Kolejne bezprzewodowe słuchawki otwarte pojawiają się na rynku i to – teoretycznie – nie byle jakie. Zapraszam na test Sony Linkbuds Clip, które mają być najlepszymi słuchawkami otwartymi na rynku. Jak się sprawują, jaka jest ich cena i czy warto je kupić?
Spis treści
Nie da się ukryć, że rynek bezprzewodowych słuchawek otwartych powiększa się w oczach, coraz to kolejni gracze na niego wchodzą i tym razem padło na japońską markę. Zapraszam na test Sony Linkbuds Clip, czyli słuchawek otwartych, które mają być najlepsze w swojej kategorii.
Sony Linkbuds Clip to nie są tanie słuchawki bezprzewodowe
Jak możecie zobaczyć poniżej, nie mówimy tutaj o tanim modelu, bo jego cena startuje z poziomu 799 złotych.
To praktycznie 2-razy więcej, niżeli chwalone przeze mnie soundcore AeroClip. Czy w takim razie będą 2-razy lepsze?
Specyfikacja Sony Linkbuds Clip
- Rodzaj łączności: Bluetooth 5.3
- Zgodne profile: A2DP, AVRCP, HFP, HSP
- Kodeki: SBC, AAC
- Budowa: otwarte
- Redukcja szumów: brak (ograniczenie wycieków dźwięku)
- Średnica przetwornika: 10 mm
- Mikrofony: dwa (na słuchawkę)
- Maksymalny czas pracy: do 9 h na jednym ładowaniu, do 37 h dzięki etui
- Wodoszczelność: IPX4
- Waga jednej słuchawki: 6,3 g
- Waga etui: 42 g
Sprzęt do testów dostarczyła firma Sony, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Zacznijmy od sprawdzenia, co w zestawie z Sony Linkbuds Clip
Tradycyjnie trzeba sprawdzić, co takiego przygotował producent jak chodzi o pudełko, ale też jego zawartość. To pierwsze jest dosyć standardowe jak na tego producenta przystało, mamy podstawowe informacje o produkcie, czy grafikę przedstawiającą go. Zobaczycie je na poniższym unboxingu, tak samo, jak całą zawartość.
A prócz samych w sobie słuchawek Sony Linkbuds Clip, otrzymujemy jeszcze „poduszki” i papierologię. Zabrakło tutaj przewodu ładującego, coraz częściej producenci rezygnują z tego dodatku.
Sony Linkbuds Clip brylują jakością wykonania?
Zdecydowanie jest to aspekt, który jest na wysokim poziomie i raczej nie ma się do czego w tym zakresie przyczepić. Zacznijmy od etui, które jest… całkiem duże, ale prócz tego, charakteryzuje się podwójnym wykończeniem. Dół jest matowy, zaś góra – błyszcząca. W mojej wersji kolorystycznej, którą widzicie na zdjęciach, czy nagraniu, prezentuje się naprawdę ładnie.
W końcu, jak już kiedyś wspomniałem, słuchawki to coraz częściej nie tylko „słuchawki”, ale też dodatek do garderoby. Wracając – spasowanie etui oraz jakość plastików, z których zostało wykonane, jest na dobrym poziomie. Można byłoby – być może – oczekiwać troszkę mniejszych luzów na etui, ale te i tak są niewielkie. Co do słuchawek, to tutaj podobna historia, „balanser” oraz słuchawka wykonane są z błyszczącego tworzywa sztucznego, natomiast łącznik z matowego.
Jedyną uwagę, jaką mógłbym do niech mieć, to nieco sztywny łącznik właśnie, ale to jest „drobnostka” w kontekście całości omawianego produktu.
Wygoda w Sony Linkbuds Clip jest… w porządku
Jak przyjęty przez japońskiego giganta design sprawdza się w praktyce? Cóż, zdecydowanie nie są to złe słuchawki bezprzewodowe pod kątem wygody, jednak nie są też przesadnie dobre. Są… w porządku, a mówiąc to mam na myśli, że nie przysporzą Wam bólu uszu, ale też nie będą na tyle dobrze siedzieć, by „o nich zapomnieć”, jak to ma miejsce z niektórymi modelami.
A czy dołączone do zestawu poduszki cokolwiek zmieniają? Cóż… raczej nie, a przynajmniej w moim przypadku nie odczułem zmian ani na plus, ani na minus. Powiem więcej, prędzej skierowałbym się właśnie w tym kierunku, że mogą przeszkadzać, bo zmieniają to, jak słuchawka „siedzi w uchu”, co też ma wpływ na brzmienie.
Sterowanie jest mocno ograniczone
I trochę czasu trzeba spędzić, by się do niego przyzwyczaić. Opiera się o dotyk, jednak w konkretnym punkcie na „łączniku”. Zwykle będzie to punkt, w którym styka się on z uchem. Przyzwyczajenie się do niego może trochę zająć, bowiem zwykle słuchawki mają go w nieco innym miejscu. Jeżeli już jednak się do niego przyzwyczaimy, to zostaniemy postawieni przed dosyć ograniczonym polem manewru w kontekście personalizacji. Nie możemy przypisać własnych funkcji, możemy wybrać z następującego zestawu dla jednej i drugiej słuchawki:
- Playback Control:
- Podwójne tapnięcie: Odtwarzaj / pauza
- Potrójne tapnięcie: Następny utwór
- Select Song:
- Podwójne tapnięcie: Odtwarzaj / pauza
- Potrójne tapnięcie: Następny utwór
- Voice Assist Function:
- Podwójne tapnięcie: Włącz asystenta głosowego
- Potrójne tapnięcie: Wyłącz asystenta głosowego
- Digital assistant:
- Podwójne tapnięcie: Źródło dźwięku (połączenie z wieloma urządzeniami na raz)
- Potrójne tapnięcie: Brak funkcji
- Quick Access:
- Podwójne tapnięcie: Brak funkcji
- Potrójne tapnięcie: Brak funkcji
- Listening mode/Quick Access:
- Podwójne tapnięcie: Tryb dźwięku
- Potrójne tapnięcie: Brak funkcji
Jest także jeszcze opcja „ciągłych tapnięć”, która steruje głośnością, odpowiednio na lewej słuchawce ściszamy, a na prawej pogłaśniamy.
Końcowo zostajemy więc z naprawdę dosyć ograniczonym polem do manewru, a szkoda, że Sony nie jest w stanie zwyczajnie oddać w gestię użytkownika ustawienia tego, jak ma wyglądać sterowanie. Byłoby to zdecydowanie lepsze rozwiązanie, niżeli tego typu „zaopiekowanie się”.
Jakość dźwięku Sony Linkbuds Clip to (nie) powód takiej ceny
Dotarliśmy do najważniejszego punktu tej recenzji, bo w końcu słuchawki mają… grać i mają to robić jak najlepiej. W przypadku produktów Sony, często „marka” dowozi przynajmniej rezultaty odpowiednie do danej półki cenowej, a jak jest w tym przypadku? Prezentacja produktu dała dosyć spore nadzieje na to, że słuchawki otwarte doczekają się kolejnego przełomu, to też sprawdźmy, jak to wygląda w praktyce.
Bas
Zdecydowanie w najniższym z pasm omawiane słuchawki radzą sobie najgorzej. Często próbują mimo wszystko coś z niego wyciągnąć, jakąś głębię, „moc”, jednak wychodzi to – co najwyżej – przeciętnie, a zwykle źle. To także niekiedy odbija się na reszcie pasm.
Średnica
Przykładowo, czasami średnica jest zbytnio ocieplona w takim ustawieniu. Mimo to, można do niej mieć mniej zarzutów, bo jest w stanie zaoferować często całkiem dobrą ilość szczegółów, czy ogólnie „przyjemności” ze słuchania, jednak to chyba mimo wszystko za mało, jak na słuchawki w tej cenie.
Przydałoby się więcej klarowności, więcej „życia”, czy „pełni brzmienia”, bo tego właśnie temu pasmu, jak i całym słuchawkom, brakuje.
Sopran
Wiele w przypadku najwyższego z pasm się nie zmienia, może jedynie to, że tutaj mamy najmniej „problemów” z tym, jak reprodukują te dźwięki owe słuchawki otwarte. Porównywałem je m.in. z modelem soundcore AeroClip i niestety, ale Soniaki dostają cięgie baty, niezależnie od tego, czy podłączymy je do telefonu (nowszego/starszego), czy komputera.
Tryby dźwięku
Może w takim razie da się to uratować funkcją „trybów dźwięku”? Raczej niespecjalnie, bo najlepiej brzmią na trybie standardowym. Jest też tryb wzmacniający ludzki głos, ale to raczej nada się do… rozmów, może. Z drugiej strony, mamy tryb ograniczenia „wyciekania dźwięku”, a ten zwyczajnie obcina zakres i pełnię brzmienia, która i tak jest już średnia.
Equalizer
Jest jeszcze oczywiście equalizer, który jednak też praktycznie nic nie wnosi do poprawienia brzmienia omawianego modelu słuchawek otwartych. Funkcja DSEE leciutko może poprawia brzmienie całości, jednak… to tyle.
Dźwięk przestrzenny
Ostatnia nadzieja, czyli 360 Reality Audio, które jest najpierw konfigurowane pod nasz słuch. Co ono zmienia? Ratować nie ratuje, ale – mimo wszystko – lekko poprawia głębię brzmienia wszystkich pasm. To jednak nie jest „gamechanger”.
Scena i pozycjonowanie
O dziwo, testowane słuchawki dobrze radzą sobie z pozycjonowaniem. Nie są to szczyty szerokości, czy precyzji, jednak to nadal dobry poziom, jaki jest w tym wypadku przez nie oferowany.
Są w stanie dać przewagę w przypadku gier, gdzie ważne jest właśnie pozycjonowanie.
Opóźnienie
W trakcie moich testów nie zaobserwowałem żadnych problemów z opóźnieniami. Obraz i dźwięk „nie rozjeżdżały się”, więc nie będzie problemu z użytkowaniem ich – przykładowo – w kontekście gier.
Mikrofony
Ważnym elementem są także mikrofony, tym bardziej, jeżeli dużo korzystamy ze słuchawek także do rozmów. Jak zatem wypadają w tym aspekcie Sony Linkbuds Clip? Oto próbka w cichym pomieszczeniu na początek:
A tutaj w głośnym:
Wnioski? Redukcja szumów raczej radzi sobie dobrze, chociaż im ciszej mówicie, tym oczywiście jest dla niej większym problem odróżnienie Waszej mowy od hałasu otoczenia. Jest w porządku, nie jest ani świetnie, ani totalnie źle, ale mimo wszystko chyba można by oczekiwać nieco więcej od produktu z tej półki cenowej.
Aplikacja Sound Connect została lekko odświeżona
Chociaż to nadal ten sam Sound Connect, który wygląda tak, że widać, że Sony robiło tę aplikację. Firma ta ma bowiem w zwyczaju trzymać się swoich rozwiązań, jest w tej kwestii niezwykle konserwatywna momentami. Czy to źle, czy to dobrze? Trudno powiedzieć, pewnie każdy będzie miał na ten temat osobne zdanie.
Co do samej aplikacji, jest zrobione w porządku, mamy łatwy dostęp do wszystkich ustawień, nie trzeba zbyt długo szukać konkretnych opcji, więc jest zwyczajnie w porządku. Fajnie jednak byłoby, gdyby była w języku polskim, a nie jedynie w angielskim.
Sony Linkbuds Clip mogą pochwalić się dobrą baterią
Pozytywem z kolei jest kwestia zasilania, bowiem omawiane słuchawki na baterii zdecydowanie sprostają oczekiwaniom, także tym „nałożonym przez producenta”. W trakcie moich testów zauważyłem, że ciężko jest „zmusić” je do rozładowania, a samo etui starczy na przynajmniej parę pełnych ładowań.
Sam proces ładowania ich w etui jest raczej szybki, co może być istotne dla niektórych użytkowników. Inaczej mówiąc, bateria w Sony Linkbuds Clip „leci na plus”.
Drogo i często przeciętnie, albo po prostu źle. Podsumowanie testu Sony Linkbuds Clip
Dotarliśmy do zakończenia tej recenzji, która zdecydowanie zostawia po sobie niedosyt w kontekście tego, co są w stanie zaoferować słuchawki Sony Linkbuds Clip. Przypomnijmy w takim razie na początek cenę, która obecnie wynosi 799 złotych. To plasuje je w wysokiej półce w kontekście tego typu konstrukcji. Czy jednak dowozi na tyle jakości, by też i w tym kontekście się tam znaleźć? Cóż… podsumujmy to sobie wszystko w plusach i minusach.
Zalety
Zacznijmy od plusów, a tutaj wymienić można wysoką jakość wykonania jako jedną z paru. W kontekście brzmienia, można powiedzieć o dobrej scenie, czy pozycjonowaniu, które sprawdza się m.in. w grach. A skoro już o grach, to nie musicie martwić się opóźnieniami, bo ich zwyczajnie nie będziecie tak mocno odczuwać. Dodać do tego należy niezłe mikrofony, czy też dobrą baterię.
Wady
Minusów, niestety, jest znacznie więcej. O cenie już było, jednak nie byłaby ona problemem ,gdyby nie m.in. ograniczona personalizacja sterowania. Głównymi winowajcami są jednak zachowania w kontekście jakości dźwięku, bo nie mamy tutaj za wielu dobrych momentów, zwłaszcza pod kątem basu, ale też i średnicy, czy sopranu. Słuchawki te nie brzmią tak, jakby można było tego oczekiwać w tym przedziale cenowym. Wszelkie funkcje, które mogłyby to zmienić na plus, wiele nie robią, a na koniec należy dodać brak języka polskiego w aplikacji – trochę słabe.
Niestety, ale tutaj, Sony, odwaliliście manianę. Nie wiem, czy wynika to z problemów sprzętowych (słabe przetworniki / źle zestrojone), czy może da się to rozwiązać aktualizacją, ale nie spodziewałem się, że w takiej cenie można zrobić tak przeciętne / złe słuchawki otwarte.
Cya!
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Sony LinkBuds Clip
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















