Dubai GITEX 2025 to targi odmienne od CES, IFA czy MWC – z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że HTC przywiozło na nie kilka telefonów, a każdy z nich jest ciekawszy od ich dowolnej premiery z ostatnich kilku lat. Czyżby 2026 rok szykował nam powrót legendy Androida?
Po 2026 roku prędzej spodziewałem się apokalipsy zombie, nowej pandemii, a może tsunami w Rzeszowie. Na pewno nie spodziewałem się, że będzie mi dane napisać o dobrze zapowiadających się telefonach HTC. Wygląda na to, że nie mam wyjścia.
HTC pokazało nowe smartfony i… nie są nudne
Generyczne. Powtarzalne. Skopiowane. Wywołujące ziewanie. Tak zwykliśmy określać kolejne premiery HTC, przeznaczone głównie na rozwijające się rynki i za nic mające próbę dogonienia konkurencji. Patrzę na poniższe zdjęcie i widzę telefony, do których nie pasuje żadne z tych określeń. Czyżby 2026 miałby okazać się rokiem powrotu na szczyt?
Gdybym miał spróbować jakoś określić półkę cenową i grupy docelowe, to zacząłbym od lewej strony. Moim zdaniem widzimy tam gamingowego średniaka (którego w innej wersji możesz zobaczyć poniżej). Widzę tu inspirację Tecno i cena nie będzie pewnie od niego odbiegać Kolejnym modelem jest budżetowiec, który wielką wyspą staje się udawać droższego, niż jest w rzeczywistości.
Kolejny byłby telefon za około 1000-1200 złotych, łączący sensowne matryce z dość kompaktową obudową. Najbardziej po prawej jest za to coś w stylu odpowiedzi na OnePlusa Nord 5. Musisz przyznać, że czegoś takiego po HTC się nie spodziewałeś.
Na koniec zostaje jeszcze jedna niespodzianka, czyli odporny smartfon do zadań specjalnych. To już w ogóle nieznane dla HTC wody, na które postanowili wypłynąć w kolejnym roku. Trzymam kciuki – marka, dzięki której Android istnieje w dzisiejszej formie, zasługuje na dużo więcej niż tylko egzystencja w świecie VR.
Źródło: HKYamane, via Abshishek Yadav, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









