Wakacje 2009 roku. To były piękne czasy, które kojarzą mi się po latach z jednym: zakupem pierwszego telefonu z ekranem dotykowym. Nie był to strasznie drogi iPhone, lecz ówczesny hit sprzedażowy w Polsce – Samsung Avila. Możliwe, że sam z niego korzystałeś!
O ile dobrze pamiętam, Samsung Avila debiutował na rynku kilka miesięcy przed moim zakupem. W sierpniu 2009 roku, a więc przeszło 4 mundiale temu, kosztował mnie 499 złotych, praktycznie połowę mojej ówczesnej wypłaty. Po latach wspominam go bardzo dobrze.
Ekran dotykowy w 2009 roku robił furorę
Gdy pokazałem ten telefon znajomym, ci nie wiedzieli, co się dzieje. Na rynku wciąż dominowały klasyczne telefony, często slidery, w każdym razie z fizyczną klawiaturą. Chyba tylko jeden bliski kumpel miał wówczas iPhone’a 3G, inny Nokię N95 8GB na Symbianie. Były to wówczas prawdziwe multimedialne kombajny, ale Avila – choć to sprzęt z zupełniej innej półki – również nie miała się czego wstydzić.

Między innymi to dzięki niej telefony z ekranem dotykowym rozpowszechniły się w Polsce. Ceny Apple’a były zaporowe, podobnie jak HTC czy Samsunga Omni, a Samsung Avila dawał namiastkę nowoczesności. Cały czas operuję terminem „telefon”, a nie „smartfon”, bo Avila nie miała Androida czy innego otwartego systemu typu Windows Phone, czy Symbian, ale i tak pozwalała na stosunkowo wiele.
Pamiętam, jak swego czasu zarejestrowałem się na fanowskim forum Samsunga Avili, skąd można było pobrać liczne motywy, widgety i inne bajery. Przed Avilą miałem nieśmiertelnego Sony Ericssona K550i, którego również darzę wielkim sentymentem, ale to Avila pokazała, w którą stronę zmierzają telefony, również te budżetowe.
Oczywiście to ekran dotykowy definiował Samsunga Avilę, choć nie był to multi-touch, lecz ekran oporowy. Wymagał więc nie tyle muśnięcia, co mocniejszego dotyku, niemal naciśnięcia. I tak działał on lepiej niż wyświetlacz wielkiego rywala Avili, a więc LG Cookie (swoją drogą, lata temu zrobiliśmy porównanie Samsunga Avili i LG Cookie). Nic dziwnego, że LG dołączył do swojego modelu rysik chowany w obudowie.
Samsung Avila to dobry telefon na swoje czasy

Ekran TFT Avili liczył 3 cale. Dziś brzmi to śmiesznie, ale w latach swojej świetności był to jeden z największych wyświetlaczy. Samsung zadbał też m.in. o aparat 3,2 MP, baterię 1000 mAh i 100 MB wewnętrznej pamięci, którą można było rozbudować o dodatkowe 8 GB dzięki karcie microSD. Jak na ~500 zł (choć w chwili premiery było to ponad 700 zł) i 2009 rok całkiem nieźle, ale dziś w podobnej cenie otrzymasz znacznie więcej.
Samsung Avila mimo połączenia dobrej ceny z ekranem dotykowym, który był strzałem w dziesiątkę, nie był jednak wolny od wad. Pamiętam, że był strasznie śliski i trzeba było uważać, aby nie kłaść go na pochyłej powierzchni. Z biegiem czasu tylna klapka lubiła odpadać sama z siebie. Zauważyłem też, że głośniczek grał o wiele gorzej i ciszej niż w starszym SE K550i, również aparat nie dawał wielkiej przewagi.
Na fali popularności Samsung wprowadził do sprzedaży model Avila GPS (ten sam wygląd) i Monte. Później już poszło z górki i Samsung stał się jednym z największych producentów telefonów na świecie.
Mimo satysfakcji z zakupu, po niecałych 2 latach sprzedałem Avilę koledze, a – nie licząc nieudanego epizodu z Motorolą – na lata przeszedłem do stajni LG. Tak naprawdę to wróciłem do Samsunga całkiem niedawno, ale znowu planuję zmianę.
A czy Ty korzystałeś z Samsunga Avili lub LG Cookie, a może miałeś nowocześniejszy model Samsung Monte? Pochwal się w komentarzu swoim pierwszym dotykowym telefonem!
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







