czwartek, 7 lutego 2019, Szymon Marcjanek

Konkurs: ostatnie 24h! Wygrać można 2 smartfony ZenFone

asus ZenFone Max Pro M2
ZenFone Max Pro M2 / fot. ASUS

UWAGA: Komentarze nie na temat, personalne, obraźliwe będą kasowane.
Nie karmić trolli - do frustracji i zagłodzenia trolla doprowadzisz nie reagując na jego komentarze.
  1. MAŁGORZATA, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Tak kiedyś rozładowany telefon pokrzyzował mi plany umuwiłam się na randkę oczywiscie mój telefon SIĘ wyłączył w momencie kiedy ja czekałam pod kinem na ukochanego włączałam tel I nic I co jak tu sie z ukochanym pirozumiec gdzie jestem ,jak sie okazało ja czekałam pod kinem innej nazwy moj ukochany pod kinem innej nazwy bo myslelismy ze sie dobrze zrozumielismy mielismy dzwonic do siebie ale w tym czasie telefon nie zadzialal aby go uruchomic no cóż wruciliśmy do domu osobno na siebie bardzo zli ja tlumaczylam gdzie ty byles no pod kinem ale kturym ubawilismy sie co nie miara telefon chcial nas rozdzielic .

  2. Eliza EM, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Telefon zawsze rozładowuje mi się w najmniej oczekiwanym momencie…na przykład kiedy jadę na randkę marzeń, po drodze rozmawiając z przyjaciółką.oczywiscie klasyczny przykład pecha – łapie gumę! Telefon złowrogo pukał w trakcie rozmowy,ale podekscytowana nie zwracałam uwagi, aż zaległa cisza… Droga mało uczęszczana, auto pojawia się tu sporadycznie… Czas leciał, 10 km przez las do najbliższego punktu cywilizacji… Po dwóch godzinach pojawił się wybawiciel…a dokładnie dwóch! Panowie policjanci najpierw popłakali się ze śmiechu, później jeden nawet chciał mi użyczyć swojej komórki,ale przecież nie znałam na pamięć numeru chłopaka… Podwiezienie też nie wchodziło w grę… więc policjant został później moim nowym chłopakiem 🙂 ps.obecnie jest narzeczonym, a już w grudniu zostanie mężem 🙂

  3. Tuathe, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Pamiętam jak kilka lat temu wybrałem się w odwiedziny do starych znajomych. Wypad miał trwać jeden dzień z noclegiem ale jak to zwykle bywa plany zmieniły się bardzo szybko i zabawa przerodziła się w 3 dniowy spływ kajakowy. Oczywiście byłem bez ładowarki(czasy kiedy telefon trzymał baterie nawet 4 dni sic!). Mojej żonie, wtedy jeszcze dziewczynie, zdążyłem przekazać tylko parę słów zanim zostałem całkowicie odcięty od rzeczywistości. Nikt z ekipy również nie miał telefonu aby uniknąć jego zalania. Koniec końców zabawa była przednia a żona była zadowolona bo miała chwilę odpoczynku ode mnie 🙂

  4. Krzysztof, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Świeża sytuacja. W zeszły poniedziałek byłem umówiony na rozmowę w sprawie pracy. Ze względu na dość krótki do pokonania dystans wyszedłem z domu 25 min przed spotkaniem. Ku mojemu zdziwieniu w nocy napadało chyba z 20 cm śniegu. Nim odśnieżyłem samochód mineło z 15 min. Kiepskie warunki na drodze spowodowały kilkuminutowe spóźnienie. W momencie w którym zniecierpliwiony właściciel firmy do mnie zadzwonił dostrzegłem, że mam 3% baterii, i może gdybym nie korzystał na co dzień z iPhone udałoby mi się odebrać połączenie i dowiedziałbym się w którym kierunku mam iść. Z powodu rozładowanego telefonu i nagłego ataku zimy pierwszy raz w życiu spoźniłem się na rozmowę o prace.

  5. KATARZYNA, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Rozładowany telefon niestety strasznie źle wspominam i od tamtej sytuacji zawsze gdy wychodzę mam naładowany telefon. Sytuacja ta rozegrała się w windzie w której utknęłam. Łapę za smartfona a tu ostatnie 5 % które wykończyły się w momencie wybierania numeru po pomoc. Całe szczęście krzycząc i uderzając w drzwi usłyszał mnie jeden przechodzień i wezwał fachowców. Z moją klaustrofobią najadłam się strachu i teraz zawsze albo ja albo mój chłopak mamy pełną baterie gdy wychodzimy razem!

  6. Bogusław, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Zdarzyła Nam się z jednej strony bardzo nieciekawa przygoda , chociaż zakończona happy endem związana z rozładowaniem telefonu. Żona była w 7 miesiącu ciąży … niby wszystko ok , bo do porodu jeszcze sporo czasu, ja musiałem wyjechać w delegację co prawda nie tak daleko bo ok.450 km, ale też i nie bliską.Wówczas odebrałem telefon i usłyszałem tylko jedno słowo „rodzę” i momentalnie komórka się wyłączyła. Żona zdążyła zadzwonić na pogotowie i właśnie na jedno słowo do mnie i komórka po prostu rozładowała się.Dla mnie był to ogromny szok….bo nie był to czas na poród i nie wiedziałem czy to po prostu przyszły bóle i tak miało być czy coś niedobrego się wydarzyło.Próbowałem na wszelkie możliwe sposoby się dodzwonić i do żony i do teściów i sąsiadów i bezskutecznie….bo pozostali byli w pracy i telefonów nie odbierali.Gdy tego dnia sytuacja w pracy była jak zawsze taka sama to wskoczyłbym w auto i pojechałbym sprawdzić co się dzieje, ale niestety wówczas zastępowałem szefa i musiałem nadzorować ekipę ludzi i na domiar złego do szefa też nie mogłem się dodzwonić ,żeby to jakoś załatwić , bo co się po czasie okazało jemu też komórka się rozładowała czyli pech totalny.Jeszcze tego samego dnia nad miastem przeszła burza i ulewa i do szpitala linia telefoniczna była przez długi czas uszkodzona.Narodziny dziecka normalna sprawa , ale to był 7 miesiąc i brak kontaktu z kimkolwiek żeby się coś dowiedzieć to jednak sytuacja bardzo stresująca.Mimo wszystko nie dotrwałem do końca pracy i wcześniej wsiadłem w auto i pędziłem jak najszybciej żeby się dowiedzieć szczegółów. Gdy dojechałem na miejsce gdy zobaczyłem żonę uśmiechniętą kamień spadł mi z serca….po chwili powiedziała, że mamy śliczną córeczkę ,,,,przy łóżku na stoliku leżała komórka, ale niestety dalej z wyczerpaną baterią i ta bateria dostarczyła mi w tym dniu wiele niepewności i stresu, ale wszystko skończyło się dobrze no i zostałem szczęśliwym tatusiem :-

  7. marek święcki, :

    Odpowiedź w konkursie:

    sa zajabsite daja enetgie poytzwna, dobra smatrfonz sa dobre, jet dobra łacznosc jest dla ukochanej, lanaczy nas milosc dobra komunikacja,

  8. Gosiek96, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Moja najgorsza przygoda z telefonem to ta, kiedy zrobiłam sobie długa listę zakupów. Po dojechaniu do sklepu telefon padł, rozładowana bateria i z zakupów nici 😀

  9. Roksana, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Na samym początku wyjaśnię, że jestem kobietą nie mająca zbyt dużej wiedzy motoryzacyjnej.
    Któregoś pięknego dnia jechałam moim ukochanym golfem na randkę. W pewnym momencie ktoś zatrabil. Rozejrzałam się niepewnie dookoła, ale nie zauważyłam niczego specjalnego. Za chwilę ktoś znów zatrabil. Sytuacja powtórzyła się kilka razy. Byłam już bardzo zestresowana, ponieważ odgłos klaksonu pochodził w mojej ocenie z bliskiej odległości i na pewno dotyczył mojej beznadziejnej jazdy. Po kilku minutach ktoś trabil nieprzerwanie,przez cały czas! Okazało się, ze tym kimś byłam Ja! Nie- nie trzymałam rąk na klaksonie, po prostu zrobiło się jakieś zwarcie. Stwierdziłam,że nie ma co panikować, mam telefon i zaraz poradzę się jakiegoś faceta,co zrobić. Rzeczywiście miałam go,ale moja bateria wskazywała 1%.. Kiedy skontaktowalam się z kolegą,po wytłumaczeniu o co chodzi,otrzymałam zwrotną informacje – bezpieczniki. Po tym haśle telefon padł. Zanim zlokalizowalam je w swoim samochodzie minęło pół godziny. Następnie okazało się,że jest ich taka ilość,że masakra. Po kolei musiałam wyciągać każdy bezpiecznik, włączać samochód i sprawdzać czy trabi.. Trwało to jakaś godzinę. Oczywiście nie mogłam skontaktować się z chłopakiem, z którym byłam umówiona, no bo jak.. Kiedy cała spocona i zestresowana dotarłam na miejsce spotkania, chłopaka nie było.. Nic dziwnego.. Niestety nie zrozumiał on mojego późniejszego tlumaczenia i stwierdził, że pewnie uwielbiam czuć się jak księżniczka na którą każdy długo czeka.. Tak zakończyła się nasza znajomość. A na szczęście dziś mam już cudownego męża, który w dodatku ogarnia temat samochodów 🙂

  10. Wiktoria, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Kiedyś umówiłam się na randkę w ciemno i mieliśmy się spotkać w restauracji. Ustaliliśmy, że gdy dojadę do restauracji mam zadzwonić, ponieważ nie wiedzieliśmy jak wyglądamy. Niestety doszło do tego że rozładował mi się telefon i nie mogłam sie do niego dodzwonić. Wiedziałam, że on już jest w środku więc postanowiłam po prostu podejść do osoby, która sama siedzi przy stoliku. Gdy weszłam do środka zobaczyłam mężczyznę siedzącego w rogu kawiarni z bukietem kwiatów, więc stwierdziłam że to jest on. Usiadłam do niego i jakby nigdy nic zaczęłam się przedstawiać i przepraszać że nie zadzwoniłam ale telefon mi się rozładował. Nagle do stolika podeszła pani, która okazała się towarzyszką tego pana i nie wyglądała na zadowoloną z sytuacji. Ale zaraz podszedł wysoki mężczyzna ze stolika po drugiej stronie lokalu(którego wchodząc nie zauważyłam) i kierując do mnie słowa powiedział że to on jest tym szczęściarzem, który na mnie czeka. Ja zrobiłam się czerwona na twarzy i zaczęłam przepraszać, pani ze swoim partnerem śmiali się i mówili że nic się nie stało,a mężczyzna z randki w ciemno uśmiechał się promiennie w moim kierunku. Każdy wrócił do swojego „odpowiedniego” stolika i partnera.
    I tak oto odbyła się moja pierwsza randka z moim aktualnym narzeczonym.

  11. Ola, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Moja miłosna historia miała miejsce trzy lata temu… I TEN DZIEŃ okazał się być najwspanialszy w życiu <3 Więc zacznę od początku... Trzy lata temu rozpoczęłam wymarzone studia... Na pierwszym roku egzaminy szły mi bardzo dobrze. Do zakończenia semestru i zarazem roku zostało mi tylko jedno zaliczenie - jakże ważne i istotne . Na uczelnię dojeżdżałam zawsze pociągiem... Nadszedł dzień owego egzaminu, byłam tak zestresowana, że na niczym nie mogłam się skupić ! Z samego rana wylałam kawę, rozbiłam szklankę - i już wtedy wiedziałam, że będzie to niezapomniany dzień ! Tata odwiózł mnie na pociąg i ruszyłam w drogę... Po pewnym czasie zorientowałam się, że jadę w zupełnie inną stronę ! Wsiadłam do...złego pociągu !!! Zdezorientowana wysiadłam na 'jakimś' przystanku i za bardzo nie wiedziałam co zrobić... Usiadłam na ławce i powtarzałam sobie, że muszę się wziąć w garść ! Postanowiłam, że zadzwonię po przyjaciółkę i ta po mnie przyjedzie... Wyciągnęłam więc telefon i nagle mnie 'zamurowało' ! Telefon był zupełnie rozładowany ! A nigdzie w pobliżu nie było żadnego kontaktu, a zresztą nawet nie miałam przy sobie ładowarki... Emocje były we mnie tak wielkie, że postanowiłam zatrzymać jakiekolwiek auto ! Gdy usłyszałam nadjeżdżający pojazd, to wybiegłam na drogę - było to bardzo ryzykowne, ale siła wyższa... 😉 Auto zatrzymało się a z środka wysiadł przerażony, młody mężczyzna ! Myślałam, że będzie na mnie krzyczeć za to, że tak wybiegłam przed samą maskę... Ale było inaczej, gdyż pomyślał, że chcę popełnić samobójstwo ! 😉 Po chwili wytłumaczyłam mu wszystko... Powiedziałam, że mam rozładowany telefon, że wsiadłam w zły pociąg itp. I wiecie co ? Nowo poznany mężczyzna zawiózł mnie na egzamin i zdałam 😀 A co najważniejsze od tamtej pory jesteśmy parą 🙂 A na rocznicę dostałam od niego powerbank - aby nigdy mi nie zabrakło baterii 😀

  12. Santorek, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Rozładowany telefon pokrzyżował nam plany kilka razy, ale ta historia zapadła na dłuuuugo w pamięci:)
    Cztery lata temu poznałem przez internet piękna dziewczynę, znaliśmy się z portali randkowych i zawsze podaliśmy ze sobą. Później ja kogoś poznałem i ona tez. Nasze związki okazały się totalna porażka i znowu „wpadliśmy” na siebie na portalu randkowym. Po kilku miesiącach pisania umówiliśmy się wieczorem w jednej z Warszawskich restauracji. Godzina 18 wsiadłem do taksówki i napisałem, ze jadę do restauracji. Sęk w tym, ze była to sieć restauracji w różnych dzielnicach Warszawy i nie ustaliśmy do której idziemy. Po drodze rozładował mi się telefon, a kontakt mieliśmy tylko przez komunikator internetowy. Dojechałem do restauracji z mysla, ze moja wybranka trafi akurat do tej restauracji. Niestety minęła godzina, a jej nie było. Zawiedziony poszedłem na dworzec by wsiąść do autobusu jadącego pod mój blok. Kilka przystanków dalej za szyba zobaczyłem na przystanku dziewczynę podobna do tej z która pisałem. Zaryzykowałem i wysiadłem. Podszedłem i okazało się, ze to ona. Od razy przeprosiłem i opowiedziałem cała historie. Uwierzyła:) wieczór spędziliśmy już razem. i tak od trzech lat jest to nasza ulubiona historia

  13. Dorota, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Rozładowany telefon.. zmora wszystkich ludzi, którzy muszą gdzieś nagle wyjść a na telefonie 10%baterii. Moja sytuacja z rozładowanym telefonem.. uratowała mi życie. Dosłownie. Miałam umówione spotkanie w sprawie pracy.. oczywiście pora jechać na to spotkanie. W telefonie minimum baterii . Szukanie. Nerwy.bo gdzie jest ładowarka samochodowa.. Po kilkunastu minutach znalazłam..w te pędy do auta i szybko na spotkanie.. Jadąc minęłam wypadek.. zderzenie dwóch aut.. pierwsza myśl. Dobrze że później wyjechałam z domu bo może to w moje auto . Tamten nieszczęśnik by wjechał…

  14. Adrian, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Kiedyś na imprezie poznałem dziewczynę, była atrakcyjna i miło się rozmawiało. Po czasie ona musiała już iść, wiec podała mi Swoje nazwisko, które chciałem zapisać, ale miałem rozładowany telefon. Niestety impreza potoczyła dalej się tak, że następnego ranka już go nie pamiętałem, a dziewczyny już nigdy więcej nie spotkałem :/

  15. Niepelnosprawność, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Biorę udział w Walentynkowym gsmmaniaka konkursie i mam nadzieję, że uda mi się wygrać smartfony i będę mogła z moją walentynką rozmawiać przez smartfona w związku z tym codziennie.

  16. Asik_87, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Gdy zaczynałam spotykać się ze swoim mężem pojechałam w wakacje za Wrocław do swoich znajomych bez niego. Miałam wrócić w niedzielę, a on miał mnie odebrać z krakowskiego dworca. Do Wrocławia dojechałam bez problemu, czekało mnie 4 godzinne oczekiwanie na przesiadkę. Wtedy usłyszałam przez megafon „Pociąg do Krakowa odjeżdża…”, niewiele myśląc wsiadłam do tego pociągu i napisałam chłopakowi, że jednak będę wcześniej. Zastanowiło mnie tylko tyle, że pociąg objęty jest całkowitą rezerwacją miejsc ale pomyślałam „trudno, będę stać”. Przed Opolem przyszli sympatyczni Panowie kontrolerzy i wtedy okazało się, że owszem mam bilet ale nie na ten pociąg. Co gorsza pieniędzy juz nie miałam ze sobą (ach te studenckie czasy) więc panowie darowali mi karę i wysadzili na stacji w Opolu mówiąc, że mój pociąg będzie za 2 godziny. Wszystko fajnie ale to była sobota w nocy, dworzec zamknięty, a telefon się rozładował. Nie miałam jak dać znać żeby chłopak nie wyjeżdżał po mnie na dworzec. Udało mi się spotkać kogoś kto pożyczył mi telefon tylko do wsadzenia karty i zadzwonienia. Tutaj skłamałam, że pociąg mi uciekł i jednak będę planowo. Nie chciałam go niepotrzebnie martwić. Pociąg okazało się, że będzie za 2h ale dopiero wyjeżdżał z Wrocławia więc i tak musiałam czekać te 4h na ławce na peronie. Suma summarum zamiast wcześniejszego spotkania było planowe ale tyle co się najadłam strachu to moje. Nawet nie miała bym jak zadzwonić po pomoc gdyby coś sie działo. Wtedy czułam się zupełnie bezbronna. Jednak telefon daje ten komfort psychiczny i później już zawsze dbałam o to by na podróż bateria była pełna.

  17. Nasturcja19, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Brak energii wiele razy pokrzyżował nam plany,ale chyba hitem,była sytuacja,kiedy byłam na porodówce,a mąż podszedł na długi spacer (mieszkamy w górach,także wybrali jeden ze szlaków) Po drodze mężowi rozładował się telefon,także o tym,że urodził mu się drugi syn,dowiedział się ostatni. Mam nadzieję,że ta sytuacja nie powtórzy się w sierpniu,kiedy jużpo raz trzeci zostaniemy rodzicami.

  18. kamil10, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Telefon często rozładowuje mi się w najmniej oczekiwanym czasie.Jesienią umówiliśmy się z chłopakiem na jazdę na rowerze.Niestety w drodze do miejsca spotkania rozładował mi się telefon i nie wiedziałam,że randka rowerowa odwołana.Ja na miejsce przybyłam a mój partner nie.Kręcąc się po parku bez celu poznałam sympatycznego mężczyznę.Przejechaliśmy razem kilka kilometrów,do dziś znamy się i chętnie wspominamy to wydarzenie,spotykając się na kawie itp.Czekamy na nowy sezon rowerowy.Mój ówczesny chłopak jest już tylko kolegą.Widocznie nie było tej chemii.

  19. muchowa, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Umówiłam się na portalu randkowym z chłopakiem na dworcu w Gdyni. Ani ja ani on nie był z Gdyni i tym samym nie znał dworca. Gdy tam dojechałam poszłam na dworzec. Po 15 minutach chłopaka nie było, dodatkowo rozładował mi się telefon. czekałam kolejne 15 minut. Wkurzona na niego, że nie przyszedł, na siebie o rozładowany telefon, poszłam na gorącą czekoladę. Zła jak osa siedziałam przy stoliku, nerwowo stukając w telefon. Siedzący obok chłopak zapytał o co chodzi. opowiedziałam w skrócie co i jak, podał mi powerbank. Zaczęliśmy rozmawiać, wróciliśmy razem do mojego miasteczka, okazało się, ze mieszka na tym samym osiedlu. to było jakieś 2 lata temu, nadal jesteśmy razem. A tamten chłopak… okazało się, że pomylił wejścia i szukał mnie zupełnie w innej części dworca. Cóż widocznie tak miało być…

  20. Dominika, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Staram się mieć zawsze naładowany telefon, zwłaszcza, gdy rozładowana bateria może mi w jakiś sposób pokrzyżować plany. Zdarzyło się jednak tak, że rozładowana bateria w moim telefonie pokrzyżowała plany mojej szefowej, która dzwoniła do mnie w celu namówienia mnie do przyjścia do pracy na nocną zmianę, której nie lubiłam, bo uważam, ze noc jest od spania. Nie dodzwoniła się, więc przykry obowiązek padł na kogoś innego.

  21. Szymon, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Bez telefonu to jak bez ręki…właśnie słuchałem sobie piosenki,
    gdy usłyszałem dźwięk telefonu: „naładuj mnie szybko jak będziesz w domu”!
    Gorzej, że byłem właśnie na mieście, ciesząc się bardzo tym że nareszcie
    spotkam poznaną „JĄ” w Internecie… teraz nie miałem co marzyć o necie.
    Nerwowo przegląd zrobiłem myśli, mówiąc: „spokojnie coś się wymyśli”,
    lecz ni powerbanka, ni ładowarki, miałem już dosyć tej układanki.
    Zegar w ratuszu krzyczał „południe”. I pomyślałem: „no to już cudnie”.
    Ludzi na Rynku chodzą tysiące…poznać ją to jak znaleźć ciastko na łące.
    Zrezygnowany do domu zawracam, lecz nagle po kieszeni się macam,
    a tam karteczkę znajduję: „To Ty?”…no i już nie wiem czy ronić łzy,
    czy śmiać się zmieszany, czy też jej szukać. Lecz nim zdążyłem w łeb się zapukać,
    to nagle widzę, podchodzi ona i mówi do mnie tak rozbawiona:
    „widziałam, że za kimś się mocno rozglądasz, no a zupełnie jak Szymon wyglądasz…”.
    Znalazła mnie w tłumie zupełnie bez neta. To się nazywa prawdziwa kobieta!
    A power banka do dziś z sobą noszę i o karteczki w kieszeni nie proszę!

  22. Piotr, :

    Odpowiedź w konkursie:

    W gimnazjum miałem test z historii na która się kompletnie nie przygotowałem, to miałem podłączony telefon na noc do ładowarki, rano się okazało że w nocy wywaliło prąd i telefon się nie naładował, w szkole prawie połowa klasy znalazła identyczny test w Google i do niego odpowiedzi, a ja nie miałem możliwości ściągania przez rozładowany telefon

  23. Oliwia, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Pewnego razu umówiłam się ze swoim ukochanym na wieczór we dwoje. Mieliśmy już plany na wspólnie spędzany czas. Natomiast przed naszym spotkaniem, umówiłam się ze swoją przyjaciółką na wypad na zakupy. Obydwie uwielbiamy oglądać wystawy i kupowanie nowych rzeczy i zajmuje to nam dosyć sporo czasu. W tamtym dniu przedłużyło się nam niż zazwyczaj i całkowicie zapomniałam o swoich planach na wieczór z ukochanym. Gdy chciałam do niego zadzwonić z informacją, że się spóźnię zauważyłam, że mój telefon jest całkiem rozładowany. Niestety nie pamiętałam numeru na pamięć i nie mogłam zadzwonić od przyjaciółki. Po powrocie do domu byłam zła na siebie, że zapomniałam o moim chłopaku. Po podłączeniu telefonu od razu się z nim skontaktowałam. Na szczęście nie miał mi za złe, że wypadły mi z głowy nasze wspólne plany. Ten wieczór miło spędziliśmy oglądając filmy i przygotowując kolację przy świecach.

  24. Łukasz P., :

    Odpowiedź w konkursie:

    Bateria… nie wiem kto był bardziej rozładowany, ja czy telefon ale idąc na kolejną internetową randkę zapomniałem naładować telefon. Wyszedłem sporo wcześniej bo mam w zwyczaju nie spóźnianie się. Przyszedłem na miejsce jakieś 40 minut za wcześnie, miałem do niej zadzwonić ale telefon był rozładowany. Pochodziłem 2 minuty a patrzę ona siedzi na ławce i czeka. Podszedłem zagadałęm. Poszliśmy na spacer i na kawę. Z dłuższej rozmowy wyszło na to, że ja się umówiłem z kimś innym a ona też… no co poradzić, widać popularne miejsce do spotkań. Ktoś stracił a ja zyskałem… Narzeczoną 🙂

  25. Kinga, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Ukochany niespodziewanie zadzwonił do drzwi i zanim zorientowałam, że to Walentynki, zawiązał mi oczy i porwał do swojego samochodu. Drogę ścieliła nam ulubiona muzyka Black Sabbath…oznaczało to, że musiała nas czekać nieziemska przygoda. Zadawałam mnóstwo pytań, ale nie śmiałam rozwiązać oczu…a kiedy Szymon to zrobił zobaczyłam i usłyszałam: krainę wodospadów, anielski spokój. Skały, woda, zieleń, jego błękitne oczy, słońce muskało nas promieniami. Cały dzień upłynął nam niemal magicznie. Ale gdy zaczęło się ściemniać, postanowiliśmy wracać. Niestety PADŁA BATERIA W TELEFONIE Ukochanego, a swój zostawiłam w domu. Musieliśmy poradzić sobie z powrotem bez nawigacji. Szymon odpalił samochód i po jakimś czasie znaleźliśmy się w niepokojąco ciemnym lesie, gdzie było słychać trzask gałęzi i upiorne śpiewy. Przyśpieszyliśmy, ale samochód zaczął topić się w błocie, aż całkiem się zatrzymał. Przez chwile siedzieliśmy skuleni w środku, ale gdy zobaczyliśmy podejrzane postacie, zbliżające się ku nam, postanowiliśmy uciekać o własnych siłach. Wysiedliśmy z samochodu i zaczęli biec przed siebie ile tchu w piersiach. Biegły za nam też trzy białe postacie z łańcuchami, uciekaliśmy na ile mieliśmy sił, w końcu zauważyliśmy jakiś domek. Bez namysłu Szymon wyważył drzwi…Wbiegliśmy na piętro i gdy ledwo żywi zakneblowaliśmy za sobą drzwi do jednego z pokoi, zorientowaliśmy się, że to pokój hotelowy. Jakoś strach minął, a za to czekała nas cała wanna czekolady! Oczywiście za bardzo nie jedliśmy jej (tyle kalorii), ale zażyliśmy zdrowej kąpieli… Czekolada była gorąca i prawdziwa, pachniała cudnie i napawała zmysły. Jak małe dzieci pełne euforii wspominaliśmy przygody….
    I nagle obudziłam się i zobaczyłam jak Szymon jeszcze słodko śpi. „Miły sen – pomyślałam, ale czyż walentynkowy poranek koło niego nie jest wart więcej niż cała gama jednorazowych przygód?
    „A może…zaczęłam się zastanawiać spoglądając w stronę telefonu leżącego przy ładowarce – może faktycznie by go tak kiedyś zapomnieć? ” 😉

  26. Rafał, :

    Odpowiedź w konkursie:

    No niestety, zdarzyło się i to w najgorszym możliwym momencie… Zaplanowałem oświadczyny. I to jak zaplanowałem, w najdrobniejszych detalach, łącznie ze sprawdzeniem prognozy pogody na ten dzień. Dograne było wszystko, czas, miejsce, pierścionek, kumpel z telefonem dyskretnie nagrywający całą sytuację. No to jedziemy. Pogoda piękna, wszystko idzie zgodnie z planem, kolacja pyszna, wino świetne, uśmiechy nie schodzą nam z twarzy, Idealna chwila. Zerkam jeszcze na kumpla, żeby wiedział, że to już! Chłopak wydaje się jakiś blady i iminę ma niepewną, ale myślę sobie, że pewnie też się przejął. Wstaję, klękam, mówię co mam do powiedzenia. Udało się, powiedziała tak! Po wszystkim, gdy emocje trochę opadły podchodzę do kumpla i pytam co jest, bo jakiś niewyraźny siedzi, bez życia, a to przecież taka radosna chwila. Co się okazało? Z tego całego przejęcia zapomniał o porządnym naładowaniu telefonu i niestety padł mu on dokładnie w momencie nagrywania moich oświadczyn… Szkoda, ale nie mogłem się na niego gniewać, nie w takiej chwili, gdy cały świat się do mnie uśmiechał, a ja do niego 🙂 W każdym razie, jeszcze przez długi czas musiał mój przyjaciel za karę słuchać przytyków i złośliwości, a od tego dnia zawsze nosi ze sobą powerbank, tak na wszelki wypadek 😉

  27. Beata, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Kiedyś z moim chłopakiem pokłóciliśmy się.Nie pamiętam o co,ale była to jakaś głupota.Rozstaliśmy się w gniewie.Po powrocie do domu emocje wcale nie ochłonęły i zaczęły się telefony,smsy aż do momentu kiedy jego telefon przestał odpowiadać. Rozzłościło mnie to bardzo,nie zastanawiająć się długo wsiadłam w samochód żeby mu osobiście wygarnąć dlaczego wyłączył telefon itp.. Okazało się że mu bateria padła a on nawet nie zauważył.Bardzo się zdziwił jak mnie zobaczył taką wściekłą. No ale po dłuższej chwili udało mu się dojść do głosu 😉 wyjaśniliśmy sobie wszystko. Zgoda trwa do dziś ,jesteśmy razem 8 lat.

  28. Mateusz, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Tak, teraz też mam 1% baterii, o kurczaki! …

  29. MartaKawalec, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Był grudzień. Leżałam na szpitalnym łóżku. Za oknem padał śnieg. Zbliżała się sesja. Byłam załamana, gdyż wczorajszego dnia złamałam nogę. Tak niefortunnie stanęłam, że kość piszczelowa dosłownie rozpadła się na 3 części. Miałam dość. Wiedziałam, że czeka mnie długa droga, zanim wrócę do pełnego zdrowia. TOTALNY BRAK ENERGII! Niczym rozładowany telefon. Wielomiesięczna rehabilitacja, miesiące pełne bólu i cierpienia. Jak ja zdam sesję? Byłam na ostatnim roku magisterki. Do tego nici z wyjazdu do Grecji, który planowałam na lato. Wszystko zostało przekreślone w ułamku sekundy.
    Mijały dni, miesiące. Okazało się, że z racji młodego wieku, moja rekonwalescencja przebiega całkowicie prawidłowo. Powoli stawałam na nogi. Znajomi z roku pomagali mi w nadrabianiu zaległości, a nawet wykładowcy na uczelni patrzyli na mnie bardziej przychylnym okiem. Obroniłam się w pierwszym terminie na piątkę. Radości nie było końca.
    W zamian za dobre wyniki w nauce postanowiłam pojechać z moim ówczesnym chłopakiem na wakacje. Nasz pięcioletni związek chylił się ku rozpadowi. Wypaliliśmy się. Nie było czego naprawiać, ale za wszelką cenę postanowiliśmy sobie dać kolejną, ostatnią już szansę. Wybór padł na Egipt. Stosunkowo krótki lot, i przede wszystkim nie trzeba robić pieszo wielu kilometrów, tylko leżeć na plaży i relaksować się przy all inclusive. Tego było mi potrzeba po traumie ze złamaną nogą.
    Wylądowaliśmy na lotnisku w Tabie – spokojnej miejscowości przy granicy z Izraelem na półwyspie Synaj. Uderzyło Nas gorące powietrze. Słońce paliło skórę niemiłosiernie. Pojechaliśmy do hotelu. Postanowiłam się zrelaksować i cieszyć wakacjami. Pierwszy raz zobaczyłam na własne oczy typową egzotykę. Egipcjanie byli bardzo mili. Chętnie z Nami rozmawiali. Czasami było to jednak zbyt natarczywe, gdy chcieli coś sprzedać. Po kilku dniach pobytu miałam serdecznie dość. Zaczęłam ich unikać jak ognia.
    Pewnego dnia leżeliśmy sobie na leżaku. Morze Czerwone było jak z bajki. Palmy koiły Naszą spaloną skórę. W oddali zobaczyłam, że ktoś się zbliża. Szepnęłam na ucho mojemu chłopakowi, żeby „spławił” nadchodzącego Egipcjanina, a ja nałożyłam sobie okulary i udawałam, że śpię. Miałam dość natarczywych sprzedawców.
    Podszedł do Nas wysoki, krzepki, postawny chłopak. Przywitał się w języku polskim i powiedział, że ma na imię Artur. Zaciekawiło mnie to na tyle, że wdałam się z nim w konwersację. Oczywiście był to żart, gdyż tak naprawdę miał on na imię Hossam. Znał podstawy polskiego. Zaoferował Nam wycieczkę. Odmówiliśmy grzecznie. Hossam nie przejął się zbytnio i dalej kontynuował rozmowę. Co chwilę spoglądając na mnie. Był to ostatni dzień jego pracy. Okazało się, że Hossam nie przepadał za hotelem, w którym się zatrzymaliśmy, więc chciał jak najszybciej się ulotnić. Jednak polubił Nas na tyle, aby kontynuować konwersację.
    Tak zaczęła się przygoda mojego życia. Jednak ja o tym jeszcze nie wiedziałam. Wieczorem w drodze do restauracji hotelowej odwiedziliśmy Hossama w jego biurze. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Nawet dał Nam hasło do hotelowego internetu za darmo. To był ostatni jego dzień w pracy. Nazajutrz wyjeżdżał do Kairu- swojego rodzinnego miasta. Wymieniliśmy się danymi i wysłaliśmy sobie nawzajem zaproszenie na portalu społecznościowym.
    Po powrocie do Polski dalej kontynuowaliśmy znajomość z Hossamem. Chłopak był bardzo zaradny. Mimo młodego wieku i podjętych studiów, pracował aby odciążyć rodzinę. Tym samym zdobywał doświadczenie i uczył się języków obcych. Oprócz arabskiego płynnie mówił po angielsku i rosyjsku.
    Chcąc poprawić swój poziom angielskiego rozmawiałam z Hossamem przez wideo-kamerkę. Początkowo były to pojedyncze spotkania. Jednak z upływem dni, zasiadaliśmy przez komputerem coraz częściej. Były to regularne konwersacje o wszystkim i o niczym. Relacje były typowo koleżeńskie, jednak już było coś „na rzeczy”.
    Nastał grudzień. Dzień przed Wigilią wybuchła ogromna awantura pomiędzy mną, a moim ówczesnym chłopakiem. Brak porozumienia sprawił, że nie mogliśmy kontynuować Naszego związku. Do tego znalazłam w jego telefonie romantyczne SMS-y z koleżanką z pracy. Niby Nasz związek był od dawna martwy, a jednak mnie to dotknęło. Rozstaliśmy się dzień przed Wigilią. A ja nie mogąc dojechać do swojego domu rodzinnego musiałam spędzić święta w studenckim mieszkaniu z paczką mrożonek.
    Z pocieszeniem przybył Hossam. Dzięki niemu przetrwałam jakoś te święta. Spędziliśmy przed komputerem kilkadziesiąt godzin rozmawiając, dzieląc się swoimi problemami. Zapadła decyzja, że przyjadę do Egiptu – tym razem sama. Brzmiało to jak plan szaleńca. Ale wówczas nie myślałam racjonalnie.
    Wszystko zorganizowałam. Bilety miałam na połowę stycznia. Nie mogłam się doczekać. Nasza znajomość już nie była zwykłą relacją koleżeńską. Czułam, że coś wisi w powietrzu. Musiałam się przekonać, co to takiego.
    Leciałam z przeświadczeniem odbycia cudownych wakacji. A czy coś będzie dalej? To się miało okazać w praniu. Nie miałam zbytnich nadziei. Bałam się rozczarować. Związek na odległość nie wchodził w rachubę.
    Wysiadłam z samolotu. Poprawiłam swój makijaż z dziesięć razy w taksówce w drodze do hotelu. Uczucia, które towarzyszyły mi w tym czasie są nie do opisania. Niby myślałam sobie- będzie co będzie. Ale w głębi serca chciałam, aby tym razem moje przeczucie się nie myliło. I w tym momencie rozładował się mój telefon! Nie mogłam skontaktować się z Hossamem. Sama w obcym kraju! Bez kontaktu telefonicznego, bez jakiejkolwiek pomocy… Prawie zemdlałam… A co jeśli go nie będzie w miejscu, w ktorym się umówiliśmy? A co jeśli pomyśli, że nie przyjechałam!?
    Wysiadłam z autobusu. Weszłam do hotelu. Spojrzałam w stronę recepcji. Szukałam oczami Hossama, nie mogłam się z nim skontaktować telefonicznie. Byłam całkowicie spanikowana! Przeklinałam ten cholerny telefon. Że też akurat teraz musiała paść bateria?! Miłość na wyciągnięcie ręki, a tu złośliwość rzeczy martwych. Ale w tym momencie moim oczom ukazał się On. Piękny biały uśmiech kontrastował z brązową cerą i czarnymi włosami. Myślałam, że zemdleję. Podeszłam, aby się zameldować. Hossam pomógł mi wybrać najlepszy pokój w hotelu. Kazał wziąć moje walizki przedstawiając mnie jako… żonę. Zrobiło się mi słabo. Potem okazało się, że właśnie w taki sposób Egipcjanie okazują szacunek kobietom, na którym im zależy, i które traktują poważnie. Status niby żony pokazywał wszystkim, że jestem „jego” i tylko „jego”. Nie mieli prawa się do mnie odezwać, a nawet na mnie spojrzeć.
    Hossam odprowadził mnie do winy. Wszędzie były kamery, więc nie mogliśmy sobie pozwolić na czułe przywitanie. Jednak okazało się, że w windzie był „martwy punkt”. Tam kamery zasięgu nie miały. Weszliśmy do windy. Ledwo zamknęły się jej drzwi, a już byłam przyparta do ściany. Wymieniliśmy się niezbyt grzecznym buziakiem. Hossam musiał wracać do pracy, ale umówiliśmy się na wieczór. Poszłam do swojego pokoju… naładować telefon 😉 ! Żeby być w kontakcie z moim lubym. A dziś jestem jego żoną. Strach pomyśleć, co by było gdyby Hossam nie przyszedł na umówione spotkanie przez ten nieszczęsny rozładowany telefon 🙂

  30. Lamba15, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Poniedziałek 12 grudnia .
    Z nową poznaną dziewczyną (teraz narzeczoną ), poszliśmy po zajęciach przez mały lasek do domu . Znaliśmy się może 3 dni ale fajnie się rozmawiało to dużo przez te dni razem czasu spędzaliśmy . Jak to w grudniu wracajac po dodatkowych zajęciach czyli o 17.00 było już ciemno . Znamy las jak własną kieszeń to nie zwracaliśmy uwagi na ciemność szczególnie jak mieliśmy dużo sobie do powiedzenia . W połowie drogi lasu było bardzo ciemno , wyciągnęliśmy swoje telefony by włączyć latarki . Jak bardzo byliśmy w szoku ze baterie padły ( po fakcie zdałem sobie sprawę że padły z mrozu panującego ) . Trochę się zdenerwowalismy ,przyspieszyliśmy kroku nie patrząc pod nogi . Wpadlem do dołu , nie widziałem skąd się podziało byłem w mega szoku ona też patrząc na mnie z góry . Nie mogłem się wydostać , smartfony padły to nie było jak wezwać pomoc . Zaufałem jej , ona pobiegła wezwać kogokolwiek . Był to najgorsy dzień nie pewności co będzie dalej , w głowie było dużo pytań : czy zamarazne ? Czy ta nowa dziewczyna wróci ? . W dole siedziałem godzinę , ona miała problem wskazać miejsce swoim rodzicom ( minus kolejny do braku baterii brak gps-a. za to + szybsze poznanie jej rodziny ) . Od tamtej pory kiedy wróciła z pomocą , wiedziałem że to ta jedyna i zawsze mam przy sobie latarkę małą i powerbank , chociaż przydałby się jeszcze smartfon z dużą baterią których teraz jest bardzo mało na rynku 🙂

  31. Maciej, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Byłem w trakcie załatwiania nowej pracy, czekałem na ważny telefon….a mój niesforny smartfon przestał działać!! Nie miałem czasu wcześniej doładować a było zaledwie może 6-7 procent. Byłem na ruchliwej ulicy w centrum Warszawy, wściekłem się, mówię sobie, już masz po robocie, wymachiwałem smartfonem i wymsknęły mi się niecenzuralne słowa….chodziłem już tak z pół godziny po ulicy i nagle….na chodniku widzę jakieś urządzenie elektroniczne. To powerbank:-) I to sprawny, ale trochę zaśnieżony, Tylko co mi po powerbanku, jak nie mam przewodu. No ale od czego ma sie znajomych w sklepach, szybko poszedłem do tego sklepiku i spytałem znajomego, czy ma przewód micro do telefonu, okazało się że ma. Podłączyłem smartfona i po paru minutach włączyłem telefon. Facet od pracy spóźnił się z telefonem godzinę i zadzwonił moment po podłączeniu mojego telefonu. I dostałem wspaniałą informację, że mam prace od jutra:-) Taka oto przygoda z happyendem. Acha, powerbank oddałem do biura rzeczy znalezionych:-)

  32. SEBASTIAN, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Jechaliśmy w góry z dziewczyną. Jej rodzice już byli zameldowani domku. Niestety już było późno. Dziewczyna oczywiście całą drogę rozmawiała przez telefon albo surfowala po necie. Ja natomiast używałem telefonu jako nawigacji. Jak nie trudno się domyślić nasze telefony zbliżaly się do 0% baterii. Zapalniczka w samochodzie nie działała od początku kiedy kupiłem samochód. Dlatego wylądowaliśmy gdzieś na odludziu bez Internetu i telefonów. Noclegu też nie mogliśmy znaleźć. Mogliśmy jedynie zawrócić. W drodze powrotnej okazało się że zlapalismy gumę. Stwierdziłem że na pobliskiej stacji benzynowej wezmę pomoc drogową. Wysiadajac na stacji benzynowej potknąłem się I wylądowałem na kolanie przed moja dziewczyną. Tak się zareczylismy. Z faktu że nikt nie uwiecznil tego bo nie mieliśmy telefonów przydalyby się lepsze telefony z bardziej wytrzymałą baterią. 🙂

  33. Piotr, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Niedziela, wieczór, wyjechałem w trasę 400 km do domu. Jadąc pierwszy raz w życiu samochodem dostawczym. Z otwartą paką, załadowaną 3 tonami granitu (2 razy za dużo).
    Po przejechaniu 100 km wjechałem na nowo otwarty odcinek obwodnicy Wrocławia (od strony Strzegomia). Zaraz po wjechaniu z silnika zaczęły wydobywać się dziwne dźwięki i lecieć na wszystkie strony kropelki oleju – taka mgła ciemna – zachlapały całą szybę- jednak na tym odcinku nie było gdzie się zatrzymać. Pomyślałem na pewno zaraz będzie zatoczka awaryjna …
    Zatoczki nie było – wciąż jeden pas i bez pobocza … Musiałem przejechać cały odcinek aż do Ronda ze zjazdem do miasta … Silnik już tak rzęził że miałem minę jak postać z kreskówki kiedy przesuwa się twarzą po szybie … Wiedziałem, że silnik się zaciera …
    20 m przed rondem zatarł się i zablokował! Po nieskutecznych próbach zapalenia – a nawet włączenia biegu i zjechania 20 m „na rozruszniku”, wysiadłem i próbowałem zadzwonić do Brata by coś poradził ( Ewentualnie dojechał ) Zdążyłem tylko powiedzieć: ” zatarł mi się silnik, zatrzymał się …” – KONIEC- bateria padła!
    Mocno przeładowany samochód blokował ruch, nie miałem porady, nie mogłem niczego sprawdzić w internecie, nie mogłem nawet wezwać pomocy drogowej! Próbowałem pchać – aby zjechać do ronda – nie dało się … za ciężko – zepchnąłem tylko kawałeczek do boku – tak, że inne auta mogły się zmieścić i przejechać obok…
    Przy mijaniu mnie patrzyli na mnie z taką nienawiścią, że się popłakałem!

    Nie miałem ładowarki samochodowej. Spróbowałem podłączyć telefon do laptopa i zadzwoniłem ponownie do brata – zdążyłem podać mu gdzie jestem … i bateria w Laptopie padła …

    Czekałem bezradnie 2h – nie wiedząc czy w ogółe ktoś mi pomoże…
    Ostatecznie ponieważ była niedziela i niewielu mogło kierować pojazdami 😉 przyjechał brat z kolegą który miał lawetę.

    Ten brak informacji i ta niepewność co będzie dalej – odjął mi z 10 lat życia!
    Bateria w telefonie to podstawa!

  34. yerzy, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Nigdy nie dopuszczam do rozładowania mojego telefonu. Wychodzę z domu z bankiem energii w kieszeni. Dla mnie internet w telefonie to podstawa mojej pracy. W połowie dnia ze smutkiem zauważam że poziom naładowania drastycznie spada. Czuję wtedy niepokój, no ale mam swój „pałerbank” więc luz. Tak więc Jeszcze tylko zadzwonię do żony i mogę wracać. Nie nie zadzwonię, zapomniałem naładować „pałerbanka” . Zrezygnowany stoję i myślę: kto i kiedy zlikwidował wszystkie budki telefoniczne?

  35. Moyo, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Ahhh, pamiętam początki mojego obecnego związku. Moja obecna narzeczona, niegdyś dziewczyna z którą miałem świętować miesiąc związku – zaproponowała, abym przyjechał do niej do Warszawy gdzie studiuje ( ja pochodzę z Bieszczad). Człowiek młody, nic nie miałem do stracenia, więc spakowałem się i wyruszyłem w podróż. Pamiętam, że miałem wtedy jakiegoś samsunga z baterią około 2000mAh, która dodatkowo była zamiennikiem dla oryginału. Wiedziałem, że podłączę sobie ładowanie, bo ponoć zawsze jedzie duży autokar gdzie są gniazdka. Pech chciał, że wyruszyliśmy jednak małym busem, bo nie jechało zbyt dużo ludzi. Byłem, więc wciśnięty z samego tyłu bez dostępu do prądu. Spełnił się mój najgorszy koszmar. Wylądowałem pierwszy raz w tak dużym mieście w środku nocy bez ‚żywego’ telefonu. Zanim telefon padł wytłumaczono mi gdzie mam iść, ale łatwo wyglądało to w wyobraźni, a rzeczywistość okazała się przytłaczająca. Była 3-4 w nocy, a ja błądziłem między czterema przystankami o takich samych nazwach. Niestety tylko nazwę zapamiętałem. Postanowiłem skorzystać z uprzejmości przechodniów (była to bardzo nietrzeźwa młodzież. Piątek wieczór, więc co się im dziwić) Na szczęście się udało (po kilku stresujących próbach, bo moja luba zaspała czekając całą noc) Wiedziałem gdzie mam iść – znaczy znałem dodatkowo numer autobusu. Niestety i tak jeszcze trochę zabłądziłem w podziemiach zanim trafiłem na odpowiedni przystanek. Szczęśliwie po 20 minutach byłem na miejscu, a moja druga połówka przywitała mnie na zewnątrz w stroju piżamowo – marynarkowo – kapeluszym. Szliśmy sobie beztrosko trzymając się za ręce po śpiącej Warszawie, nie obchodzili nas dyskutujący żywo bezdomni w pobliskim śmietniku ani nawet grupa ‚dresów’ wyprowadzająca swojego pitbulla na spacerek. Zostałem rzucony na głęboką wodę, ale to się opłaciło. Teraz już znam topografię Warszawy 🙂 Czy wspominam to źle? Nigdy w życiu! Chociaż komfortowo bym się czuł mając mocniejszą baterię i zapewnienie, że wystarczy ona na komunikację w tak awaryjnych sytuacjach.

  36. Piotr, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Było to całkiem niedawno, gdy młodszej córeczki bardzo bolał brzuch, lekarz rodzinny nie wiedział co jej jest dostaliśmy skierowania do szpitala. Byliśmy na SOR od godz. 14:00 na bieżąco telefonicznie informowałem swoją żonę która była w pracy o stanie zdrowia naszej pociechy. Było tak do chwili gdy nagle telefon z 15% poziomu baterii „wskoczył” na 1% a po chwili telefon się wyłączył od tamtej chwili dużo nerwów dla mnie nie mówiąc o mojej żonie…..która odchodziła od zmysłów aż do godziny 21 póki sama nie przyjechała do szpitala. Historia zakończyła się szczęśliwie ponieważ o godzinie 22 opuściliśmy SOR wszyscy razem, aczkolwiek nagle rozładowany telefon był przyczyną niepotrzebnych nerwów, po tej sytuacji z racji niespodzianek z telefonem kupiłem sobie power bank, aby zapobiec podobnym sytuacjom.

  37. Besik, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Kiedy byłem…

  38. oklej, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Podczas pobytu w szpitalu, gdy posługiwałem się tylko aplikacją banku (nie miałem karty). Numery telefonów zamiast w głowie – tylko w pamięci urządzenia (zero kontaktu z rodziną/zajomymi), brak możliwości zakupienia nawet wody mineralnej. Wspólnicy w nieszczęściu nie posiadali kabla z moim typem wejścia. Przez dwa dni tragedia jak u rozbitka na oceanie, czy beduina pod którym padł wielbłąd.

  39. Joasia123, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Niedawno około północy wracałam na skróty do domu przez las. Awaria samochodu. Brak zasięgu w komórce, potem rozładowana bateria, telefon nie daje znaku życia. Decyzja: nocleg w samochodzie. Nad ranem budzą mnie pomruki i poszturchiwanie samochodu. To dziki sprawdzają stan lakieru mojego auta. Udaję, że mnie tam nie ma. Dopiero rano leśnicy odholowali mnie do warsztatu. Ten nocny strach o życie przypomina mi: ZAWSZE NAŁADUJ KOMÓRKĘ! NA MAXA!

  40. Tomek, :

    Odpowiedź w konkursie:

    jechałem z chłopakiem nad morze a TU telefon rozładowany, płacz , krzyk och jej, och jej, co zrobimy ? och jejku jej … szybko do konduktora i pozwolił załadować , wcisnąłem i już lepiej , oj jak dobrze z telefonem , to jak 3 ręka dziś telefon , pomaga w wielu sprawach

  41. Arkadiusz Słaboń, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Miesiąc temu bylem w pracy. Dzwoni Zona ze chwyciła panę i tyle. Gdzie jest, co robi. Dopiero gdy urwałem się z pracy odnalazłem ją siedzącą w aucie pod przedszkolem. Blondynka…

  42. Bartosz, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Ten moment kiedy rozdzielisles się za granicą i próbujesz szukać swojej ukochanej chcesz skorzystać z tłumacza a tu telefon pyk i się wyłącza. Energii brak zostają migi 🙂

  43. Adik, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Owszem, kiedyś przez rozładowany telefon straciłem prawie klienta, który miał odkupić ode mnie laptopa. Miałem szczęście, musiałem wrócić się do domu, ok 50km i naładować go, następnie zadzwoniłem do klienta, przeprosiłem za sytuację i mówiąc szczerze to miałem ogromne szczęście, że w porę wróciłem do domu, bo klient w ten sam dzień wyjeżdżał za granicę. Udało mi się ponownie do niego dojechać i sprzedać mu sprzęt. Dlatego teraz uwazam, że pojemna bateria w telefonie, oraz power bank w kieszeni to rzecz święta!

  44. Przemek, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Zdarzyła się sytuacja, kiedy nie planowałem, że będę musiał intensywniej korzystać ze smartfona, więc nie naładowałem go przed wyjściem. Poziom baterii wskazywał wtedy około 55%. Jednakże wypadło mi kilka spotkań, musiałem pojechać do kilku miejsc, w związku z tym w ruch poszły mapy i internet. Oczywiście telefon przy takim ubytku baterii nie mógł działać zbyt długo, więc gdzieś w środku dnia zostałem bez telefonu. I teraz jak tutaj dojechać na miejsce i załatwić sprawę bez kontaktu ze światem, jak skontaktować się z dziewczyną? Chcąc, nie chcąc, animacja wyłączającego się telefonu była „dobrą” wiadomością dla mnie, że mogę już wracać do domu, bo sprawy muszą zostać przełożone na jutro. Jeszcze tylko dostać po głowie od dziewczyny, która nie mogła kilka godzin się skontaktować i można już planować jutrzejszy dzień, a przede wszystkim naładować telefon, który stał się już tak mocno zżytym towarzyszem dnia, że bez niego ciężko wykonać niektóre swoje obowiązki 🙂

  45. Kinga from space, :

    Odpowiedź w konkursie:

    #Gsmmaniak tu zadał pytanie,
    więc z przyjemnością odpowiem dziś na nie,
    no i z Asusem ogarnę ten temat,
    a ma wypowiedź niczym poemat:)

    Kiedy nam nagle pada bateria,
    świat nasz ogarnia powszechna histeria,
    dziwna panika chaos i zamęt ,
    można usłyszeć jęki i lament:)

    Pięć procent mocy ,ostatnie tchnienie
    i nagle ludzkość dopada zwątpienie,
    brak źródła prądu i w oczach trwoga ,
    bez nawigacji…. niepewna droga:/

    Dziś bez smartfona przeżyć to sztuka,
    Google wciąż za nas odpowiedzi szuka,
    a Wikipedia podpowie w potrzebie,
    gdy człowiek wiedzieć chce…czego nie wie:]

    Dzieciaki myślą że życia nauka,
    płynie wyłącznie ze strony Facebooka,
    a gdy bateria „zamilknie” w smartfonie,
    to ich codzienność tak jakby tonie…

    Ja wychowałam się w innych czasach,
    dzień na trzepaku wycieczki po lasach,
    pierwszy telefon wielkości cegły,
    wtedy tak jakoś chwile nam biegły.

    Historia którą państwu opowiem,
    cały czas siedzi gdzieś w mojej głowie,
    i chociaż zmienił się bardzo mój świat,
    wracam do chwili z przed dwudziestu lat.

    To był poranek,deszczowa sobota,
    za oknem jesień plucha i słota,
    wcześniej już były w planie zawody,
    bieg z przeszkodami …prawdziwe „schody”

    Z racji że twarda ze mnie kobieta,
    wystartowałam niczym rakieta,
    o piątej bylam już w samochodzie,
    kierunek prosto ….ku nowej przygodzie.

    Pech chciał że padła mi bateria w „fonie”,
    trzymając kciuki zaciskam dłonie,
    dotarłam na miejce w strugach wody,
    lecz ktoś odwołał całe zawody.

    Dzwonili do mnie by o tym powiedzieć,
    lecz padła bateria i skąd mogłam wiedzieć,
    że przez pogodę start odwołany
    i cały plan dnia pokrzyżowany.

    By udowodnić wszystkim że da się,
    sama pobiegłam po leśnej trasie,
    tak aby trening nie poszedł na marne,
    by udowodnić że to ogarnę.

    Ruszyłam biegiem na przekór pogodzie,
    tak po kolana w błocie i wodzie,
    z nadzieją w sercu że się nie poddam,
    i walkowerem trasy nie oddam.

    Po kilometrze morderczej wyprawy,
    zupełnie inaczej sie miały już sprawy,
    bo oprócz mnie ten leśny szlak,
    chciał też pokonać przystojny chłopak.

    Razem do końca tak dobiegliśmy,
    a w czasie biegu się zapoznaliśmy
    i przez ostatnie dwadzieścia lat ,
    wspólnie „biegniemy” przez zawiły świat:)

    Jakby nie patrzeć to tamtego dnia,
    gdyby nie padła bateria ta,
    pewnie bym nigdy nie poznała męża
    z którym codzienność dziś przezwyciężam 🙂

    Reasumując i kończąc powoli,
    padnięta bateria to tak w teorii,
    coś co sprawiło iż piszę te słowa
    i przypominam wszystko od nowa:p

    Pozdrawiam Kinga:)

  46. Nina, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Padły telefon? Do dziś jak sobie przypomnę, to kipi we mnie złość. Jechałam na spotkanie w sprawie wymarzonej pracy i nagle zepsuł mi się samochód. Telefon wydał ostatni sygnał i padł,ani zadzwonić po pomoc, ani uprzedzić o spotkaniu! Jakaś dobra dusza mnie podwiozła. Jak dojechałam na miejsce,to się dowiedziałam, że szef spóźnialskich nie przyjmuje do pracy. Rozpacz czarna… Teraz z powerbankiem się nie rozstaję i pozbyłam się spektakularnie wrednego telefonu. Przejechałam po nim naprawionym autem!

  47. Sylwester, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Rozładowany telefon najbardziej skomplikował mi wraz ze znajomymi próbę zdobycia Śnieżki zimą. Było to nasze pierwsze podejścia na szczyt. Wszystko było fajnie do momentu, gdy zaczęły na rozładować się smartfony z zimna, a nikt z nas nie miał przy sobie powerbanka. Mieliśmy tylko ładowarki. Było nas czterech i w połowie drogi większość miała mała ilość naładowanej baterii. Ja wtedy bylem posiadaczem Lg G3 i miałem około 40% baterii. Z upływem czasu i mrozu jaki panował w górach mój telefon zaczął się rozładowywać, a pozostali uczestnicy mieli już wyczerpane baterie. Byliśmy blisko szczytu i potrzebowaliśmy około 20 min, żeby zdobyć Ścieżkę. W tym czasie zerwał się silny wistr, który spowodował silne zawieje śnieżne. Latały przed nami kawałki zamarzniętego śniegu. Mój telefon już sie rozładował i zostaliśmy bez kontaktu. Podjęliśmy decyzję, że wracamy. Widoczność była bardzo słaba i zgubilismy szlak, ktorym podchodziliśmy. Po dwu godzinnej wędrówce dotarliśmy do jakiegoś schroniska. Okazało się, że doszliśmy do czeskiej miejscowości. Wszyscy weszliśmy do środka, żeby się rozgrzać i skorzystać z możliwości naładowania telefonów. Zadzwoniliśmy do koleżanki, żeby po nas przyjechała, a my w tym czasie odpoczywaliśmy przy ciepłym kominku. Po przyjeździe koleżanki wróciliśmy do Karpacza do hostelu Krokus i sobie wspominaliśmy przygodę ze smartfonami w roli głównej.

  48. Afrodyta, :

    Odpowiedź w konkursie:

    To był dzień pamiętliwy, dla mnie szczęśliwy. W radiu rozbrzmiała piosenka, a po niej mój telefon zabrzęczał. Odebrałam i usłuszałam głos spikera- „gratuluję wygrała pani złotego dżokera !” Już słyszę owacje i nagle…głucho w sluchawce, a telefon się wyłączył…I sen o pięknej nagrodzie się zakończył. Ładowanie było na próżno, bo na nagrodę było już za późno. Morał z tego taki i wszystkim znany – zawsze miej telefon na 100% naładowany.

  49. Darek, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Swoją narzeczoną poznałem korzystając wtedy z nowego wówczas iphone7. To był mój pierwszy iphone po 3gs więc nie zdążyłem przyzwyczaić się do fatalnej baterii w tym modelu. Szczególnie po poprzednim korzystaniu z oneplus one. Nie wchodząc w szczegóły, to podczas naszego „poznawania się” telefon kilkukrotnie mi się rozładował co skutkowało tym, że nie mogłem ani zadzwonić ani napisać do swojej dziewczyny – często podczas drobnych kłótni. Co ciekawe to było to zbawienne bo zostałem przez nią odebrany jako twardy i niedostępny facet. Co jak się okazało było dla niej bardzo interesujące. Tak w dużym skrócie. Narzeczona korzysta dalej ze swojego iphona 7 i bateria dalej kuleje w nim, więc szukamy opcji wymiany na inny telefon. Kto wie może nawet Asus.

  50. Maja, :

    Odpowiedź w konkursie:

    Miałam sytuację w której przez cały dzień przytrafiały mi się niesamowicie pechowe sytuacje był to dzień przed piątkiem 13-stego, byłam już dosłownie przed klatką i próbując zadzwonić do mamy gdyż byłam dama w domu nagle nieoczekiwanie tel mi się rozladował to znaczy tak myślałam, okazało sie jednak, że popsuł się on na amen a ja nie mogąc wrócić do domu poszłam na spacer myśląc o tym wszysytkim co mi się dzisiaj przydarzyło, po czasie postanowiłam wrócić do odmu i sprawdzić czy już ktoś jest i był, rodzice wrócili a wtedy odpowiedziałam im o tym wszystkim co mi sie dzisiaj przytrafiło od tego momentu dostałam miano nieogarnietej, ale i pechowej osoby

Dodaj komentarz


reklama