Xiaomi 17 na papierze wydawał mi się najlepszym, małym telefonem na rynku. Teraz, gdy skończyłem jego testy, wiem, że wcale mi się nie wydawało. Tutaj trudno mówić o wadach, ciężko też szukać pola do poprawy. Xiaomi zbliżyło się do ideału bardziej niż ktokolwiek w 2026 roku.
Spis treści
Po testach Xiaomi 17 Ultra przyszedł czas na sprawdzenie mniejszej wersji flagowca z Chin. Xiaomi 17 trafił do mnie w pięknym, pudrowo-różowym wariancie z 12 GB RAM i 512 GB na dane. Przez dłuższy czas sprawdzałem, czy to najlepszy mały telefon na rynku, a może najlepszy podstawowy flagowiec w ogóle? Z przyjemnością stwierdzam, że odpowiedź w obu przypadkach jest twierdząca, ale nie uprzedzajmy faktów.
Dla porządku zaznaczę, że testowany przeze mnie wariant 12/512 GB kosztuje w Polsce 4699 złotych. Jest też tańsza wersja 12/256 GB, za którą zapłacić trzeba 4199 złotych.
Specyfikacja Xiaomi 17:
- Ekran: AMOLED 6.3 cala, rozdzielczość 1.5K, 120 Hz, 3500 nitów w piku.
- Procesor: Snapdragon 8 Elite Gen 5.
- Pamięć: 12 GB RAM, 256 lub 512 GB na dane (UFS 4.1).
- Bateria: 6330 mAh.
- Ładowanie: 100 W, 50 W ładowanie bezprzewodowe.
- Aparat główny: 50 MP Light Fusion 950, OIS.
- Teleobiektyw: 50 MP Samsung JN5, OIS.
- Szeroki kąt: 50 MP, OV50M.
- Selfie: 50 MP.
- Długość aktualizacji: 5 aktualizacji Androida i 7 lat poprawek bezpieczeństwa.
- WiFi i Bluetooth: WiFi7.
Jeżeli chodzi o zawartość pudełka, to jest tu dość podstawowo. Mamy więc papierologię, kabel do ładowania oraz przezroczyste etui, które ładnie eksponuje estetyczne walory telefonu. Problem w tym, że jest sztywne i moim zdaniem będzie się rysować, do tego może pęknąć przy upadku. Zdecydowanie wolałem te z poprzednich generacji, z miękkiego silikonu. Skoro jednak jest w gratisie, to przecież nie będę na nie narzekać.
Xiaomi 17 to ideał ergonomii
Do tej pory byłem zdania, że telefon musi mieć co najmniej 6.7 cala, inaczej nie da się na nim sensownie pracować. Częściowo było to pokłosiem sporych dłoni, a częściowo – małych baterii w kompaktowych smartfonach. Xiaomi 17 zadaje kłam obu tezom, bo ergonomia stoi na kapitalnym poziomie, a czas pracy bez ładowarki po prostu powala. Na froncie mamy matrycę 6.3 cala, której ramki są tak cienkie, że prawie ich nie widać.
Na tylnym panelu mamy stosunkowo niewielką (jak na 2026 rok) wyspę aparatów. Jest prostokątna, dzięki czemu stoi w opozycji nie tylko w stosunku do bratniego Xiaomi 17 Ultra, ale również do bezpośrednich konkurentów, jak na przykład vivo X300. Różowy kolor, który dostałem na testy, ma lekko matowe wykończenie tylnego panelu, a mimo tego nie jest przesadnie śliski. Jedyne zastrzeżenie wynika z aymetrii wyspy. Słowem – telefon położony na stole lubi się kolibać, a pisanie proste wtedy nie jest.
Uważam za pewien rodzaj zbrodni, że przepiękne (choć w oczywisty sposób zerżnięte z iPhone’a 4) przyciski nie znalazły przełożenia z Ultra do Xiaomi 17. Tutaj mamy zwykłe belki i bardzo szkoda, bo w kompaktowym modelu budziłoby to jeszcze przyjemniejsze, choć równie nostalgiczne uczucia.
Czy Xiaomi 17 ma dobre głośniki? Jak to bywa w przypadku kompaktowych smartfonów, nie ma tu miejsca na odpowiednio duże przetworniki. Zapomnij o tak dobrym audio, jak w genialnym POCO F8 Ultra. Górny głośnik (służący również do rozmów) jest cichszy od dolneg i skierowany frontem do użytkownika. Dolny gra w dół i choć do obejrzenia krótkiego wideo czy odcinka serialu wystarczy, tak imprezy raczej przy nim nie rozkręcimy.
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
Na koniec tej części recenzji jak zwykle napiszę co nieco na temat haptyki. I tak, jak głośniki nieco ganiłem, tak nad wibracjami w Xiaomi 17 będę piać z zachwytu. Moim zdaniem nie ma małego telefonu z lepszą haptyką. Wibracje są soczyste, idealnie oddają miejsce dotknięcia ekranu palcem, a do tego HyperOS 3 ma sporo miejsc w systemie, w których haptyczna reakcja jest normą. Żaden iPhone czy Samsung na tym etapie nie mają już podejścia do Xiaomi.
Ekran jest bardzo, ale to bardzo dobry
Na froncie Xiaomi 17 znajduje się wyświetlacz AMOLED LTPO o przekątnej 6.3 cala. W odróżnieniu od Ultra nie jest to panel LIPO, co dla przeciętnego użytkownika nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. Panel jest też odświeżany w 120 Hz, a jasność maksymalna wynosi nawet 3500 nitów. W manualu dojeżdża do 1000 nitów, więc nawet ostatnie, bardzo słoneczne dni nie były w stanie zaszkodzić jego czytelności.
Xiaomi 17 dostaje też plusa za rozdzielczość, bo 1.5K na takiej przekątnej to kapitalny wybór. Ostrość wyświetlanych czcionek jest idealna i konia z rzędem temu, kto przekona mnie, że 2K na takiej wielkości ma jakikolwiek sens. Tylko drenowałoby baterię, choć akurat w przypadku tego modelu mam wrażenie, że niczego by to nie zmieniło. Do tego jednak wrócimy za moment.
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
Jak zwykle w przypadku flagowców Xiaomi wraca temat odświeżania. Skoro to matryca LTPO, to możliwe jest zejście do 1 Hz, na przykład w celu oszczędzania energii. I faktycznie tak jest, bo przy statycznych treściach osiągana jest wartość minimalna. Maksymalna to aplikacje typu socjalek, przeglądarki czy galerii. Co z grami i wideo? Tutaj zwykle mamy 60 Hz, czyli złoty standard Androida.
Na koniec tej sekcji kilka słów na temat czytnika linii papilarnych. Na tym etapie – podobnie jak w przypadku haptyki – ultradźwiękowe czytniki w Xiaomi są bezbłędne i spokojnie można nazwać je najcelniejszymi na rynku. Nie pamiętam ani jednej sytuacji, w której musiałbym ponownie przyłożyć palec do skanera. Działa nawet z mokrym koniuszkiem przyłożonym bokiem. Klasa, po prostu klasa.
Wydajność jest dobra, ale temperatury już niekoniecznie
O wydajność Xiaomi 17 dba Snapdragon 8 Elite Gen 5, czyli mówimy tu o typowym wyborze dla flagowca z Androidem. Przed testami miałem pewne obawy co do tego, czy tak mała obudowa i tak wielka bateria pozwolą na odpowiednie chłodzenie. Obawy okazały się uzasadnione, ale paradoksalnie mniej niż w poprzedniku. Przypomnę, że moja wersja ma 12 GB RAM i 512 GB pamięci w standardzie UFS 4.1. Jak taki zestaw sprawdza się na co dzień?
Cóż, sprawdza się wybitnie, no bo jak ma działać telefon za ponad 4000 złotych w 2026 roku? Nie mam mowy o żadnych spowolnieniach, niepłynnych animacjach czy przeskokach. Nie mam też specjalnych zastrzeżeń co do wyrzucania aplikacji z pamięci. Co prawda widzę różnicę pomiędzy 12 GB RAM w Xiaomi 17 i 16 gigabajtami pamięci operacyjnej w Ultra. Mam jednak świadomość, że przeciętny użytkownik nie będzie w stanie tego zauważyć.
Czy Xiaomi 17 da się ugotować? Co prawda nie udało mi się doprowadzić do sytuacji, w której telefon zacząłby sam zamykać wszystkie aplikacje, ale na pewno udało mi się zagrzać go do temperatury powyżej 50 stopni. Zrobiłem to jednak testem synetetycznym, a i tak dało się z niego korzystać. W standardowym sprawdzianie (Pokemon Go, hotspot, wymuszenie aktualizacji, jasność maksymalna, ładowanie po kablu i 5G) obudowa nigdy nie osiągnęła takiej temperatury.
Co z innymi grami? Diablo Immortal śmiga na maksymalnych, a mniej wymagające tytuły AAA też nie stanowią wyzwania dla Xiaomi 17. To dowód na to, że nawet na małym telefonie w 2026 roku da się grać.
Xiaomi 17 ma genialną baterię
Nie będę nawet próbował ściemniać, że nie miałem kosmicznych wymagań co do czasu pracy Xiaomi 17. Mimo tego, że w stosunku do chińskiej wersji zmniejszono baterię (7000 mAh vs 6330 mAh), to i tak jest genialnie. Niebagatelną rolę odgrywa tu panel LTPO o niskim zużyciu energii, a tylko tego zabrakło w POCO F8 Ultra, który przecież też czarował długością działania.
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
Na co dzień nie ma szans, żeby rozładować tego behemota w jeden dzień. Udało mi się zrobić to w półtora dnia, a wymagało to masy grania, benchmarków i robienia zdjęć. SoT na poziomie 10 godzin nie jest tu niczym dziwnym. Powiem wprost – gdybym szukał telefonu na wyjazdy i wakacje, to kupiłbym Xiaomi 17. Myślę, że po odjęciu gier ładowanie co 2, a może nawet 2 i pół dnia jest całkowicie w zasięgu.
Co z ładowaniem? Tu również jest bardzo szybko jak na telefon z taką baterią. Przy pomocy 120 W ładowarki producenta (Xiaomi 17 obsługuje maksymalnie 100 W) 45 minut wystarczyło do pełna. Jest też 22.5W ładowanie zwrotne oraz ładowanie bezprzewodowe.
Czy Xiaomi 17 ma dobry aparat?
Z oczywistych względów Xiaomi 17 nie ma aż tak dobrego aparatu, jak Ultra. Zabrakło tu chociażby potężnego sensora 200 MP w teleobiektywie, ale nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wielka musiałaby być wyspa aparatów. Specyfikacja na papierze wygląda następująco:
- Aparat główny: 50 MP Light Fusion 950, OIS.
- Teleobiektyw: 50 MP Samsung JN5, OIS.
- Szeroki kąt: 50 MP, OV50M.
- Selfie: 50 MP
Matrycę główną znam dobrze – na przykład z powracającego jak bumerang w tej recenzji POCO F8 Ultra. Przedni aparat ma teraz 50 MP, a więc to nowość w stosunku do Xiaomi 15. W tym miejscu jak zwykle kilka słów na temat aplikacji. Jest prosta i przejrzysta, nie zabrakło też masy trybów związanych z Leicą. I jak to wszystko sprawdza się na co dzień?
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
Zdjęcia w dzień:
Co tu dużo mówić – zdjęcia robione głównym aparatem w dzień są doskonałe. Nie ma znaczenia, czy robimy je w pochmurny poranek, czy słoneczne popołudnie, kolory będą idealne. Widać, że 5 lat współpracy z Leicą nie było tylko logiem na obudowie i Xiaomi 17 spokojnie może uchodzić za najlepszy telefon do zdjęć wśród kompaktów.
W przypadku teleobiektywu (zbliżenie 2.6x i 5x) widać już działanie softu, ale nie ma tragedii. Szeroki kąt to kwestia fokusu – cokolwiek w pobliżu obiektywu będzie poza ostrością i to jedyny zarzut, jaki mam do tego aparatu za dnia. Dla przeciwwagi pochwalę za to doskonałe portety. Jest jeszcze lepiej niż rok temu i zaskakująco blisko do Ultry.
Zdjęcia w nocy:
Tak naprawdę w kontekście zdjęć w nocy mógłbym przekleić tu fragment z recenzji Xiaomi 17 Ultra. Oczywiście tam możemy liczyć na znacznie dłuższy zoom, ale nie zmienia to faktu, że efekty przy niewielkich zbliżeniach są bardzo… cóż, zbliżone. Cokolwiek w zakresie od 1x do 5x jest całkowicie użyteczne nawet na większym ekranie. Jeżeli chodzi o fotki na socjale, to będzie idealnie, również w przypadku (auto)portretów.
Największe obawy budził we mnie szeroki kąt, który Xiaomi od dość dawna traktuje najmniej priorytetowo. Za dnia było okej, w nocy jest… tak sobie. Widać tu sporą różnicę pomiędzy kolorystyką szerokiego kąta oraz teleobiektywu i głównego aparatu. Cóż – to jedyne, do czego mogę się przyczepić.
Kilka słów na temat HyperOS 3
Tutaj też będę dość mocno się powtarzać. Moim zdaniem HyperOS 3 to nieporównywalnie lepsza nakładka od poprzedniej wersji. Nie dość, że jest ładniejsza, działa szybciej, to zdecydowanie lepiej zarządza energią. To kolejny obok wielkości, procesora, ekranu LTPO i pojemnej baterii powód, dla którego Xiaomi 17 zdaje się działać bez końca. Nie jest jednak tak, że mogę ją tylko chwalić.
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
Czy w telefonach Xiaomi nadal pojawiają się reklamy? Cóż, jeżeli Xiaomi potraktujemy osobno od POCO i Redmi, to jest dużo, ale to dużo lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Niestety lepiej nie znaczy, że jest całkiem dobrze, ponieważ reklamy są – choćby w formie zainstalowanych na start aplikacji. Jest ich kilkanaście, żadna z nich nie jest dla mnie przydatna i choć rozumiem, dlaczego tu są, to we flagowcach warto by jednak je sobie odpuścić. Psuje to poczucie premium, które ten smartfon tak skutecznie budował od samego początku użytkowania.
Czy warto kupić Xiaomi 17?
Jeżeli dotarłeś do podsumowania mojej recenzji Xiaomi 17, to raczej niczym Cię tu nie zaskoczę. Dla mnie to nadal najlepszy mały telefon na rynku i nie zapraszam tu do żadnej dyskusji. Z vivo X300 wygrywa ceną na poziomie 4199 złotych oraz większą baterią. Z Samsungiem Galaxy S26 wygrywa… wszystkim? iPhone 17 Pro broni się tylko wyłącznie ekosystemem Apple. Reszta to margines i nie mam wyjścia – muszę przyznać mu jakieś wyróżnienie.
Xiaomi 17 / fot. Konrad Bartnik
W ramach małego podsumowania zalet mamy tu genialną baterię, bardzo wygodną na co dzień obudowę, dobrą kulturę pracy, świetny aparat (również po zmroku, choć poza szerokim kątem), najlepsze na rynku wibracje i czytnik linii papilarnych. Wśród wad mogę wymienić tylko grzanie podczas hardkorowego grania oraz bloatware. Xiaomi odwaliło kawał dobrej roboty i trzeba to po prostu docenić.
Na koniec bez wahania przyznaję Xiaomi 17 nagrodę wybór redaKcji gsmManiaKa. Moim zdaniem to najlepszy mały telefon na rynku. iPhone 17 Pro, Samsung Galaxy S26 i reszta po prostu nie mają do niego podejścia.
- Aparat8
- Bateria10
- Ekran9
- Jakość10
- Wydajność w grach7
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Xiaomi 17
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.












