iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
iPhone 18 Pro Max przyszedł do mnie zaraz po premierze i tuż przed wprowadzeniem do sprzedaży. Miałem półtora tygodnia, żeby sprawdzić jego możliwości. Na co dzień nie korzystam z telefonów Apple i zamierzałem krytycznie podejść do jego wad, jak co roku. Problem polega na tym, że 18 Pro Max jest znacznie lepszym smartfonem niż jego poprzednik. Czy jest jednak wart wyższej ceny? Zapraszam do recenzji.
Spis treści
Każdy telefon w 2026 roku zdrożał względem swojego poprzednika i nie da się z tym dyskutować. Podwyżki nie ominęły również Apple, a iPhone 18 Pro Max to bardzo drogi sprzęt. Testowałem go przez 10 dni i dochodzę do wniosku, że jeżeli kiedykolwiek podwyżki są usprawiedliwione, to właśnie w tym modelu. To nieporównywalnie lepszy sprzęt od iPhone’a 17 Pro Max.
Z obowiązku pochylę się nad cenami iPhone 18 Pro Max, które poszły w górę od zeszłego roku o 500 złotych dla większości wariantów. Podstawowa wersja 12/256 GB kosztuje 6799 złotych. Mój egzemplarz ma 512 GB i kosztuje 7799 złotych, jest więc jednym z najdroższych smartfonów na rynku.
Egzemplarz testowy został mi dostarczony przez Apple, a producent nie miał żadnego wpływu na materiał tej recenzji.
| Nazwa modelu | iPhone 18 Pro Max |
|---|---|
| Ekran | 6,9 cala, OLED LTPO, 1320 na 2868 pikseli, ProMotion 120 Hz, płaskie wykończenie |
| Procesor | Apple A20 Pro (2 nm) |
| Pamięć RAM | 12 GB RAM |
| Pamięć na dane | 256 GB / 512 GB / 1 TB / 2 TB (NVMe) |
| Bateria | 5391 mAh |
| Ładowanie | PD 3.2, 80% 2 30 minut, 50% w 15 minut (dane producenta) |
| Aparat | Jednostka główna: 48 MP, f/1.5-4.0, 24 mm, 1/1.28″, 1.22µm, PDAF, OIS ; Teleobiektyw: 48 MP, f/2.8, 100 mm, 1/2.55″, 0.7µm, PDAF, OIS, zbliżenie 4x; Szeroki kąt: 48 MP, f/2.2, 13 mm, pole widzenia 120˚, 1/2.55″, 0.7µm, PDAF, ToF 3D LiDAR. |
| Dodatkowe | Aluminiowa ramka, FaceID, mocne głośniki stereo, flagowa haptyka |
| Cena | Od 6799 złotych |
Dosłownie i w przenośni. Dosłownie – bo jest wielki i śliski. W przenośni – bo utrzymanie go w czystości zakrawa na cud. Spójrz na poniższe zdjęcie – naprawdę próbowałem go wyczyścić, i to nie koszulką, ale chusteczkami do okularów.
Mimo tego przestrzenie pomiędzy obiektywami są niemożliwe do utrzymania w czystości. Nie kupuj sobie czarnej wersji, bo przez długi czas będziesz na nią przeklinać – nawet w etui będzie się to rzucać w oczy.
Kolejną zmianą względem poprzedniej generacji jest to, że obecnie szklany panel nie odstaje kolorystycznie od reszty obudowy… w każdej wersji poza czarną. Równolegle mam na testach srebrenego iPhone’a 18 Pro i tam przejście kolorystyczne praktycznie nie występuje.
W czarnej widać je tak mocno głównie pod słońce, więc nie ma tragedii. Telefon jest też bardzo, ale to bardzo ciężki. Te 249 gramów naprawdę czuć na co dzień. Do tego jego śliski i używanie go bez etui to sport ekstremalny.
Front wita na cieniutkimi ramkami dookoła jednego z największych wyświetlaczy na rynku. Do jego jakości wrócimy za chwilę. Po bokach mamy aluminiową ramkę, która w tej generacji jest nieco zaoblona, przez co chwyt jest wygodniejszy niż rok temu.
iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Problem polega na tym, że masowo pojawiają się na niej odpryski. Co prawda mój egzemplarz nie jest tym dotknięty, ale w sieci widziałem już tyle przykładów, że szanse na przetrwanie chociaż roku bez zadrapań są niemalże zerowe. Moim zdaniem lepiej kupić srebną wersję, na której nie będą widoczne.
Co z legendarną haptyką? Apple dogoniło Xiaomi, nareszcie. Wibracje w iPhonie 18 Pro Max można porównać do flagowych modeli chińskiego producenta, a wyłonienie lidera jest kwestią gustu. Co do głośników, to jest kapitalnie, ale… POCO F9 Ultra jest niedościgniony.
Na froncie iPhone’a 18 Pro Max znajduje się wielka matryca o przekątnej 6,9 cala. Wśród konkurencji tylko wspomniany POCO i Samsung Galaxy S26 Ultra oferuje panele o takiej przekątnej. Ramki są cienkie, choć nowa generacja flagowców z Androidem zejdzie jeszcze niżej z grubością. Samą specyfikację wyświetlacza macie powyżej, nie będę jej powtarzał. Przejdźmy do jej użyteczności.
Apple trzeba oddać jedno – chwilę im to zajęło, ale warstwa antyrefleksyjna jest teraz najlepsza na rynku. Dawno nie miałem przyjemności korzystać ze smartfona, na którym w pełnym słońcu czytałoby się tak wygodnie. Druga sprawa to automatyczna regulacja jasności. iPhone 18 Pro Max nigdy, ale to nigdy nie razi w oczy, co w Androidzie niestety jest standardem.
W tej sekcji trzeba pochylić się jeszcze nada nowym FaceID. To znaczy, nowe są raczej wycięcia w ekranie, ponieważ same sensory są najprawdopodobniej takie same (takich informacji nie da się wyciągnąć od Apple, próbowałem). Tym razem podczerwień i przedni aparat są jednak prawie tak małe, jak w Androidzie. Przy takich połaciach ekranu praktycznie nie rzuca się to w oczy.
Co z celnością takiej biometrii? Jak pisałem w sobotnim felietonie o mojej odkrytej na nowo miłości do Apple, jest średnio. Jako okularnik z dużą wadą nadal mam problemy, choć tylko w słabym świetle. Natomiast w nocy 99 na 100 prób odblokowania bez okularów na nosie kończy się porażką. Ultradźwiękowe czytniki linii papilarnych są bardziej niezawodne – to fakt, nie opinia.
Poza nowymi kolorami i mniejszym FaceID (oraz zmienną przysłoną, którą nie bez powodu wziąłem w nawias) największą zmianą w nowej generacji Pro jest procesor. I jest to zmiana naprawdę znacząca, bo zejście z procesem litograficznym do 2 nm to niemałe osiągnięcie. Zrobiłem na nim kilkanaście benchmarków, więcej niż zwykle. I potwierdzam – Apple A20 Pro od poprzedniej wersji SoC dzieli przepaść.
iPhone’a nie jest trudno zagotować. Wystarczy powyżej 35 stopni na termometrze i nie trzeba się nawet starać. Z 18 Pro Max jest inaczej. Apple zastosowało tu największy system chłodzenia w swojej historii i jest to czuć na co dzień. Przyznam się ze wstydem, że pomimo największych chęci nie udało mi się skłonić go do wyświetlenia komunikatu o przegrzaniu, co rok temu nie stanowiło problemu.
iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Jak jest na co dzień? Granie na iPhone 18 Pro Max to czysta przyjemność. Optymalizacja popularnych tytułów jest na najwyższym możliwym poziomie. Jeżeli lubisz cyferki, to powiem, że podczas grania wydajność GPU spadnie do 84% – a i tak jest to wynik wyjątkowy, który udało mi się zobaczyć raz. Stabilność pracy jest wzorowa.
Na koniec tej sekcji muszę odnieść się do jeszcze jednej rzeczy, o której Apple nie mówi. Wersje z 256 GB i 512 GB mają szybszą pamięć od tych 1 TB lub 2 TB. Powodem są horrendalne ceny takich kości, ale horrendalne są również ceny tych iPhone’ów 18 Pro Max – bo to odpowiednio 9799 złotych oraz wyciskające łzy z oczu 12799 złotych. Koszmar.
Nie było chyba innego elementu specyfikacji iPhone’a 18 Pro Max, o którym Apple podczas premiery mówiło by aż tak dużo, co o baterii. Oczywiście nie podali jej pojemności, ale my swoje wiemy. Ogniwo w polskiej wersji ma 5391 mAh i jest to absolutny rekordo w telefonie tego producenta. Rekordowy jest też czas pracy i naprawdę czuć to na co dzień.
Poprzednika – iPhone’a 17 Pro Max – zganiłem za to, że co prawda działa naprawdę długo, ale podczas użytkowania, że tak powiem, tiktokowego. Optymalizacja pod kątem zużycia energii podczas nagrywania wideo i oglądania rolek na socjalkach była kapitalna. Gorzej, że przez słabe chłodzenie czas pracy podczas grania był dużo gorszy. Czy coś się zmieniło? A i owszem.
iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Nowy model to inna historia. Różnica pomiędzy iPhone’m 17 Pro Max i 18 Pro Max podczas grania to co najmniej 20% na korzyść nowego modelu. Większa pojemność, wydajniejsze chłodzenie oraz 2 nm litografia zrobiły tu całą robotę. To pierwszy telefon Apple, który jestem w stanie ładować co dwa dni. Są małe szanse, że Ty będziesz musiał to robić częściej.
Swoje peany wygłoszę również na temat szybkości ładowania. Jest szybciej i to niezależnie od tego, jakiej ładowarki używałem. iPhone 18 Pro Max potrzebuje 15 minut by od 0 naładować się do 50%. Po pół godziny na wskaźniku naładowania widzimy 80-82%, w zależności od temperatury w pokoju. 100% to kwestia 57 minut. To o 20 minut szybciej niż rok temu.
Pokuszę się o stwierdzenie, że iPhone 18 Pro Max ma najlepszą baterię, która nie jest krzemowo-węglowa. Tak – Xiaomi 17 Ultra, POCO F9 Ultra, Oppo Find X9 Pro czy OnePlus 15 pracują jeszcze dłużej, ale robią to przy okazji znacznie większych ogniw. Jeżeli Apple za rok sięgnie po nową technologię akumulatorów, nikt nie będzie w stanie im dorównać.
Według DxOMark iPhone 18 Pro Max jest obecnie drugim najlepszym telefonem do zdjęć oraz najlepszym do nagrywania wideo. Przegrywa tylko z Huawei, choć moim zdaniem w walce liczy się jeszcze Xiaomi (17 Ultra, rzecz jasna – nawet w małym wskazaniem na Xiaomi). Na papierze specyfikacja aparatu wygląda następująco:
Największą nowością w iPhonie 18 Pro Max na papierze jest zmienna przysłona. Daleko mi do fotografa, nawet amatora. I powiem tak – laik w automacie po zakupie nawet nie będzie wiedział, że ma taką technologię. Zwyczajnie w smartfonie zawsze chcemy więcej światła, więc tak naprawdę węższa przysłona przydaje się rzadko.
iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Apple po prostu maskuje w ten sposób fakt, że… z roku na rok nic się nie zmieniło. Nie wierzysz? Sprawdź specyfikację sensora. Jeżeli nawet matryca jest nowa, to w jej możliwościach absolutnie nic się nie zmieniło. Co nie zmienia faktu, że to absolutnie jeden z najlepszych telefonów do zdjęć na rynku. I najlepszy do wideo, basta.
Jeżeli chodzi o zdjęcia w dzień, to na pewno dla nikogo nie będzie niespodzianką, że to kapitalny fotosmartfon. Nie potrafię jednak wyobrazić sobie kogoś, kto gołym okiem odróżni fotografie robione nim w trybie 24 MP (czyli standardowym, bo można jeszcze wymusić 48 MP – co również nie przekłada się na wzrost jakości) od tych z 17 Pro Max. Oba są doskonałe.
Przy zoomie widzimy coś ciekawego. 2-krotne zbliżenie jest cropem z głównej matrycy, ale ma 12 MP (a nie 24 MP). Ich jakość nieco spada, ale trudno mówić o tragedii, a mniej detali widać tylko na dużym ekranie.
Jeżeli chodzi o teleobiektyw 4x, to ilość detali jest generalnie mniejsza od Xiaomi 17 Pro Max czy vivo X300 Pro – czyli najlepszych w kontekście teleobiektywu telefonów na rynku.
Szeroki kąt to dla odmiany pokaz klasy Apple. Po pierwsze – kolory są takie same, co w innych obiektywach (a ta różnica jest zwykle najpoważniejszym zarzutem, jaki stawiam chińskim flagowcom). Po drugie – ilość detali jest kapitalna. Jeżeli fotografowanie szerokim kątem (120 stopni) traktujesz priorytetowo, to iPhone 18 Pro Max jest najlepszym telefon dla Twoich potrzeb.
Co się dzieje w nocy? Apple zupełnie inaczej podchodzi do trybu nocnego, który zresztą pojawił się u nich znacznie później niż u konkurencji. Oprogramowanie stara się sięgać po niego znacznie rzadziej niż u konkurencji. Efekty są takie, że zdjęcia nocne są zjawiskowe.
Najlepsze na rynku? Cóż, tu moje sympatie skłaniają się ku Xiaomi 17 Ultra, ale – podkreślę – tylko w przypadku głównej matrycy i teleobiektywu. 2-krotny crop cierpi na te same przypadłości co w dzień. 4-krotny zoom to natomiast problematyka zbyt rzadkiego użycia nocnego trybu. Jeżeli soft uzna, że warto go użyć, jest topowo. Jeżeli nie, to detali zaczyna brakować.
O szerokim kącie powiem tyle, że kolorystyka się zgadza, ale nie jestem przekonany, czy tak mocna niechęć do dłuższej ekspozycji ma tu sens. Samsung Galaxy S26 Ultra robi zwyczajnie lepsze zdjęcia w nocy, jeżeli chodzi o szeroki kąt i nie da się z tym dyskutować.
Obawiam się, że pomimo wysokości tej kwoty jestem zmuszony udzielić twierdzącej odpowiedzi. Po prostu warto wydać 6799 złotych za pokłady spokoju i zaufania, które daje ten telefon. iPhone 18 Pro Max to pierwszy smartfon Apple, który testowałem i jestem w stanie nazwać sprzętowo najlepszym na rynku.
iPhone 18 Pro Max / fot. Konrad Bartnik
Na koniec dnia trzeba jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, które trafi pewnie użytkowników poprzednich Pro Maxów. Która generacja jest na tyle stara, że przy przesiadce poczujesz różnicę? Testuję je od czasów 13 Pro Max i powiem tak – użytkownicy iPhone 15 Pro Max i starszych modeli poczują różnicę.
Przy 16 Pro Max największą będzie czas pracy i tempertura i szczerze mówiąc, to poczekałbym jeszcze z wymianą. To samo – choć w mniejszym stopniu – dotyczy 17 Pro Max. Powodów jest po prostu za mało, by wymieniać iPhone’a co rok, ale to chyba nie jest żadna kontrowersja.
Podsumowanie jest proste – ten telefon warto kupić z zastrzeżeniem, żeby nie robić tego w czarnej wersji i nie powyżej 512 GB (ze względu na szybkość pamięci – tych, którzy czytają tylko podsumowanie, odsyłam do sekcji na temat wydajności). Przyznaję mu nagrodę Wybór RedaKcji, bo nie mam innego wyjścia. Tu po prostu nie ma czego poprawiać.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…
Najnowszy ranking AnTuTu przyniósł zaskakujące rozstrzygnięcie. Xiaomi 18 Fold pokonał najmocniejsze smartfony wyposażone w procesory…