Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest pomniejszoną wersją modelu Ultra. To lekki składak o proporcjach paszportu, z ekranem 4:3, flagowym układem SoC i dobrym akumulatorem. Ma jednak też kilka bolesnych braków.
Spis treści
Samsung zrobił coś, czego po tej serii się nie spodziewałem. Zamiast ponownie odchudzić zeszłorocznego Folda, podzielił rodzinę na dwa modele. Fold8 Ultra przejął rolę dużego narzędzia do pracy, natomiast zwykły Galaxy Z Fold8 dostał zupełnie inne proporcje i znacznie lżejszą obudowę.
Po złożeniu przypomina kieszonkowy notes. Jest krótki, szeroki i na zdjęciach wygląda dość osobliwie. W dłoni ta koncepcja szybko się broni. Telefon nie ciąży, łatwo mieści się w kieszeni, a zewnętrzny ekran nadaje się do normalnego pisania. Po otwarciu dostajemy zaś panel wielkości małego tabletu.
Nie jest to następca Folda7. Tę funkcję pełni wersja Ultra. Fold8 celuje w osoby, które częściej oglądają filmy, czytają i korzystają z mediów społecznościowych, niż pracują z arkuszami albo trzema aplikacjami naraz.
Ceny zaczynają się od 8749 zł za odmianę 12/256 GB. To nadal ogromna kwota, choć o 850 zł niższa niż w przypadku podstawowego Folda8 Ultra. W sprzedaży są też wersje 12/512 GB oraz 16 GB/1 TB.
Mały Fold, którego nie czuć w kieszeni
Masa 201 gramów robi większą różnicę, niż sugeruje to tabela z danymi technicznymi. Galaxy Z Fold8 waży mniej niż niejeden klasyczny flagowiec, a przy tym po otwarciu oferuje znacznie większą przestrzeń roboczą.
Złożona obudowa ma 9,7 mm grubości, a rozłożona raptem 4,5 mm. Nie ustanawia rekordu smukłości, ale dzięki niewielkiej wysokości nie przeszkadza podczas chodzenia i nie wypycha kieszeni, jak poprzednie Foldy.
Nietypowe proporcje mają dwie strony. Do górnej krawędzi można dosięgnąć bez gimnastyki, lecz szerokość utrudnia obsługę jedną dłonią. Pisanie gestem działa dobrze, klasyczne stukanie kciukiem już gorzej. Po użyciu obu rąk problem znika, a szerokie klawisze okazują się bardzo wygodne.
Samsung poprawił też drobiazg, który przez lata potrafił irytować. Między połówki obudowy łatwiej wsunąć palec, więc otwieranie telefonu nie wymaga szukania odpowiedniego punktu zaczepienia. Zawias pracuje płynnie i stawia przyjemny opór.
Rama została wykonana z aluminium Armor Aluminum, zewnętrzny panel chroni Gorilla Glass Ceramic 3, a tył Gorilla Glass Victus 2. Pod elastycznym ekranem znalazły się dwie warstwy tytanu.
Całość sprawia solidne wrażenie, choć norma IP48 nie pasuje do ceny. Telefon wytrzyma zanurzenie w słodkiej wodzie, ale drobny pył i piasek nadal mogą zaszkodzić mechanizmowi.
Najbardziej bolą dwa cięcia. Fold8 nie współpracuje z rysikiem S Pen i nie obsługuje Flex Mode. Nie da się więc ustawić go w połowie otwartego jak miniaturowego laptopa. Dla osoby oglądającej filmy może to być drobiazg. Przy wideorozmowach i pracy brak tej funkcji czuć znacznie mocniej.
Dwa ekrany, ale to proporcje robią różnicę
Zewnętrzny Dynamic AMOLED 2X ma 5,5 cala, rozdzielczość 1248 x 1972 piksele i odświeżanie od 1 do 120 Hz. Jest szeroki, lecz wyraźnie krótszy od panelu w zwykłym smartfonie. W komunikatorze albo przeglądarce widać przez to mniej treści, za to klawiatura nie wygląda jak ściśnięta do granic możliwości. Można odpisać na wiadomość bez każdorazowego rozkładania urządzenia.
W środku znalazł się ekran o przekątnej 7,6 cala i rozdzielczości 1848 x 2448 pikseli. Format 4:3 dobrze pasuje do filmów, książek, stron internetowych i dokumentów. Wersja Ultra ma większą matrycę, ale podczas oglądania materiału 16:9 jej przewaga wyraźnie maleje. Mniejszy Fold pokazuje węższe czarne pasy i wykorzystuje powierzchnię zaskakująco skutecznie.
Oba panele są bardzo jasne. Deklarowane 3000 nitów dotyczy niewielkich fragmentów obrazu, ale nawet w pełnym słońcu czytelność nie stanowi problemu. Jeszcze bardziej pomaga powłoka ograniczająca odbicia na wewnętrznym ekranie. W codziennym użyciu daje więcej niż kolejny rekord jasności zapisany na stronie producenta.
Zagięcie nadal istnieje. Widać je na wygaszonym panelu i można wyczuć palcem, lecz przy wyświetlonym obrazie szybko przestaje zwracać uwagę. Samsung nie usunął fałdy, ale ograniczył ją do poziomu, na którym nie przeszkadza w korzystaniu z telefonu.
Gorzej wypadają niektóre aplikacje. Gmail, Spotify i TikTok rozsądnie wykorzystują dodatkowe miejsce. Slack, Reddit czy X często tylko rozciągają interfejs. Zdarzają się też puste pola i źle ustawione przyciski. Ekran jest gotowy na nowy format, ale część programistów jeszcze nie.
Akumulator wystarcza na dzień, głośniki już nie zachwycają
Akumulator o pojemności 4800 mAh jest wyraźnym krokiem naprzód względem 4400 mAh w Foldzie7. Przy komunikatorach, muzyce, zdjęciach i przeglądaniu internetu wieczorem zostaje spory zapas energii.
Częste używanie dużego panelu, aparatu, nawigacji i gier potrafi wyczerpać telefon w jeden intensywny dzień. Przy spokojniejszym scenariuszu ładowarka może poczekać do następnego popołudnia.
Ładowanie przewodowe ma moc 45 W. Po pół godziny można odzyskać około 70 procent energii, a pełny cykl trwa nieco ponad godzinę. Jest również ładowanie bezprzewodowe 20 W i zwrotne PowerShare.
W obudowie zabrakło magnesów do akcesoriów. Można dokupić odpowiednie etui, ale pogrubianie telefonu zaprojektowanego wokół niskiej masy brzmi jak kiepski żart.
Na liście łączności znalazły się 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, UWB, Dual SIM i eSIM. Port USB-C w standardzie 3.2 Gen 1 obsługuje Samsung DeX. Nie ma gniazda microSD ani wyjścia słuchawkowego.
Głośniki stereo są donośne, ale brakuje im niskich tonów oraz przestrzeni znanej z większych flagowców. Wystarczą do podcastu, rozmowy czy krótkiego filmu. W ustawieniu poziomym łatwo też skierować oba źródła dźwięku w tę samą stronę, co osłabia efekt stereo.
Czytnik linii papilarnych umieszczono w przycisku zasilania. Działa szybko i łatwo znaleźć go zarówno po złożeniu, jak i po otwarciu urządzenia. Rozpoznawanie twarzy jest wygodne, lecz korzysta jedynie z przedniej kamery, więc nie daje takiego poziomu zabezpieczenia.
Wydajność bez kompleksów, chłodzenie z ograniczeniami
Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy, 12 lub 16 GB RAM LPDDR5X oraz pamięć UFS 4.0 nie pozostawiają powodów do narzekania. System działa natychmiast, aplikacje nie przeładowują się bez potrzeby, a wymagające gry utrzymują wysoką płynność.
Dopiero długa sesja pokazuje ograniczenia małej obudowy. Układ zaczyna oddawać część wydajności wcześniej niż w Foldzie8 Ultra, bo ma mniej miejsca na odprowadzanie ciepła.
Nie jest to powód, by omijać ten model. Do codziennej pracy, obróbki zdjęć i okazjonalnego grania mocy wystarcza z dużym zapasem. Jeśli jednak składak ma służyć głównie jako przenośna konsola, większy Ultra będzie rozsądniejszym wyborem.
Android 17 z One UI 9 dobrze wykorzystuje wewnętrzny ekran. Można uruchomić trzy aplikacje jednocześnie, zapisać ulubione układy i szybko przywoływać programy z paska zadań. Właśnie tutaj składana konstrukcja ma realną przewagę nad klasycznym smartfonem.
Siedem lat aktualizacji, obejmujących poprawki bezpieczeństwa do lipca 2033 roku, pozwala też myśleć o zakupie na dłużej.
Now Nudge rozpoznaje kontekst wiadomości i podpowiada kolejne działanie. Zaproszenie może na przykład otworzyć kalendarz obok komunikatora. Funkcja obsługuje polski, choć jej przydatność zależy od zestawu używanych aplikacji.
Ciekawiej wypada My FanCam. Narzędzie potrafi śledzić wskazaną osobę w nagraniu i automatycznie przygotować ciaśniejszy kadr. Nie poradzi sobie ze zwierzęciem ani kilkoma bohaterami naraz, lecz przy nagrywaniu występu dziecka albo wydarzenia sportowego ma sporo sensu.
One UI nadal najlepiej radzi sobie ze składanym ekranem w świecie Androida. Samsung dopracował własne elementy systemu, ale nie naprawi za twórców aplikacji źle przygotowanych interfejsów.
Dobre dwa aparaty nie zastąpią teleobiektywu
Z tyłu są dwa moduły po 50 MP. Główny aparat korzysta z matrycy 1/1,56 cala, obiektywu f/1.8, autofocusu Dual Pixel i optycznej stabilizacji. Ultraszeroki kąt ma pole widzenia 120 stopni, przysłonę f/1.9 oraz autofocus.
W dzień podstawowy aparat robi ostre, efektowne zdjęcia. Kolory są mocne, kontrast wysoki, a cienie często rozjaśnione. To znajoma obróbka Samsunga, która dobrze wygląda na ekranie telefonu, choć nie zawsze jest wierna rzeczywistości.
Po zmroku nadal można uzyskać udane ujęcia, ale oprogramowanie czasem zbyt agresywnie wyciąga szczegóły z ciemnych partii.
Ultraszeroki kąt wypada znacznie lepiej niż 12-megapikselowy moduł Folda7. Rejestruje więcej detali, zachowuje kolory zbliżone do aparatu głównego i dzięki autofocusowi nadaje się do zdjęć z bliska. To konkretna poprawa, a nie kosmetyka w tabeli.
Największym problemem jest brak teleobiektywu. Dwukrotne zbliżenie powstaje przez wycięcie obrazu z głównej matrycy i w dobrym świetle daje przyzwoite rezultaty. Przy 4x jakość jeszcze wystarczy do publikacji w mediach społecznościowych. Po dojściu do 10x detale stają się miękkie, a cyfrowe wyostrzanie psuje tekstury.
W telefonie kosztującym 8749 zł brak optycznego zoomu trudno usprawiedliwić.
Oba aparaty przednie mają 10 MP. Zewnętrzny przygotowuje ostrzejsze selfie, a wewnętrzny sprawdzi się podczas wideorozmowy. Najlepsze autoportrety powstają jednak głównym aparatem, gdy zewnętrzny ekran pełni funkcję podglądu. Składana obudowa pozwala również pokazać fotografowanej osobie gotowy kadr.
Nagrania mogą mieć maksymalnie rozdzielczość 8K przy 30 klatkach na sekundę. Stabilizacja dobrze radzi sobie podczas chodzenia, a duży ekran ułatwia późniejszą selekcję materiału. Bez teleobiektywu swoboda kadrowania pozostaje ograniczona.
Czy warto kupić Samsung Galaxy Z Fold8?
Galaxy Z Fold8 pokazuje, że składany smartfon nie musi przypominać ciężkiego narzędzia do pracy. Krótka obudowa, masa 201 gramów i szeroki ekran zewnętrzny pozwalają korzystać z niego jak ze zwykłego telefonu. Dopiero po otwarciu pokazuje drugą twarz i zmienia się w mały tablet.
Najmocniej przekonują wygoda noszenia, znakomite ekrany, ograniczone odbicia, wysoka wydajność i pewny dzień pracy. Format 4:3 dobrze pasuje do filmów, czytania oraz stron internetowych. Nie trzeba przy tym akceptować ciężaru charakterystycznego dla starszych Foldów.
Kompromisów jest jednak sporo. Brakuje teleobiektywu, obsługi S Pen, Flex Mode i pełnej ochrony przed pyłem. Głośniki nie dorównują najlepszym flagowcom, a część aplikacji marnuje potencjał głównego panelu. Przy tej cenie nie są to drobnostki.
Zakup ma sens przede wszystkim wtedy, gdy duży ekran rzeczywiście będzie używany do filmów, książek, internetu, dokumentów albo kilku aplikacji. Sam efekt składania nie uzasadnia wydatku 8749 zł. Trzeba mieć dla wewnętrznego panelu konkretne zastosowanie i zaakceptować braki w aparacie oraz wyposażeniu.
Galaxy Z Fold8 warto kupić, jeśli zależy Ci na dużym ekranie, ale nie chcesz codziennie nosić ciężkiego i nieporęcznego składaka.
Nie ma najlepszego aparatu ani kompletnego wyposażenia, lecz dobrze łączy kieszonkowy rozmiar z zaletami małego tabletu. Jeśli taki sposób korzystania ze smartfona pasuje do Twoich potrzeb, największą przeszkodą pozostaje cena.
- Aparat8,8
- Bateria8,5
- Ekran9,2
- Jakość9,5
- Wydajność w grach9,5
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego telefonu?
Jeśli szukasz dobrego smartfona, warto zacząć od lektury naszego TOP-10 najlepszych telefonów.
Jeśli natomiast potrzebujesz fotosmartfona, mamy dedykowane zestawienie najlepszych smartfonów do zdjęć.
Warto też zerknąć na inne wpisy w sekcji smartfonów polecanych przez GSMmaniak.pl.
Ceny Samsung Galaxy Z Fold8
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














