Samsung Galaxy S26 FE oferuje świetny ekran, Exynosa 2500 oraz siedem lat aktualizacji. Do tego szybko tanieje. Sprawdzam, czy to wystarczy, aby warto było kupić ten sprzęt.
Spis treści
Seria Fan Edition miała udostępniać najważniejsze cechy flagowych Galaxy w rozsądniejszej cenie. Z czasem granica zaczęła się zacierać.
Tańsze modele z rodziny Galaxy A stają się coraz lepiej wyposażone, natomiast pełnoprawne Galaxy S szybko trafiają na promocje. Samsung Galaxy S26 FE musi więc znaleźć dla siebie miejsce pomiędzy dwoma mocnymi grupami urządzeń.
Nie pomaga tu skromna lista zmian. Samsung zostawił ekran, pojemność akumulatora, moc ładowania oraz niemal cały zestaw aparatów znany z Galaxy S25 FE.
Najważniejszym sprzętowym ulepszeniem jest Exynos 2500 wykonany w litografii 3 nm. Resztę argumentów producent buduje wokół One UI 9, funkcji Galaxy AI oraz narzędzi do nagrywania i edycji wideo.
W chwili publikacji wariant 8/128 GB kosztuje w Polsce na start 3489 zł (ale w promocji zdążył już potanieć).
Za wersję 8/256 GB w oficjaknej dystrybucji trzeba zapłacić 3899 zł, natomiast konfigurację 8/512 GB wyceniono na 4799 zł.
Szczególnie ostatnia kwota nie pasuje do telefonu, który ma tylko 8 GB RAM-u, ekran FHD+ i 8-megapikselowy teleobiektyw. Już na początku widać, że największym problemem jest cena.
Specyfikacja Samsung Galaxy S26 FE
- Ekran: 6,7 cala, Dynamic AMOLED 2X, 2340 na 1080 pikseli, 60 lub 120 Hz, do 1900 nitów
- Układ SoC: Samsung Exynos 2500, 3 nm, dziesięć rdzeni, GPU Xclipse 950
- Pamięć: 8 GB RAM, 128, 256 lub 512 GB pamięci wewnętrznej
- Aparat główny: 50 MP, f/1.8, optyczna stabilizacja obrazu
- Aparat ultraszerokokątny: 12 MP, f/2.2, pole widzenia 123 stopnie
- Teleobiektyw: 8 MP, f/2.4, OIS, trzykrotny zoom optyczny
- Aparat przedni: 12 MP, f/2.2, pole widzenia 85 stopni
- Akumulator: 4900 mAh, ładowanie przewodowe 45 W, bezprzewodowe 15 W, Wireless PowerShare
- Łączność: 5G, Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.4, NFC, GPS, nanoSIM i eSIM. USB-C w standardzie USB 2.0
- Odporność: IP68, Gorilla Glass Victus+ z przodu i z tyłu
- System: Android 17 z One UI 9,siedem generacji Androida i siedem lat poprawek bezpieczeństwa
- Wymiary: 161,6 na 76,9 na 7,4 mm
- Waga: 193 gramy
Obudowa jak z Galaxy S, ale…
Samsung Galaxy S26 FE wygląda jak członek najnowszej rodziny Galaxy S. Trzy tylne aparaty umieszczono na wspólnej wyspie, zamiast pozostawiać każdy obiektyw w osobnym pierścieniu. Same szkła niemal nie wystają ponad jej powierzchnię, dlatego tył wygląda spokojniej, a kurz ma mniej zakamarków do zasiedlenia.
Aluminiowa ramka i szkło Gorilla Glass Victus+ po obu stronach tworzą konstrukcję, której nie trzeba tłumaczyć niższą pozycją w serii. Obudowa jest dobrze spasowana, przyciski pracują pewnie, a grubość 7,4 mm pozwala zachować smukłą sylwetkę.
Masa wzrosła o trzy gramy i wynosi 193 gramy, lecz przy ekranie o przekątnej 6,7 cala nadal jest rozsądna. Podczas korzystania czuć, że wykonanie ociera się o klasę premium.
Nie podoba mi się powrót błyszczącego wykończenia. Gładkie plecki szybko zbierają odciski i po kilku minutach wyglądają gorzej niż matowa powierzchnia poprzednika.
Telefon jest też szeroki, więc obsługa jedną dłonią wymaga przesuwania go w palcach. To konsekwencja dużego ekranu, więc przed zakupem warto wziąć Galaxy S26 FE do ręki.
Certyfikat IP68 zapewnia ochronę przed pyłem i zanurzeniem w słodkiej wodzie, a Victus+ zmniejsza ryzyko uszkodzenia podczas codziennego użytkowania. Nadal nie dostajemy jednak najbardziej odpornego szkła znanego z droższych modeli.
W tej klasie cenowej trudno również przejść obojętnie obok optycznego czytnika linii papilarnych. Działa wolniej i mniej pewnie niż ultradźwiękowy skaner stosowany w pełnoprawnych Galaxy S, więc nie pasuje do tej ceny.
Ekran jest (nadal) świetny, mimo że Samsung stoi w miejscu
Panel Dynamic AMOLED 2X ma przekątną 6,7 cala, rozdzielczość 2340 x 1080 pikseli i odświeżanie 120 Hz. Obraz jest ostry, kolory nasycone, czerń głęboka, a animacje bardzo płynne.
To ekran, na którym wygodnie ogląda się filmy, obrabia zdjęcia i korzysta z dwóch aplikacji. Stereo dopełnia całość wyraźnym, donośnym dźwiękiem.
Szczytowa jasność 1900 nitów pozwala korzystać z telefonu na zewnątrz, chociaż w mocnym słońcu czytelność nie dorównuje najlepszym panelom w podobnej cenie. Nie jest to również wyświetlacz LTPO.
Oprogramowanie przełącza się pomiędzy 60 i 120 Hz, zamiast płynnie schodzić do pojedynczych herców. Ma to znaczenie dla zużycia energii przy statycznym obrazie i ekranie Always On Display.
Bardzo podobny panel trafia do serii FE zatem kolejny rok z rzędu, a tańszy Galaxy A57 nie pozostaje daleko w tyle. Ekran nadal należy do największych zalet tego modelu, lecz po podwyżce ceny oczekiwałbym wyższej jasności albo adaptacyjnego odświeżania.
Ramki są równe i wystarczająco smukłe, choć nie dają efektu znanego z najdroższych modeli. Przedni aparat zajmuje niewielki otwór, a płaska powierzchnia ułatwia założenie szkła ochronnego.
Exynos 2500 jest szybszy, lecz potrafi się rozgrzać
Exynos 2500 stanowi najważniejszą zmianę sprzętową. Dziesięciordzeniowy układ powstaje w procesie 3 nm i współpracuje z grafiką Xclipse 950.
W testach osiąga około 2,3 miliona punktów w AnTuTu oraz 2280 i 7800 punktów w Geekbench 6. Są to wyniki odpowiadające mocnemu telefonowi z wyższej półki, nie przeciętnemu średniakowi.
W codziennym użytkowaniu interfejs pozostaje płynny, aplikacje otwierają się szybko, a wielozadaniowość nie powoduje widocznych przestojów. Smartfon sprawnie radzi sobie z obróbką zdjęć, narzędziami Galaxy AI i przełączaniem pomiędzy kilkoma programami, ponieważ Exynos 2500 zapewnia wysoki zapas wydajności.
W grach procesor graficzny pokazuje dwa oblicza. Potrafi utrzymywać płynną animację nawet przy wysokich ustawieniach, a w dwudziestominutowej pętli 3DMark zachował około 73 procent najwyższego wyniku. Nie dochodzi więc do nagłego spadku wydajności.
Obudowa wyraźnie się jednak nagrzewa, szczególnie przy dłuższej rozgrywce, i potrafi przekroczyć 40 stopni Celsjusza. Wysoka temperatura obniża komfort oraz przyspiesza rozładowywanie akumulatora.
Osiem gigabajtów RAM-u wystarcza obecnie do zwykłej pracy, ale przy siedmiu latach wsparcia nie daje dużego marginesu. Smartfon kosztujący prawie 4800 zł w wariancie 512 GB powinien oferować co najmniej 12 GB.
Podstawowe 128 GB również wygląda skromnie, zwłaszcza że pamięci nie można rozszerzyć kartą microSD. W dłuższej perspektywie 8 GB RAM-u uśmierci ten smartfon.
Na plus zapisuję Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.4, eSIM, NFC, obsługę 5G oraz Samsung DeX. Ten ostatni pozwala podłączyć telefon do większego ekranu i pracować w pulpitowym interfejsie.
Złącze USB-C działa jednak w standardzie USB 2.0, więc przewodowe kopiowanie dużych filmów nie odpowiada możliwościom kosztownego telefonu.
One UI 9 daje przewagę, której nie widać w tabeli
Samsung Galaxy S26 FE jest pierwszym modelem z serii Galaxy S dostępnym od początku z Androidem 17 i One UI 9. System wygląda znajomo, działa szybko i oferuje szerokie możliwości personalizacji. Dobrze współpracuje z komputerami Windows, słuchawkami, zegarkami oraz tabletami producenta.
DeX, rozbudowane tryby i procedury, bezpieczny folder oraz sprawne przenoszenie danych pozostają argumentami, których nie da się sprowadzić do liczby rdzeni.
Now Brief zbiera w jednym miejscu pogodę, kalendarz, dane zdrowotne i podsumowania dnia. W One UI 9 można tworzyć własne karty, natomiast Now Nudge podpowiada działania na podstawie widocznej treści i współpracuje z aplikacjami firm trzecich.
Circle to Search rozpoznaje kilka obiektów jednocześnie, a narzędzia Gemini pomagają łączyć informacje z różnych programów.
Nie każda funkcja AI zmienia sposób korzystania z telefonu. Część daje efekt wyłącznie w dobrze dobranej sytuacji, inne wymagają udostępnienia danych w chmurze.
Najbardziej praktyczne pozostają wyszukiwanie obiektów, streszczanie, transkrypcja oraz usuwanie niechcianych elementów ze zdjęć. Photo Assist coraz lepiej maskuje miejsce po wyciętym obiekcie, choć nadal warto sprawdzić drobne detale przed publikacją fotografii.
Najważniejszą obietnicą jest siedem generacji Androida i siedem lat poprawek bezpieczeństwa, do 2033 roku. Długie wsparcie realnie zwiększa wartość, szczególnie dla osoby wymieniającej telefon co cztery lub pięć lat.
Szkoda, że właśnie z tą perspektywą Samsung połączył tylko 8 GB RAM-u i niewielką pamięć w podstawowej wersji.
Główny aparat broni zestawu, teleobiektyw go postarza
Zestaw aparatów składa się z jednostki głównej 50 MP z OIS, modułu ultraszerokokątnego 12 MP oraz teleobiektywu 8 MP z optyczną stabilizacją i trzykrotnym zbliżeniem. Z przodu pracuje aparat 12 MP z nieco szerszym polem widzenia niż w poprzedniku.
Na papierze otrzymujemy uniwersalny komplet ogniskowych, ale sprzęt z tyłu pamięta już kilka generacji.
Najlepiej wypada główny aparat. W dzień zapisuje dużo szczegółów, zachowuje szeroki zakres tonalny i zwykle dobrze dobiera ekspozycję. Kolory mają charakterystyczne dla Samsunga podbicie, więc zieleń oraz błękit potrafią wyglądać mocniej niż w rzeczywistości.
Efekt jest atrakcyjny na ekranie telefonu, choć nie zawsze naturalny. Tryb nocny skutecznie rozjaśnia scenę i ogranicza szum bez całkowitego spłaszczania obrazu. Właśnie dlatego główny aparat jest przewidywalnie dobry.
Ultraszeroki kąt daje użyteczne rezultaty przy dobrym świetle. Kolory pozostają zbliżone do ujęć z głównego aparatu, lecz na brzegach pojawia się mniej szczegółów. Pod światło oraz wieczorem mały sensor szybciej traci kontrast i wydobywa szum. Brakuje również autofokusa, który pozwoliłby wykorzystać ten moduł do zdjęć makro.
Największym rozczarowaniem jest teleobiektyw. Trzykrotny zoom optyczny daje naturalniejszą perspektywę portretu i ma przewagę nad cyfrowym kadrowaniem, ale rozdzielczość 8 MP ogranicza szczegółowość.
W pomieszczeniu i po zmroku w ciemniejszych partiach szybko pojawia się ziarno, a poruszające się osoby łatwo wychodzą nieostro. Cyfrowe powiększenie do 30 razy nadaje się bardziej do odczytania odległego napisu niż wykonania zdjęcia wartego zachowania, ponieważ teleobiektyw wyraźnie odstaje.
Nowości dotyczą głównie wideo. Super Steady z funkcją Horizontal Lock stabilizuje horyzont podczas ruchu, a Nightography ogranicza szum oraz przekłamania kolorów w nocnych nagraniach.
My FanCam potrafi odnaleźć wskazaną osobę w zarejestrowanym materiale, śledzić ją i utworzyć osobny, wykadrowany klip. Przydaje się podczas koncertu, występu dziecka lub wydarzenia sportowego, ale jakość zależy od rozdzielczości materiału źródłowego i stopnia przycięcia.
Smartfon nagrywa maksymalnie w 8K przy 30 klatkach na sekundę, natomiast 4K jest praktyczniejszym wyborem ze względu na stabilizację, rozmiar plików oraz łatwiejszą edycję. Audio Eraser pomaga ograniczyć wiatr i hałas tła.
Oprogramowanie poprawia wygodę filmowania, lecz algorytmy nie zastępują nowych sensorów.
Akumulator wystarcza na dzień, a 45 W ratuje sytuację
Ogniwo ma 4900 mAh, czyli dokładnie tyle samo co w Galaxy S25 FE. Przy typowym korzystaniu z sieci, aparatu, komunikatorów i multimediów telefon wytrzymuje pełny dzień, pozostawiając wieczorem około 20 procent energii.
Nie jest to słaby wynik, ale konkurenci z akumulatorami krzemowo-węglowymi potrafią oferować znacznie większy margines.
Gry i inne długie obciążenia wyraźnie skracają czas działania. Około 45 minut grania może pochłonąć ponad 10 procent akumulatora, niezależnie od tego, czy tytuł należy do najbardziej wymagających. Nagrzewający się Exynos nie pomaga w oszczędzaniu energii, dlatego czas pracy nie przynosi przełomu i nie daje powodu do wymiany poprzednika.
Ładowanie przewodowe ma moc 45 W. Zgodnie z deklaracją producenta odpowiedni zasilacz pozwala uzyskać około 65 procent w 30 minut. Wystarcza to, aby krótkie podłączenie rano zapewniło energię na większość dnia. Ładowarkę trzeba jednak kupić osobno i najlepiej wybrać model zgodny z USB Power Delivery PPS.
Na korzyść Samsunga działa ładowanie bezprzewodowe 15 W oraz Wireless PowerShare. Galaxy S26 FE może uzupełnić energię w słuchawkach albo zegarku po położeniu akcesorium na jego pleckach.
W segmencie poniżej flagowców nadal nie jest to oczywiste wyposażenie i odróżnia serię FE od tańszych Galaxy A.
Czy warto kupić Samsung Galaxy S26 FE?
Samsung Galaxy S26 FE jest dobrym telefonem, jeśli nie bierzemy pod uwagę kontekstu ceny. Ma świetny ekran AMOLED, solidną i odporną obudowę, mocny procesor, użyteczny aparat główny oraz dopracowany system.
Bezprzewodowe ładowanie, DeX, eSIM i siedem lat aktualizacji tworzą zestaw funkcji, którego często brakuje w tańszych modelach.
Obraz zmienia się w chwili, gdy pod uwagę weźmiemy wycenę telefonu.
Optyczny czytnik jest za wolny, 128 GB pamięci to skromna podstawa, a 8 GB RAM-u pozostaje jedyną opcją. Ekran nie dostał adaptacyjnego odświeżania, akumulator nadal zapewnia głównie jeden dzień, a teleobiektyw coraz bardziej odstaje od reszty.
Exynos 2500 zapewnia wysoką wydajność, lecz podczas gier potrafi mocno rozgrzać obudowę.
Właściciel Galaxy S25 FE nie ma powodu do zmiany. Nowszy procesor i dodatkowa generacja systemu nie równoważą niemal identycznego ekranu, akumulatora, ładowania oraz aparatów.
Osoba korzystająca z Galaxy S23 FE albo starszego modelu odczuje większą różnicę, lecz nadal powinna porównać cenę z przecenionymi flagowcami serii Galaxy S.
Wniosek jest prosty: warto rozważyć ten model dopiero wtedy, gdy cena bardzo mocno poszybuje w dół.
W cenie premierowej telefon trafia pomiędzy znacznie tańszego Galaxy A57 a lepiej wyposażone modele Galaxy S26 i nie wygrywa żadnego z tych pojedynków.
Jeżeli cena wariantu 256 GB spadnie w okolice 3000 zł, długie wsparcie, rozbudowany system i dobry ekran stworzą bardziej przekonującą całość. Dzisiaj płaci się zbyt dużo za sprzęt, który pod wieloma względami jest już dobrze znany.
- Aparat8,4
- Bateria8,2
- Ekran8,8
- Jakość9,0
- Wydajność w grach8,9
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego telefonu?
Jeśli szukasz dobrego smartfona, warto zacząć od lektury naszego TOP-10 najlepszych telefonów.
Jeśli natomiast lubisz sprzęt koreańskiej firmy, mamy dedykowane zestawienie najlepszych smartfonów Samsunga.
Warto też zerknąć na inne wpisy w sekcji smartfonów polecanych przez GSMmaniak.pl.
Ceny Samsung Galaxy S26 FE
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















