>
Kategorie: Gry i aplikacje Longform

Zagrałem w 30-minutowe demo Valor Mortis. Czy polski souls-like daje radę?

Podczas mojego pobytu na PGA udało mi się przetestować demo polskiego souls-like’a – Valor Mortis. Po niespełna 30-minutach rozgrywki chciałem podzielić się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami z gry. Czy polska produkcja jest warta uwagi?

Niedawno pisałem Wam o swoich obawach dotyczących The Blood of Dawnwalker po pokazie na PGA. Tego samego dnia miałem okazję zobaczyć wywiad z deweloperami z Valor Mortis – nadchodzącego polskiego souls-like’a. Po zdobyciu kilku informacji udałem się do stoiska z grą, gdzie wraz z innymi graczami testowałem ją przez 30 minut.

Czego dowiedziałem się podczas tych kilkudziesięciu minut? Czy Valor Mortis wart jest Waszej uwagi? Na te oraz inne pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

O czym właściwie jest Valor Mortis?

Fot. One More Level

Akcja gry rozgrywa się w alternatywnej XIX-wiecznej Europie. Gracze wcielają się w Williama, żołnierza Grande Armee, który walcząc dla Napoleona, poległ w boju. Po pewnym czasie jednak wraca on do życia również na rozkaz Napoleona. Całość okraszona jest w mrocznym, splugawionym świecie pełnym okropieństw i monstrów.

30-minutowa wersja dema rozpoczęła się od przebudzenia protagonisty. Napędzany głosem swojego dowódcy rusza przed siebie. Po drodze dostrzega, że żołnierze, z którymi służył, zamienili się w krwiożercze i zmutowane bestie. Bohater zmuszony jest wyciągnąć swój miecz i walczyć z nimi na śmierć i życie.

Fot. One More Level

Twórcy hucznie zapowiadali, że ich gra ma być pierwszoosobowym souls-like’iem. Gra od samego początku wymaga od graczy skupienia. Bezmyślne wymachiwanie mieczem nie zapewni zwycięstwa, a wręcz przeciwnie, doprowadzi do śmierci bohatera. Każdy z przeciwników ma swój zestaw ataków, których należy się nauczyć. Analiza pozwoli Wam wyczuć odpowiedni moment na przeprowadzenie ataku.

W Valor Mortis deweloperzy wprowadzili coś w rodzaju doskoku. Możecie dzięki niemu szybko dostać się do przeciwnika lub uniknąć jego śmiercionośnego ciosu. Sęk w tym, że od początku do końca musicie mieć na uwadzę punkty staminy. Te odpowiadają za blokowanie ataków oponentów, za bieg, wspomniany doskok, czy przeprowadzanie własnych ataków. Brak staminy oznacza, że nie jesteście w stanie nic zrobić.

W rozgrywce dość szybko wprowadzane są nowe mechaniki do walki. Na początku walczycie tylko mieczem. Niedługo później pojawia się pistolet, który znacząco pomaga w pozbywaniu się wrogów na dalekim dystansie. Ponadto przydaje się podczas uderzania w słabe punkty przeciwników (w postaci pęcherzy).

Fot. One More Level

Po pewnym czasie zyskałem kolejną potencjalną broń, a mianowicie coś w rodzaju miotacza ognia – tyle że z ręki. Pozwalał mi on nie tylko podpalać oponentów na bezpiecznym dystansie, ale także umożliwiał, dostanie się do miejsc, które wcześniej były dla mnie zamknięte. Twórcy podczas wywiadu tłumaczyli, że zależało im na wprowadzeniu elementów Metroidvaniowych.

Co więcej, między brońmi jest zachowana swego rodzaju synergia. Zadawanie obrażeń wręcz lub bronią palną uzupełnia energię, która umożliwia korzystanie z miotacza. Jeśli więc będziecie chcieli wykorzystać pełnię swoich możliwości, to rotacji wyposażenia nie unikniecie.

Po ograniu dema jestem pozytywnie nastawiony do polskiego souls-like’a

Z początku miałem duże obawy co do broni. Twórcy często pokazywali pistolety i karabiny na pierwszym planie. Bałem się nieco, że przyjdzie mi zagrać w mieszankę FPS i souls-like’a. Na szczęście podczas tej 30-minutowej przygody wcale tak nie było. Pistolet służył jako dodatek, który wspomagał mnie w konkretnych sytuacjach. W wielu przypadkach to właśnie miecz odgrywał główną rolę w potyczkach.

Fot. One More Level

Sam miecz poza zadawaniem obrażeń służy do parowania ataków przeciwników. Dzięki niemu szybko możecie przejść do kontrataku, a w przypadku zbicia postawy wroga zadać śmiercionośny atak krytyczny.

Skoro już do walk przeszedłem, to musicie wiedzieć, że są wymagające. Jak wspomniałem wcześniej, każdy z przeciwników ma swój zestaw ruchów. Ponadto istotne jest odpowiednie zarządzanie staminą. Lekceważenie oponentów szybko kończy się śmiercią, a ta podobnie, jak w hitach FromSoftware oznacza utratę waluty. Ponowna śmierć przed jej zebraniem oznacza jej utratę.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał też o kapitalnym designie potworów. Ich wygląd jest połączeniem ludzkich kształtów i deformacji, przywodząc na myśl maszkary z hitów FromSoftware lub bestie z mitologii Lovecrafta. Doceniam też to, że owe istoty noszą elementy mundurów albo że ich ciała zespolone są z częścią broni, w tym również armat.

Te elementy Valor Mortis mogą się wielu graczom nie spodobać

Początkowa mapa nie zachwyciła mnie pod względem eksploracji. Wiele wskazuje na to, że gracze będą mieć do czynienia z korytarzowymi lokacjami, które od czasu do czasu zaoferują pojedyncze odnogi. Podczas wywiadu twórcy zapewniali, iż kolejne poziomy są bardziej obfite w otwartość, podkreślali jednak, że ich gra nie będzie sandboxem. Prawdopodobnie zostanie skonstruowana w stylu Lies of P.

Elementem kontrowersyjnym w Valor Mortis jest rozwój postaci. Wszystko dzieje się z poziomu latarni, a więc symbolicznych ognisk niczym z Dark Souls. Względem innych gier z gatunku system został znacząco uproszczony. Nie ma tu bowiem kilku atrybutów, które można w nieskończoność rozwijać.

Fot. One More Level

W pierwszej kolejności macie w pionie kilka atrybutów. Wpakowanie w nich określonej liczby punktów odblokowuje kolejny pionowy segment wraz z nowymi umiejętnościami. Każde pojedyncze okienko oferuje coś innego: zwiększają prędkość zadawanych ataków, poziom many czy HP. Tym samym deweloperzy w dużym stopniu odbierają Wam swobodę w rozwoju postaci.

Choć sama historia wydaje się ciekawa, a świat bogaty w szczegóły – nie przemawia do mnie sposób, w jaki twórcy chcą się z nami tymi rzeczami dzielić. Podczas wywiadu padło stwierdzenie, że historia będzie opowiadana przeważnie wprost i dopiero elementy poboczne będą przemycane poprzez otoczenie: notatki, dialogi, retrospekcje czy opisy przedmiotów.

Podsumowanie

Fot. One More Level

Pamiętajcie, że przechodziłem jedynie 30-minutowe demo. Nie mam pojęcia, jak gra ostatecznie będzie wyglądała. Wiadomo na razie tyle, że zadebiutuje w przyszłym roku – konkretny okres nie jest znany. Niemniej uważam Valor Mortis za ciekawostkę, którą warto sprawdzić. System parowania jest satysfakcjonujący. Przeciwnicy oraz boss mieli własne zestawy ataków i potrafili nieźle przywalić w przypadku popełnienia błędu.

Nie będę Was czarował. Mowa o souls-like’u, który poza zmianą perspektywy raczej koła na nowo nie wymyśli. Gra z pewnością przesiąknięta będzie nawiązaniami do gameplayu Ghostrunnera, co może nadać jej wyjątkowości. Nie uważam jednak, aby była to produkcja, która zawiedzie fanów gatunku, a wręcz przeciwnie – jestem pewien, że wielu osobom się spodoba.

Jeśli będzie mi dane Valor Mortis przetestować, gdy już wyjdzie, to z chęcią przygotuję dla Was pełnoprawną recenzję.

Piotr Kaniewski

Najnowsze artykuły

  • Google
  • Newsy
  • Telefony

Jeżeli to jest prawda i on naprawdę ma 2 nm, to sam kupię sobie Pixela 11

Google Pixel 11 ma być pierwszym telefonem na świecie, który zaoferuje użytkownikom procesor wykonany w…

14 lipca 2026
  • Promocje

Patrzę na tego turboflagowca i jego supercenę w promocji. Uważam, że jest wart tych pieniędzy

Jeden z najlepszych aparatów w smartfonie, godny nawet legendarnych modeli Huawei. To tego specyfikacja z…

14 lipca 2026
  • Casio
  • Newsy
  • Wearables

Nowy Casio G-Shock designem zjada wszystkie smartwatche. W gratisie dostaniesz kapsułę czasu

Casio G-Shock GA2100 w nowej edycji wygląda jak wizja przyszłości z czasów lat 50'. Zegarek…

14 lipca 2026
  • Promocje

Steam przykuwa uwagę 67% promocją. Z nią klon Silent Hill kusi bardzo niską ceną

Decarnation to niepozorny, a jednocześnie przyzwoity klon Silent Hill. Produkcja trafiła na ofertę specjalną na…

14 lipca 2026
  • Newsy
  • Nubia
  • Telefony

To jest telefon, o którym marzyłem od tygodnia — Snap 8 Elite Gen 6, bateria 10 000 mAh. Jeszcze jakieś pytania?

Możemy spodziewać się dwóch kolejnych ciekawych urządzeń producenta. Mowa o dwóch smartfonach, z których każdy…

14 lipca 2026
  • Huawei
  • Newsy
  • Telefony

7,5 miliona sprzedanych modeli. To najbardziej popularny smartfon, którego nie kupiłeś

Zaprezentowany w listopadzie 2025 roku Huawei Mate 80 nadal cieszy się imponującą popularnością. Chętnych znalazło…

13 lipca 2026