Kolejne, bezprzewodowe słuchawki otwarte trafiły na rynek, a także w moje skromne progi. Zapraszam na test Baseus Inspire XC1, czyli modelu, którego premierę miałem okazję obserwować z bliska. Czy zapewnienia producenta o nowej jakości oraz nowym rozdziale w historii marki pokrywają się z praktycznym działaniem nowych słuchawek TWS?
Spis treści
Bezprzewodowe słuchawki otwarte to temat dosyć nowy, patrząc na to, że popularyzacja tego typu modeli zaczęła się jakieś 2-3 lata temu. Rozwijają się jednak bardzo ciekawie, a ja goszczę kolejny taki model u siebie. Zapraszam na test Baseus Inspire XC1. W tej recenzji dowiecie się, jakie mają plusy, minusy oraz czy warto je kupić.
W zasadzie to nie mają się tutaj czego wstydzić, bo ich aktualna cena jest zwyczajnie niewysoka. Mowa tutaj o kwocie 346 złotych, w której jednak dalej spotkamy mocnych konkurentów.
Warto odnotować, że na październikowym debiucie, trzeba było dać za nie 449 złotych.
Sprzęt do testów dostarczyła firma Baseus, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
W zasadzie niewiele, ale najpierw słówko lub dwa o tym, w jakiej formie do nas przychodzą. W zasadzie pudełko to 1:1 do tego, co oferują dokanałówki z tej samej serii, w postaci Baseus Inspire XP1.
unbx
A w zestawie znajdziemy, jak widać:
Więc nic dodatkowego, a jedynie podstawowe akcesoria, chociaż nie można w zasadzie w tej cenie jakoś mocno narzekać na to.
Zacznijmy tradycyjnie od etui — zostało wykonane z tworzywa sztucznego i tak dolna część jest matowa, a górna półmatowa, z błyszczącym logiem na sobie. W dolnej części znajdziemy natomiast port USB-C do uzupełnienia akumulatora oraz przycisk służący do aktywowania trybu parowania. Prócz tego, jest jeszcze podpis „Sound by Bose”, a także dioda LED informująca o poziomie naładowania etui oraz ew wejścia w tryb parowania.
Dają pozytywne odczucia w kontekście jakościowym, a do tego pewnie trzyma się je w dłonie — przynajmniej w tej dolnej połowie. Wszystko jest ze sobą bardzo dobrze spasowane, więc w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Z kolei same w sobie słuchawki to podobna historia, głównie tworzywa sztuczne, przyjemne wykończenie, a także bardzo dobre spasowanie. Łączenie słuchawki ze stabilizatorem jest bardziej niż wystarczająco giętkie, by nie sprawiać problemów w codziennym użytkowaniu.
W pierwszych godzinach raczej nie odczuwałem żadnych problemów w kontekście wygody z użytkowania tytułowych słuchawek bezprzewodowych. Problem jednak się pojawił w pewnym momencie i nie odpuścił do końca czasu moich testów. Mowa tutaj o tym, że po godzinie-dwóch, czuć jest zwyczajnie ból ucha. W moim przypadku chodzi o lewe ucho, chociaż w prawym także czuć dyskomfort. Z jakiego powodu tak się dzieje?
Mam pewną teorię, mianowicie od wewnętrznej strony słuchawki, widzimy coś ala „gumowy stabilizator”, który trochę wbija się w ucho. Zależnie od tego, jak Wasze uszy są zbudowane, taki problem może u Was wystąpić. U mnie tak się stało, jednak oczywiście, jako że wygoda to rzecz mocno personalna, u Was wcale tak nie musi być. Mimo wszystko wygodę w tym modelu oceniam zwyczajnie źle, bo nie mogę inaczej — nie wymyśliłem sobie tego, że powodują ból małżowiny usznej.
Nie mamy tutaj paneli dotykowych, a mamy z kolei przyciski, które umiejscowiono po bokach stabilizatorów. Działają w porządku, chociaż trzeba przyznać, że jest to po części jakaś oszczędność względem wspomnianych paneli dotykowych. A co takiego umożliwiają (boldem zaznaczone opcje domyślne)?
Opcji jest sporo, chociaż sterowanie jest nieco ograniczone na domyślnych ustawieniach. Mimo wszystko jest naprawdę nieźle, bo działa to dobrze, a po spędzeniu chwili w ustawieniach, można mieć przypisaną każdą funkcję w zasadzie do odpowiedniej słuchawki.
Ale tutaj zdecydowanie nie będzie łatwo. Największym konkurentem z modeli, które testowałem są oczywiście soundcore AeroClip, które w zasadzie na tyle spadły ze swojej premierowej ceny, że znajdują się w tym samym przedziale, co testowane Baseusy. Jak zatem propozycja „żółtego” producenta wypada na tle wymagającej konkurencji?
Zacznijmy od dolnego rejestru, który jest tym zdecydowanie najmocniejszym. Jest on „pasmem prowadzącym”, bo jest go zwyczajnie najwięcej. Prawdopodobnie Baseus wiedząc, że ludzie zwykle lubią basowe rozwiązania, chciał spróbować zrobić typowo basowe słuchawki otwarte i… Bas sam w sobie jest przyjemny.
Natomiast średnica, chociażby, już niekoniecznie, z uwagi na to, że czuć brak separacji jej od basu. Niskie pasmo zwyczajnie wylewa się na całą resztę, robiąc w końcowym efekcie misz-masz. Jasne, znajdują się utwory, w których średnice będzie dało się całkiem dobrze usłyszeć, że jest w niej jakiś potencjał, ale to nie tak powinno wyglądać.
Podobnie jest z sopranem, który też odczuwa „zawalenie basem”. Pomysł nie był najgorszy, ale wykonanie na domyślnych ustawieniach z kolei nie najlepsze.
Co w takim razie na to equalizer? Mamy parę predefiniowanych trybów brzmienia, które potrafią trochę rozjaśnić brzmienie omawianych słuchawek otwartych. Dzięki temu zyskujemy na jakości średnicy i sopranu, które zyskują charakteru i przebojowości.
Głównie pochwaliłbym tutaj Hi-Fi Live oraz Clear treble, aczkolwiek Jazz rock, czy Pop także zasługują na uwagę.
W przypadku dźwięku przestrzennego mamy dwa tryby: muzykę oraz film. Ten pierwszy jest całkiem użyteczny, dodając trochę sceny, lepszego pozycjonowania dźwięku, czy też poczucia „przestrzenności”. Drugi natomiast niestety działa źle, zmieniając audio na takie, jakby film nagrywany był w pustym pomieszczeniu, gdzie tworzy się echo.
Zadziwiająco dobrze na ustawieniach domyślnych wypada właśnie scena oraz pozycjonowanie. W grach zdecydowanie są to słuchawki, które mogą pomóc zlokalizować przeciwnika, zanim ten wypatrzy/usłyszy nas, tak w przód-tył, jak i na boki.
W trakcie moich testów nie pojawiły się problemy wynikające z opóźnienia.
Nie omieszkałem sprawdzić także tego, jak testowane słuchawki bezprzewodowe radzą sobie z nagrywaniem dźwięku. I tak dochodzimy do poniższych próbek, najpierw w cichym pomieszczeniu:
A następnie w głośnym:
Jak to oceniacie? Jakby… jest średnio, ale ciężko powiedzieć, by było źle, tym bardziej w tej półce cenowej. Konkurencja zdecydowanie nie ma tutaj „jokera” w kieszeni. Nie jest ani źle, ani dobrze — jest przeciętnie.
W zasadzie to dobrze wszystko jest dobrze przetłumaczone, nie ma bugów, a interfejs jest bardzo przyjazny dla użytkownika. Znajdziemy tutaj wiele opcji — i praktycznie wszystkie z nich będą przydatne.
Equalizer, wybranie kodeku, możliwości personalizacji sterowania, aktualizacji słuchawek… Jest wszystko i jest podane w przyjemnej formie.
Ile godzin to producent zapewniał? 8 dla samych w sobie słuchawek oraz dodatkowe 32 godziny z użyciem etui ładującego i są to wartości, które da się osiągnąć. Oczywiście, jeżeli będziemy używać LDACa oraz maksymalnej głośności, to ten czas będzie krótszy.
Na gorszym kodeku, a także na 70-80% głośności, jest to jednak wynik osiągalny, co stawia ten model w naprawdę dobrej sytuacji pod kątem żywotności baterii.
Dotarliśmy do końca testu tytułowych słuchawek otwartych, które naprawdę zaczęły się ciekawie, ale końcowo… cóż, jest, jak jest. Przypomnijmy na koniec jeszcze raz ich cenę, która obecnie wynosi 346 złotych. To plasuje je w podobnej pozycjo do — moim zdaniem — najlepszych słuchawek otwartych poniżej 500 złotych, czyli soundcore AeroClip, czy też nie najgorszej propozycji, jaką są Motorola moto buds loop. Nie jest to propozycja, którą bym zakupił, ale głównie z jednego (choć bardzo istotnego) powodu, jakim jest brak wygody na dłuższą metę, niż godzina. Przejdźmy jednak do podsumowania, a następnie krótkiego słowa na koniec.
Plusów te słuchawki mają stosunkowo dużo, zaczynając od posiadania kodeku LDAC, czy wysokiej jakości wykonania. Mimo braku paneli dotykowych, fajnie jest rozwiązane sterowanie, a brzmieniowo z kolei, to chyba najbardziej basowe słuchawki otwarte, jakie miałem u siebie na testach. Idąc dalej, pochwalić można equalizer i predefiniownae tryby, jakie posiada, czy opcję dźwięku przestrzennego Dolby Audio w trybie muzyka.
Brzmieniowo robotę robi także obszerna scena, a użytkowo brak odczuwalnych opóźnień. Przyjemna w użytkowaniu jest również aplikacja i na koniec wymienić w plusach trzeba — a i owszem — wytrzymałą baterię.
Wad jest stosunkowo mało, ale są to wady dużego kalibru. Oczywiście zaczynając od tego, jak niewygodne są to słuchawki. Musiałem dać uszom parę dni na to, by te „felerne” lewe ucho się zregenerowało z podrażnienia, jakiego się nabawiłem. Prócz tego, brzmieniowo mocno zawalone są basem, co nie wpływa pozytywnie na średnicę i sopran (chyba, że jesteś naprawde miłośnikiem dolnego rejestru). No i jeszcze Dolby Audio w trybie film to nieporozumienie.
Na koniec słowo ode mnie – ocena 6/10 jest z kredytem, wynikającym z tego, że każdy ma inne uszy i bardzo możliwe, że moja sytuacja z podrażnieniem nie przełoży się na Wasze użytkowanie (testowane przez znajomego, nie zgłaszał takiego problemu). Trzeba mieć jednak na uwadze, że może się wydarzyć i tak.
Cya!
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
iQOO przygotowuje nowe smartfony z najwyższej półki. Przecieki ujawniły szczegóły dotyczące iQOO 16 oraz modelu…
Wszystko wskazuje na to, że Honor powoli zdobywa szczyt popularności w Europie. Za sprawą statystyk…
Motorole są ładne, nieźle wyposażone i tanie. A raczej były tanie, tj. dobrze wycenione w…
Samsung Galaxy S25 Ultra doczekał się tak dobrej promocji w Polsce, że z miejsca stał…
Jakiś czas temu w końcu dostaliśmy informację o tym, że Trump Mobile T1 istnieje i…
Jeżeli mielibyśmy sobie przypomnieć, kto robi kompaktowe flagowce, to jednym z producentów będzie oczywiści Honor.…