Tesla straciła bardzo ważną postać na rynku chińskim. Kong Yanshuang, jeszcze niedawno dyrektor generalna Tesli na Chiny, od marca pracuje dla Xiaomi.
Co kilka, może kilkanaście dni pojawiają się doniesienia o coraz gorszej pozycji Tesli w segmencie pojazdów elektrycznych. Pogorszenie sprzedaży na poszczególnych rynkach, różnego rodzaju problemy, a przede wszystkim coraz mocniejsza konkurencja z Chin. Wygląda na to, że Xiaomi na poważnie dołącza do wielkiej chińskiej ofensywy EV.
Już nie Tesla, a Xiaomi
Xiaomi nie zwalnia tempa w świecie motoryzacji. Chiński gigant technologiczny, który jeszcze niedawno kojarzył się głównie ze smartfonami i innym sprzętem mobilnym, coraz wyraźniej pokazuje, że traktuje rynek samochodów elektrycznych śmiertelnie poważnie. Najnowszy ruch tylko to potwierdza.
Jak informuje serwis CarNewsChina, do firmy dołączyła Kong Yanshuang, była dyrektor generalna Tesla w Chinach. Ma ona odpowiadać za rozwój sprzedaży samochodów Xiaomi, co jasno pokazuje, gdzie firma widzi dziś swoje największe wyzwania.
Nowa menedżerka dołączyła do Xiaomi na początku marca br. i obecnie przechodzi okres wdrożeniowy. Docelowo ma przejąć obowiązki związane ze sprzedażą samochodów EV, które wcześniej należały do dyrektora działu Xiaomi Auto. Do tej pory firma mocno skupiała się na produkcie i budowie marki, a Kong Yanshuang ma mocno wesprzeć cały dział sprzedaży.
Xiaomi SU7 2026 / fot. producenta
Z drugiej strony Chińczycy chyba nie mają za bardzo powodów do narzekania, bo np. odświeżony Xiaomi SU7 sprzedał się w nakładzie 15 000 sztuk w… zaledwie pół godziny. Jeden z Was napisał w komentarzu, że w skali całego kraju nie jest to dużo, a „na ich standardy to niewielki blok”. To rzeczywiście prawda i – nieco ironizując – Xiaomi ma się od kogo uczyć, bo np. Chery sprzedaje prawie 60 000 samochodów w parę godzin od ich premiery.
A tak całkiem poważnie, to w siedzibie Tesli raczej nie ma zbyt wesołej atmosfery i powodów do żartów. Utrata jednego z najważniejszych pracowników na chińskim rynku to może nie powód do rozpaczy, ale jest to kolejny sygnał, że konkurencja nie śpi. Jak to się mówi: „kropla drąży skałę”.
Źródło: CarNewsChina, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






