięki czemu wygodniej się do niego sięga. To kolejna rzecz, która w tym telefonie jest po prostu ponad stan.
Wydajnościowo to jeden z najmocniejszych telefonów na rynku
Oczywiście mam tu na myśli odpowiednią półkę cenową – i tu POCO X8 Pro Max naprawdę błyszczy. Moim zdaniem w ofercie ma zastąpić następcę POCO F7 i robi to wyjątkowo skutecznie. Ze względu na obecność mocarnego MediaTeka Dimensity 9500s wydajnością dorównuje flagowcom i wcale tu nie przesadzam. W benchmarkach naprawdę jest w stanie dokonać cudów.
Puściłem ich całkiem sporo – nawet więcej niż zwykle, bo po prostu nie chciało mi się wierzyć, że jest aż tak dobrze. W 3DMark Wildlife wykręca ponad 6200 punktów, co jest wynikiem powyżej POCO F8 Pro i tylko nieco poniżej POCO F8 Ultra. Wydajnością niewiele ustępuje vivo X300 Pro, który jest od niego ponad 3 razy droższy. Xiaomi, czapki z głów – pod tym względem rozjechaliście całą konkurencję.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
W mojej wersji mam do dyspozycji 12 GB RAM, które można zresztą wirtualnie rozszerzyć. Czy ma to sens? Trochę tak, bo pamięć na dane (której jest 512 GB, ale jest też tańsza wersja 256 GB, którą osobiście bym wybrał) to UFS 4.1. UFS 4.1 w telefonie za 1500 złotych, którego za pół roku w promocji będzie można kupić około tysiaka to pogrom, miazga i jeszcze kilka synonimów.
Na dobra, pozachwycałem się papierkami i benchmarkami, a jak jest na co dzień? Na co dzień jest tak, że POCO X8 Pro Max da się mocno zagrzać, ale nie da się go zagotować. Ze względu na metalową ramkę boki obudowy robią się mocno ciepłe. Na pewno nie są to jednak temperatury, które uniemożliwiają wygodne korzystanie. Jak widzisz na powyższym wykresie, spadek mocy jest liniowy, bez gwałtownych dołków.
W grach POCO X8 Pro Max pokazuje klasę, którą wcześniej potwierdziły benchmarki. W połączeniu ze wspomnianym przeze mnie wcześniej zarządzaniem częstotliwością odświeżania ten smartfon to po prostu najlepszy wybór dla gracza w tej cenie. Koniec, tu nie ma mowy o żadnej konkurencji.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Nie jest jednak tak, że w kwestii softu do niczego nie mogę się doczepić. Jak mantrę podczas testów Xiaomi mogę powtarzać jedno słowo – bloatware. W POCO X8 Pro Max lista śmieciowych aplikacji, których nikt normalnie by nie zainstalował, jest imponująca. Jasne, że wystarczy odinstalować je raz i po sprawie – ale fajnie by było, gdyby nikt nie zainstalował ich wcale.
Bateria 8500 mAh to wystarczający powód do zakupu POCO X8 Pro Max
No dobra, o ile na wcześniejsze cechy, niedociągnięcia, czy nawet wady narzekać było można, to na baterię narzekać się po prostu nie da. POCO X8 Pro Max ma najlepszą baterię w telefonie dostępnym w Europie i to z tak olbrzymim marginesem, że Xiaomi zdaje sobie kpić z konkurencji. Dopóki do Polski nie trafią niektóre realme czy Honory z ogniwami po 10 tysięcy mAh, ten będzie pozbawiony rywali.
Na papierze POCO X8 Pro Max ma akumulator o pojemności 8500 mAh. To rekordowe monstrum w portfolio producenta i nawet nie potrafię zeźlić się na to, że indyjska wersja ma 9000 mAh. To i tak o 1000 mAh więcej niż dowolny rywal w Polsce – i to bez rozgraniczenia na półki cenowe. 13 godzin na włączonym ekranie (SoT) jest tu normą – i to przy LTE / 5 G. Nigdy, ale to nigdy nie udało mi się go rozładować przed końcem dnia. Rzadko udawało mi się to przed końcem drugiego dnia.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Zapewne sądzisz, że naładowanie takiego monstrum zajmuje długi czas – przypominam jednak, że to nie Samsung. Mam w domu 120 W ładowarkę Xiaomi, a POCO X8 Pro Max jest w stanie przyjąć maksymalnie 100 W. Po 15 minutach widziałem 38%, po 30 minutach – 64%. Do pełnego naładowania wystarczyły 53 minuty.
Rzeczywistość jest taka, że kilka minut pod prądem wystarczy na kilka godzin pracy. POCO X8 Pro Max pozwala zapomnieć o ładowarce i moim zdaniem samo to jest wystarczającym powodem, by go kupić. Żaden konkurent nie jest w stanie zaoferować choćby zbliżonego komfortu. Droga konkurencjo, drogi MKBHD – przestancie pieprzyć, że Si-C nie jest przyszłością smartfonów. Bredzicie.
Czy ten smartfon ma dobry aparat?
Robiąc zdjęcia POCO X8 Pro Max sądziłem, że napiszę tu o kompromisach i o tym, że na czymś trzeba było zaoszczędzić. Niestety Xiaomi znowu spłatało mi figla i niczego takiego powiedzieć nie mogę. Na papierze wygląda to wyjątkowo mało imponująco:
- Aparat główny: 50 MP, f/1.5, 26mm, 1/1.95″, 0.8µm, PDAF, OIS.
- Teleobiektyw: brak.
- Szeroki kąt: 8 MP, f/2.2, 15mm, 1/4.0″, 1.12µm, pole widzenia 115º.
Spodziewałem się, że POCO zostanie fotograficznie zmiażdżony przez przywoływanego tu już Nothinga. Nie jest, a Phone 4a Pro wygrywa tylko i wyłącznie na polu teleobiektywu – bo tam faktycznie króluje w swojej półce cenowej. Aplikacja nie jest może najpiękniejsza, zapomnij tu o trybach Leica, ale za to funkcjonalnie nie ma żadnego problemu.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Zdjęcia za dnia z POCO X8 Pro Max:
Słoneczy i pełen kolorów Odunpazarı to proste miejsce dla każdego telefonu powyżej 1000 złotych – masa kolorów, dużo światła i zdjęcia są świetne. Dużo bardziej wymagającym scenariuszem był pochmurny Stambuł. I chciałbym powiedzieć Wam, że udało mi się znaleźć wadę w postaci aparatu, ale byłoby to kłamstwo – jak na 1500 złotych jest po prostu bardzo dobrze. Jeżeli już muszę się do czegoś przyczepić, to będzie to różnica w kolorach pomiędzy obiektywami.
Zdjęcia nocne z POCO X8 Pro Max:
Dochodzę do takiego momentu chwalenia tego telefonu, że sam przed sobą zastanawiam się, czy Xiaomi przypadkiem mi za nią nie zapłaciło – niestety sprawdziłem i przelewów ani widać, ani słychać. Przyczepię się tu tylko do autofokusu, bo faktycznie raz udało mi się zrobić rozmazane zdjęcie, które radośnie załączam. Szach i mat – teraz już na pewno nie jestem sponsorowany 😉
Czy warto kupić POCO X8 Pro Max?
Punktem odniesienia dla POCO X8 Pro Max po prostu musi być Nothing Phone 4a, którego testowałem niemal równolegle. Dzieje się tak chociażby ze względu na bardzo podobną cenę, która dla POCO wynosi w Polsce 1999 złotych za wersję 12/512 GB. Jest więc o 100 złotych drożej niż w przypadku Nothinga, ale mamy za to 2 razy tyle pamięci na dane. I choć Nothing zasadniczo wygrywa pod wieloza względami, tak POCO X8 Pro Max miażdży jego – oraz każdego innego konkurenta bez względu na półkę cenową – przynajmniej pod jednym względem.
Jest nim bateria i chociaż naprawdę próbowałem, to szybciej poddalem się ja grający w Pokemon Go, niż ogniwo w POCO. Ładowanie co trzy dni w przypadku kogoś, kto nie łapie 1000+ Pokemonów dziennie jest całkiem możliwym scenariuszem. Czas pracy jest zwyczajnie wystarczającym powodem, żeby kupić sobie ten smartfon.
Po testach napiszę, że gdyby na obudowie dodać logo Samsunga i dołożyć teleobiektyw, to można by nazwać go Galaxy S26 FE i sprzedawać po 3500 złotych. Ktoś powie, że przesadzam – ja powiem, że Xiaomi po prostu przegięło z opłacalnością tego modelu i ktoś w księgowości ma teraz garści pełne własnych włosów.
POCO X8 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Oczywiście są też wady, które w przypadku Xiaomi są standardowe. HyperOS bardzo lubi reklamy i preinstalowany bloatware, nie jest to też najładniejsza nakładka na rynku. Jeżeli jednak jesteś użytkownikiem, który nad wszystko inne ceni sobie stosunek ceny do jakości, to będziesz w stanie to obejść. Wystarczy inny launcher, trochę zabawy z ustawieniami i jakiekolwiek problemy przestają istnieć.
Moim zdaniem to po prostu powrót do korzeni Xiaomi – rozsądne kompromisy, kilka cech, których nie znajdziesz u konkurencji w tej cenie i opłacalność, której nie ma nikt inny. Już teraz warto go kupić, a po kilku promocjach będzie wspominany jako jeden z najbardziej opłacalnych telefonów w historii.
- Aparat8
- Bateria10
- Ekran10
- Jakość8
- Wydajność w grach9
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny POCO X8 Pro Max
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









