Amazfit Bip Max trafił do mnie na testy, gdzie przez 2 tygodnie starałem się sprawdzić, czy to naprawdę tak dobry smartwatch, jak twierdzi producent. Przy cenie 429 złotych stonowałem oczekiwania, ale czy się nie zawiodłem? O dokładności pomiarów, jakości wykonania, czasie pracy na baterii oraz jakości oprogramowania dowiesz się z tej recenzji.
Spis treści
Czy tani smartwatch za 4 stówy może mieć GPS, dobrą jakość wykonania, dokładne pomiary, bardzo jasny ekran AMOLED i baterię na 20 dni? Raczej nie, ale Amazfit Bip Max przez dwa tygodnie próbował mnie przekonać, że jest mu do tego przynajmniej blisko. Sprawdziłem go podczas biegania, codziennego użytkowania i górkiej wycieczki. I już chyba wiem, dla kogo jest ten sprzęt.
Warto chyba powiedzieć coś na temat ceny. Amazfit Bip Max został u nas wyceniony na 429 złotych i na moment pisania tego tekstu był dostępny tylko w sklepie producenta. Jest to więc tani sprzęt, który nawet w ofercie Amazfita ma sporo konkurencji.
Na początek kilka słów na temat zawartości pudełka. W przypominającym iPhone’a opakowaniu (do tego stopnia, że nawet sposób otwierania z zerwanie papierowej taśmy jest taki sam) znalazłem sam zegarek, osobno zapakowany pasek oraz magnetyczną stację do ładowania. Jak na taką półkę cenową, jest powyżej oczekiwań.
| Amazfit Bip Max | |
| Ekran | 2,07 cala, AMOLED, jasność do 3000 nitów, |
| Obudowa | Tworzywa sztuczne, szkło ochronne na ekranie |
| Wodoszczelność | 5 ATM |
| Łączność | Bluetooth, GPS |
| System | ZeppOP |
| Funkcje zdrowotne | Pulsometr, SpO2, |
| Bateria | Do 20 dni pracy, 550 mAh, szybkie ładowanie |
| Waga | Około 53 g |
|
ZALETY
|
WADY
|
Trochę Apple Watch Ultra, ale z plastiku
Kształtem, rozmiarami, a nawet kolorystyką Amazfit Bip Max stara się naśladować najdroższy smartwatch w ofercie Apple i nie zamierzam się nawet tego czepiać. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w tej półce cenowej zdarzają się zegarki – patrz CMF Watch 3 Pro – które choć częściowo mają koperty wykonane z metalu. Tutaj mówimy o całości wykonanej z tworzywa sztucznego.
Na szczęście do samej jakości wykonania nie mam zastrzeżeń. Przez dwa tygodnie testów zegarek nie zebrał rys, nie obił się, a farba na kopercie nie ma żadnych odprysków, a nie oszczędzałem go ani trochę. Przyznam też bez bicia, że wpadł mi do strumienia (razem z ręką, którą podpardłem się w nim ja) i z tej próby wyszedł bez szwanku (na pewno wyszeł na tym lepiej od samej ręki).
Do tego smartwatch jest dość spory, ale za to naprawdę lekki. Mimo tego, że na froncie mieści się ekran o przekątnej 2.07 cala, to całość waży tylko 53 gramy razem z paskiem. Koperta mogłaby pewnie być mniejsza gdyby nie grube ramki dookoła wyświetlacza. Te na szczęście w większości przypadków są maskowane przez idealne czernie ekranu AMOLED.
Amazfit Bip Max / fot. Konrad Bartnik
Skoro już przy wyświetlaczu jesteśmy, to jest to na pewno jeden z większych paneli w tej klasie. Szczerze mówiąc, to jest też jedną z największych zalet smartwatcha. Producent twierdzi, że jasność dobija do 3000 nitów. Nie mierzyłem tego, ale w palącym słońcu podczas ostatnich treningów nigdy nie miałem problemów z odczytaniem treści. Przyczepiłbym się może tylko do braku warstwy oleofobowej, bo odciski palców i smugi pojawiają się natychmiastowo.
Czy Amazfit Bip Max ma dobre wibracje? Całkiem niezłe, choć nie nazwałbym ich haptyką, znaną z niektórych Huawei czy Xiaomi. Chodzi mi o brak reakcji na dotknięcie elementu interfejsu wibracją, choćby przy wybraniu treningu czy ustawianiu budzika. Nie ma jednak tragedii – nie jest tak, że przy cichym alarmie z wibracjami i tak obudzisz cały dom, bo wszystko się trzęsie.
Amazfit Bip Max / fot. Konrad Bartnik
Na koniec tej części recenzji kilka słów na temat paska. Amazfit Bip Max przychodzi do nas wraz z solidnym, silikonowym paskiem. Jest miękki i nie powoduje żadnych podrażnień podczas treningu. Do tego jest mocowany na standardowych teleskopach, więc spokojnie wymienisz go na zamiennik – niekoniecznie nawet oryginalny od producenta.
Dokładność pomiarów Amazfit Bip Max
Czy od zegarka za 400 złotych w 2026 roku można wymagać, żeby oferował dokładne pomiary? Otóż można, bo za podobne pieniądze kupisz na przykład Garmina Forerunner 55, a nawet siostrzanego Amazfita Active 2. Tak się składa, że pierwszy jest moim prywatnym zegarkiem do biegania, a drugiego miałem okazję testować. I z przykrością stwierdzam, że Amazfit Bip Max nie jest dobrym smartwatchem do śledzenie treningów.
Jak widzisz poniżej, zegarek pokazuje naprawdę wysokie tętno przy tempie, przy którym normalnie puls sięga mi 150 uderzeń na minutę tylko podczas jednego podbiegu. Moja średnia na tej trasie to zwykle 143-145 uderzeń na minutę, tutaj mamy 159. Przekłamanie potrafi sięgać nawet 20 bpm, a przy takiej niedokładności nie można mówić o dobrym towarzyszu treningów, nawet dla całkowitego amatora. Nada się co najwyżej do zmierzenia trasy podczas joggingu, ale do żadnego poważniejszego dystansu się z nim nie przygotujesz.
Czy GPS jest dokładny? Jest znośny, a sprawdziłem to, biegnąc dokładnie taką samą trasą, jak za każdym razem. Zabrałem też Garmina na drugi nadgarstek i różnica na tych testowych 4 kilometrach wyniosła dobre 50 metrów. Z jedej strony to niewiele, ale znam dużo dokładniejsze zegarki w tej cenie, choćby wspomnianego Amazfita Active 2.
Jeżeli chodzi o ilość trybów sportowych, to jest ich naprawdę dużo. Od biegania, przez HYROX, siłownię, jogę, aż po pływanie. To ostatnie świadczy o wysokim stopniu zabezpieczenia przed wodą. Uważam jednak, że to nie jest dobry towarzysz sportowych przygód. Traktowałbym go raczej jako opaskę sportową z dużym ekranem i dobrą baterią. No właśnie, skoro już przy tym jesteśmy.
Czy bateria 550 mAh naprawdę jest taka dobra?
Producent obiecuje, że Amazfit Bip Max wytrzyma 20 dni normalnego użytkowania lub 10 dni, jeżeli przyciśniemy go mocniej. Ja jestem pewnie pośrodku tej skali. Moje użytkowanie zawiera w sobie 3-4 treningi w tygodniu, ciągłe połączenie ze smartfonem, kilkaset powiadomień dziennie oraz wyłączone AoD. Dla porzędku dodam, że ogniwo też jest spore, bo ma 550 mAh. To dużo, jak na zegarek o takich gabarytach. Pochwalę też ilość dostęnych tarczy, bo tu można naprawdę zaszaleć, eksponując to, co chcemy widzieć na ekranie.
W takim scenariuszu Amazfit Bip Max wytrzymał 15 dni, a w momencie publikacji tej recenzji nadal ma 3% naładowania. Wynik uważam za bardzo dobry i jeżeli nie lubisz za często ładować elektroniki, to bateria na pewno jest jednym z koronnych argumentów za zakupem.
Amazfit Bip Max / fot. Konrad Bartnik
Jak wspomniałem wcześniej, Amazfit Bip Max przychodzi do kupującego z prostą stacją do ładowania. To miłe, bo zwykle w tej półce cenowej dostajemy kabelek z magnetycznym, pinowym złączem. Niestety dobre pierwsze, dobre wrażenie jest zabite przez siłę magnetycznego mocowania oraz typu paska. Ten ostatni po prostu sprężynuje, w efekcie czego ładowarka po prostu się wypina. Jedynym sposobem jest położenie zegarka na boku, a sam proces ładowania zajmuje mniej niż godzinę.
Jaki smartwatch kupić za 400 złotych?
Na tym etapie uznałem, że warto by porównać Amazfit Bip Max do największych rywali w tej cenie. Sam możesz porównać parametry w tabelce, a ja skupię się na przewagach każdego z tych modeli. Uważam bowiem, że z tej piątki to testowany dzisiaj model oferuje najmniej poza jednym parametrem – najjaśniejszym i najładniejszym ekranem.
| Huawei Watch Fit 4 | Huawei Watch Fit 3 | CMF Watch 3 Pro | Amazfit Active 2 | |
|---|---|---|---|---|
| Wyświetlacz | 1,82″ AMOLED | 1,82″ AMOLED | 1,43″ AMOLED | 1,32″ AMOLED |
| Rozdzielczość | 480 × 408 px | 480 × 408 px | 466 × 466 px | 466 × 466 px |
| Jasność maksymalna | 2000 nitów | brak danych | ok. 670 nitów | 2000 nitów |
| Materiał koperty | Stop aluminium | Aluminium | Metal | Stal nierdzewna / aluminium* |
| Wymiary | 43 × 38 × 9,5 mm | 43,2 × 36,3 × 9,9 mm | 47 × 39 × 12 mm | 43,9 × 43,9 × 9,9 mm |
| GPS | Tak | Tak | Dwupasmowy GPS | 5 systemów GNSS |
| Pomiar tętna | Tak | Tak | Tak | Tak |
| Pomiar SpO₂ | Tak | Tak | Tak | Tak |
| Monitorowanie snu | Tak | Tak | Tak | Tak |
| Wodoodporność | 5 ATM | 5 ATM | IP68 | 5 ATM |
| Czas pracy na baterii | Do 10 dni | Do 10 dni | Do 13 dni | Do 10 dni |
| System | HarmonyOS | HarmonyOS | Nothing OS (CMF OS) | Zepp OS |
Huawei Watch Fit 3 i Huawei Watch Fit 4 to zegarki różniące się szczegółami, datą premiery oraz ceną. Moim zdaniem przez obecność obrotowej koronki, mimo wszystko lepszego sotfu oraz ceny na poziomie 349 złotych to po prostu lepszy wybór. Owszem, bateria jest gorsza, ale pomiary, jakość wykonania i aplikacja po prostu wygrywają z Amazfitem.
Amazfit Bip Max / fot. Konrad Bartnik
Dalej mamy CMF Watch 3 Pro, który masakruje Amazfit Bip Max jakością wykonania i designem. Do tego jest sporo tańszy, bo kosztuje w Polsce 379 złotych. Na koniec jest jeszcze Amazfit Active 2, który przy cenie wynoszącej 379 złotych jest nie tylko ładniejszy, ale także oferuje dużo dokładniejsze pomiary.
Czy warto kupić Amazfit Bip Max za 429 złotych?
Amazfit Bip Max w moich testach okazał się doskonałym przykładem tego, że nie ma złych smartwatchy, są tylko źle wycenione. Moim zdaniem kwota 429 złotych jest po prostu zbyt wysoka jak na oferowane przez niego możliwości. Jak widzisz powyżej, w Polsce taniej można kupić lepsze zegarki i wydaje mi się, że Bip Max bardzo szybko stanieje.
Amazfit Bip Max / fot. Konrad Bartnik
Świetna bateria i ekran to zwyczajnie za mało, bym mógł Ci go polecić za taką kasę. Nie nadaje się do amatorskiego sportu ze względu na niedokładne pomiary tętna. Tak naprawdę traktowałbym go jako opaskę sportową z dużym ekranem, która całkiem estetycznie wygląda na nadgarstku. Nic więcej nie potrafi, a chccący śledzić sportowe postępy powinni zerknąć w stronę Amazfita Active 2. Jest tańszy i potrafi więcej.
Moim zdaniem Amazfit Bip Max stanie się łakomym kąskiem, gdy cena wyraźnie spadnie poniżej 300 złotych. I wtedy spokojnie będę mógł go rekomendować.
Ceny Amazfit Bip Max
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








