Casio Pro Trek PRW-B1000WM-1 zadebiutował oficjalnie jako kolejna odpowiedź japońskiego producenta na świat flagowych smartwatchy. Designem, wytrzymałością i funkcjonalnością bije je na głowę. Trzeba jednak przyznać, że swoje kosztuje.
Casio Pro Trek PRW-B1000WM-1 może i ma skomplikowaną nazwę, ale wygląda obłędnie, a do tego ma sporo funkcji naprawdę przydatnych w górach. Do tego wcale nie kosztuje więcej od flagowego smartwatcha, a jest od niego dużo bardziej niezawodny. No i nie będziesz musiał wymieniać go co dwa lata – co dwa lata to będziesz go ładować.
Casio Pro Trek PRW-B1000WM-1 debiutuje oficjalnie
Trzeba zacząć od ceny, bo Casio Pro Trek to nie są tanie rzeczy. Na szczęście model PRW-B1000WM nie powala na kolana, a kwotę na poziomie 140 tysięcy jenów da się przełknąć przy takim wyposażeniu. W bezpośrednim przeliczeniu daje to nam 3200 złotych. To kasa mniej więcej na poziomie Huawei Watch Ultimate 2 (3499 złotych), ale poniżej Apple Watcha Ultra 2 (3649 złotych).
Przy całym moi szacunku do robiącego najlepsze smartwatche z topowej półki Huawei ich model wygląda przy Casio Pro Trek jak zabawka. Tytanowa konstrukcja z elementami nierdzewnej stali, a to wszystko pokryte matową powłoką prezentuje się lepiej od jakiegokolwiek Apple, Samsunga, Huawei czy innej konkurencji. Tutaj Casio gra w swojej własnej lidze.
W góry zabrałbym go zamiast dowolnego smartwatcha
Zegarek został zaprojektowany tak, by być niezawodnym towarzyszem górskich wycieczek. Możemy liczyć dokładny kompas, pomiar wysokości w zakresie od -700 do 10000 metrów (tak, można z nim nurkować), pomiar ciśnienia oraz temperatury. To wszystko zamknięto w obudowie, która waży 120 gramów.
Jak przystało na tę kategorię zegarków Casio, mamy tu technologię Tough Solar. W praktyce oznacza to, że w zasadzie możesz zapomnieć o baterii. Przy aktywnym trybie oszczędzania energii mowa tu o 24 miesiącach bez dostępu do słońca. Jeżeli wystarczająco często wychodzisz na spacer – a każdy, kto choć myśli o zakupie takiego zegarka na pewno to robi – to baterię możesz uznać za nieskończoną.
Jest też możliwość połączenia ze smartfonem, ale nie licz tu na żadne powiadomienia czy nawet krokomierz. Tu mowa raczej o dokładnym ustawieniu daty i godziny przy zmianie stref czasowych.
Casio ma ostatnio dobrą passę, bo nowego Oceanusa nie można nazwać inaczej niż konkurencją dla najlepszych w tej półce. Na taki poziom rzemiosła nie ma szans wznieść się żaden konkurencyjny smartwatch.
Nowy Casio Oceanus kosztuje tyle, co flagowe smartwatche. Każdego z nich bije na głowę
Źródło: producenta, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








