Samsung Galaxy S23 to pod wieloma względami ideał, ale ta bateria… Wystarczające aparaty, mocny procesor, ładny i wygodny ekran dotykowy, a do tego wodoodporność i nawet atrakcyjna cena. Multum zalet przysłania jednak jedna wada, a więc topniejące w oczach procenty baterii.
Początkiem grudnia 2025 roku pisałem o swoim osobistym smartfonie, który miał starczyć na parę lat, ale chyba czas z nim spędzony będę liczył w kwartałach. Samsung Galaxy S23 cierpi niestety na tę samą dolegliwość, co wiele innych Samsungów.
Coraz gorsza bateria Samsunga Galaxy S23
Kupując go mniej więcej w październiku lub w listopadzie 2024 roku doskonale wiedziałem, że bateria Galaxy S23 o pojemności 3900 mAh i niezbyt szybkim ładowaniu nie należy do jego zalet. Ba, jest wręcz wadą, żeby nie powiedzieć piętą achillesową.
Przed zakupem, niedługo po premierze serii Galaxy S23, testowałem go przez 2 tygodnie i nawet nie narzekałem na ogniwo. Niestety test długoterminowy, a więc korzystanie z niego codziennie po zakupie przez wiele miesięcy zrewidował mój pogląd na ten temat. Bateria tego Samsunga nie jest dostateczna, a niedostateczna.
Samsung Galaxy S23 / fot. własne
Wiedziałem, że przyjdzie moment, kiedy akumulator Galaxy da o sobie znać. Myślałem jednak, że będzie to najwcześniej za 2, może 3 lata, co byłoby czymś normalnym, ale… w połowie października ’25 zainstalowałem aktualizację do Androida 15. I wtedy zaczęły się problemy z baterią. Nie 2, nie 3 lata po zakupie, lecz po zaledwie roku.
W międzyczasie pobrałem i zainstalowałem Androida 16 z najnowszym One UI, ale niewiele pomogło. Doszło nawet do tego, że… wyłączyłem AoD. Tak! Mam smartfona z flagowym w swoim czasie procesorem, a nie mogę swobodnie używać Always on Display, bo momentami zżera mi… nawet ~19% baterii. To jakiś nieśmieszny żart.
Ogniwo może nie jest duże, ale jest za to słabe
Po resecie baterii kodem *#9900# dolegliwości jakby na chwilę mijały (np. AoD na ~1-2%), ale później znowu zaczyna się drenowanie baterii. Szczerze? Może i jestem leniwy, ale nie chce mi się cały czas coś włączać i wyłączać. Gdybym miał smartfona za kilka stów, to wziąłbym pod uwagę takie niedogodności i zgodziłbym się na nie, ale mam przecież Galaxy S, a nie budżetowego Galaxy A.
/ fot. AccuBattery
Sprawdzałem żywotność ogniwa w AccuBattery, ale chyba faktycznie nie ma co wierzyć w podawane przez niego informacje – w 3 miesiące temu bateria miała 86, a teraz… 88%. Tak czy owak, gdy mój Samsung Galaxy S23 jest ładowany rano, to zwykle muszę to samo robić tego samego dnia wieczorem.
Ostatnio pisałem, że nie zamieniłbym swojego Galaxy S23 na S26, bo bateria jest tylko nieznacznie pojemniejsza. Rozważałem nawet starego (ale jarego) OnePlusa 12, gdyż spełnia – nie licząc przekątnej – moje wymagania, a swego czasu był tani. Niestety dziś jest już słabo dostępny i lepiej już kupić jego następcę. Najgorsze jest to, że większość smartfonów z dużą baterią to wielkie kloce, a ja wolałbym zostać przy przekątnej ~6,2″.
Może jeszcze kompaktowy Xiaomi 17 byłby dobrą alternatywą, ale pewnie też bym się do czegoś przyczepił. Na tym może zakończę, bo… właśnie muszę iść podładować Samsunga.
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








